Translate

piątek, 28 sierpnia 2026

BOTANICZNA RYWALIZACJA ZASIAŁA ZIARNO MIĘDZYNARODOWEGO OGRODU TESTOWEGO RÓŻ W PORTLAND


To moja tegoroczna róża


Czy wiesz, że w Portland w stanie Oregon w USA znajduje się Park Waszyngtona?

  To dość osobliwe miejsce. Park jest wbudowany w zbocze wzgórza. Spędzasz dużo czasu, wędrując i natykając się na różne rzeczy. Na przykład na zoo albo amfiteatr; a może skręcasz i trafiasz na ogromny ogród różany.

Często ci, którzy  schodzą po schodach myślą:  „Wow, gdzie ja jestem?”. Nawet nie wiedziałam, co się dzieje. Czują zapachy, podziwiaja tyle kolorów., kiedy docierają do  Rose Garden.

 Kuratorka tego ogrodu, Rachel Burlington, ​​poświęca swój czas, aby wszystkie te róże były szczęśliwe. A jest ich mnóstwo, o które trzeba dbać.

Rachel: Mamy ponad 10 000 róż – pojedynczych krzewów – i około 625 odmian. Mamy więc róże prążkowane, różowe, dwukolorowe, małe i duże. Mamy praktycznie każdy rodzaj róży, jaki tylko można sobie wyobrazić.

Dylan Thuras (dziennikarz przeprowadzający wywiad z kuratorką w ogrodzie: Kiedy po raz pierwszy zacząłem zgłębiać temat ogrodu, ciągle natykałem się na historię jego powstania. Historia ta sięga czasów I wojny światowej. Europa jest rozdzierana przez ten straszliwy konflikt, więc mieszkańcy Portland postanowili: „Chcemy zaoferować pomoc”.

Skontaktowali się z tamtejszymi ogrodnikami, mówiąc: „Możemy pomóc wam uratować wasze rośliny przed zniszczeniem. Przyślijcie do nas swoje róże, a my zadbamy o to, by rosły bezpiecznie i do końca wojny”. Piękny gest życzliwości od jednego ogrodnika do drugiego. To wspaniała historia. Oczywiście jest jeden poważny problem.

Rachel: Nie znalazłam żadnych dowodów potwierdzających tę tezę. Nic tego nie potwierdza.

Dylan: Ta historia – naprawdę zawsze dręczyła Rachel. Stała się niemal zmorą jej życia. Można by rzec, cierniem w jej róży. Postanowiła więc: „Dobra, muszę sama trochę poszperać. Wyjaśnię tę historię. Przeszukam archiwa i dowiem się, jak powstał ten ogród”.

Rachel: Jestem w tym po uszy i to naprawdę ekscytujące. Jak w każdej zagadce, wystarczy pociągnąć za nić, a potem wszystko się rozsypie.

Dylan :  Portland jest znane jako Miasto Róż. Zdobycie tego tytułu, zdobycie tytułu mistrzowskiego, było prawdziwą walką uliczną.


Dziś Rachel opowiada tę historię i opowiada o tajnej broni miasta w tej walce. To był ten ogród – a konkretnie ten ogród testowy, coś w rodzaju skrzyżowania pięknego, spokojnego parku z laboratorium szalonego naukowca. Mniej I wojny światowej, a więcej Wojny Dwóch Róż. Ta historia, po tym wszystkim.

Dylan: Jestem kiepskim ogrodnikiem. Co roku próbuję coś wyhodować i zawsze mi się to nie udaje, ale mamy róże rosnące w naszym ogródku. Przez lata nauczyłem się kilku rzeczy o różach i jedną z nich wam przekażę. Po pierwsze, miłośnicy róż podchodzą do nich bardzo, bardzo poważnie.

Rachel: Mam wrażenie, że są miłośnicy róż i miłośnicy roślin. Miłośnicy róż to odrębna dziedzina ogrodnictwa.

Dylan: To znowu Rachel Burlington. Tak, miłośnicy róż są tak poważni, że mają całkiem niezłe pojęcie o tym, kiedy posadzono pierwszy krzew róży w Portland, czyli w 1837 roku. Miłośnicy róż… po prostu śledzą takie rzeczy. I jeszcze jedna rzecz dotycząca róż.

Rachel: Róże mają opinię niełatwych w uprawie. Czasami róże mają złą reputację, ponieważ wymagają dużo uwagi i są podatne na choroby, i z pewnością tak było.

Dylan: Róże są bardzo kapryśne. Łatwo chorują. W wilgotnym środowisku łapią choroby grzybowe. Wilgoć to właściwie kryptonit róż. Ale potem ludzie próbowali uprawiać róże w Portland i byli zaskoczeni.

Rachel: Portland ma idealną pogodę: w zasadzie połączenie łagodnych i wilgotnych zim oraz ciepłych i suchych lat. Ta idealna mieszanka tworzy najlepszy klimat. Właściwie czasami mam wrażenie, że ludzie przychodzą tutaj i mówią: „To są najlepsze”. Czuję się prawie, jakbym oszukiwała. Myślę sobie: „Dosłownie przed chwilą to zasadziłam i nic nie zrobiłam”.

Dylan: Uprawa róż w Portland naprawdę nabrała rozpędu. Pod koniec XIX wieku miłośnicy róż założyli Portland Rose Society, pierwsze tego typu stowarzyszenie w USA. Towarzystwo zaczęło organizować duże, coroczne wystawy róż. W 1904 roku wystawy te obejmowały konkursy i parady.

Branża róż rozkwitała. W 1905 roku miasto zdecydowało, że jest gotowe na znacznie większy krok – zaistnienie na rynku w całym kraju i na świecie. Ale nie byli osamotnieni w tej ambicji.

Rachel: Mniej więcej w tym czasie wiele miast na zachodnim wybrzeżu się rozwijało. Starały się przyciągnąć populację. Chciały zachęcić ludzi do inwestowania w swoje miasta.

Dylan: Portland postanowiło zorganizować wielką wystawę, coś w rodzaju festiwalu Światowych Targów, który przyciągnąłby do miasta turystów i inwestorów. Oficjalnym tematem miała być setna rocznica wyprawy Lewisa i Clarka. Nieoficjalnie jednak pomyśleli, że wypróbują nową kampanię reklamową, nową identyfikację miejską – coś chwytliwego, po czym ludzie będą mogli rozpoznać Portland. Pomyśleli więc: „A co z tymi wszystkimi różami? A co, gdybyśmy zrobili z Portland Miasto Róż?”.

Rachel: Skoro wszyscy widzą Miasto Róż, cóż… o róże trudno dbać. „Musi być naprawdę ładna pogoda, więc może powinniśmy rozważyć przeprowadzkę”.

Dylan: Na wystawę w 1905 roku postanowili zaplanować wielką kwiatową ozdobę centralną, tę paradę. Wzdłuż trasy parady posadzono róże – niesamowitą, wręcz niewiarygodną ilość. 200 mil róż bardzo specyficznej odmiany, tak naprawdę – coś, co nazywa się „Madame Caroline Testout”. Tak, miłośnicy róż bardzo często śledzą tego typu wydarzenia.


Łagodne, wilgotne zimy i ciepłe,
suche lata w Portland sprawiają, że jest to raj dla róż. Dzięki uprzejmości Travel Portland

Rachel: Chcieli, żeby ich nazwa utkwiła w pamięci jako Miasto Róż, bo chcieli pokazać światu, że to wspaniałe miejsce do życia.

Dylan: W tym momencie Rachel zaczyna zgłębiać tę historię, sprawdzając, co archiwa mogą nam powiedzieć na ten temat. Okazuje się, że Portland nie było jedynym miastem walczącym o tytuł Miasta Róż. Wiele innych miast na Zachodnim Wybrzeżu również chciało reklamować swoją wspaniałą pogodę i dobre warunki do sadzenia. I oto pojawia się czarny charakter naszej historii: Tacoma w stanie Waszyngton (a także Seattle i kilka innych miast w Kalifornii).

Rachel: To całkiem zabawne, bo zawsze słyszałam tę historię o tym, jak Portland rywalizowało z Tacomą i Seattle o tytuł Miasta Róż. I tak naprawdę czytałam stare gazety i dosłownie rywalizowali o ten tytuł, i było naprawdę gorąco. I było mnóstwo artykułów w stylu: „O nie, a co, jeśli go nie zdobędziemy?” i tego typu rzeczy.

Dylan: Portland próbowało znaleźć sposoby, by wyprzedzić konkurencję. W szczególności, niejaki Jesse Curry zaczął snuć intrygi. Był też dyrektorem w dziale betonu. Często pisał do lokalnej gazety i był wielkim znawcą róż. Curry nawiązał korespondencję z niezwykłą lokalną osobistością, księdzem George'em Schoenerem, który lubił eksperymentować z hybrydyzacją roślin.

Rachel: Znany jest jako czarodziej roślin. Tak dosłownie nazywało go wielu szefów kancelarii prawnych, ale był bardzo produktywny w krzyżowaniu róż i innych roślin. I tak w niektórych listach Schoener zachęca Jessego Curry'ego nie tylko do założenia ogrodu, ale także do stworzenia z niego ogrodu testowego.

Dylan: Ogród testowy: miejsce do testowania nowych odmian róż. Było to bardzo interesujące dla osób takich jak ojciec Schoener, który w pewnym sensie tworzył własne odmiany na swoim podwórku, hodując róże pod kątem różnych cech i kolorów. Byłoby to również bardzo interesujące dla hodowców róż na całym świecie – dla firm próbujących wprowadzić na rynek zupełnie nowe odmiany róż.

Rachel: Są pewne kryteria, takie jak: Czy jest ładna? Czy ma spójny kształt? Czy jest energiczna? Czy jest odporna na suszę? I jeszcze jedna rzecz, o której ludzie mogą nie pamiętać, to fakt, że ma zdolność samooczyszczania. Samooczyszczanie oznacza, że ​​nie trzeba usuwać przekwitniętych kwiatów, co w zasadzie oznacza, że ​​przekwitnięte kwiaty same opadają i kwitną ponownie bez tej pielęgnacji. Dlatego staramy się, aby róża była łatwa w pielęgnacji. Wiecie, dajemy ludziom to, czego chcą.

Dylan: Jesse Curry zaczął lobbować u urzędników w Portland, aby to umożliwić. Ale aby ogród był prawdziwym testem, współpracowali również z firmami i pozyskiwali zupełnie nowe odmiany, zanim jeszcze trafiły na rynek. Musiał też uzyskać zgodę organizacji o nazwie Amerykańskie Towarzystwo Różane. To trochę jak próba przekonania MKOl do uczynienia twojego miasta gospodarzem igrzysk olimpijskich. Towarzystwo chce z góry dużego zaangażowania w ziemię, pieniądze i siłę roboczą.

Wszystko to dzieje się w trakcie I wojny światowej. Dzieje się po prostu mnóstwo innych rzeczy. Uwaga Portlandu zdaje się więc nieco słabnąć, a Tacoma, wyczuwając okazję… wpada jak burza. Oto nagłówek z 1919 roku: „Ogród różany może trafić do Tacomy”. Cytuję: „Portland, znane od oceanu do oceanu jako Miasto Róż, stoi w obliczu utraty swojej pozycji z powodu obojętności mieszkańców Portland”. Dalej czytamy, że Tacoma zaoferowała nieograniczony areał upraw i największą współpracę ze strony lokalnych władz, jeśli ogród testowy trafi w ich ręce.


Portland rywalizowało z innymi miastami na północno-zachodnim Pacyfiku, w tym z Seattle i Tacomą, o prestiżowy tytuł „Miasta Róż”. Dzięki uprzejmości Travel Portland

Rachel: I to po prostu włącza alarm dla Portland. „O nie, grozi nam, że nie będziemy mieli naszego ogrodu testowego! Jesteśmy miastem róż; to niedopuszczalne!”. To rozpaliło ogień pod brzuchami ludzi, przyspieszyło proces i po prostu odnowiło ich zainteresowanie.

Dylan: W końcu Portland ruszyło z miejsca ze swoim ogrodem. A może powinienem powiedzieć: ruszyło z miejsca. Oficjalnie otwarto go w 1924 roku. Wróćmy na chwilę do historii, którą opowiedzieliśmy na początku – tej o I wojnie światowej, ratowaniu odmian roślin i tak dalej. Okazuje się, że Curry i inni organizatorzy zbierali okazy przez kilka lat poprzedzających otwarcie ogrodu. Okazy z całych Stanów Zjednoczonych, ale nawet z Europy.

Rachel: Przez pomyłkę mogło się zdarzyć, że niektóre odmiany przybyłe z Europy zostały zachowane, ponieważ po prostu wysłano je do testów.

Dylan: Może jednak w tej historii jest ziarno prawdy. Dziś ogród w Portlandzie wciąż jest ogrodem testowym, co oznacza, że ​​jeśli się tam pojedzie, można zobaczyć nowe odmiany róż, których jeszcze nie ma na rynku. Choć może się to wydawać zaskakujące, ciągle pojawiają się nowe odmiany róż. Bardzo regularnie wypuszczają nowe róże.

Rachel: Rynek róż jest ogromny. Jeśli będziesz wypuszczać kolejne, ludzie będą pytać: „Jaka jest nowa róża? Chcę ją mieć w ogrodzie”.

Dylan: Hodowcy ciągle eksperymentują z nowymi sposobami, aby przyciągnąć uwagę klientów. Jednym z oczywistych jest wypróbowywanie nowych kolorów.

Rachel: Jest róża, która jest zieloną różą, bo tak naprawdę nie ma płatków. Po prostu wytwarza za dużo działek kielicha, które tak naprawdę utrzymują płatki. I technicznie rzecz biorąc, jest to róża zielona.

Dylan: A jednym eksperymentem, o którym nigdy wcześniej nie myślałem, są nowe zapachy.

Rachel: To nie jest typowy zapach róży. Czuję więcej owocowych nut. Czuję też taki zapach, który przypomina mi Jolly Ranchers.

Dylan: Czy róża pachnie tak samo słodko pod inną nazwą? Bo pod niektórymi nazwami brzmią, jakby pachniały jak Jolly Ranchers. Chyba to jest słodkie. Tak czy inaczej, to tylko niektóre z wielu cudów, które odkryjesz, jeśli pójdziesz do ogrodu i poświęcisz chwilę, by zatrzymać się i powąchać róże.

Rachel: Wiesz, pracuję w ogrodzie. Robię tu różne rzeczy. I te zabawne komentarze, które ludzie wygłaszają, kiedy mówią: „Och, nie wiedziałem, że róża może tak wyglądać”. Albo raz usłyszałem głośne „O rany!”. I to, że mogę obserwować niesamowite miny ludzi, trochę podobne do moich, to naprawdę wyjątkowe.

Dylan: Wstęp do Międzynarodowego Ogrodu Testowego Róż jest całkowicie darmowy. Jeśli zobaczysz odmiany, które naprawdę Ci się podobają i są obecnie dostępne na rynku, możesz zeskanować kod QR obok nich, a te róże znajdą się w Twoim ogrodzie.

Rachel: Chcemy mieć pewność, że każdy wróci do domu z nowym roślinnym przyjacielem lub przyszłym roślinnym przyjacielem.

Dylan: I to będzie twój problem.

~~~~~~~~~~~~~~~~

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Widzę, Czuję, Wiem i poszukuję - blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki