Translate

czwartek, 12 marca 2026

ODWRÓCONA MODLITWA

 






Tym razem sprawdziłam swoje umiejętności detektywistyczne.

Na tapetę wzięłam obraz Aurelio Bruniego, włoskiego malarza symbolisty -  "Taglio Netto" (Czyste cięcie).  Zaczęłam już w myśli snuć historię interpretacyjną, ale wzrok mój utkwił w tej karteczce leżącej na skraju stołu. Był tam jakiś tekst niezbyt długi, ale artysta ulokował go w ten sposób, że zwrócony był do bohaterki obrazu, dla nas jednak odwrócony, ale co to dla dociekliwego detektywa. Odwróciłam  obraz "do góry nogami", zrobiłam sobie skan tylko z listu, przetłumaczyłam i eureka! W ten sposób odkryłam tajemnicę "Taglio Netto" Aurelio Bruniego.

No to już wszystko jasne... zaczynam snuć  historię....

   Siedziała przy dębowym stole, a cisza w pracowni była tak gęsta, że niemal słyszała bicie własnego serca. Przed nią, niczym świeża rana, rozlewał się czerwony materiał. Niedbale rzucona tkanina spływała kaskadą na blat, przypominając zakrzepłą krew. (Czy to czasem nie sukno z przeznaczeniem na ornat... bo i tam jakieś haftowane litery?)

   Podparła głowę ręką, a w jej spojrzeniu malowało się nieludzkie skupienie. W drugiej ręce trzymała nożyczki. Ich stalowe ostrza lśniły, obiecując ostateczność. Wiedziała, że w życiu są błędy, których nie da się naprawić fastrygą. Czasami jedynym ratunkiem jest taglio netto – czyste cięcie.

   Z tyłu, na surowej ścianie, mrok gęstniał z każdą minutą, a cień przechylonego krzyża kładł się na tynku niczym niemy świadek.

Najbardziej intrygujący detal leżał jednak na skraju stołu. Kawałek papieru z dużymi literami. 

Jako widzowie musimy niemal stanąć na głowie, by go rozszyfrować, ale dla niej – siedzącej naprzeciw – słowa te są proste i czytelne: „ALTISSIMU BON SIGNORE".
To początek "Pieśni słonecznej" św. Franciszka z Asyżu: „Najwyższy, dobry Panie...”.
Ten odwrócony tekst zmienia wszystko. 
To nie jest wiadomość dla nas. To intymny dialog bohaterki z sacrum. 

  Modlitwa o pokorę leży tuż obok zimnej stali gotowej do niszczenia. Czerwień materiału to już nie tylko tkanina – to symbol pasji i ofiary, którą ona trzyma w dłoniach, podczas gdy z papieru bije wezwanie do „Najwyższego”.

   Fakt, że musimy obrócić obraz, by zrozumieć te słowa, sugeruje, że wejście w jej świat wymaga od nas zmiany perspektywy. To, co dla nas jest chaosem i „dziwnym wzrokiem”, dla niej jest momentem najgłębszej prawdy. 

   Podniosła nożyczki. Metal szczęknął cicho, przecinając ciszę i czerwień tkaniny.
– Już czas – szepnęła, a cień krzyża na ścianie zdawał się drgnąć w odpowiedzi.

FINE
.....................................................

Pieśń Słoneczna- św. Franciszek z Asyżu


1. Najwyższy, dobry, wszechpotężny Panie,
Tobie jednemu chwała cześć i moc.
Tobie, Najwyższy, one wciąż przystoją
I nikt z nas nie jest godzien wielbić Ciebie.

2. Bądź pochwalony z całym Twym stworzeniem,
A nade wszystko z bratem naszym, słońcem,
Które dzień daje, a Ty przez nie świecisz,
Ono jest jasne i promieniejące.

3. Bądź pochwalony, Panie mój i Boże,
Przez siostrę naszą, ziemię życiodajną,
Która nas chowa i żywi obficie
I daje kwiaty, owoce i zioła.

4. Bądź pochwalony, Panie mój i Boże,
Przez brata księżyc oraz siostry gwiazdy,
Które stworzyłeś na niebie wysokim,
One są jasne i cenne, i piękne.

5. Bądź pochwalony z bratem naszym wiatrem
I przez powietrze, i obłoki czyste,
I przez pogody, oraz zmiany czasu,
Którymi karmisz wszystko, co istnieje.

6. Bądź pochwalony poprzez siostrę wodę,
Która jest cenna, pokorna i czysta,
Niech Cię też chwali piękny brat nasz, ogień,
Noc nam oświeca swoją żarliwością.

7. Bądź pochwalony przez przebaczających,
Którzy dla Ciebie znoszą tyle cierpień.
Błogosławieni, którzy czynią pokój,
Bowiem przez Ciebie będą nagrodzeni.

8. Bądź pochwalony poprzez śmierć cielesną,
Tę siostrę naszą, której nikt nie ujdzie,
Biada tym ludziom, co w grzechu konają,
W grzechu śmiertelnym odchodzą do Pana.

9. Błogosławieni słuchający Ciebie,
Bowiem śmierć druga nigdy ich nie dotknie.
Składajcie dzięki Bogu wszechmocnemu
I służcie Panu z prawdziwą pokorą.

ZNIECZULENIE OGÓLNE (DLA LEKARZA, NIE DLA PACJENTA)


  Ostatnie wpisy moje na blogu są przeplatanką: trochę nostalgii, a trochę humoru. Czas na humoreskę , która została zainspirowana malarstwem rosyjskim.
  Jeśli myśleliście, że dzisiejsze kolejki do dentysty są traumatyczne, spójrz na pacjenta u mistrza Szyszkina . Nie obawiaj się, nie spowoduję tym wpisem traumy u Ciebie, będzie ona, być może,  dla jednego z bohaterów tej humoreski, ale na pewno nie dla dentysty.

 Prezentuję 2 obrazy, które zinterpretowałam z przymrużeniem oka.
Autorem dzieł jest artysta malarz -  Andriej Szyszkin (1960), malarz rosyjski. 

by Andriej Szyszkin - "Za zdrowie"

   Biedny Iwan siedzi na krześle, z głową owiniętą chustką Nataszy tak ciasno, jakby zaraz miał zostać wystrzelony z armaty, a jego jedynym towarzystwem jest pulsujący ból ósemki, która postanowiła wypowiedzieć posłuszeństwo w samym środku żniw.
    A co robi nasz szanowny pan doktor?
  Doktor jest człowiekiem głębokiej wiary. Wierzy mianowicie, że nic tak nie poprawia precyzji oka i stabilności ręki przed rwaniem, jak mała dawka „eliksiru prawdy”. Stoi do pacjenta tyłem – nie z braku szacunku, skądże znowu! On po prostu celebruje chwilę. W lewej dłoni kieliszek, w prawej karafka z płynem tak przezroczystym, że mógłby uchodzić za wodę święconą, gdyby nie ten charakterystyczny błysk w oku medyka.

   – Panie doktorze… – jęczy Iwan z tła, a jego głos brzmi, jakby dochodził ze środka starej beczki. – Długo jeszcze będziemy przygotowywać te kleszcze?

  Doktor, ani drgnie. Właśnie analizuje skład chemiczny zawartości kieliszka. Na półce czekają jeszcze dwie buteleczki – zapas strategiczny na wypadek, gdyby pacjent miał wyjątkowo silne korzenie lub gdyby doktorowi drgnęła powieka.

   – Cierpliwości, przyjacielu! – mruczy lekarz pod nosem, wznosząc niemy toast do regału z miksturami. – Przecież muszę najpierw… zdezynfekować operatora. Pacjent musi czuć, że lekarz jest w dobrym humorze. Dobry humor to połowa sukcesu w stomatologii.

  I tak to trwa: z tyłu dramat w chustce, z przodu mała, prywatna radość w gabinecie. Najważniejsze to zachować odpowiednią kolejność: najpierw „za zdrowie” lekarza, a potem – być może – za ząb pacjenta. Choć patrząc na minę doktora, Iwan ma spore szanse, że po zabiegu obaj będą widzieć świat w tych samych, nieco rozmytych barwach.

    Wyobraź sobie tę ciszę w gabinecie: pacjent ledwo dycha pod tą chustą, modli się o cud, a za jego plecami słychać tylko ciche „pyk” korka i radosny bulgot przelewanej „mikstury”.
To kwintesencja starej szkoły medycznej: lekarz najpierw leczy własny stres, żeby pacjentowi było… lżej na sercu (bo na dziąśle to już raczej nie).

  Iwan, mimo bólu rozsadzającego szczękę, miał słuch czujny niczym u zająca. Usłyszał to. Charakterystyczne „chlup, chlup, chlup”, a potem błogi pomruk satysfakcji wydobywający się z gardła doktora.

   W tym momencie pacjent zrozumiał dwie rzeczy: Doktor właśnie wszedł w stan nieważkości.
Jeśli teraz nie ucieknie, to zamiast zęba może stracić ucho, nos albo wiarę w naukę. I już sobie to wyobraża:

by Andriej Szyszkin - "Dentysta"

   O,  Pomiłuj, Gospodi! 
   Iwan nie dopuści do takiej sytuacji!

   Gdy medyk z czułością odstawiał karafkę na półkę, Iwan – wciąż w tej gigantycznej chuście na głowie – wykonał manewr godny partyzanta. Bezszelestnie zsunął się z krzesła, złapał buty pod pachę i wystrzelił przez próg niczym korek z szampana.

   Doktor, wolno obracając się na pięcie z kleszczami w dłoni i błędnym wzrokiem, zastał tylko puste krzesło i unoszący się w powietrzu kurz. 

   – No proszę – mruknął, uśmiechając się do pustej ściany. – Moja nowa nalewka działa cuda. Pacjent uzdrowiony w sekundę! Nawet nie zdążyłem powiedzieć „Aaaa”.

   I tak oto medycyna odniosła kolejny sukces, choć pacjenta widziano trzy wioski dalej, jak wciąż w pełnym biegu próbował rozwiązać supeł na czubku głowy.

   Iwan pewnie do dziś biegnie przez rosyjskie stepy, a doktor wciąż analizuje ten „cudowny przypadek nagłego uzdrowienia” przy kolejnej karafce.

Morał? Idąc do dentysty, zawsze sprawdzaj, czy lekarz nie stoi do Ciebie tyłem. Bo może się okazać, że znieczulenie przyjmuje zupełnie nie ta osoba, co trzeba.

Ten obraz Szyszkina to przestroga: 

  Gdy widzisz, że Twój dentysta ma lepszy humor niż Ty, a na półce stoją podejrzane buteleczki, lepiej udawaj, że ból zęba nagle przeszedł jak ręką odjął.
Ale zapamiętaj też sobie, aby zawsze sprawdzić, czy lekarz nie stoi do Ciebie tyłem. Bo może się okazać, że znieczulenie przyjmuje zupełnie nie ta osoba, co trzeba i wcale środek znieczulający nie musi stać na widoku. 
......................................

Andriej Aleksiejewicz Szyszkin, urodzony w 1960 roku, urodził się i wychował w Moskwie. Maluje od piętnastego roku życia i pracuje jako artysta w prywatnej pracowni. Jego głównym zainteresowaniem artystycznym jest portret, malarstwo historyczne i rodzajowe. Jego obrazy emanują ogromną energią, głębią i ekspresją. Tworzy w stylu realistycznym, zakorzenionym w tradycjach malarstwa akademickiego.
Szczególne miejsce w jego twórczości zajmują historia Słowian, pogański politeizm, eposy i baśnie. Ten antyczny świat w jego obrazach to coś więcej niż tylko rekonstrukcja obrazów; przekazują one głębokie znaczenie symboliczne(...)
https://www.art-vernissage.ru/