Translate

czwartek, 24 czerwca 2021

KWIAT PAPROCI

Każdego 24 czerwca począwszy od 2016 roku ponawiam ten wpis z okazji Nocy Świętojańskiej.
Nie mogłoby się obyć bez niego i dzisiaj.
Skróciłam tylko tytuł.  W poprzednich latach wpis miał tytuł:
"Niemożliwe może stać się możliwym. Kwiat paproci"

(Kazimierz Sichulski - Kwiat paproci)
 
Tym razem zachowam się, jak propagatorka nowinek kulturowych i przyrodniczych. Zebrałam informacje na temat kwiatu paproci.

    Wyszukałam artykuł na   stronach internetu, jednak go nie kopiuję , ale "wystukam" na klawiaturze.

Trochę gimnastyki  2 paluszkom mojej dłoni przyda się.
Powinnam napisać zgodnie z pisownią staropolską, ze na klawiaturze piszę "pięcią palcy, szóstą dłonią".

"Każdy przeciętnie wykształcony człowiek wie, ze paprocie to rośliny zarodnikowe, a więc kwiatów nie mają. Ale z jednej strony, w każdej bajce jest ziarno prawdy, a z drugiej, świat istot żywych jest tak różnorodny, że i niemożliwe staje się możliwe. Nie wierzycie? To przeczytajcie.

     Znamy legendy o świętojańskiej nocy i szukaniu kwiatu paproci. 
Skąd się ona wzięła?

  Dawniej wiedza biologiczna nie była tak dokładna, jak teraz. Być może więc, co innego brane było za kwiat. Paprocie są roślinami, a rośliny mają kształty. Są paprocie z wyjątkowo pięknymi kłosami zarodnionośnymi - piękne i ozdobne, niczym kwiaty. Przykładem jest nasięźrzał (Ophioglossum vulgatum), przypominający kwitnącą konwalię, lub długosz królewski (Osmunda regalis) z kłosami zarodnionośnymi, niczym kwiatostany różnych gatunków szczawiu.

Common Adder's-tongue, Ophioglossum vulgatum.
Marden Meadow, 25 May 2013


 Na świętojański kwiat paproci najbardziej pasuje nasięźrzał.

Skąd taka dziwna nazwa?
Aleksander Brukner wyjaśnia, że nazwa jest bardzo stara, odnotowana już w XV wieku. Pierwotnie zapisana jako "nasięźrze" , później dopiero jako nasięźrzał.

Była to roślina "Miłośnicza", sprawiająca, że "na się źrzeć (zerkać, spoglądać) będą. Nic dziwnego, że skoro miała w wierzeniach moc miłosną, to była pilnie poszukiwana w non Kupały, a później zwaną noc świętojańską.

   Dawniej nasięźrzał nazywany był także językiem żmii - bo rzeczywiście kłos zarodnionośny języczek tego gada przypomina. Taką też nazwę w języku łacińskim (naukową), a pochodzącą z języka greckiego "ophis"-wąż, "glossa"- język.
(...)
    Z pionowego kłącza wyrasta jeden liść na długim ogonku. Z tego liścia, z jego pochwiastej nasady, wychodzi cienki kłos zarodnionośny (zarodnikowanie od czerwca do sierpnia, więc na noc świętojańską pojawia się i "zakwita"). Wygląda to, jakby język węża wychodzący z liścia. Nasuwa się analogia z wężem kuszącym Ewę w raju, oraz Ewą kuszącą Adama. Być może dlatego nasięźrzał był uosobieniem sceny kuszenia i mającą mieć zdolności jednania miłości. Żeby się chłopaki za dziewczynami oglądały. Afrodyzjak i tajna, magiczna broń kobieca.

Tak, jak odnotował Gloger w "Encyklopedii Staropolskiej":

Nasieźrzale, nasieźrzale,
Rwę cie śmiale,
Pięcią palcy, szóstą dłonią.
Niech  sie chłopcy 
Za mną gonią;
Po stodole, po oborze,
Dopomagaj, Panie Boże.

(poniżej obraz Kazimierza Sichulskiego "Kwiat paproci")


   Skąd taka moc afrodyzjaku? Czy tylko przez skojarzenie kształtu, czy też może dawniej utrwalone było to jakoś w tradycji i praktykach? Od zapachu, smaku czy czegoś jeszcze?
         Podobno ten kwiat paproci ujawnia swą moc dopiero wtedy, gdy będzie zebrany w szczególny sposób, bądź jeżeli nad rośliną tą wymówi się magiczną formułę. Dziewczyna chcąc zyskać miłość upatrzonego chłopca musi zdobyć tę paproć w szczególny sposób. A więc upatrzywszy za dnia miejsce, gdzie rośnie nasięźrzał, musi iść tam o północy nago i obróciwszy się tyłem - żeby jej diabeł nie porwał - rwać go, wymawiając pewną formułę, którą wyżej zamieściłem. Tak przynajmniej odnotował Gloger. Nago to tylko w noc Kupały, czyli świętojańską można było po łące biegać. 
(...)

   A gdzie go szukać? Nasięźrzał(...) rośnie więc w miejscach umiarkowanie oświetlonych (..)  na glebach wilgotnych na łąkach, w zaroślach. A więc kwiatu paproci w lesie raczej szukać nie będziemy, raczej na polanach, i to wilgotnych, gdzieś na skraju torfowisk lub w pobliżu wód. A jest to gatunek rzadki, więc trudno go obecnie spotkać. Na dodatek to gatunek chroniony, więc jak nawet spotkamy, to zrywać nie wolno i niszczyć w żaden inny sposób.(...) W dawnych mitach kwiat paproci, zakwitał raz w roku, w czasie przesilenia letniego (najkrótszej nocy (z 20 na 21 czerwca). A jeśli nie zakwitał tylko jednego dnia, to może warto go było zrywać w tę jedna noc, bo wtedy miał moc magiczną, miłość gwarantującą.

Jest jeszcze inna legenda o kwiecie paproci- temu, kto go znalazł zapewniał bogactwo i dostatek. Ale taka interpretacja finansowa jakoś nie pasuje do nocy świętojańskiej.

Przecież bogactwem jest miłość. Przynajmniej dla młodych ludzi.

   Możliwe, że moc swoją miał ze względu na skojarzenie z językiem żmij, węża czy innego gada. Działałby więc, jak placebo. A może miało to ziele jakieś właściwości, o których już nie pamiętamy, a ze względu na rzadkość rośliny, badać już nie będziemy (pod kątem zawartości różnych związków biologicznych czynnych).

   Jeśli dobrze poszukać, to niemożliwe staje się możliwe i nawet paproć "zakwita". Wystarczy tylko dobrze poszukać w naszych przepastnych zasobach dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego." 
prof. Stanisław Czachorowski

Ale jest też obyczaj ludowy w tę noc świetojańską - puszczanie na wodę wianków oraz zabawa przy ognisku. 
Opis tego zwyczaju zająłby mi więcej miejsca na blogu, więc niech tym razem wystarczą piękne obrazy:

Emil Lindeman - Dziewczyna z wiankiem

Zofia Stryjeńska - "Puszczanie wianków na Wiśle",
ok.1950-52

Zofia Stryjeńska - Puszczanie wianków

Zofia Stryjeńska - "Sobótka"

A  na koniec kwiat paproci w piosence  starej, ale nie takiej, jak opisany zwyczaj ludowy.


Kwiat Paproci
Mieczysław Fogg

Przybądź do mnie, dam ci kwiat paproci,
Zerwany w borze o nocnej porze.
On jak słońce życie twe ozłoci,
Wyciągnij ręce po szczęścia kwiat.

Tak daleko szukasz go co noc i co dnia,
A szukając, nie wiesz wcale, kto ci go da.
Przybądź do mnie, bo twój kwiat paproci
To moje serce, to miłość ma.

Przybądź do mnie, bo twój kwiat paproci
To moje serce, to miłość ma.

KĄPIELE RZYMSKIE I KLĄTWY

 Moi domownicy młodsi udali się na termy. Michał będzie tam pierwszy raz w swoim życiu, wstęp za darmo do 4 roku życia. Akcesoria dla niego, m.in. - koło ratunkowe  fotelikowe, zostały nadmuchane, dziadek się poświęcił, robiąc za pompkę. Będzie radocha.


 Już kilka dni w ten upalny czas córka z mężem i synkami bywali nad pobliskim jeziorem, więc zaznajomienie się z "ogromną wanną" już oficjalnie Michał przeszedł z niezmierzoną radością, choć nie ukrywam, że pierwszy odruch to zaskoczenie.
Kuba, to bywalec i term, i jeziora, zresztą w tym roku wybiera się z tatą na obóz - zbiorowy spływ kajakowy. Mają do pokonania ponad 100 km. Ciekawa jestem, czy tata podoła ustatkować syna i czy czasem nie skończy się szybciej niż zaplanowano.
Ciocia , w każdym razie wątpi, czy ten spływ, to dobry pomysł, pamiętając swój sprzed laty tutaj 
Ja sama wspominając mazurskie przygody, pękam ze śmiechu.

Znam nasze Termy, znajdują się przy sąsiedniej ulicy, ale ostatnio ze względów zdrowotnych przestałam z ich dobrodziejstw korzystać. Za wysoka dla mnie temperatura. Ogromna wilgotność - dla niewydolności serca sprawa kłopotliwa. Po prostu duszę się. Może to fobia... 


Ciekawa jestem, czy czasem rodzinka nie stoi w kolejce do wejścia na obiekt, bo tłumy tam nieprzebrane, a przepustowość utrudniona ze względu na przepisy związane z pandemią. Jedno jest pewne... ubrań im nikt nie ukradnie, bo szafki są dobrze zamknięte i zabezpieczone na szyfr z bransoletki elektronicznej, którą każdy ma na swym nadgarstku - Michał za darmo, reszta za kartę mieszkańca z niewielką opłatą rodzinną. 

Kiedyś, dawno, dawno temu...
...kiedy starożytnym Rzymianom kradziono ubrania, odpowiadali tabliczkami przekleństwa.

Tabliczka z klątwą rzymską z Bath. (Zdjęcie: Mike Peel)

"SŁYNĄCE ZE SWOICH LECZNICZYCH WÓD i niegdyś domu dla Jane Austen, południowo-zachodnie brytyjskie miasto Bath szczyci się również bogatą historią rzymską. W starożytności ludzie przychodzili tłumnie, by wygrzewać się w gorących źródłach Bath i używać „tabliczek przekleństw”, aby zemścić się na ludziach, którzy ukradli ich ubrania.

W 1979 roku, kiedy archeolodzy po raz pierwszy odkopali Łaźnię Królewską z czasów rzymskich, mętne wody dawnego świętego źródła przyniosły setki maleńkich obiektów. Te wota zawierały około 130 zwiniętych kawałków metalu z pierwszych kilku wieków naszej ery. Były to tabliczki z klątwami, powszechne w świecie grecko-rzymskim od V wieku p.n.e. do późnej starożytności.

Standardowa definicja tabliczki przekleństwa, jak przedstawił David R. Jordan , brzmi: „zapisane kawałki ołowiu, zwykle w postaci małych, cienkich arkuszy, mające na celu nadprzyrodzonymi środkami wpłynąć na działania lub dobrobyt osób lub zwierzęta wbrew ich woli”.

Chociaż Juliusz Cezar po raz pierwszy najechał Brytanię w latach 50. p.n.e., nie naciskał na swój podbój. Sto lat później, chybotliwy Klaudiusz, ten z "Ja, Klaudiusz" , sprowadził Brytanię do cesarskiej owczarni. W ciągu następnych kilku stuleci napływ nowych ludzi przyniósł nowe dobra, idee i bogów.

W starożytnej Bath tabliczki z klątwami były często adresowane do Sulis Minerva: połączenie bogini Sulis, która miała strzec źródła, i jej rzymskiego odpowiednika Minerwy. Rzymianie stosowali taką hybrydyzację religijną, zwaną interpretatio Romana , tłumacząc bóstwa podbitego ludu na swój własny panteon.

Starożytna kąpiel w wannie. (Zdjęcie: Grand Parc - Bordeaux, Francja/CC BY 2.0 )

Christopher Faraone z University of Chicago, który obszernie pisał o starożytnej magii, nakreśla dwie kategorie tabliczek z klątwami. Pierwszą z nich są wiążące przekleństwa, czyli defixiones , „stosowane przede wszystkim w celu krępowania konkurentów” w miłości, sporcie i prawie. Druga kategoria, „ modlitwy o sprawiedliwość ”, obejmowała tabliczki kąpielowe, które dotyczyły głównie kradzieży. Tutaj autorzy tabliczek zasadniczo wyznaczyli bóstwa na boskich łowców nagród, zlecając im tropienie złodziei i wymierzanie sprawiedliwości.

Klątwy z wielu ośrodków miejskich dotyczyły „przyziemnych codziennych problemów”, mówi dr Andrew Mark Henry, kandydat na Uniwersytecie Bostońskim studiujący religię późnoantyczną . „Kradzież byłaby stosunkowo częstym zjawiskiem, tak jak ma to miejsce dzisiaj, a tabliczki z klątwami służyłyby jako łatwo dostępna strategia dla kogoś, kto radziłby sobie z kradzieżą zamiast silnej policji”.

Gdyby ofiara kradzieży znała nazwisko osoby, która ją skrzywdziła lub potencjalnych podejrzanych, umieściłaby je na tabliczce. „Ja zglaszam do bogini Sulis skargę o sześciu srebrnych monetach,  które zostały utracone,” głosi jedna tabliczka kąpieli. „To jest dla bogini, aby egzekwować je od osób o nazwiskach podanych poniżej: Senicianus i Saturninus i Anniola”

Jedna z tabliczek z klątwami znalezionymi w Bath. (Zdjęcie: Mike Peel/CC BY-SA 4.0 )

Następnie - mówi Faraone - wielbiciele domagaliby się „z powodu wymierzenia sprawiedliwości, aby bóg lub bogini spowodowali chorobę tych osób, dopóki nie przyjdą do sanktuarium i nie zwrócą skradzionych rzeczy”. Jedna tabliczka głosi : „Solinus do bogini Sulis Minerwy. Oddaję Twojej boskości i majestatowi moją kąpielową tunikę i płaszcz. Nie pozwól spać ani żyć w zdrowiu temu, który mi wyrządził krzywdę, mężczyźnie lub kobiecie, niewolnikowi lub wolnemu, chyba że ujawni się i przyniesie te dobra do twojej świątyni”.

Tabletki do kąpieli mogły być wystawiane publicznie i czytane na głos przed wrzuceniem do świętego basenu. Faraone porównał teksty z Bath do tekstów z Sanktuarium Demeter w Knidos w Azji Mniejszej; teksty te zostały głoszone publicznie, aby wierni, którzy usłyszeli, że są czytane na głos, „mogli dostarczyć brakujących informacji o nierozwiązanych zbrodniach i … mogli również wywrzeć presję społeczną na domniemanych przestępcach … i w ten sposób rozwiązać konflikt”.

Nowoczesna łaźnia, zbudowana na starożytnych źródłach. (Zdjęcie: Diliff, CC-BY 2.5 )

Tani sposób na szukanie sprawiedliwości w postaci stosowania tabliczek z klątwami był dostępny dla wielu. „Większość ludzi ocenia starożytną umiejętność czytania i pisania na około 10-15 procent, a tabliczki z klątwami zostały napisane przez wszystkich w tej grupie” – mówi Katherine McDonald, badaczka zajmująca się klasyką w Gonville i Caius College na Uniwersytecie Cambridge. Obejmuje to niewolników, rzemieślników i żołnierzy. Ale tablice „daleko nie pokazują nam całego spektrum ludzi w społeczeństwie rzymskim”.

Być może odwiedzający łaźnie byli biedni – ich tabliczki często narzekały na kradzież drobnych przedmiotów – więc nie mogli sobie pozwolić na zatrudnienie strażników lub kupowanie niewolników, aby chronić swoje rzeczy podczas kąpieli. A może przetrwanie tylu tabliczek omawiających kradzież wynikało z trwałości materiałów, na których zostały zapisane.

Stosunkowa łatwość wykonania tabliczki pozwoliła wielu ludziom przeklinać, mówi dr Stuart McKie, kandydat na Open University badający tabliczki z klątwami. „Wszystko, czego naprawdę potrzebowałeś, to kawałek tropu i niejasne zrozumienie tego, co robić” 
("Bogowie ukarzą złodziei togi", Carly Silver, Atlas Obscura)

Gdyby taka torebka w jakiś przedziwny sposób zaginęła, np w czasach rzymskich, to niechybnie trzeba byłoby zapisać to na tabliczce przekleństw tutaj

Zdążyłam to wszystko zapisać, kiedy usłyszałam nadjeżdżające auto rodzinki. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, kiedy stanęli na środku salonu,  to fakt, że nie musieli tabliczek do klątew używać. Nawet nie wiem, czy po polsku nie wyglądałoby to bardziej obelżywie, niż to czynili rzymianie. Moje dzieci przy mnie przekleństw nie używają, ale Kuba już niejedno w przedszkolu słyszał, nawet  dopytywał o znaczenie niektórych, ale wie, że ewentualne używanie ich skutkuje pompkami  na podłodze.

Wiesław Michnikowski - Już kąpiesz się nie dla mnie
Głos w słuchawce: Kalina Jędrusik


Jeremi Przybora

Już kąpiesz się nie dla mnie
w pieszczocie pian.
Nie dla mnie już przy wannie
odkręcasz kran.
Nie dla mnie już natryskiem
zraszasz czary swe wszystkie.
Wiem, że czeka, aż wyschniesz,
już inny pan.
Korzystasz już nie dla mnie
ze stacji pomp.
Lecz choć ból w otchłań pcha mnie,
to kąp się, kąp!
Chcę, by schludność twa kwitła -
kąpiel tobie nie stygła -
choć podcięłaś mi skrzydła,
strąciłaś w głąb.
I tylko pomyśl sobie w dogodniejszej porze
o tym, co już bez ciebie kąpać się nie może.
Boże!

Już kąpiel twa nie dla mnie -
nie dla mnie plusk.
Każda kropla w twej wannie
mój drąży mózg.
Smukłe ciało trąc frotem,
nie pamiętasz już o tem -
jak czekałem z łopotem
spragnionych ust.

To nie do wiary, że niedawno tak to było -
w słuchawce głos: "Kochany, dzwonisz - jak to miło!",
A gdy spytałem, czy to z kranu gdzieś tak siąpie?
Mówiłaś: "Tak, bo ja się często kąpię".

Kalina Jędrusik.
 Kadr do odcinka Kabaretu Starszych Panów

Tak jeszcze wczoraj powiedziałabyś,
Tak jeszcze wczoraj, bo już dziś...

Ty kąpiesz się nie dla mnie...

by Gil Elvgren

Przed momentem zamówiłam  taki basen - zjeżdżalnię. Koszt  - 99 zł. Ciekawe czy to dobry pomysł, skoro termy pod bokiem. Okaże się wkrótce.


Sen o wannie

Maryla Rodowicz
Andrzej Sikorowski


Kąpiel poranna
czeka już wanna
pełna po brzeg
piany jak śnieg

Szemrze cichutko
moja złociutka
połóż się tu
w zapachu bzu

I już lecimy nad dachami miast
nieważne są pieniądze ani czas
żegnaj Pagarcie
tu otwarcie wyznać muszę
sprzedałam wannie duszę

Nagle nad Pragą
straszne tornado
woda wycieka
nie ma co zwlekać

Wracaj do chaty
złomie skrzydlaty
goń resztką sił
przez srebrny pył

I znów lecimy nad dachami miast
i bliżej nam do domu niż do gwiazd
witaj Pagarcie
tu otwarcie wyznam ci
czasami mam dziwaczne sny

O wannie w sposób humorystyczny pisałam wcześniej tutaj  Zapraszam 😀

Źródła:
Atlas Obscura
Liryka-liryka.blogspot.com
YouTube
Materiały własne