GRY I ZABAWY SALONOWE
tekst: Andrzej Waligórski
Z otwartych okien płyną blaski,
Przyjęcie u mecenasostwa!
Słychać okrzyki i oklaski,
Hej, grają widać w salonowca!
Przed podjazd domu limuzyny
Coraz wspanialsze zajeżdżają,
Kucharka w kuchni smaży bliny,
A oni w salonowca grają!
Tam, pod oknami tłum sąsiadów
Tłoczy się niczym stado owiec,
A tu, wśród trzasku bitych zadów,
Odchodzi dziarski salonowiec!
W przerwach się mówi o osmozie,
Laserze, względnie o Picassie,
A potem znów w wytwornej pozie
Z zacięciem w salonowca gra się.
Czasami zdarzą się usterki,
Ot, spodnie wypcha ktoś deszczowcem,
Albo ktoś krzyknie - Joj! Nie w nerki!
Do kitu z takim salonowcem!
Lecz zaraz spojrzą na się szczerze,
Przeproszą się, bo nie są chamy:
- Panie doktorze! - Inżynierze!
- Pardon, wszak w salonowca gramy!
... a po tych sporach i po czynach,
Noc przyjdzie czarna, jak szal wdowi,
A z nią minuta i godzina
Kładąca kres salonowcowi...
I wszyscy goście o tej porze
W przyjaźni i koegzystencji
Zasiądą przy telewizorze,
Co też jest dla inteligencji.
Ale za tydzień....
![]() |
| by Michele Cheval |
Tuż za nią, w mroku tła, stoi Szara Dziewczyna. Jest jak wyrzut sumienia, którego nikt nie chce zauważyć. Błękitna Dama pochyla się ku towarzyszowi. Nie widzi w dziewczynie człowieka – widzi „temat”.
— Popatrz na nią — szepcze. — Czy to nie zabawne, jak ta szarość gryzie się z moim błękitem?
Złoty telefon na tacy milczy, bo prawdziwa rozmowa to „głuchy telefon” pogardy. Każdy szept o „biednej sierotce” dodaje elicie animuszu. Kiedy Panna mówi o współczuciu, myśli o nowej broszce. A dziewczyna w tle milczy. Wie, że gdy przyjdzie „noc czarna jak szal wdowi”, błękitny jedwab opadnie, odsłaniając małych, przestraszonych ludzi.
„Morał z błękitną kokardą”
(W stylu Waligórskiego)
Choć jedwab lśni i złoto brzęczy,
A w ustach „osmoza” się kręci,
To salon tylko wtedy dźwięczy,
Gdy ktoś go jadem ponęci.
Więc szepczą państwo, mrużą oczy,
Błękit się puszy ponad szarość,
A kłamstwo z tacy raźno skoczy,
By nakarmić elitarną starość.
Lecz pamiętajcie, drogie pany,
Gdy blasków przyjdzie ta godzina:
Błękitna suknia to tylko ściany,
Pod którymi... pustka się wspina.
Bo gdy telefon głuchy zamilknie,
A noc opadnie na progi,
To prawda z cienia nagle wyniknie
I pokaże wam... gliniane nogi!
(Teresa Czajkowska)
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
