Translate

poniedziałek, 1 lipca 2019

KLIMA

Ten wierszyk napisałam w wyrazie buntu na brak centralnej instalacji klimatyzacyjnej w moim domu. 
Przegapiliśmy termin... Tak, jak kiedyś drogowców zaskakiwała zima (śnieżyca), tak teraz wystarczy na usprawiedliwienie powiedzieć: SORRY, TAKIE MAMY LATO :) Klimat nam się zmienił:)



Hallo...czy to firma "KLIMA" ?
Czy ja pana dobrze słyszę?
Tak, to ja dziś w tym upale
Trochę do słuchawki dyszę!

Chciałem klimę, co tak drogo?
Hallo... hallo... co pan plecie?
Że zlecenie nietrafione?
Że chcę klimę tanio w lecie?

A to dziwne? Co ja słyszę!
A niech to, motyla noga!!!
To zakładać mam tę klimę
Kiedy będzie zima sroga?

Chce mi pan dziś podziękować?
Wiesz pan co? To ja dziękuję!
Ja to bym tak nie postąpił,
Swoich klientów ja szanuję.

Tu telefon się urywa,
Coś wachluje w czubek głowy...
Miłosierny motyl fruwa,
Do pomocy jest gotowy.

A na koniec tego wiersza
Morał wymyśliłam taki:
Nie dasz rady na upały,
Sorry... da ci się we znaki.

Latem wszyscy pragną chłodu.
Pomyśl lepiej o tym wiosną,
Bo w upały wszyscy wiedzą,
Że na klimę ceny rosną.

PAMIĘTAM TEN NIETAKT

Pisząc  post w sierpniu 2018 r nie sądziłam, że piekielne upały będą nas nawiedzać co roku.
Przypominam więc ten wpis, bo w treści aktualny, a obrazki i gify również na aktualności nie straciły.

NIETAKT METEOROLOGICZNY

09 sierpnia 2018 roku
Dzisiaj rodzina moja może sobie pofolgować. Przepraszam, mogłaby. Nie mają siły przy takim upale na żadne figle. To mi nawet na rękę, bo przecież i ja nie mam siły nawet tupnąć na nich swoją nóżką, jak motyl z Kiplinga ( o nim też wspomina Gałczyński).
Ale miałam na tyle siły, aby wskrabać się na piętro na przygotowany przez nich obiadek. Myślicie, że jestem taka nieczuła na cierpienia bliskich, kiedy w upalny dzień na piętrze (poddaszu) duszą się bez klimatyzatora?
Nie, mają klimatyzator elektryczny, a ja mimo wszystko też miałam swój udział w przygotowaniu dzisiejszego obiadku. W thermomixie zrobiłam zupę krem ze świeżego ogórka, z myślą o wnuczku. Dlatgo w thermomixie - bo przecież na gazie prędzej sama ugotowałabym się i byłaby "zupa krem z blondynki". 
Naiwna. myślałam, że malec, mój wnusio, zje ją z apetytem, ale nie wzięłam pod uwagę, że on ma długie zęby na ogórki i pomidory. 
Zapytał z czego ta zupa? 
Niespodzianka. 
Może się da oszukać. 
Sprawdź, jak cudownie pachnie.
Powąchał.... i ... śmierdzi! 
Tak określa żargonem przedszkolaka każdy zapach, który jest daleki od jego akceptowanych. O, nie zrobię ci zupy kremu z czekolady. Niedoczekanie twoje, szkrabie niewdzięczny!
Na jego szczęście obiad miał drugie danie, bo inaczej, przegłodziłabym szkraba i od razu zapachniałoby mu świeżym ogóreczkiem z koperkiem.
Ale ze mnie Baba Jaga.
No bo upalnie jest.

"Nie tylko źle jest na ziemi,

w raju jest też niewesoło:


Patrzcie - kroplami wielkiemi
pot z twarzy spływa aniołom.

Nic im się nie chce - wiadomo -
ogłupia straszliwy upał.
Nawet ów motyl z Kiplinga
w upał by także nie tupał.



Mój Boże, i Bóg Staruszek
dzień cały wodę sodową
trąbi, miotełką od muszek
machając sobie nad głową.

I małpki pomizerniały,
i szyje schudły żyrafom.
Piotr Żydów wpuszcza i robi
gafę, panie, za gafą.

Od rana aż do wieczora
anioły wzdychają, wzdychają,
pokotem leżą na łąkach
i piwem się polewają.

Opustoszały jezdnie,
a w kramach święci rozliczni
mruczą: - Uff, to już jest nie -
takt meteorologiczny."


Konstanty Ildefons Gałczyński "Upał w raju", 1929