Translate

sobota, 23 listopada 2019

BARONESSA

Źródło: Pixabay

Czy mogę się określić wojownikiem, wolnym człowiekiem?
Jeśli chodzi o wojownika, to musiałoby mnie widzieć w tej roli moje otoczenie, bo sama oobiektywnie nie mogłabym potwierdzić.
Gdyby zapytano o to mojego męża, to potwierdziłby szybciutko, że umiem czasem zawalczyć nie tylko o swoje.
Jeśli mam określić, co dla mnie oznacza pojęcie "wolność", to lepiej będzie, jeśli posłużę się piosenką Marka Grechuty ( na końcu posta), bo podpisuję się pod nią obiema rękoma.
Wolności nikt mi nie zabierze, mimo pewnych dobrowolnie nałożonych na siebie przynależności do rodziny, a przede wszystkim  do Boga. Ale On dał mi wolną wolę. To ja wybrałam i czuję się w tym układzie swobodna, bo ciężarem byłyby ustalenia między nami, z którymi bym się nie zgadzała. Daję sobie prawo na dyskusję z moim Bogiem, kiedy zaskakuje mnie bieg wydarzeń w moim życiu i moich bliskich, ale wierzę, że to wszystko ma sens i prowadzi do właściwego celu. Nie jestem bezwolną kukłą, która czeka na bezustanne dary niebios. Modlę się, ale nie przestaję również działać, jakby wszystko ode mnie zależało.
W modlitwach potrzeba bezgranicznego zaufania.
W bardzo skutecznej nowennie pompejańskiej, po 27 dniach części błagalnej, zaczyna się następna, 27-dniowa modlitwa, ale nazwana już częścią dziękczynną.
Zawsze mnie zastanawiało na początku praktykowania tej modlitwy, że za wcześnie to dziękczynienie, przecież to dopiero połowa nowenny, przecież jeszcze nie widać oczekiwanych skutków modlitwy.
Ale w modlitwie, w tej drugiej części, już bezgranicznie ufasz, że zostałeś, czy zostaniesz wysłuchany, choć dla Twojego dobra, nie zawsze to zostanie już okazane. 

Modliłam się w swoim życiu kilka razy w tej formie. Jestem proszona przez niektóre osoby o modlitwy w ich intencjach, czasem wyjątkowych. 
Jedną z takich modlitw była prośba o adopcję dziecka, bo sprawa się przedłużała, małżonkowie długo już oczekiwali w Ośrodku Adopcyjnym na upragnione dziecko.
Nie jestem pewna, czy miałam jakiś wpływ na to, ale w dniu, kiedy skończyłam odmawiać I część modlitwy pompejańskiej, urodziło się dziecko, które trafiło do adopcji i to ono za 3 miesiące okazało się tym dzieciątkiem, które znalazło nowych rodziców, czyli tych, którzy prosili mnie o modlitwę. Kiedy przekazali mi tę informację z podaniem jego daty urodzenia, wróciłam do kalendarza nowenny i wiedziałam już, że następnego dnia po urodzeniu dziecka dziękowałam właśnie  za niego, nie wiedząc, że to ono  jest tym spełnieniem dla bezdzietnych małżonków, owocem modlitwy pompejańskiej.
To tak ku udowodnieniu, że jestem po trosze wojownikiem, choć pięściami nie walczę.

A wojownik oraz człowiek wolny to po frankońsku baró.
Jest to źródło dla hiszpańskiego słowa barónskąd i my, Polacy, zapożyczyliśmy swojego barona.
Jest to wg wszelkich słowników internetowych, i nie tylko, określenie dla tytułu szlacheckiego, ale ostatnio ma ono cechy negatywne. Baronem  nazywa się czasem osobę, która ma duże znaczenie w jakiejś dziedzinie lub na jakimś terenie z racji swojej zamożności lub powiązań politycznych.

I teraz mam pewne wątpliwości. 
Czy słusznie powinnam zatrzymać sobie tytuł baronessa?


by Giuseppe Amisani 

Skąd taka u mnie  megalomania?
Bo jestem czytelniczką zbioru 60 wierszy (raczej niezliczonej liczby, uwzględniając również te publikowane w Przekroju czy Szpilkach), a to upoważnia mnie do posługiwania się tytułem....

Może zacznę od początku.
W 1996 roku Wydawnictwo LITERATURA w Łodzi wydało  tomik poezji Ludwika Jerzego Kerna pt. "BIGOS" zawierający 60 wierszy. 



Nazwa tomiku  pochodzić może  od jednego z wiersza zatytułowanego "Bigos", albo od zróżnicowanej tematyki wierszy.

Te 60 wierszy,   zapewne nie bez sugestii samego autora, na 5 stronie ma taką zachętę:

1KOPA
czyli
4 MENDLE
czyli
5 TUZINÓW

WIERSZY
i
WIERSZYKÓW

Mam 100-procentową pewność, że to pomysł Kerna, ponieważ mój ulubiony poeta nie byłby sobą, gdyby nie zaprojektował ze Stefanem Berdakiem (projektantem okładki i ilustracji) również ostatniej okładki tego satyrycznego zbioru, w którym jest też wierszyk "Bigos" .

I tam, na końcowej okładce czeka nagroda, dla tych którzy czytają "od deski do deski".

Okładka końcowa tomiku wierszy L.J.Kerna "Bigos"

Smakowity ten bigosik Ludwika Jerzego Bigosiewicza-Bigosińskiego z Bigosowa i też dygnięciem, może już z racji wieku, nie takim głębokim, chciałabym za niego podziękować, ale, jak ja, jako konsument, mam się przedstawić, nie zatracając wybranej przez gospodarza formy?

I podobnie, jak u Pana Kerna, którego wciąz trapiły  pewne wątpliwości , mającego różne dylematy, czego wyraz dawał w tym właśnie tomiku poezji, mam prawo i ja, jako wychowanek ( wychowanica?) swojego literackiego idola, mieć dylemat.
 Czy autor nie przewidział, że "konsumentem tego bigosu" może być kobieta?

Skoro bywam w tej restauracji Pana Kerna, i  jestem  jego "gościnią" :))) 
( ostatni hit językoznawstwa)  
- to też mam się nazwać po męsku? 



Przecież nie mogę się tytułować "Bigosbaronową".
Baronowa to dla mnie już oznacza czyjąś przynależność. 
 To brzmi, jakby kobieta należała do kogoś,  bez swojej wartości, ze splendorem spływającym na nią z powodu bycia żoną   barona...inżyniera...generała...

inżynierowa -  tego doświadczałam niejednokrotnie

Wspomniałam, że jestem człowiekiem wolnym - baronem... w spódnicy.

Czy to małe przeoczenie poety, bo nie śmiem sądzić, że mogłoby być inaczej ?

Na szczęście jest  osobny tytuł dla kobiety noszącej tytuł szlachecki - baronessa.

A więc  dzisiaj, dla czytelników  tego posta, posługuję się żartobliwym tytułem nadanym przez mojego ulubionego satyryka, pozdrawiając moich Drogich Gości z całego serca

 Bigosbaronessa   Teressa of Poland
człowiek wolny


PS.
Zważywszy na różnorodność tematów, jakimi "karmię" swoich Drogich Gości na tym blogu, tytuł "Bigosbaronessa Teressa" pasowałby chyba lepiej niż "wczesna emerytka" , ale czy starzy "konsumenci" - bywalcy mojego bloga, trafiliby tu jeszcze, pod mój adres?
Nie, nie zrobię tego, bo dopiero nawarzyłabym sobie bigosu, który musiałabym do tego sama zjeść!


"Wolność" - Marek Grechuta - You Tube


Gdy widzisz ptaka w locie jak wolny jest
Jak płynie sobie, aż po nieba kres
Wiedz - niebo bywa pełne wichrów i burz
A z lotu ptaka już nie widać róż

Bo wolność - to nie cel lecz szansa by
Spełnić najpiękniejsze sny, marzenia
Wolność - to ta najjaśniejsza z gwiazd
Promyk słońca w gęsty las, nadzieja

Wolność to skrzypce z których dźwięków cud
Potrafi wyczarować mistrza trud
Lecz kiedy zagra na nich słaby gracz
To słychać będzie tylko pisk, zgrzyt, płacz

Bo wolność - to wśród mądrych ludzi żyć
Widzieć dobroć w oczach ich i szczęście
Wolność - to wśród życia gór i chmur
Poprzez każdy bór i mur znać przejście

Wolność lśni wśród gałęzi wielkich drzew
Które pną się w słońce każda w swoją stronę
Wolność brzmi jak radosny ludzi śmiech
Którzy wolność swą zdobyli na obronę -

Zwycięstwa, mądrości, prawdy i miłości
Spokoju, szczęścia, zdrowia i godności
Wolność to diament do oszlifowania
A zabłyśnie blaskiem nie do opisania

Wolność to także i odporność serc
By na złą drogę nie próbować zejść
Bo są i tacy, którzy w wolności cud
Potrafią wmieszać swoich sprawek brud

A wolność, to królestwo dobrych słów
Mądrych myśli, pięknych snów
To wiara w ludzi

Wolność
Ją wymyślił dla nas Bóg
Aby człowiek wreszcie mógł
W Niebie się zbudzić

piątek, 22 listopada 2019

STONOGA Z PIĘTAMI ACHILLESA

Wikipedia, Peter Paul Rubens 181

Drogi Gościu mojego bloga, czy analizowałeś kiedykolwiek  potencjał swoich możliwości intelektualnych i fizycznych?  
Może to było na dzień  przed rozmową kwalifikacyjną, kiedy w lęku zastanawiałeś się, co ukryć, a czym się pochwalić przed rekrutantem?

Czasem wypadałoby   poświęcić trochę więcej czasu , aby przeanalizować swoje słabe i mocne strony. Wyniki mogą cię niekiedy zaskoczyć, ale dzięki temu zdobędziesz wiedzę, co warto wzmocnić, a co wymaga jeszcze dłuższej pracy. Niektórymi słabymi stronami może wcale nie warto się przejmować, bo sam je wyolbrzymiłeś w swojej niskiej samoocenie.  
Nie ma ludzi idealnych. Każdy z nas posiada wady i zalety, swoją lepszą i trochę gorszą stronę.
Wiedza o swoich  słabych i mocnych stronach pozwala nam dokładniej określić swoje możliwości, kiedy przyjdzie nam zmierzyć się z różnymi sytuacjami w codziennych sprawach, ale i w tych, wymagających trochę trudu.
Nie bój się tego, że podczas analizy odkryjesz swoje słabe strony, a co więcej, tę jedną najsłabszą, zwaną piętą Achillesa. 
To nie powinno być powodem, aby nagle przestać się lubić za to. A może zawsze podświadomie budziło to w tobie brak akceptacji własnej osoby?
Odrzuć ten lęk, a skup się raczej na tym, jak postępować w życiu, aby ta przysłowiowa "pięta Achillesa" nie przysparzała ci kłopotów. Bądź wyczulony , aby w miarę możliwości nie pozwolić na to, aby ktoś cię w nią ugodził.

ANTYCZNA WĄTPLIWOŚĆ
Ludwik Jerzy Kern

Najgorzej, gdy się myśli - 
jak uczenie zauważył ktoś ci-
Z myślenia wynikają, bowiem, same wątpliwości.

To prawda
Mnie na przykład,
Kiedym sobie wędrował po lesie,
I uderzył się w piętę
Przyszła myśl o Achillesie.

Achilles!
Wielkie nieba!
Każdy wie od bidy,
Że Peleusa synem był oraz Tetydy.
Że imię jego w Grecji było niemal święte,
Że wszystko miał w organizmie mocne,
Atylko słabą pietę.

Rzecz normalna.
Wyjątkiem nie był więc pan A.
Kazdy jakąs tam swoją pietę ma.
U jednego tą piętą jest mózg wewnątrz głowy,
Wzrok za mało wzrokowy,
Słuch nie dość słuchowy,
Zęby
Albo wątroba,
A znów u drugiego
Słabą piętą być może coś maluteńkiego
Rzekłbym wręcz intymnego.
Ale nie to stanowi dziś rozważań sedno.
Mnie chodzi o to czy on kiepskie miał obie te pięty?
Czy jedną?

Jeśli jedną jedynie miał piętę słabawą,
To którą mianowicie:
Lewą?
Czy prawą?

W żadnej encyklopedii nie ma o tym słowa,
A mnie męczy i dręczy ta sprawa piętowa.
Chciałbym z myśli się moich pozbyć wreszcie Achillesa -

Może zabierze głos w tej sprawie
Znana na całym świecie (nie tylko w Warszawie)
Znawca różnych antyków
Pani docent Desa?

Pieter Strick - Temida zanurzająca Achillesa
 w wodach Styksu -źródło: artinfo

 Tetyda kąpiąca Achillesa. Testa, Pietro (1607 lub 1612-1650) rytownik;
Muzeum Sztuki w Łodzi

A ja czasem  czuję się jak ... stonoga z dziewięćdziesięcioma dziewięcioma piętami Achillesa.
I to dopiero mógłby być dylemat dla poety, ale skoro dożyłam z tymi ułomnościam dotąd, to jest nadzieja dla każdego, kto posiada tylko  jedną słabą stopę (stronę).  Problem trzeba próbować  przeskoczyć, chociaż na tej  jednej mocnej stopie.  

Właśnie dzisiaj zamierzam odwiedzić swojego kardiologa, bo przecież nie ukrywałam na blogu, że jedną z moich zdrowotnych pięt achillesowych jest choroba węzła zatokowego serca. To, że stymulatorek serca na "moje ucho" działa rytmicznie, to jeszcze nie wszystko. Muszę od czasu do czasu skontrolować ten mój naturalny ośrodek uczuć wyższych, w jakich procentach potrafi działać bez wspomagania stymulatora.
Jest to swoisty  cud , że zakres odczuwania emocji, nie zmniejsza się mimo tej mojej pięty achillesowej. Zawsze sprawy ludzkie będą mi leżały na sercu, niektóre ciążą, inne wznoszą. Jak w każdym przypadku życia, staram się zachować umiar (najlepszy lek na serce), chociaż o niego przy moim charakterze jest bardzo trudno.
            
 ,.,.,.,.,.,.,.,., 

Te hieroglify powyżej coś oznaczają, a mianowicie przerwę, w której miała miejsce  wizyta lekarska.
Pani doktor - kardiolog - zbadała stonogę i według jej orzeczenia, ta najważniejsza   "pięta Achillesa" ma się dobrze.
W ciągu minionego tygodnia takich wizyt było kilka u trzech różnych specjalistów, z każdą "piętą" oddzielnie. Wszystko, jak na razie, jest w najlepszym porządku, chociaż, jak to u stonogi, musi mieć się na baczności, bo jest tu co do kontrolowania, oj jest. 
Póki co, należy się cieszyć zdrowiem i wycinać polskie hołubce lub  tańce irlandzkie na wszystkie 100 nóg.
A gdyby się stonodze kończyny poplątały?

Może przydałoby się jakieś ubezpieczenie komunikacyjne?
Ale ubezpieczać każdą nogę oddzielnie czy en bloc?

Riverdance NYC 1996 Finale - YouTube

PĘPKOWY SONDAŻ NA PLAŻY

fot.Narodowe Archiwum Cyfrowe

Czy czujesz się czasem, jakbyś był (była) pępkiem świata?
Nie, nigdy?
Ani  charakter, ani  wynik twojego wychowania nie uczynił z ciebie osoby, która stawia siebie w centrum uwagi środowiska społecznego, w którym żyjesz?
Znasz, jednakże, takie pępki świata osobiście lub w social mediach?
Mówisz, że wystarczy ci twój anatomiczny pępek.

wyborcza.pl
"(...) Niektórzy ludzie nie mają pępka
Serio, serio. Zwykle dlatego, że urodzili się z przepukliną pępkową lub rozszczepem powłok brzusznych i jako niemowlęta musieli przejść operację, wskutek czego ich naturalny pępek został chirurgicznie zaszyty. 
Nie ma go na przykład czeska supermodelka Karolina Kurkova, choć niemal na wszystkich zdjęciach z sesji, podczas których odsłania brzuch, jest w tym miejscu, gdzie powinien. Pępek dodają Kurkovej w Photoshopie. Ten brak nie przeszkodził jej w karierze. 
Kurkova to gwiazda pokazów Victoria`s Secret, czyli firmy produkującej bieliznę (...)"

El News, Karolina Kurkova

Karolina Kurkova mimo tego "defektu" cieszy się urokami życia.

harpersbazaar.pl, Karolina Kurkova

Na ogół nie traktujemy swojego pępka w sposób podobny do hezychastów (przedstawicieli mistycznego odłamu chrześcijaństwa wschodniego), którzy podczas medytacji wpatrywali się we własny pępek. "Wyciszenie, regulacja oddechu, przyjęcie pozycji siedzącej i wpatrywanie się w jeden punkt ciała (najczęściej pępek, uosabiający środek ciała) miało pomóc im w ujrzeniu światłości bożej (...)"
(wyborcza.pl)

 Również Ludwik Jerzy Kern zabrał głos w sprawie pępka.

PĘPKOWY DYLEMAT

 Jeśli się sprawę
Naocznie zbada,
To każdy człowiek 
Pępek posiada.

Pępek ma mama
Pępek ma tata,
Pępek ma cała
Świata rebiata.

Przekonać o tym
Każdy się może
W letnich urlopów
Rozkosznej porze.

Zwłaszcza, gdy słońce
Mocno przygrzewa,
Kazdy swój pępek
Chętnie odkrywa.

Idziesz na plażę
I robisz sondaż:
Kolejno wszystkim
W pępki zaglądasz.

I robi ci się
Na duszy błogo,
Bez pępka bowiem
Nie ma nikogo.

Bez względu na płeć
I uwłosienie,
Każdy to małe
Ma zagłębienie.

Ono zostało 
Nam jedynie
Po życiodajnej
Pępowinie.

Byliście jedno
I ty i mama...
I tu się zjawia
Sprawa Adama.

Adam, jak wiemy,
Nie miał mamy,
I z tego problem
Niewąski mamy.

Mnie to już męczy
Nawet we śnie:
Miał Adam pępek? 
Czy też nie?


Stworzenie Adama , Źródło: Akademia Biblijna

Źródło: misyjne.pl


Przed wojną przeprowadzenie takiego sondażu, jaki proponował Kern , byłoby nieskuteczne, bo gdzież by tam była zachowana wiarygodność?
Większośc osób uprawiających "plażing" ubrana była w stroje "po uszy".


Źródło: fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe


Źródło: Kąpieliska Morskie Gdańsk

czwartek, 21 listopada 2019

ROLMOPSY, GOLONKA CZY CHANEL PIĄTKA

Animated  gif by Bill Domonkos on Artodyssey 

Nie mogę twierdzić, że gdybym znała wcześniej poezję Ludwika  Jerzego Kerna nie tylko z łamów "Przekroju", to moja rodzina miałaby inny skład. Mamy córki, które są naszą dumą, ale też nie żałujemy, że nie mamy syna. 
Chociaż... z adopcji serca mamy  w Afryce chłopca, teraz już mężczyznę - syna, ale to już nie zasługa prokreacyjna moja, ani też mojego męża:)tutaj

Może na początku przyznam się, że w "czasach przednarodzinowych" moich córek "nie spijałam" perfum Chanel 5. 
Dlaczego o tym wspominam?
Odpowiedź w wierszu Kerna "Przepis na dzidziusia"
Używałam wówczas Cobaco lub Opium. 
Może należałoby do wiersza Kerna, poniżej zamieszczonego, dodać specjalny komentarz przed najbliższym wznawianiu jego poezji w tomiku "Bigos"


Przepis na dzidziusia
Ludwik Jerzy Kern

Przeczytałem w tygodniku "Paris Match",
Że francuski jeden sławny lekarz, czyli wracz,
Rzucił tezę, że u dziecka, jeśli idzie co do płci,
To zależy płeć od tego głównie,
co się mianowicie przedtem zji.

Jednym słowem najważniejsza jest podobno
W tej materii
Dieta.
Co innego na dziewczynkę jeta,
I zupełnie co innego, jeśli chłopca chceta.

Ja nie będę tu przytaczał
(Bo mi szkoda długopisu)
Obu lansowanych przez doktora francuskiego jadłospisów.
Mówią one szczegółowo, co ma mąż jeść,
A co żona, kiedy puchnie -
Oba zresztą są oparte
O francuską, tradycyjnie przecież niezłą, kuchnię.

Tak ogólnie biorąc, muszę przyznać, odpowiada mi ta teza.
Całkiem szczerze to oświadczam,
Bez chichotków żadnych,
Bez perskiego zeza,
Tyle tylko, że w tej sprawie, proszę panów oraz pań,
Ja skomponowałem własny, że tak powiem, zestaw dań.

Jeśli marzysz więc na przykład ktoś o synie,
To rolmopsy
Bardzo ostre
Jeść powinien,
Flaczki pieprzne z parmezanem i imbirem,
A popijać śliwowicą łącką i żywieckim beerem.

Niezła także jest golonka
I papryka -
Po tej diecie będziesz miał Zawiszkę w domu,
Rozkosznego rycerzyka.
On pokaże twoim wrogom, niech podrośnie ino krzynkę...

A co radzę wobec tego na dziewczynkę?
Na dziewczynkę radzę pić Chanela piątkę
I jeść szminkę.

I już sprawa się wyjaśniła!
W moim domu zabrakło łąckiej śliwowicy i żywieckiego beera :)


środa, 20 listopada 2019

ZACHOWAĆ UMIAR



Zastanawiam się, czy Adam   miał potrzebę obdarowywać Ewę?
A może źle postawiłam pytanie?
Czy Ewie cokolwiek brakowało w Raju, by o tym marzyła?
Przecież odczuwała pełnię szczęścia.
Sprawę jabłka pozostawmy. Moment, w którym zapałała pożądaniem do tego owocu był końcem tej pięknej opowieści. Myślę o czasach przed grzechem.
Miała wszystko, była piękna, nie musiała się przozdabiać, nie musiała zabiegać o względy Adama, bo rywalek nie miała i vice versa, Adam mógł ze spokojem wylegiwać się w cieniu rajskich jabłonek.

Adam nie musiał zatem Ewie wręczać zaręczynowych pierścionków .... z dżdżownicy... chociaż kto wie... może i drogocenne kamienie walały się po Rajskim Ogrodzie?

Inel cu flori de migdal, Pinterest



Ten pierścionek przypomina mi nocny obraz Rajskiego Ogrodu: kwitnącą jabłoń na tle księżyca .


Myślę, że póki wąż nie zwiódł naszych przodków,  zachowywali we wszystkim umiar, bo to, co ich otaczało (oprócz jabłek) i tak było tylko ich, nie musieli spieszyć się z konsumpcją.

Podobne dylematy, jak ja w tym poście, miewał również Ludwik Jerzy Kern, chociaż on założył, że jednak Ewa miała jakieś marzenia i zaczęła suszyć głowę Adamowi, kiedy ten beztrosko drzemał w cieniu rajskich jabłonek.

Pierścienie niewielkiej damy
Ludwik Jerzy Kern - 1979 r.

Odkąd ludzkość zapuściła na globie korzonki
Kobiety noszą pierścionki.

Jeszcze na świecie nie było żadnego jubilera,
Gdy Adam drzemiąc w cieniu rajskich jabłonek,
Usłyszał od Ewy:
- Ty, Adaś, kupiłbyś mi jaki pierścionek,
Nie bądźże taki sknera, cholera.

To był ten moment przełomowy,
I zaczął się biznes pierścionkowy.

Początkowo wyglądało to dosyć skromnie,
Jak skromnie, nie uwierzycie:
Jeden pierścionek damie
Lub donnie 
Wystarczał na całe życie.

Dlatego ceniły pierścionki kobiety,
Nie to, co dzisiaj, niestety.

Zresztą przyjrzyjcie się temu sami,
Co to się dzieje dziś z pierścionkami.
Co druga baba
Albo dziewucha,
Lombard na swoich nosi paluchach.
Prawie na każdym pierścionek ma,
A na niektórych po dwa.

Sztuczne kamienie blaski ślą złudne,
Paluchy (sprawdźcie!) przeważnie brudne.
Bo trudno myć je, bądź co bądź,
Gdy trzeba tyle precjozów zdjąć.
W dodatku puchną te paluchy,
Robią się z nich nabrzmiałe kluchy,
A czy to ładna jest taka klucha?

Słuchaj dziewucha?
Ona nie słucha...

Biżuteria Grimaldi, Źródło: elle.pl

No, tak, brak umiaru do cnót nie należy, ale żeby aż tak sponiewierać "niewielką damę"? 
Dobrze, że mój ukochany poeta trysnął humorem, zresztą tak, jak to  zwykle  robił za swojego życia.

Ja już nie powiększam swoich zasobów w zakresie precjozów raczej skurczyły mi się do minimum. A jeszcze niedawno było inaczej. tutaj 



Ostatnio na portalu Elle.pl znalazłam temat biżuterii w stylu vintage i estetykę art deco. Zaprezentowana jest nowa kolekcja Umiar - "Vintage Touche" - licząc na to, że "pokochają ją wszystkie fanki francuskiej nonszalancji". 

"Francuski styl tkwi w szczegółach
Proste formy i pochwała minimalizmu: te dwie cechy idealnie określają markę Umiar, założoną przez Magdalenę Brzozowską oraz Malwinę Wysińską. I za nie ją uwielbiamy. Teraz jednak projektantki dają nam jeszcze jeden powód do miłości: proponują estetyczną podróż do przeszłości, a ich nowa biżuteria powstała na bazie wzorów sprzed dekad. " elle.pl
Oto kilka fotek autorstwa Magdaleny Kozickiej z tej kolekcji z magazynu Elle.pl











Złoty pierścionek - Irena Santor - You Tube


wtorek, 19 listopada 2019

CO WYKLUWA SIĘ ZA WIĘZIENNYMI KRATAMI ?

Pixabay
Czy już zdarzyło sie wam pójść do biblioteki, nie zabierając ze sobą do wymiany  przeczytanych książek?
Mam na swój użytek  swojego roztargnienia wytłumaczenie, że kierował mną pęd ku wiedzy :) Ważniejsze jest dla mnie to, czego jeszcze nie wiem, od tego, co już poszerzyło  horyzonty mojej wiedzy. 
A to czasem nie zwykła skleroza mnie bierze?
 Zostałam potraktowana ulgowo, okazało się, że brak książek nie był przeszkodą, abym nie mogła dziś wypożyczyć sobie kilku następnych pozycji. 
Czyżby uznano mnie za czytelniczkę godną zaufania? 
Ale mnie to podbudowało!
Jedną z książek, które wzięłam na warsztat, była "Kosmos, dinozaury, uczeni" Isaaka Asimova (wydana w Polsce w 1989r. przez Pandora Science).



 Jest to wybór esejów popularnonaukowych z jego książki wydanej w USA pod tytułem The Tyrannosaurus Prescription (Przepis na Tyranozaura).

Autor  - Isaak Asimov- jak podaje wydawnictwo tej książki - był najbardziej szanowanym amerykańskim pisarzem naukowym i uchodził za jednego  z ostatnich erudytów na tej planecie. Wykształcony formalnie z dziedziny biochemii ogarniał umysłem i wyobraźnią dyscypliny tak różne, jak: astronomia, przewidywania przyszłości, herezje naukowe, badania dinozaurów, komputery i mnóstwo innych. Opublikował 450 książek i esejów. W Polsce  zdobył sławę dzięki książkom science -fiction, zaś jako autor prac  popularnonaukowych jest właściwie nieznany.

Nie znam biografii Isaaka Asimova, ale biorąc pod uwagę jego wszechstronne zainteresowania, śmiem twierdzić, że nic nie mogłoby stanąć na przeszkodzie jego rozmyślaniom nad Wszechświatem. 
Stąd może ten esej, który wybrałam do przedstawienia z książki "Kosmos, dinozaury, uczeni" Isaak Asimov zatytułował: "Więzienne rozmyślania".

W tym eseju wyraźnie widać, że dla pewnych, silnych emocjonalnie ludzi, więzienie ciała nie stanowi jednocześnie więzienia umysłu.
Są przypadki i to nie rzadkie, kiedy za kratami  więziennymi powstawały nawet arcydzieła literatury, np.: "Droga pielgrzyma" Johna Bunyana, a także miały miejsce różnego rodzaju odkrycia naukowe.
Do jednych wystarczyło samo rozmyślanie, do innych oprócz tego jakiś papier i pióro.
A... zapomniałabym o najważniejszym... święty spokój, a nie przepełnione cele.

Jean Victor Poncelot, inżynier wojskowy, uczestnik wojen napoleońskich, miał w swojej drodze życiowej również pobyt w więzieniu w Rosji w Saratowie. 
W czasie pobytu w więzieniu rozważał nad geometrią, pomogło mu to przetrwać ten trudny okres odosobnienia. Zaintrygowała go zmiana obrazu podświetlonych figur geometrycznych , na skutek cienia padającego,  w zależności od ich obrotu.
Zmiany te podlegałyby ścisłym regułom. W/g Poncelota, geometria rzutów rozwiązałaby problemy geometryczne, których nie daje się rozwiązać w inny sposób.
Te rozważania były podstawą w opublikowaniu przez niego w 1822 roku, po opuszczeniu więzienia, książki dotyczącej geometrii rzutów, o której myślał  za kratami. Nie podano tu tytułu dzieła, ale jest ono często używane za podstawę nowoczesnej geometrii.

Drugi przykładowy uwięziony "myśliciel" -  to geolog Dieudonn de Dolomiei.
Miał on z kolei w swoim życiorysie bujne przygody, był komandorem już w wieku lat 30-tu, brał udział w napoleońskiej wyprawie do Egiptu(1798r.) W drodze powrotnej jego statek trafił na sztorm i zagnał go do Włoch, z którymi Francja toczyła wówczas wojnę.  Jako jeniec trafił do więzienia, gdzie samotność przyprawia niektórych o załamanie nerwowe, ale nie tych, którzy czynią jakiekolwiek wysiłki umysłowe, aby do tego nie dopuścić.
Pomogło mu jego hobby - badanie minerałów. 
 Skupił się więc w więzieniu nad rozmyślaniem o zasadach, jakie rządzą wyglądem i właściwościami minerałów.
Aby te rozmyślania uwiecznić -"(...) wyrzeźbił sobie drewniane pióro i mieszał sadzę z lampy z wodą, aby zrobić coś w rodzaju atramentu. Do pisania posłużył się jedynymi kartkami, jakie posiadał - stronami Biblii. Miesiące mijały, a on spisywał starannie swoje myśli i zapamiętane obserwacje na marginesach tej księgi.
Kiedy ,w końcu uwolniono go w roku 1800, notatki na marginesach stworzyły podstawę dla dwóch ważnych książek o mineralogii.które wydał w roku 1801."

Ale przecież więzienia nie są wypełniane samymi przyszłymi odkrywcami. 
Czasem trafiają tam ... artyści, tworząc za więziennymi kratami -  "przy okazji" - różne dzieła - bardziej lub mniej ambitne.
 Podobno w ostatnią noc pobytu w tym "ustronnym miejscu" przychodzą wątpliwości: co i kto czeka "tam" za bramą.

Yugopolis&Maciej Maleńczuk - "Ostatnia nocka" -YouTube