Translate

wtorek, 31 marca 2020

DO 32. RAZY SZTUKA


(pixabay,pl)

Z piętra w podskokach przybiegł raniutko do nas wnusio. 
- Co tak wcześnie? 
- Nie, babciu, jeszcze nie na bajki (nie mają na górze tv). 
- Chciałem sie tylko już z wami przywitać. 
Pocałować go w policzek, czy nie? 
Siedzimy razem w tej chałupce juz przeszło 2 tygodnie, chyba nie byłby to pocałunek śmierci, ale strzeżonego ... 
Przecież i tak, co  jakiś czas ktoś wyskoczy, jak nie do apteki, to do sklepu. Pani, która wczesniej oferowała usługi dostarczania zakupów już nie wyrabia, obsługuje tylko tych z kwarantanny. Nie obciążamy zatem jej  więcej. Moje leki w aptece sie zawieruszyły i do tej pory nie mogą ich odszukać. Całe szczęście, że mam jeszcze jedno opakowanie na zapas. Ale mam nadzieje, ze się znajdą i mąż po nie będzie zmuszony pójść, z zachowaniem wszelkiej ostrożności.
Wnusio wrócił do siebie na śniadanie. Przez ten czas wejdę na śniadaniówkę w tv.
Omawiają temat odbierania niemowląt ze szpitali z zachowaniem w nowych warunkach.
Myślałam, że będą przekazywać zasady stosowane w szpitalach, bo może przyda się ta wiedza przy odbiorach dzieci z Ośrodków Preadopcyjnych. Właściwie to już sami taką wiedzę mamy, ale nigdy jej za wiele. W czwartek do naszego domu zawita własnie drugi wnusio, ale z tego tytułu pewnych uroczystości, ze względu na sytuację, jaką wszyscy znamy, na razie nie będzie.
Tak, nic nowego, czego byśmy nie wiedzieli. Ale przewinął się też jeden maleńki wątek poruszony przez przesympatyczną położną, gościa tego programu. Chodziło o ubolewanie nad tatusiami, bo nie asystują przy porodach, swoje dzieciątka mogą poznać ze zdjęć, a zobaczyć i przytulić dopiero poza szpitalem, przy odbiorze niemowlaka. Biorąca udział na żywo przesympatyczna położna zwróciła się z uśmiechem do tatusiów przed telewizorami: 
"Tatusiowie, niestety, pępkowe musicie sobie odpuścić"  (może cytat niedosłowny, ale w wielkim prawdopodobieństwie dokładności ).
I od razu : puk.. puk.. błysk...błysk...Coś zaświtało mi w łepetynce.
Przez ten koronawirus mogłam trzymać książki z biblioteki bezterminowo.
Stąd gruba, bo 574. stronicowa kniga, z której ostatnio czerpałam cytaty do tematu narciarstwa, wciąż jest w moim użyciu i krzepi mojego ducha. Dlaczego ma tylko mojego krzepić? Nie jestem egoistką. Podzielę się tym dobrodziejstwem z Wami. 
Aktorzy czytają bajki dzieciom, mimo, że nie są ich autorami, wobec tego ja, blogerka , zacytuję Wam, urywek z bloga, którego nie jestem autorem.
Co to za książka, nietypowego blogera? 
Pamiętacie... Bingo!
Artur Andrus "Blog osławiony między niewiastami".
Już ją dwukrotnie na swoim blogu polecałam. 
Przypomniałam sobie, że i o pępkowym w niej pisał autor , oczywiście w sposób satyryczny, bo cała zresztą książka to jedna wielka satyra. Lek na złe samopoczucie obecnie jak znalazł.
O dzięki Ci, Panie Arturze! Kocham Pana  za ten Pana humor - lek bez recepty elektronicznej, i to bez obawy, że sie zawieruszy i odebrać go nie mogę.

Gdzie to było o tym pępkowym...
Jest... Nawet łatwo odnaleźć, mimo tych  ponad 500 stron, po tytule rozdziału:
"O dziwacznych skrótach i o tym, jak mój kolega narodziny syna uczcił"
Nie rozśmieszę Was swoim tekstem, ale tekstem autora przytoczonym dosłownie ... na mur... beton...

"(...) 
Narodziny dziecka.
Narodziny potomka są jednym z najradośniejszych momentów w życiu człowieka. A ile wymagaja hartu, jak mogą  nadszarpnąć kondycję! Zwłaszcza ojca i jego kolegów. 
Niedawno mojemu przyjacielowi urodził się syn. Szczęśliwy tata natychmiast rozesłał esemesy zapraszające kilkunastu najbliższych (tylko mężczyzn) na tak zwane pępkowe. Nie mogłem pójść, bo pracowałem Poza tym trochę się bałem. Kolega mówi sam o sobie, że jest niepraktykującym abstynentem. Za życiowe motto przyjął zasłyszane gdzieś hasło: "Nie zna życia, kto nie zasnął w marynarce". 
To trzecie dziecko Roberta i wiem, jak się kończyło witanie każdego poprzedniego. Nie mam już tyle zdrowia, nie przysługuje  mi w tym roku aż tak dużo urlopu, ile potrzebowałbym, żeby dojść do siebie, nie zdążyłem złożyć  wniosku o sanatorium. 
Postanowiłem jednak towarzyszyć kolegom, dzwoniąc do nich, starając się utrzymywać kontakt. Nieprzypadkowo użyłem słowo "starając". Przy trzecim telefonie było już bardzo trudno zrozumieć, kto i co mówi. W każdym razie, jeśli zdrowie dziecka będzie wprost proporcjonalne do liczby wzniesionych toastów i ilości wypitego alkoholu, za jakieś sto trzydzieści lat na pierwszych stronach naszych gazet ukażą się tytuły w stylu" "Rekord pobity! Polak z Warszawy starszy od najstarszego Gruzina".

Oto krótki opis nie krótkiego świętowania narodzin małego Ignacego. 
Początek - piątek, godzina 20.00, poinformowano mnie, że teraz trwa "parapetówka". 
Na moje wyraźne zdziwienie mężczyzna, którego nie rozpoznałem po głosie (dokładnie tak samo brzmi silnik Diesla w kilkunastoletniej skodzie), powiedział: "No co? Opijamy parapet, przy którym będzie stało łóżeczko!"

W niedzielę, wczesnym popołudniem odbyły się "Otrzepiny kocyka", a kiedy zadzwoniłem koło 22.00, nie zrozumiałem ani słówa z tego, co mówił Diesel, ale słyszałem wyraźnie, jak w tle ktoś uderza szklaną butelką w plastik (później się okazało, że w wanienkę) i mówi: "Płyń po morzach i oceanach".

Pixabay.pl

Ignacy z mamą są już w domu.

Pixabay.pl

 Szczęśliwy tata całuje, przewija, cmoka, "tititituje". Każdego dnia rano szczególnie uważnie przygląda się buźce swojego synka. Wie, że to jeszcze za wcześnie, ale już nie może sie doczekać pierwszego ząbka. Wiadomo, będzie "ząbkowe". A potem uczci każdy kolejny. Cykl 20 imprez (bo tyle człowiek ma mlecznych) powtórzonych 32 razy (jak mleczne wypadną) (....)"

Pixabay.pl

Nie częstuj mnie tato słodyczami, sam nie jedz trufli, bo , jak śpiewają The Beatles, po truflach, mogą ci te zęby wypaść a 
... kto je będzie opijał? 
Od razu protezkę ci zafunduję (nie wiem, ile tam tych ząbków się w niej mieści...nieważne.. bardzo dużo!) tylko, kto to opije za jednym razem tyle zębów? 

W refrenie tej piosenki tak jest napisane:

"Możesz tego jeszcze nie czuć, ale kiedy ból przenika cię na wskroś, wtedy poczujesz jak słodycz wypełnia twoją głowę. Wiesz, że to, co jesz, jest tym, kim jesteś, a to, co teraz jest słodkie, nabierze smaku goryczy". 
Jeszcze mocniej wybrzmiewa końcówka refrenu: 
Ale wkrótce wszystkie (zęby) będą musiały być ci wyrwane – po trufli Savoy…

"Savoy Truffle" (Lyrics) 💖 GEORGE Fest ॐ Dhani Harrison



Mam propozycję na świętowanie narodzin dziecka w obecnych warunkach. Można pójść za wzorem Wochów, gdzie pępkowin, jako takich nie obchodzą, natomiast zawieszają kokardy, tradycyjnie różowe dla dziewczynki i niebieskie dla chłopca, na drzwiach wejściowych do domu, na balkonie, oknie i innych eksponowanych miejscach. Ale skąd teraz wziąć te kokardy?

poniedziałek, 30 marca 2020

DŻINEM NIE JESTEM

"Tylko marząc o wielkich rzeczach, 
staniesz się kimś na miarę swoich marzeń.
Twoja wizja zapowiada, kim pewnego dnia  będziesz;
ideały, jakie wyznajesz, to proroctwo tego, co kiedyś odkryjesz"
James Allen


Może sama chciałabym spotkać takiego dżina, który byłby doradcą przetrwania na te trudne dni.

(Pixabay.pl)
Jest czas ... zastanowić się nad  marzeniami i zarejestrować je.
O pierwszym marzeniu nie mówię, bo jest to powszechne - zabić koronawirusa.
Ale te inne, to takie, o których teraz ludzie boją się marzyć, bo nie na to ten czas.
Na marzenia zawsze jest czas.  Wiele osób pragnie o wiele mniej, niżby im się należało. Warto najpierw wyobrazić sobie, czego się pragnie i przede wszystkim uznać, że to się nam należy. Następny krok - to uwierzyć, że można to osiągnąć i zdobyć się na to, aby  w razie potrzeby poprosić.

Aladyn został zobowiązany przez dżina do sporządzenia listy ze  101 życzeniami. Gdyby tak iść w jego ślady, to zajęłoby to nam kilka godzin, a może nawet kilka dni. Zawsze można ograniczyć i zrezygnować z tej liczby i listę sporządzić skromniejszą, ale... o ile poprosimy o mniej, to i mniej otrzymamy. Warunek... nie pomijajmy żadnych detali. 

Jeśli marzymy, np. o rowerze, to zapiszmy, jaki kolor i jaka marka. I tak przy każdym życzeniu.

Czy to działa?
No to przeczytajcie dalej:

"(...)John Goddard sporządził taką listę, mając 15 lat. Jego ojciec, znany biznesmen, co piątek zapraszał na kolację swoich kolegów po fachu. John był pod wielkim wrażeniem rozmów, jakie goście toczyli między sobą. Ojciec i inni biznesmeni rozmawiali o tym, czego w życiu żałują - o rzeczach, jakie  chcieli kiedyś zrobić i nigdy nie dali sobie szansy, żeby dokończyć,a nawet zacząć. Po jednym z takich spotkań John podjął postanowienie, że jego życie ułoży się inaczej i że będąc w wieku kolegów ojca, nie będzie niczego żałował.


Spisał 127 rzeczy, jakich chciał w życiu dokonać. Do tej pory, a przekroczył sześćdziesiątkę, spełnił 115 ze 127 życzeń. Lista przesądziła o jego losach - odwiedził ponad 100 krajów, odbył spotkania z wieloma przywódcami światowej sławy, w tym z papieżem, zrealizował wiele osobistych marzeń. Widział Wielki Mur w Chinach, odbył wyprawę po Nilu, jechał na koniu w Rose Parade i nauczył się latać na 48 typach samochodów(...)"
(Źródło: Jack Canfield, Mark Victor Hansen :"Zrób to o czym marzysz")

Nie bój się chcieć - Paulina Przybysz- Piosenka z filmu "Zwierzogród"


Niech mówią co chcą
Ja jestem wierna snom
I sama dobrze wiem gdzie jak i co
Nauczył mnie czas
Upada się żeby wstać
Bo ważne są tylko przyszłe dni
Uciekam stąd
W nudy mgle nie chce żyć
Czy do stracenia coś mam?
Chyba nic!
Nie poddam się
Mnie nie złamie nic
Każda z trudnych chwil tylko doda sił
Marzenia są w nas
Nie trzeba nic tylko chcieć
Kto się nie boi
Ten już górą jest
Nie poddam się
Mnie nie złamie nic
Zawsze przed siebie biec
Właśnie tak ma być
Marzenia są w nas
Nie trzeba nic tylko chcieć
Kto się nie boi
Ten już górą jest
Nie bój się chcieć
Nie bój się chcieć
Nie bój się…

niedziela, 29 marca 2020

JAK NIEUK " POSZEDŁ W KAMASZE "



Czekam na kuriera.
Mam teraz czas na ....książki.
Swojej nie wydam, bo to nie takie proste.
Piszę dla własnej satysfakcji, dla wnuka  a może wnuków. A jeśli ktoś zajrzy na blog, to  dla mnie radosna wizyta gościa.

Przeglądałam wczoraj dawno już przeczytane od deski do deski niektóre pozycje z mojej biblioteczki, szukając inspiracji na kolejny post.
Rozbawiła mnie anegdotka z porad, jak prosić twórczo o coś  z humorem. Ja nie umiem prosić w ogóle.

Niejaka Betty Mazzetti  Hatch zacytowana w książce  Jacka Canfielda i Marka Victora Hansena "Zrób   to, o czym marzysz. Jak prosić o to, czego się pragnie?"
Tak opowiada o sprytnym chłopcu.

"Pamiętam, byłam wtedy w pierwsze klasie. Mieszkaliśmy na głębokim Południu. Kiedyś po kinie poszliśmy z rodzicami na hamburgery. Po lokalu kręcił się mały chłopiec, jeszcze młodszy ode mnie i sprzedawał klientom gazety. Zaproponował też mojemu ojcu.
- Nie dziękuję, już czytałem - powiedział tato.
- A może pana żona by chciała?
- Och, ona nie umie  czytać - zażartował tato.
Chłopcu oczy zabłysły i natychmiast odparował.
- To niech pan jej włoży gazetę do kieszeni płaszcza, wtedy nie będzie wyglądała na taką głupią.
Zaskoczeni tą ripostą, zaczęliśmy się zaśmiewać do rozpuku. Była to szybka, pozytywna i sprytna reakcja na odmowę. Na tacie zrobiła wrażenie i kupił gazetę"

Ciężkie jest życie gazeciarza :-)


Nikt nie chce wyglądać na głupiego człowieka, czasem nie zdaje sobie sprawy, że nim jest.
Jednak umiejętność czytania , ale nie korzystania z niej, wcale nie czyni człowieka mądrzejszego od tego, który takiej umiejętności nie posiada.

W innym miejscu wyżej zacytowanej książki, akapit zatytułowany "Z przymrużeniem oka", autorzy zamieścili list  doręczony do komisji poborowej w 1943 r. przez pewnego mieszkańca Arkansas, następującej treści:

"Droga Armio Stanów Zjednoczonych:
 Mąż poprosił, żebym mu napisała zaświadczenie, że jest jedynym żywicielem. Nie umie czytać, nie mówcie mu, co napisałam. Weźcie go i już. To kawał drania. Odkąd się pobraliśmy osiem lat temu, nic nie robi, tylko urządza awantury i pije cytrynówkę, a ja muszę wykarmić siedmioro dzieciaków. Może wsadzicie mu do łapy karabin. Umie strzelać do wiewiórek i jeść. Weźcie go, bo ja potrzebuję żarcia, a i jego łóżko przyda się dla dzieciaków. Nic mu nie mówcie, tylko go weźcie."

On naprawdę nie umiał czytać. 
Ale czy w komisji była jednomyślność?
"Nic mu nie mówcie...." 
Hmmmm... 
Nie byłabym tego taka pewna.

KRÓL LUWRU, KTÓRY ŻYCIE NA WESOŁO BRAŁ I TO NIE BYŁ NIM CHAPLIN

"Żyj tak, aby Twoim znajomym zrobiło się nudno, 
gdy umrzesz" Julian Tuwim
(niekoniecznie na koronawirusa :)


Czy mówi Wam coś nazwisko "Denon"?
Nie Delon, nie pomyliłam się. Też chodzi o Francuza, ale zupełnie z innej epoki. Jak sam  Waldemar Łysiak we "Francuskiej Scieżce" twierdzi: Nazwisko: Denon, Dominik Vivant Denon, tylko historykom sztukii muzeologom coś mówi, ale to jest wielkie COŚ. Publiczność nic o tym człowieku nie wie, a zdarza się, że gdy ktoś o nim usłyszy lub przeczyta wzmiankę w dziale historycznym, myli potem Denona z Dantonem. Za symbol tej ignorancji mogą służyć przewodniki po Luwrze lub wydany w serii popularnych  zeszytów encyklopedycznych Hachette`a tomik Pałac Luwr, w którym nie ma ani jednego słowa o Denonie! I pomyśleć, że ten człowiek stworzył najsławniejsze z muzeów i że w ciągu czterech epok (Ancien Regime, Rewolucja, Empire i Restauracja) był jedną z najciekawszych postaci swego czasu.


No cóż, ja też kiedyś byłam w Luwrze, ale nie pamiętam, abym na pierwszym piętrze muzeum, w sali Daru zawiesiła wzrok nad takim oto portretem:

lekko pochylony, nos krogulca, szerokie nozdrza, czarne, zmrużone oczy i na łakomych, zamkniętych ustach kpiarski uśmieszek. Gdyby jakaś grupa zatrzymała się przed takim portretem, to i ja może też?


Portrait of the French artist and archaeologist Dominique Vivant Denon (1747-1825)
 paint by Pierre-Paul Prud'hon (1758-1823) - Paris- Musée du Louvre (France)

Gdyby jakaś grupa zatrzymała się przed takim portretem, to i ja może też?
Ale raczej zwiedzajacych zupełnie, co innego interesowało.



Dziwne, że ta Mademoiselle jest niewzruszona i nie chce stauszkowi pomóc,. Przecież w muzeach wszystko jest możliwe, niekoniecznie trzeba w tych ramach trwać, jak nakazali kustosze i artyści.
Teraz kiedy muzea są pozamykane, to jeden Bóg wie tylko, co sie tam dzieje.


Escaping Criticism  by Pere Borrell Del Caso - 1874
by Benedict Lecroix








Ad rem:
Żeby napisać więcej o Denonieo, musiałabym streścić rozdział  z cytowanej książki, Łysiaka , zatytułowany: Król Luwru.
 Ale cytat z Anatola France, który jako motto do tego rozdziału służy zamieszczam:

(...)...był szczęśliwy przez siedemdziesiąt lat z górą. Podczas katastrof, które wstrząsnęły Francją i Europą i doprowadziły do upadku dawnego świata, nie utracił żadnej z przyjemności, jakie mogą dać zmysły i inteligencja(...)"

A wiecie jakiej zasadzie hołdował, że mu sią tak nieźle żyło, mimo braku ...urody i wykształcenia?

Miał w sobie mądrośc współczesnego mu Chamforta:

"Trzeba  brać rzeczy od wesołej strony i przyzwyczaić sie patrzeć się na świat jak na deskę, na której podskakują pajace i małpy, ludzie bowiem, to małpy, które skaczą tylko w nadziei orzecha albo z obawy bata. Z chwilą, gdy sie to zrozumie, wszystko sie zmienia, wszystkie ludzkie hultajstwa i szalbierstwa robia sie zabawne - i człowiek czyje zdrów" .

Zrozumiawszy to wczesnie, żył zdrów dziesiątek za dziesiątkiem lat.

Jak każda reguła, tak i ta życia na wesoło w jego przypadku miała jeden wyjątek.

Dzieła, które skomasował w Luwrze były jego :dziećmi", więc, kiedypróbowano mu je odebrać, nie mógł tego uznać za "zabawne", ani brać tego od "wesołej strony". I dlatego  w roku 1815 rozpoczął wściekłą walkę przeciw rewindykacjom.

Jest to postać bardzo interesująca, o której możecie wiecej dowiedzieć się z książki Waldemara Łysiaka "Francuska Ścieżka".

"Jeśli chcesz, aby życie uśmiechało się do ciebie, najpierw popraw mu humor". 
Benedykt Spinoza

Wiązanka piosenek paryskich - YouTube


Selfie z Florencji: bez słów, a może -  podziw dla dzieła Stwórcy  -  "Piękno budowy człowieka".



PROFESOR HISTORII SZTUKI O KRUCYFIKSIE


Dzisiaj (kwiecień 2019) otrzymaliśmy, jak co roku, życzenia wielkanocne od przyjaciela rodziny ks.prof.Ryszarda Knapińskiego wraz z jego autorskim okolicznościowym prezentem, jakim jest "Alegoryczne przedstawienie Ukrzyżowania - Misterium Crucis - Tajemnica Krzyża" wydanym przez Gaudium.

Najbardziej skupił się autor na kopii kwatery z Drzwi Płockich (ok. 1154) 

 " Jest to kopia przedstawiająca żywego Chrystusa na krzyżu jako drzewie życia(palma), 
ramiona krzyża dotykają symbolicznie ukazanych czterech stron świata (wymiar uniwersalny) i łączą ziemię z niebem (wymiar kosmiczny);
 dwaj szybujący aniołowie symbolizują ciała niebieskie - słońce  i księżyc, 
są to tzw. aniołowie żałobnicy 
(zaćmienie słońca w chwili śmierci Jezusa na krzyżu)"


Najlepiej oddam opis tej kwatery Drzwi Płockich autorowi tego cytowanego opracowania, czyli ks.prof. Ryszardowi Knapińskiemu:

"...Chrystus w kwaterze płockiej wydaje się zstępować z krzyża. Nie jest to zdjęcie z krzyża po śmierci, jak to ukazuje wiele zabytków. Apokryficzna Ewangelia Nikodema  dramatycznie opisuje Drogę Krzyżową:
Jan widząc, że nie ma Matki Jezusa, pobiegł po Nią, aby zobaczyła, co się dzieje z Jej Synem. Widząc ukrzyżowanego Syna, Matka wyraża swoje żale:, >Wtedy Matka Boża stanęła i zawołała głosem wielkim: "Synu mój, Synu mój!" I zwrócił się ku niej Jezus, a ujrzawszy blisko niej płaczącego wraz z niewiastami Jana, rzekł: "Oto syn Twój". A następnie rzekł do Jana: "Oto matka twoja:. A ona zapłakała głośno i mówiła: " Opłakuję cię, synu, bo niesprawiedliwie cierpisz, bo przewrotni żydzi wydali cie na gorzką śmierć. Cóż uczynię bez ciebie, synu? Jak będę żyła bez ciebie?[...] Gdzie są twoi uczniowie, którzy chwalili się, że umrą z tobą? Gdzie są ci, których uzdrowiłeś? Dlaczego nie znalazł się nikt, aby ci pomóc?" Potem zwróciwszy się sie do krzyża rzekła: "Nachyl się krzyżu tak, abym mogła objąć i ucałować mojego syna, którego swymi piersiami wykarmiłam w sposób niezwykły, boć męża nie znałam. Nachyl się krzyżu, bo chcę uściskać syna. Nachyl się krzyżu, abym mogła jako matka połączyć się z synem".
(Ew.Nik X,4 gr.B)

W omawianej przez nas kwaterze Drzwi Płockich widzimy scenę rozmowy. Chrystus sam pochyla się, podając Matce rękę. W innym tekście Ewangelii Nikodema Maryja kończy swoje żale wezwaniem:

"Nie mam żadnej pociechy, synu mój, bo widzę, jak oddzielają mnie teraz od ciebie. Obym, o synu mój, i ja umarła z tobą! Błagam cię, niech przyjdzie archanioł Gabriel, który przekazał mi niegdyś pierwszą radość, i oby dusza moja połączyła się z Tobą"
Sw. Jan Ewangelista asystuje Maryi pod krzyżem i również on przejęty jest męką i osamotnieniem Jezusa. Jego poza i gest wyrażają zafrasowanie i współczucie i odpowiadają wielokrotnie powtarzanemu w żalach Maryi "Biada, biada!"

Element kompozycyjny ponad krzyżem

 dwóch aniołów szybujących z nieba, dotykając krzyża zdaje się być ilustracją apokryficznego tekstu z Ewangelii Bartłomieja:
"Panie, gdy Ty szedłeś po to, by zostać ukrzyżowanym, ja krocząc za Tobą z daleka, ujrzałem ciebie wiszącego na krzyżu i aniołów zstępujących z nieba i wielbiących ciebie. (Ew. Bart I, 6-7)

...Postać Chrystusa na drzewie krzyża z Drzwi Płockich jest wyjątkowa w formie. Nie ma znamion męki Brakuje gwoździ i cierniowej korony, a prawy bok nie nosi śladów przebicia włócznią, w następstwie czego nie ma ani wody, ani krwi wypływających z boku Chrystusa. Na dodatek prawa ręka jest oderwana od krzyża i trzyma ją Maryja. Taki sposób ukazania Jezusa jest chyba jedynym przykładem w sztuce nie tylko XIIw.

Nie mogę się oprzeć chęci zamieszczenie jeszcze jednego przykładu z tego opracowania inspiracji ikonograficznej. W średniowieczu były rozpowszechniane w kazaniach i traktatach  wizje mistyków.
Do takich mistyków należał należał św. Bernard z Clairvaux (1091-1153). Na jego wizji opierają się przedstawienia Chrystusa odrywającego ramiona od krzyża tak, by objąć i przytulić duszę człowieka modlącego się przed krucyfiksem, co bardzo ekspresyjnie przedstawia Krucyfiks Mistyczny w bawarskim kościele Augustianów - Neumünster , w Wurzbürgu.


Na zakończenie Poetycka Medytacja autorstwa Marka Skwarnickiego (Msza Misterium Krzyża Świętego) też zamieszczona w cytowanym w tym poście opracowaniu  ks.prof. Ryszarda Knapińskiego

Na skrzyżowaniu świata dróg
na ludzkich dróg rozstaju,
postawił krzyż Swój dobry Bóg
dla tych co się błąkają.
'A kedy widzę go we mgle
lub w środku ciemnej nocy,
ramieniem swoim wspiera mnie,
udziela mi pomocy.

Gdy mnie ogarnie śmierci sen,
Bóg w rękę klucz mi włoży,
bym w zmartwychwstania jasny dzień
drzwi raju mógł otworzyć.

Na skrzyżowaniu świata dróg,
na ludzkich dróg rozstaju,
postawił krzyż Swój dobry Bóg,
dla tych co Go kochają.

sobota, 28 marca 2020

BALKONOWA KONWERSACJA

"Powiedz mi, czy można żyć bez śmiechu?
Musisz się śmiać, aby przeżyć."
Jonathan Coe



Włosi koncertują na balkonach. 
O, mamma mia! 
Co za ukryte talenty ci sąsiedzi mają! 
Gorzej z tymi, którym słoń na uszy nadepnął, a myślą, że są następcami  Pawarottiego. Mogą najwyżej tej wysublimowanej widowni jelita potargać. 
Nawet sąsiad uciszyć ich już nie werbalnie, ale i fizycznie gotów jest, ale niestety, sceną jest balkon z innego piętra. 
I co mi zrobisz, jak mnie złapiesz? Ani gonić nie da się, ani nie ma gdzie zwiać. Spiewak ostatecznie z balkonu zejść może, z bólem zrezygnować z widowni, ale w mieszkaniu dalej fałszując niemiłosiernie, arię ciągnąć. Taka karma.


A co w Polsce na balkonach? Przed koronawirusem było tak: tutaj
Dzisiaj...pani Zagadulska z I piętra  do pani Pieprztykowskiej z III piętra, na pytanie, co słychać, odpowiada:

- A krew mnie zalewa na to więzienie w chałupie. Wszystko przez te Włochy.
- ??
- Jeździli tam na narty nasi Polacy, jakby Zakopanego nie było, czy umieli jeździć, czy nie,... i zwozili nam koronawirusa. I jeszcze z kwarantanny zwiewają ... choroby jedne.

Nie wiem, czy się zgodzić z panią Zagadulską czy nie, ale w jednym chyba rację muszę jej przyznać. Jeżdżą ci co umieją już jeździć na nartach, a także ci, którzy mają nadzieję, że tam zdobędą te umiejętności.



 Powinnam napisać: jeździli, bo trochę się ten sport zimowy ukrócił, jak na razie. 

Jeśli wierzyć jednemu satyrykowi, co mu na nazwisko Andrus, to i on najlepszym narciarzem w 2008 roku nie był. Co prawda nie wiem, czy w Alpy jeździł, czy tylko w góry polskie. Chcę tylko wspomnieć o jego umiejętnościach narciarskich. Zakładam, że to zmyślił, aby blog był ciekawszy. Złożył bowiem na swoim blogu (osławionym między niewiastami) samoocenę  narciarską. Pisał, że dziwnym trafem , kiedy on przyjeżdzał na narty, spadały ceny w hotelach, zamykali restauracje, a nawet za darmo rozdawali karnety na wyciągi. Sam twierdzi, że chyba to nie był koniec sezonu, jak go niektórzy pocieszali, ale strach iinnych narciarzy, aby ich , przy swoich umiejętnościach, zjeżdżając ze stoku, nie uszkodził.

Podobno jacyś jego przyjaciele (chociaż sam twierdzi, że "przyjaciele" to słowo na wyrost, bo żaden prawdziwy przyjaciel by tego nie pokazał), nakręcili i podarowali mu video, na którym sfilmowali jego zjazd. 
Jednak muszę tu zacytować, bo sama tego tak komicznie nie opowiedziałabym:

"Boże! Jakież to pokraczne! Swoimi słabymi umiejętnościami odebrałem całe piękno temu sportowi. Jakiś taki równocześnie przykurczony i rozkraczony, zwalisty i niekształtny. I proszę  nie litować się nade mną, nie mówić, że mam mnóstwo zalet (podobnie w taki sposób szlachetni paryżanie pocieszali Quasimodo)".
Pan Artur Andrus sugeruje, że wartoby powołać dla takich (oferm.. to mój przypis, bo ja jestem jeszcze większą ofermą, bo wcale na nartach nie jeżdzę) , jak on wydawać licencję na jazdę nocną na stokach.  A kto miałby takie licencje wydawać? Też na to ma propozycję nasz satyryk. Trzeba byłoby powołać Radę Narciarstwa Rzeczypospolitej Polskiej. 
Pan Andrus sobie wyobraża, co taka rada mogłaby mu zakomunikować:

Orzeczenie Komisji Weryfikacyjnej Rady Narciarskiej RP w sprawie kilkuletnich treningów narciarskich obywatela Andrus Artura

Po konsultacjach, po konsyliach,
Po kwarantannie i kwerendzie
Rada Narciarska zawiadamia,
Że z Pana nic nie będzie.
Przez cztery lata sztab trenerów
Przetoczył z Panem różne boje,
Pana się nie da ukształtować,
Pan nie rozumie pewnych pojęć.
"Kolana razem", ale stojąc,
A pan tak jakoś brzydko siada,
"Gogle" to nie wyszukiwarka,
"Kijek" to nie jest żadna szpada,
"Trzeba się oprzeć na językach"
To wychył w przód, a nie na dresach
Plakietki kursów British Council
I Instytutu Cervantesa.
"Krawędziowanie" to nie forma
Tak zwanych pospolitych kantów.
Pana przyłapał w zeszłym roku
Oddział szwajcarskich policjantów,
Jak Pan z laptopem i suwmiarką,
Przy zjeździe do ciemnego lasu,
Za siedem euro o trzy dni
Przedłużał ważność skipassów.
"Pługiem na orczyk" to nie to samo
Co kłonicą na bronę,
"Dupa do stoku" to nie nazwa
Narciarskiej narzeczonej.
W Pańskim narciarstwie, mimo chęci,
Nie znajdujemy żadnych zalet,
Proszę więc narty zdać do sklepu
Lub punktu skupu europalet.
I proszę się nie odwoływać,
Bo wiecej zrobić się nie da.
Niech Pan spróbuje jeszcze w wojsku.
Jako żywa torpeda.

Myślę, że to orzeczenie musiałoby być jeszcze bardziej drastyczne, gdyby miało mnie dotyczyć, ale nie dam nigdy szansy nikomu, swoim przyjaciołom również  do nakręcania video. Nie będę chować głowy w piachu... śniegu. Zabiorę głos w tej sprawie. Nie pojawię się nigdy, przenigdy na stoku.



To znaczy ustalone: sporty zimowe to nie dla mnie.
Gdyby ktoś  w czasie kwarantanny, albo przymusowym przebywaniu w domu ociupinkę nudził się, to zawsze jeszcze mozna podszkolić się w jeździe na nartach. Proponuję filmik MIKI.




Jednak nauczyciel był kiepski, a może ze mnie dalej ofiara losu, a nie prymus w nauce, bo umiejetności w jeździe na nartach nie osiągnęłam po tym filmiku, ale za to na podstawie orzeczenia komisji, zdobyłam wiedzę na temat terminów sportowych. Ale żeby nie znaleźli innego określenia  dla "dupy do stoku" ?


A wiosną późną lub latem, jeśli koronawirus odpuści...


piątek, 27 marca 2020

POGADAJMY O "WOLENIU"


(Źródło: Pinterest)

Czy lubicie Gorana Bregovica?
Niekoniecznie? Wolicie innych muzyków?
A czy mimo to wybaczycie mi, że chociaż krótko posłuży mi za inspirację do tego wpisu?
Ponieważ nie mamy ze sobą kontaktu on line, to przyjmę, że wybaczycie mi to. Teraz w tych trudnych czasach jesteśmy przecież dla siebie miłosierni. Już wyobrażam sobie, jak to osoby, które fanami Bregovica nie są mówią, że i ja powinnam być wobec nich również miłosierna i go sobie darować.
Proszę bardzo: kwiatki dla Was na przeprosiny.


No to umówmy się, nie będę Was  twórcą z dawnej Jugosławii katowała. Po prostu,  pomińcie koncówkę z wideo Bregovica, ale wcześniej, obiecuję, nie będzie źle.
Goran Bregovic był w latach 70. liderem grupy Bijelo Dugme.
 Oto fragment ich dawnego przeboju: 
"Ej, Djurdjevdan je a ja nisam s onom koju volim" ("Dziś Dzień Konwalii, a ja  nie jestem z tą, którą kocham")

Jajko z konwaliami Feberge, 1898

Co roku car Mikołaj II, podobnie jak jego ojciec Aleksander III z okazji świąt wielkanocnych wręczał jedno jajko żonie. W 1898 roku otrzymała przepiękne różowe jajko z konwaliami wykonanymi z pereł. W środku w brylantowych ramkach znajdują się portrety cara i jego dzieci.

Ale ja wolę takie  tańsze "Feberge", bez konwalii, które mi przywiózł z dawnej Rosji mój mąż, bo to jego (męża) wolę, a on, mam nadzieję woli mnie od innych kobiet.










W  języku Gorana Bregovica "kochać" bazuje na słowie "woleć".
Przypomina nam, iż decyzję kochania podejmujemy z własnej woli.

Kocham swoich bliskich - siedzę w domu, a zarazem  pilnuję, aby i oni tak czynili dla naszego wspólnego dobra.
Co wolę -  życie czy śmierć?
Wolę życie i dlatego wybieram pewne ograniczenia, nie tylko dlatego, że mi nakazano.
Mój wnuk śpiewa:  "A ja wolę moją mamę..."
Nie mam wątpliwości, że woli, tzn. kocha swoją mamę.

Każdy teraz coś innego "woli" i za czym, lub za kimś innym, tęskni.
Ale wszyscy  wolą te czasy przed pandemią.
Dawno... dawno... przed erą koronawirusa, w jednym z postów też pisałam o "woleniu" i w nim przedstawiłam pana, który swojej żony wcale nie "wolał", ale jak się okazało, nie on jeden woli cudze żony. 
Marian Opania - Mam już dosyć żony - YouTube


Ja jestem skromny i cichutki,
Ja nie mam żadne inne smutki
Ja mam właściwie wszystko, co ludzie od życia tylko chcą.
Jużby od biedy człowiek wyżył
Się erotycznie czasem zbliżył
By się zabawił tu i tam - cóż, kiedy jeden kłopot mam:
Ja mam już dosyć swojej żony
Jak mam to nazwać: przesyt? spleen?
Ja chodzę smutny i znudzony
Pij lat dwadzieścia ten sam płyn
Ja się buntuję, się nie daję,
Mnie się już z tego płakać chce
Pan myśli, że się przyzwyczaję? Ja też myślałem, ale nie.

ONA JEST TAKA STRASZNIE GRUBA!
Ona ma TAKIE nogi dwie!
Ona ma profil Belzebuba, tylko co do ogona nie
Ona jest taki tran sercowy
Go się nie lubi a się je
Tylko od trana jest pan zdrowy
A od niej to cholera wie.

I czy to nie jest los ananty:
Zrobiłem żonie niespodziankę
Wróciłem wczoraj wczesniej i
Zaglądam do niej poprzez drzwi...
Ta jędza pod mym własnym dachem leżała sobie z jakimś gachem!
Ja się go pytam: "Panie! Z nią?!"
I odpowidział: "Wisz pan co?

Ja mam już dosyć swojej żony
Jak mam to nazwać: przesyt? spleen?
Ja chodzę smutny i znudzony: pij lat dwadzieścia ten sam płyn
Ja się buntuję, się nie daję,
Mnie się już z tego płakac chce
Pan myśli, że się przyzwyczaję? Ja też myślałem, ale nie.

ONA JEST TAKA STRASZNIE CHUDA!
Ona ma TAKIE nogi dwie!
Ona takie cienkie uda, a co do "tutaj" - wcale nie
Ona jest taki tran sercowy
Go się nie lubi a się je
Tylko od trana jest pan zdrowy
A od niej to cholera wie."


Zatem, kochane panie, mimo, że siedzimy w domu, nie zapominajmy o gimnastyce. Ja dzisiaj ćwiczyłam razem ze swoim przedszkolakiem. Jego ciocia z przedszkola przysłała mamie sms-em zestaw ćwiczeń w domu. Babcię w domu potraktowano, jak "przedszkolaka" i ustawiono do pionu na równi z wnukiem. Dobre i to. Nie podam, kto wygrał na czas w slalomie . "Wolę" slalom na świeżym powietrzu, na trawie, niż w salonie na wyglazurowanej podłodze. Wnuk wywrotki zaliczyć może bez większego szwanku, ale tego już o babci powiedzieć nie można.

Mam nadzieję, że na Święto Konwalii, 1 maja, będzie już duuuużo weselej i każdy chłopak będzie mógł spotkać się ze swoją dziewczyną, a nie, jak ten w tym klipie.

Bijelo Dugme - Durdevdan ( Święto Konwalii) - You Tube


Wiosna spoczywa na moim ramieniu.
Konwalia się zieleni,
konwalia się zieleni,
Dla każdego oprócz mnie.

Tabory odeszły, a ja zostałem.
Nie ma gwiazdy jutrzenki,
Nie ma gwiazdy jutrzenki,
Mojej towarzyszki.

Ej, komu dzisiaj, moja droga
Pachnie jeszcze konwalią?
Pachnie jeszcze konwalią?
Mnie już nigdy więcej nie będzie.

Tutaj już świta, tu już świta,
Pomodlę się do Boga.
Tutaj już świta, tu już świta,
Jest Djurdjevdan*,
A ja nie jestem z tą, którą kocham.

Jej imię będzie wspominane
Każdego innego dnia
Oprócz djurdjevdana.


Źródło: Pinterest

Żródło: Mariola i Piotr Wołochowiczowie - "Złamać szyfr czyli jak zrozumieć małżonka"