Translate

środa, 26 sierpnia 2026

TOFFI MARZY O SAMOWYSTARCZALNOŚCI


   Moja Toffi zaliczyła właśnie głęboki kryzys egzystencjalny. Siedzi na dywanie i patrzy na mnie wzrokiem pełnym bolesnego wyrzutu. W jej małej, puszystej głowie przewija się właśnie dramatyczne pytanie: do kogo właściwie powinna mieć żal? Do Stwórcy, do swojej rodzonej mamy maltanki, czy może do właściciela taty hawańczyka?

   Bo problemem Toffi wcale nie jest brak urody. Och nie, ona wie, że jest śliczna! Wszystko ma we właściwej proporcji, nie to co odwiedzający nas corgi Milord, który przypomina czterdziestokilogramową grillową kiełbachę na czterech krótkich wykałaczkach. U Toffi każda łapka idealnie pasuje do reszty arystokratycznego ciałka.

                               
Jestem niewdzięcznica
- myśli sobie Toffi
- czy gdybym była wyższa 
kochaliby mnie więcej?
Przecież więcej miłości 
moje serducho
by nie wytrzymało

   Jej ból ma zupełnie inne, czysto strategiczne podłoże. Chodzi o zasięg.

   Toffi patrzy na blat kuchenny niczym na niedostępny, mityczny Olimp. I w duchu kalkuluje: 

„Gdyby mój tata był dogiem niemieckim albo chociaż porządnym owczarkiem, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej! Nie musiałabym teraz stać na dole, zadzierać głowy i sępić o każdy plasterek. Nie musiałabym robić tych wszystkich maślanych oczu i udawać martwej na kanapie, żeby pani zwróciła na mnie uwagę. Przecież przy odpowiednim wzroście ja byłabym całkowicie samowystarczalna! Podeszłabym do lady, sama poczęstowała się szynką, otworzyła lodówkę i nikt nie musiałby mnie łaskawie dokarmiać!”.

  Niestety, natura poskąpiła centymetrów, a w kuchni podstępnie nie stoi akurat żaden taboret ani krzesło, po którym można by się wdrapać na wyższy poziom kulinarnych rozkoszy. I tak oto wielkie, wolnościowe ambicje małej Toffi brutalnie rozbijają się o brak kuchennej drabiny. Pozostaje jej tylko jedno: doskonalić sztukę hipnozy i liczyć na to, że pani przy krojeniu obiadu wykaże się należytą empatią.

Wielu z nas, tak jak Toffi, marzy czasem o totalnej samowystarczalności. Wydaje nam się, że gdybyśmy tylko mieli większe możliwości, wyższy wzrost, lepsze stanowisko czy grubszy portfel, nie musielibyśmy nikogo o nic prosić. Życie byłoby prostsze. Ale może te nasze „za krótkie nóżki” i ograniczenia są po to, żebyśmy... nauczyli się ze sobą rozmawiać i budować relacje? Toffi poprzez swoje sępienie uczy nas uważności, a my rewanżujemy się jej miłością (i szynką). A jak to jest u Was? Wolicie być we wszystkim samowystarczalni, czy lubicie czasem „posępić” o pomoc i bliskość u swoich ukochanych?
~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteście dziś ze mną na pokładzie! Niech te kulinarno-genetyczne rozważania Toffi przyniosą Wam dziś
mnóstwo radości. 
 Z ciepłymi pozdrowieniami i humorem,

~~~~~~~~~~~~~~~~

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
 WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję - blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki