Translate

poniedziałek, 30 sierpnia 2021

W OCZEKIWANIU NA PIECZONE GOŁĄBKI

(Źródło: Pixabay)

 Sierpień już ledwo dyszy. Nie da się ukryć... koniec laby... trzeba brać się znów  do roboty, bo same gołąbki nie wlecą do gąbki.


Nie dotyczy to wielkiej rzeszy przedszkolaków i emerytów, chociaż  nie miałaby  i ta grupa nic przeciwko temu, aby z nieba taka pieczeń spadała.


Przysłowie znane dziś w postaci:
 Pieczone gołąbki nie przyjdą same do gąbki wywodzi się z popularnych opowiastek o raju próżniaków.
Miało ono od XVI w. do dziś m.in. takie warianty:

Nie przyleci do gęby gołąb upieczony.
Pieczony gołąb nikomu do gęby nie przyleci.
Nikomu z nieba pieczone nie przyleciały gołąbki.
Chce się chleba gębie, nikomu w nie pieczone nie wlecą gołębie. Pieczone nie polecą do gęby gołębie.
Pieczone gołąbki nie polecą do gąbki.
(...)
Trochę inne warianty (od XVII w.):

Nie było za wieku naszego, 
Aby kiedy pieczone gołębie latały.
 
Leniwy chce, aby mu pieczone gołębie 
Do gęby wlatały.

Darmo ostrzysz niebo, 
wyszczerzając ząbki: 
nie przylecą pieczone 
do gęby gołąbki.

Choćby leniwiec siedział 
a ostrzył ząbki, 
przedsię by nie przyleciały 
pieczone gołąbki.

(od w XVIII),
Nikomu pieczone gołąbki same do gęby nie polecą.
Pieczone gołąbki nie przylecą same do gąbki.
Pieczone gołąbki nie spadają prosto z rożna do gęby.
Pieczone gołąbki padają do gąbki.
Same gołąbki upieczone lecą z nieba do gąbki.
Nie polecą żadnemu ciepłe gołąbki do gębki.
Smażone gołąbki same do gęby bieżą
(...)

Materiał ten zebrałam ze strony Radio Łódź (Język polski na co dzień)

Z Encyklopedii PWN:

"Pieczone gołąbki nie wlecą same do gąbki", polskie przysłowie znane już w okresie odrodzenia, bardzo popularne także w wersjach gwarowych (np. śląskie: "Pieczone gołómbki nie pójdom same do gómbki"); nawiązuje do średniowiecznej bajki o szczęśliwej krainie beztroskich darmozjadów, próżniaków, obżartuchów i wałkoni, gdzie nikt nie pracuje, po niebie latają pieczone gołębie, płoty są z kiełbas, domy z pierników, w rzekach płynie miód i mleko itd.; w średniowiecznej łacinie kraina ta była zwana Cucania, w językach romańskich Cuccagna lub Cocaygne, w germańskich Sclaffenland lub Lumberland, w polskiej literaturze sowizdrzalskiej Krajem Jęczmiennym.
No tak... Nikomu z nieba pieczone nie przyleciały gołąbki.

Pieczone, to może nie... tu mogę się zgodzić, zresztą może to nie ten rodzaj zwierzyny, czyli ptaszyna (gołąbki), ale takie, np.... owoce morza?
Nie wymagam, aby już były upieczone , czy przyprawione cytrynką, ale za to ... przynajmniej  z nieba!
Czy przemawia przeze mnie beztroski darmozjad, próżniak, obżartuch i wałkoń -emeryt, bo chyba tak określiłby mnie na podstawie tej roszczeniowej postawy średniowieczny bajkopisarz?

Morskie tornado w Chinach przynosi ulewny deszcz gradu i zwierząt

Autor: Katie Serena

Opublikowano 15 czerwca 2018 r.
Zaktualizowano 27 stycznia 2020 r.

Znacie wyrażenie  z „deszczowymi kotami i psami”, ale co z padającymi ośmiornicami i rozgwiazdami?

Ośmiornice i rozgwiazdy spadały na samochody

„Pogoda pod psem” może być tylko wyrażeniem oznaczającym, że pada mocno, ale w tym tygodniu w nadmorskim mieście w północno-wschodnich Chinach naprawdę padało tak mocno, że stworzenia zaczęły spadać z nieba. W tym przypadku stworzenia pochodziły z oceanu.

Miasto Qingdao w Chinach nie jest obce morzu i jego stworzeniom. W końcu w nadmorskim mieście często można zobaczyć ośmiornice, krewetki i rozgwiazdy. Jednak wyjątkowo rzadko można zobaczyć, jak spadają z nieba.

Gdy morskie tornado przeszło przez miasto, mieszkańcy byli zszokowani, widząc stworzenia spadające z nieba wraz z deszczem. Szokujące zdjęcia, które od tego czasu stały się popularne w chińskich mediach społecznościowych, pokazują morskie stworzenia spadające z nieba.

Jedno zdjęcie pokazuje ośmiornicę spadającą po niebie, a jej macki z gracją ciągną się za nią. Inny pokazuje rozgwiazdę rozłożoną na przedniej szybie samochodu. Kilka krewetek wyskoczyło przyczepionych do wycieraczek przedniej szyby, a mięczak został przyklejony do czyjegoś bocznego lusterka.

Termin „deszcz owoców morza”
zaczął pojawiać się w Internecie,
gdy ludzie dzielili się
coraz dziwniejszymi zdjęciami

Choć zdjęcia wydają się dziwne, a nawet jakby mogły być przerobione w Photoshopie, tak zwany „deszcz owoców morza” nie jest niespotykany. Najczęstszym zjawiskiem jest to, że tornada unoszą się nad wodą, tworząc tak zwaną „trąbkę wodną”. Jeśli wiatr jest wystarczająco silny, życie morskie można dosłownie wyłowić z oceanu i wyrzucić w powietrze. Gdy tornado się porusza, życie morskie porusza się wraz z nim i może opaść z powrotem na ziemskie jardy, a nawet mile od brzegu.

Konkretne morskie tornado, które było odpowiedzialne za deszcz ośmiornic, miało rekordowe wiatry o sile huraganu, które zarejestrowały 12 w skali Beauforta. Oprócz dosłownie ryb wyjętych z wody miasto doznało również rozległych zniszczeń mienia.

Chociaż może to być pierwszy (lub przynajmniej bardzo rzadki przykład) deszcz ośmiornic i rozgwiazd, ryb z pewnością spadał z nieba w czasie burz w przeszłości. We wrześniu w Meksyku kilka ryb spadło z nieba podczas burzy, a historycy z Biblioteki Kongresu wskazali, że deszcz stworzeń morskich był odnotowywany już w starożytnych cywilizacjach.

„Oczywiście, nie „pada” deszcz żab ani ryb w tym sensie, że żaby lub ryby wyparowują w powietrze przed deszczem, a potem padają, jak deszcz razem z wodą. Jednak silne wiatry, takie jak tornado lub huragan, są wystarczająco silne, aby podnosić zwierzęta, ludzi, drzewa i domy” – podała biblioteka na swojej stronie internetowej. „Możliwe, że może zostać wyssana ławica ryb lub żab i 'deszcz' je przerzuci gdzie indziej”.

Ci , którzy nie lubią owoców morza, a znaleźliby się w podobnej burzowej sytuacji, niech nie tracą nadziei, bo...


Oprócz stworzeń morskich, miasto doświadczyło również gradu wielkości jaj kurzych i papierowych pieniędzy spadających z nieba.

źródło: Pixabay

Ja nie lubię owoców morza, ale nie uważam też za szczyt moich marzeń deszczu papierowych pieniędzy, ani kart płatniczych. Moniaki też nie są obiektem mojego pożądania.
Ta krótka przerwa na blogu, spowodowana czasem poświęconym na żałobę po zmarłym przyjacielu, tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że nie to jest w życiu najważniejsze.

O innym pokarmie spadającym z nieba piszę dzisiaj na moim drugim blogu tutaj Zapraszam serdecznie 💗

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

PSIA INTELIGENCJA



Nie potrzeba udowadniać, że relacje nie tylko między homo sapiens stymulują mózg. 

Naukowcy twierdzą, że człowiek udomowił psa prawie 40 tys. lat temu, ale zdolnościami poznawczymi tych zwierząt zainteresowano się dopiero w latach 90-tych.

Podobno szczenięta bez matki dają się człowiekowi szybciej uspokoić  niż innemu psu. Dla psa człowiek jest najważniejszym partnerem społecznym. Tak, jak gdyby  mózg psa  koncentrował się na pytaniu: czego chce człowiek? Już 6 - tygodniowe szczenięta rozumieją, co to jest gest wskazywania. Ma to być umiejętność wrodzona. 

Nasza Toffi chyba nie jest wyjątkiem,  bo daje Michałowi wyraźnie znać, że nie życzy sobie interwencji w trakcie prac łapkami przednimi, ani  koparką w piaskownicy ( każdy powinien zająć się własnymi zajęciami), a ten Michał, myśląc, że jest głównym użytkownikiem piaskownicy chce mu bruździć w jego części .

Konflikt gotowy.

Z niewielkiego oddalenia jest jeszcze w pogotowiu ktoś, kto spojrzy na sprawę obu gatunków sprawiedliwie i w odpowiednim momencie zareaguje.

Każdy w swoim kącie...

Michał przesiewa piasek, Toffi kopie

Każdy sobie rzepkę skrobie...

Ostatnie chwile spokoju...

Zostaw, Michał, 
to moja koparka...

Mylisz się Toffi, to była najpierw
Kuby,
 a teraz tylko moja...

Później ci ją pożyczę

No, dobrze... Obiecujesz?

Dogadamy się, Toffi...

Uważaj, bo głośno potrafię
szczekać,
gdyby, co...


I w tym momencie już musiał wkroczyć rozjemca


Psy zaczęły szczekać, po to,  żeby upodobnić się do głośnego człowieka (wilki tego nie lubią), a z tego co ludzie mówią, rozumieją znacznie więcej, niż kiedyś sądzono.. Słynna Chaser rasy border collie nie tylko nauczyła się 1022 pojęć, głównie nazw zabawek, rozumie znaczenie trzech różnych czasowników:Przynieść, położyć (łapę) i szturchnąć (nosem), i potrafi je połączyć z zabawkami, ale nawet dzieli swoje zabawki na kategorie, osobno piłki, osobno pluszaki.
Naukowcy z Family Dog Lab w 2016 r. dowiedli, że mózg psa przetwarza dźwięki w tych samych obszarach, w których dokonuje się to w ludzkim mózgu. Jednej z badaczek udało sie tak wyszkolić psy, że absolutnie bez ruchu leżały w tubie rezonansu magnetycznego. I podczas skanowania mózgu okazało się, że psy reagują zarówno na intonację głosu, jak i na znane sobie słowa ( do niedawna naukowcy uważali, że rozróżniają tylko intonację, mimo, że wielu psiarzy miało w codziennym życiu dowody na to, że ich ulubieńcy dobrze wiedzą,  że bułeczka to nie to samo co piłeczka) i ze dopiero kiedy słowo i intonacja były zgodne, w skanie mózgu pokazywała się wyraźnie widoczna aktywność - w obszarze, który badacze nazwali centrum nagrody.
Rok później, w Cleve Dog przeprowadzono eksperyment, w którym badacze wykazali, że psy mogą ocenić, który człowiek coś wie,, a który gubi się w domysłach. Rozpoznać właściwego informatora poprzez przyjęcie punktu widzenia tej osoby i ustalenie, czy miała szansę widzieć, czy nie, gdzie ktoś drugi ukrywał jedzenie. Doświadczenie dające dowód, że psy potrafią tworzyć tzw. teorię umysłu swojego partnera. A to znaczy, że byłyby w stanie nas oszukiwać, ale są na to zbyt lojalne.




Kochamy psy, bardziej lub mniej inteligentne, nawet jeśli są okropnie nieznośne, jak ten poniżej opisany przez Mariana Hemara piesek Snobik (muzyki  do tego utworu nie ma)

Marian Hemar

Kanegiryki i elegie o prawdziwych pieskach
"Snobi"

Snobik był całkiem nieznośny.
Ale każdy najbardziej go lubił.
Nie było w domu nikogo, co nie płakał głośno,
Kiedy Snobik się zgubił.

Właśnie nie wiedzieć jak - zawsze był taki niegrzeczny!
Może gdzie pognał i sam już nie umiał wrócić?
Może uciekł, bo zląkł się, że znów co przeskrobał?
Może go zabrał kto - bo wszystkim się przecie podobał...?
Dosyć, że zniknął. O mój Boże serdeczny!

Jakżeśmy go szukali!
Na Wołówce, na Kercelaku -
A nigdzie ani znaku!
Jak myśmy się nalatali,
- o rakarza, do wszystkich handlarzy psów,
Żeby znaleźć, żeby odkupić, żeby w domu był znów!

Wszyscyśmy potem po sobie patrzyli z wyrzutem,
Każdy miał żal do drugiego, że nie pilnował Snobika.
każdy siadał do stołu z sercem żałością strutem,
Ze zabrakło nieznośnego promyka.
Daliśmy kilka ogłoszeń w "Kurierze", potem coraz to jakieś
kobiety dzwoniły,
Przyprowadzano nam różne pieski zgubione,
(Smutny ruch w domu się zrobił).

Niektóre miłe... właściwie każdy piesek jest miły.
Ale co Snobi, to Snobi.

A długo potem - już nawet zaczął przycichać żal -
Znalazła Snobika jakaś dobra wróżka-staruszka.
Snobi był bardzo znędzniały. (Wałęsał się koło Hal).
Był schudły i brudny.
Ach - nikt nie zna psiego serduszka -

Kiedy pierwszy raz znowu zobaczył panią -
Pani zbladła ze wzruszenia - siedziała na brzeżku kanapy -
Piesek rzucił się ku niej, nie dał się tknąć, wtulił się w nią,
Wyprężył łapy

I tylko dygotał. I po tym poznać było, że w ogóle żyje.
I tak jakoś mówił: Już jestem! Już jestem.
Już jestem - bezpieczny.
Już nie otworzę oczu. Bo jeśli to nie jest prawda,
To chyba mnie rozpacz zabije!

Ale na drugi dzień już był znowu okropnie niegrzeczny.

Źródło:
Zmyślne bestie -Agnieszka Sowa,  ( Polityka, Poradnik Psychologiczny, tom 34)

sobota, 21 sierpnia 2021

MGLISTY PORANEK...

Dzisiaj budzik musiał długo grać swoją poranną melodyjkę, abym wreszcie  podniosła się na wpół śpiąca i naszą Toffi wyprowadzić na "toaletowy" psi spacerek wokół domu. Jest jeszcze w trakcie szczepień, zatem dalsze spacerki nie zalecane. 

A dzisiaj mgła...

Czy mgła już snuła się przed nocą? 

Nie wiem, bo dyżur spacerkowy miał wtedy mąż (w nocy o drugiej zresztą też), ale był tak zaspany, że nie zwrócił na to uwagi. Toffi jest bielutka, mogłyby się jej kontury przecież w mgle rozpłynąć... I trzeba mocno oczy wytrzeszczać, aby ją namierzyć, jeśli nie ma jej na końcu smyczy.

... bo w dzień "bezmgielny" kłopotu z tym nie ma












Czy mgła może pobudzić do artystycznego tworzenia?
Tak, bo dam przykład poniżej, nie tylko w muzyce, ale i innych rodzajach sztuki.
Zapraszam:

Drzeworyt "Poranna mgła w Mishimie" by Hiroshig Ando

Dzieło to znajduje się w Metropolitan Museum Art.
Agnieszka Niemojewska w "Rzeczpospolitej" szczegółowo opisuje nie tylko technikę tworzenia takich drzeworytów, tajemniczą historię obrazu, ale także postać mistrza tego drzeworytu tutaj 

Przed nocą i mgłą osłoń mnie - Alicja Majewska

(Piosenka z serialu "07 zgłoś się")



Przed nocą i mgłą osłoń mnie,
zabierz z serca samotność,
cień, co tam legł.
Wytarguj od gwiazd ten czas, mój czas,
co zanim się stał snem.
Zapal ogień we mgle,
niech nie zgasi go wiatr,
tyle dróg plącze się,
zły jest świat.
Na spotkanie mi wyjdź
i zawołaj przez mrok,
że to ty...
Przed nocą i mgłą osłoń mnie
w ciepłej łodzi twych ramion
chcę płynąć w rejs.
Ze szczęścia ty wiesz i ja chcę mieć
maleńką jak łza część.

piątek, 20 sierpnia 2021

APETYCZNE RYBKI


To już ostatnie dni wakacji, urlopu, weekendowych wyjazdów nad rzekę czy morze.
A jak morze , to i świeża rybka. 
Są tacy, którzy korzystają z możliwości, że jeszcze można wypoczywać w dalszych częściach naszego globu, miejscach dla niektórych atrakcyjniejszych, gdzie wszystko jest bardziej ekskluzywne, a już nie wspomnę o wyszukanych potrawach. 
Gdyby  kierunkiem  miałby być taki, np. Kuwejt... to artykulik na temat uczciwości handlu i gastronomii jest poniżej, zaczerpnięty z https://allthatsinteresting.com/weird-news

By Bernadette Deron  
Sprawdzone przez Johna Kuroskiego
Opublikowano 26 grudnia 2018 r.
Zaktualizowano 15 sierpnia 2019 r.


Dziwne wieści: 
Supermarket umieszcza wyłupiaste oczy na swoich rybach, aby wyglądały świeżo



Sklep rybny w Kuwejcie został zamknięty przez władze po tym, jak odkryto, że właściciele przyklejają rybom plastikowe, sklepowe „google” oczy, najwyraźniej starając się, aby ich produkt wyglądał na świeższy.

Świeżość ryby rzeczywiście można ocenić po jej oczach. Im bielsze oczy ryby, tym niedawno została złowiona. W tym przypadku wyłupiaste oczy zakrywały gnijący, żółtawy kolor rzeczywistych oczu ryby. Jednak podstęp nie pozostał niezauważony.

Wideo z wyłupiastymi oczami ryb po raz pierwszy zaczęło krążąć wśród lokalnych użytkowników WhatsApp, zanim jeszcze pokazały się zdjęcia  na Twitterze, gdzie użytkownicy mieli  pole  do humorystycznej zabawy na temat stosowanych taktyk handlowców, aby zwiększyć sprzedaż ryb. 

Lokalna gazeta Al Bayan pierwotnie poinformowała o zamknięciu sprzedawcy ryb, a także opublikowała zdjęcia fałszywych świeżych ryb na Twitterze.

Przezabawne i dziwne wieści o tym wyczynie sprawiły, że użytkownicy Twittera wprost oszaleli, publikując zdjęcia nieudanej próby nakłonienia kupujących na targu rybnym do zakupu „świeżych” ryb.

Mohamed Dahshan na Twitterze: 1 września 2018:

"Kuwejcka policja zamknęła sklep rybny, który wytrzeszczał rybom oczy, aby wyglądały na bardziej świeże niż w rzeczywistości. :-) "

za pośrednictwem gazety Al Bayan

Okazuje się, że 

... JAK SIĘ NIE MA, CO SIĘ LUBI... to już się kombinuje i nie tylko w Polsce.

Bo to przecież już  nie przedwojenne czasy, aby polubić to, co ci proponują, skoro nie mają tego, co lubisz.

 Jak się nie ma co się lubi - Kazimierz Krukowski - YouTube



Spartańska skromność dla mężczyzny jest ozdobq,
Filozof Szopenfeld tak rzekł, czy któryś tam,
Więc jak czasami zastanawiam się nad sobą,
To podziwiam, jaki skromny jestem sam.

Ja się nie drapię, się nie wspinam nad poziomu,
Ja nie zazdraszczam się z innymi, co do mieć.
Niech inny prosię i łososie źre w swym domu,
A mnie wystarczy trochę farfełach i śledź.
Ja może tyż bym lubił pić, podpuszczać pasa, 
Od Braci Hirschfeld jeść sałatkę z ananasa.
No, ale trudno, trza to życie brać,
Żeby wiedzieć, czy mnie stać.

Jak się nie ma, co się lubi,
To się lubi, co się ma.
Z te zasadę spać się kładę,
Co się tyczy moje ja.
Może nawet bardzo lubię
Jadać stek w „Myśliwskim Klubie",
Ale chętnie jem potrawy,
Które Malcia we mnie pcha.
Wiem, że lepsza pieczeń z wieprza,
Dobra gąska nie jest zła.
Jest potrawa, już podawa,
Wszystko jedno - ta czy ta.
Czy swędziwa trochę rybka,
Czy to klops z gęsiego pipka.
Jak się nie ma, co się lubi,
To się lubi, co się ma.

Nie jestem Wenus, Jerzy Marr czy inny Brodzisz,
Przeciętny człowiek bez pretensji, co do płeć,
Ale przypuśćmy, że pan sobie chodzisz,
Pan widzisz kobiet, pan masz chęci, co do mieć.
Jest Sokołowska, Pogorzelska, Ordonówna,
Te nóżki, buźki, pan zachwycasz się co krok.
A w domu Malcia.
Jak pan w myśli je porówna
Z tą moją Malciq, moim wrogom taki rok!
Ja może tyż bym chciał romansik mieć na boku,
Być Dulcynejem, Desdemonem — ujdę w tłoku –
No, ale trudno, tak to życie trzeba brać,
Żeby wiedzieć, czy mnie stać.

Jak się nie ma, co się lubi,
To się lubi, co się ma.
Z te zasadę spać się kładę,
Przy mnie leży Malcia ma.
Może w gruncie rzeczy wolę
Gretę Garbo, Negri Połę,
Ale biorę o te pore
Nawet to, co Malcia da.
Wiem, że nie jest a mecyje,
Nie jest to, co ja bym pragł –
Już nie mówię, co do ilość,
Wręcz przeciwnie, co do smak.
I co mam zrobić? Chociaż widzę,
Jeszcze sobie sam obrzydzę.
Jak się nie ma, co się lubi.
To się lubi, co się ma.

wtorek, 17 sierpnia 2021

KRAKERSOWE LISTY

 

To nie rodzinna puszka Pandory...

To naczynie na ogół służyło mi do przechowywania czekoladek, cukierków, które ukradkiem podjadałam. Tym razem jednak... były tam ... stare pierniczki.

To reszta ciasteczek, które schowałyśmy z córką przed Kubą, który ze względu na swe łakomstwo ( po babci?) gotów  je byłby wszystkie na raz pochłonąć. Pozostałe już dawno zjedzone, a te kilka w zapomnieniu przeleżały od Świąt Bożego Narodzenia.

Leżały sobie... leżały... a my o nich zapomniałyśmy. Wydawało mi się, ilekroć na to naczynie spojrzałam, że jest puste, a większej potrzeby, aby je otwierać nie było. Aż do tej pory.

Pierniczki, ze względu na wątpliwą przydatność do spożycia bez sensacji żołądkowych skruszyłyśmy i podsypałyśmy nimi krzewy borówek. Nie wiem, czy pomysł był trafiony, ale okruchy chleba tam przysypuję ziemią, po czym mam nadzieję, że zwiększone owocowanie jest za to odpłatą. Czy ciasto piernikowe może też tak wpływać, tego jeszcze nie udowodniłam, składniki są przecież inne.

Gdyby to były krakersy... a to co innego, mają dłuższą przydatność do spożycia, nadawałyby się jeszcze dzisiaj do spożycia, ale przecież ja suchych ciastek nie lubię. Ciasto preferuję tylko wilgotne, puszyste. Już tak mam. Czasem w życiu polubi się to, co jest, a nie to, na co ma się ochotę. Wyszperałam materiał na temat krakersów. Wydaje mi się, że jest bardzo interesujący, bo nie o walorach smakowych ich będzie, ale ... użytkowych.


Australijscy żołnierze pisali listy do domu na krakersach
Łatwiej je było znaleźć niż papier.
Gastro Obscura 
ANNE EWBANK
10 stycznia 2018

ŻEGLARZE I ŻOŁNIERZE NA PRZESTRZENI DZIEJÓW polegali na sucharach. Te suche, zwarte krakersy mogły przetrwać długie podróże i kampanie wojskowe bez pleśnienia i rozpadu. (Chociaż robaki nadal stanowiły ryzyko.) Hardtack był tak charakterystyczną cechą diety australijskiego i nowozelandzkiego Korpusu Armii (ANZAC), że zyskał przydomek kafelek (lub opłatek) ANZAC. Ale nie tylko go jedli: niektórzy australijscy żołnierze pisali wiadomości na ich ultratrwałych waflach i wysyłali je do domu.

Te krakersy mogą być przechowywane w nieskończoność, a Australian War Memorial (AWM) w Campbell w Australii posiada kolekcję herbatników, z których wiele ma ponad 100 lat. „Ciastka wojskowe były notorycznie twarde” – mówi Nick Fletcher, szef działu heraldyki wojskowej i technologii w AWM. Porównuje je do glinianych tabliczek i mówi, że często moczono je w płynie lub tarto do zupy, aby stały się jadalne. Wykonane z mąki, wody, soli i cukru, po wysuszeniu były prawie niezniszczalne, co czyniło je idealnymi do przetrwania dla potomności i usług pocztowych.

Po co wysyłać wojenne wiadomości przez herbatniki? Pocztówki z krakersami były czasami wysyłane z kaprysu. Kombatanci wysłali je do domu jako „niewielki  żart”, mówi Fletcher, aby dać swoim rodzinom pojęcie o tym, co jedzą.

Karta z nabojami typu bullet.
DZIĘKI UPRZEJMOŚCI AUSTRALIAN WAR MEMORIAL/REL/10747


Ale to właśnie konieczność najczęściej skłaniała żołnierzy do pisania na sucharach. Fletcher mówi, że żołnierze używali tektury, drewna i tkaniny do pisania do domu, ponieważ na froncie brakowało papieru. Nieznany nadawca powyższego listu w sztyfcie przyozdobił go przędzą wełnianą, nabojami i wklejonym papierem gazetowym z napisem „ŻOŁNIERZ, PRZYJACIEL, 1899, 1900, WOJNA BURSKA”. Zdjęcie wspaniale wąsatego nadawcy ujęto w nawias z napisem „MERRY XMAS” wykonanym ołówkiem.

Druga wojna burska, która zakończyła się w 1902 roku, przyniosła w Zbiorze Memoriału garść jadalnych kart. Ale Fletcher szacuje, że większość wiadomości o ciastkach pochodzi z pierwszej wojny światowej, która rozpoczęła się 12 lat później. (Zwykłym żartem jest to, że niektóre ciastka rozdawane żołnierzom były pozostałościami po wojnie burskiej, a Fletcher uważa, że ​​to możliwe.) Nawet pod koniec pierwszej wojny światowej nowość liter ANZAC nie zniknęła, a żołnierze od czasu do czasu wysyłali je nawet wtedy, gdy mieli papier. Fletcher uważa, że ​​ta praktyka była powszechna.

Ten herbatnik został wysłany jako wiadomość bożonarodzeniowa 
DZIĘKI UPRZEJMOŚCI AUSTRALIAN WAR MEMORIAL/REL/00918

Brak papieru był szczególnie dotkliwy dla sił ANZAC, które walczyły z niesławną kampanią Gallipoli na terenie dzisiejszej Turcji. Według Fletchera dostępna gazeta „wydawała się pilnie potrzebna do celów toaletowych, a pisanie listów było na drugim miejscu”. Wielu walczących zostało zabitych z powodu czerwonki i innych problemów żołądkowo-jelitowych z powodu ograniczonych warunków sanitarnych.

List ten został wysłany z Gallipoli w 1915 roku przez Cecila Roberta Christmasa, członka jednostki medycznej. Większość powierzchni pokryta jest pieczęcią producenta. Na dole znajduje się napis „OLD FRIENDS ANZAC”, a na odwrocie kartka życzy obdarowanej osobie wesołych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku. Boże Narodzenie (mężczyzna) przeżył Gallipoli i został ranny we Francji w następnym roku, po czym wrócił do Australii .Wiadomość Franka do matki przetrwała wojnę i 100 lat na krakersie. DZIĘKI UPRZEJMOŚCI AUSTRALIAN WAR MEMORIAL/REL/00915

Niektórzy zapisujący na twardych sztyftach mieli szczęście. Ta karta-krakers została wysłana przez Franka Lemmona, który wyemigrował do Australii w 1911 roku, do swojej matki w Sussex w Anglii. (Ojciec Franka był niestety nazywany Orange Lemmon.) Jedna strona krakersa jest zaadresowana do Sussex. Druga brzmi: „Z ANZAC, 1915, NAJLEPSZE ŻYCZENIA OD FRANKA”. Frank przeżył Gallipoli i długą chorobę, aby zostać sierżantem, a po wojnie poślubić swoją angielską ukochaną.

Wiadomość od 18-letniego żołnierza do jego siostry.
 DZIĘKI UPRZEJMOŚCI AUSTRALIAN WAR MEMORIAL
/REL/34923

Inni żołnierze nie mieli tyle szczęścia. Ten krzywy cracker został wpisany w pierwszej minucie 1916 roku przez 18-letniego Davida Colina Grumonta. List wysłany do jego siostry brzmi: „DO CIS Z MIŁOŚCIĄ OD COLINA”. W typowy dla rodzeństwa sposób, Grumont nabazgrał „HAVE A BITE” nad swoją kartką w kolorze fioletowym. Grumont wysłał notatkę podczas treningu w Australii. W 1917 został zagazowany w walce, a w 1918 zginął od pocisku we Francji.

Karta Hansona przedstawia scenę z Papui Nowej Gwinei. DZIĘKI UPRZEJMOŚCI AUSTRALIAN WAR MEMORIAL/REL/23942

Litery z ciastek były jasnym punktem w skądinąd mrocznych konfliktach. Ta elegancka kartka z krakersami, namalowana tropikalną sceną wyspy, została wysłana podczas II wojny światowej. Wykonany w 1945 roku przez żołnierza, który przed wojną był malarzem szyldów, został odesłany do domu przez kapitana Davida Keitha Hansona. Krótka piosenka na odwrocie głosi: „POWODZENIA DLA CIEBIE, OD NAS W TOL, WYSYŁAMY TO (ZRYZYKUJEMY). KARTY ŚWIĄTECZNE SĄ BARDZO NIEDOSTĘPNE, WIĘC NAPISALIŚMY JE NA CIASTECZKU.” Plantacja Tol w Rabaul w Papui Nowej Gwinei była miejscem masakry australijskich żołnierzy przez siły japońskie. Hanson był członkiem jednostki Australijskich Grobów Wojennych, której zadaniem było odnalezienie i pochowanie 160 australijskich żołnierzy zabitych trzy lata wcześniej(...)"


Na zakończenie piosenka z polskiego filmu "Zezowate Szczęście", z roku 1939.

Tytuł: Kriegsgefangenenpost
Autor słów: Andrzej Nowicki  
Autor muzyki: Andrzej Markowski , Jan Landy 


Sława Przybylska - Kriegsgefangenenpost -You Tube

link


Piszę do ciebie najróżniej
Przez te najdziwniejsze w życiu moim dni
Listy jak zgubieni podróżni
Błąkają się nie wiadomo gdzie

Może wiatr je gdzieś niesie jesienią
Może list mój jak liść po świecie gna
Zresztą, miły, cóż te listy zmienią
Jeśli ciągle wojna trwa

Kriegsgefangenenpost
To brzmi jak tajemnica
Kriegsgefangenenpost
To pociągów daleki gwizd

Kriegsgefangenenpost
To twój dom, numer i ulica
Kriegsgefangenenpost
To czekanie na twój list

Kriegsgefangenenpost
To brzmi jak tajemnica
To pociągów daleki gwizd
To czekanie na twój list

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

ILE WAŻY GŁOWA


(Szkic głowy Leonarda da Vinci)

Co składa się na ciężar głowy?

Głowa człowieka bez mózgu waży od 2,5 do 3 kg. Czaszka z żuchwą waży od 1,3 do 1,5 kg, sama żuchwa to od 300 do 500 gram. Wspomniany wcześniej mózg waży około 1,4 kg.
Ile waży głowa człowieka?

Głowa dorosłego człowieka waży około 4,2 kg

http://iletowazy.pl/osoby/ile-wazy-glowa/

Wydaje się, że człowiek na emeryturze nic nie musi. Może i nie musi, ale czasem chce... I tych spraw nazbierać się może ponad miarę. Zdaje się wówczas, że to 4,2 kg jest zwielokrotnione.
Poza tym waga tych samych spraw też nie jest możliwa do udźwignięcia przez każdego. Ten sam ciężar dla zawodnika w wadze piórkowej ma "inną wagę" niż dla strongmana.
Kiedy jakieś sprawy ciążą na twojej głowie, to reszta musi poczekać, dopóki tej ciężkiej łepetyny nie oswobodzisz sam , z pomocą bliskich, a może lekarza?

W języku angielskim jest takie powiedzenie:
I'm very busy - Mam dużo spraw na głowie.
Zamiennie można też użyć sformułowań:
I' ve got a lot on my mind - Mam dużo na głowie
I've got a lot going on - Dużo się dzieje
I've got a lot to deal with right now - Mam teraz wiele do zrobienia

A gdyby to zilustrować, to najlepiej problem oddałby obraz:

"Waga myśli "/"The weight of thoughts"   by Thomas Lerooy

Nie doszłam do tego, czy obraz jest ilustracją pewnej  piosenki neapolitańskiej, jeśli nie, to mógłby być.

M'aggia curà ( Magiczna kuracja) to jedna z najbardziej znanych pieśni Pisano i Cioffi (1940) , ale także jedna z najpopularniejszych piosenek gatunku neapolitańskiej macchietta . Tekst ironicznie opisuje niepokoje bohatera dotkniętego bardzo silnym bólem głowy, oczywiście spowodowanym miłosnymi rozczarowaniami.

M'aggia curà opiera się na bardzo pogodnym rytmie, który dobrze wspiera dyskursywny ton tekstu pełnego komicznych wypowiedzi. Z uwagi na brak możliwości dokładnego przetłumaczenia tych idiomów, pominęłam dosłowne tłumaczenie piosenki.
Traktuje ona o pewnym Włochu, któremu głowa ciąży nie do wytrzymania. Skoro mowa o bólu głowy , spowodowanym porachunkami  ("sprzedałem dla Ciebie 300 powozów  i 300 budynków, 3 obrazy i szkic, 4 strusie pióra i gobelin  ") to myślę, że tamtejsze (po)rachunki do łatwych nie należały. To wszystko odbywało się podczas szalonego sutego włoskiego lunchu, że już nie wspomnę wędzonego sera, capa, dorsza, pizzy itp. Nic więc dziwnego, że nawet lekarz pomóc nie może na twardą, ciężką głowę, w której pacjent czuje uderzenia twardej piłeczki tenisowej. 
A wszystko to dla kogo  zrobił ten bohaterski Włoch?
Dla  przewrotnej, zakłamanej niewiernej kobiety... 
Zatem  oszalał?
Co teraz mu pozostaje... zastrzelić się !?
I ten ból i ciężar głowy...
Nie do zniesienia...

Główny motyw, powtarzający się w piosence to:
 Ile waży głowa... Muszę się wyleczyć...
Ale gdybym ja sprzedała dla kogoś , kto był tego niewart, taki majątek.... to też głowa by mi nieco ciążyła i to nawet przy pustym żołądku.

Nino Taranto canta M'aggia curà Versione Originale 1940 - YouTube

Czasem taki ciężar głowy , podobno... nie doświadczyłam tego... czuje się po przedawkowaniu promili, niekoniecznie po sutej bezalkoholowej kolacji. 
Nazywają to zwyczajnie... kacem.
Nie będę tego jednak sprawdzać na własnej ...głowie.
Chyba  jednak nie odkryłam Ameryki 😀

piątek, 13 sierpnia 2021

REHABILITACJA LICZBY 13 I RESTAURACYJNE MENU



Dzisiaj wiele osób leży w łóżku, bo a nuż wstanie którąś nieodpowiednią nogą i właśnie ją złamie...
Albo czarny kot przeleciałby mu drogę.... 
nie... bezpieczniej nie wstawać dzisiaj...
Chociaż, czy ten sufit nad głową ma odpowiednie parametry wytrzymałości...?
Przecież i w drewnianym kościele cegła  spaść może z sufitu na tę ... (wyrażę się oględnie)... nierozsądną głowę.
No i cóż z tego że 13. i jeszcze do tego piątek?


Nowojorska Biblioteka Publiczna
Menu Klubu Trzynastu,
13 grudnia 1906


Nowojorska Biblioteka Publiczna posiada jedną z najbardziej znanych i publicznych kolekcji menu na świecie. Wiele z 45 000 menu jest zdigitalizowanych i dostępnych online. Ponad 25 000 z nich zostało zebranych przez Franka M. Buttolpha na początku XX wieku i, podobnie jak menu tutaj, są oznaczone jej znakiem firmowym niebieskim znaczkiem. To menu jest jednym z kilku z Klubu Trzynastu, klubu kolacji, którego celem była rehabilitacja liczby 13 i wyśmiewanie przesądów. Posiłki często składały się z 13 dań, członkowie siedzieli 13 przy stole, a kolacje odbywały się 13 dnia miesiąca. Powyższe „uproszczone” menu było prawdopodobnie wysyłką skoordynowanego wysiłku filantropów i polityków w 1906 roku, aby uprościć amerykański angielski z korzyścią dla społeczeństwa.

Yerba mate jest od jakiegoś czasu modna.
DZIĘKI UPRZEJMOŚCI WOMAN'S CLUB OF COCONUT GROVE RECORDS, SPECIAL COLLECTIONS, UNIVERSITY OF MIAMI LIBRARIES, 
CORAL GABLES, FLORYDA
(Atlas Obscura, Gastro Obscura)


Niezwykłe menu może przybierać różne formy.
DZIĘKI UPRZEJMOŚCI WOMAN'S CLUB OF COCONUT GROVE RECORDS, SPECIAL COLLECTIONS, UNIVERSITY OF MIAMI LIBRARIES, 
CORAL GABLES, FLORYDA 
(Atlas Obscura - Gastro Obscura)

W kręgach naukowych menu  nazywane jest „efemerydą” wraz z nutami, plakatami i broszurami. Oznacza to, że są to papiery o krótkotrwałym przeznaczeniu: drukowane w celu reklamowania, sprzedaży lub informowania o problemie lub nadchodzącym wydarzeniu. Jak sugeruje sam termin, efemerydy nigdy nie miały być trwałe, a niezszyty papier jest specjalnie nietrwały.

Historia menu nie jest długa, a jego początki są mroczne. Menu było potrzebne, gdy restauracje stały się miejscami spotkań, które serwowały różnorodne potrawy, począwszy od XVIII-wiecznego Paryża. Późniejsze bankiety często dostarczały drukowanych menu jako upominków dla uczestników, którzy mogli zabrać do domu zbryzganą zupą kartkę papieru, aby pomarzyć o przeszłych smakołykach. Dziś prawie każda restauracja ma swoje menu, a niektóre pozwalają nawet zabrać je do domu.

Ja także czasem zabierałam do domu jakąś reklamówkę, a to  paczuszkę zapałek,  a to serwetkę czy jedną saszetkę cukru, jeśli lokal szczególnie mnie urzekł przez miejsce w jakim się znajdował, dla jego wystroju, wytworzonej tam atmosfery w czasie pobytu w odpowiednim towarzystwie. Tak, aby później bardziej "namacalnie" wspominać te minione chwile oraz... odpowiednie menu, chociaż nie ono było najważniejsze.
Przez te moje przeprowadzki i zabawy nimi przez moje wnuki uległy zniszczeniu, bo z natury rzeczy były nietrwałe.
 Chyba, że... były ofoliowane, jak jakaś wejściówka np. do NASA na Florydzie. 
Skoro wspomnienia przywiodły mnie w tę sferę, czyli lotów kosmicznych, to należałoby wspomnieć o menu  związanego z lotami kosmicznymi.

Uniwersytet w Iowa
Menu z galowego śniadania Narodowego Instytutu Kosmicznego z okazji startu statku Apollo-Sojuz, 15 lipca 1975 r

Węgiersko-amerykański kucharz Louis Szathmary miał niezłe życie. Jego kolekcja książek kucharskich, menu i przedmiotów związanych z gotowaniem, licząca setki tysięcy, zajmowała 31 pokoi . Znany szef kuchni z równie znaną restauracją The Bakery z Chicago, Szathmary stworzył menu na tę śniadaniową galę, celebrującą pierwszy wspólny lot amerykańsko-sowiecki w kosmos. Uosobieniem ducha współpracy był wybrany koktajl, rosyjska wódka zmieszana z amerykańską Coca-Colą. Daniem stworzonym na tę okazję było Eggs Apollo-Soyuz, z całkowicie amerykańską szynką Smithfield i rosyjskim jesiotrem. Danie zawiera również sos stroganow i Bontrae, sojową „szynkę jutra”. Menu sygnowane jest kultową karykaturą-sygnaturą Szathmary."

Nie ma to jak „wódkacola” na dobry początek dnia. 
LOUIS SZATHMARY AND BAKERY RESTAURANT 
COLLECTION MSC1009 
KOLEKCJE SPECJALNE UNIWERSYTETU IOWA


 A teraz o restauracji (i menu tam istniejącego),  należącej do madame Sally Stanford (byłej "burdelmamy"), która w końcu została ... burmistrzem swojego miasta.
Czy dla jej gości konieczne było aż menu?
Wątpię....

Przód menu Valhalli, z sugestywną pojedynczą nogą. 
ZBIORY SPECJALNE BIBLIOTEKI PUBLICZNEJ 
W LOS ANGELES.
Menu restauracji Valhalla, lata 50.

Biblioteka Publiczna w Los Angeles ma w swoich archiwach prawie 16 000 menu, z których wiele zostało zdigitalizowanych. Jedną z głównych atrakcji ich kolekcji jest menu z Valhalla, dawno nieistniejącej restauracji w Sausalito w Kalifornii. Choć założona w 1870 roku, restauracja otrzymała nowe życie w 1950 roku, kiedy została kupiona przez Sally Stanford, słynną madam z San Francisco, której słynny, popularny burdel został zamknięty rok wcześniej. Valhalla reklamowała się jako miejsce spotkań filmowców, biegaczy rumu i Jacka Londona, serwując jednocześnie ekskluzywną kuchnię amerykańską. W 1976 roku Stanford została wybrana burmistrzem Sausalito. Goście nie zachowywali się zbyt prezydencko podczas tej kolacji.


Niewiele bibliotek posiada kolekcje menu, ale nadal są one istotną częścią historycznego zapisu, który ujawnia gusta, trendy, a nawet lokalne warunki środowiskowe. Kolekcje menu to często projekty z pasją, gromadzone przez pasjonatów przez całe życie. Być może najbardziej znanymi przykładami są Frank M. Buttolph , który zebrał 25 000 menu, które ostatecznie trafiły do ​​Biblioteki Publicznej w Nowym Jorku, czy Louis Szathmary, szef kuchni, którego zbiory są podzielone między dwa uniwersytety i sięgają od drugiego balu inauguracyjnego Abrahama Lincolna do kosmosu. święto wieku. Szybki przegląd kolekcji menu z całego świata ujawnia szeroką gamę interesujących lub nietypowych pozycji, od eleganckich przez ezoteryczne po wręcz futrzane.

Sprawia, że ​​zastanawiasz się, skąd wzięło się futro.
KOLEKCJA MENU KULINARNEGO INSTYTUTU AMERYKI
Biblioteka Conrada N. Hiltona w Culinary Institute of America
Roadkill Cafe Menu

Biblioteka Conrada N. Hiltona w Nowym Jorku jest częścią innej CIA, Kulinarnego Instytutu Ameryki. W bibliotece znajduje się 30 000 menu z 80 krajów, datowanych na 1855 rok, i zawiera godne uwagi przykłady od słynnych restauratorów i szefów kuchni. Ale ma też to futrzane menu, które jest trochę tajemnicą. Został podarowany bibliotece przez Patty O'Neill i prawie na pewno jest nowością, oferującą takie przysmaki jak „Flat Cat”, „Caribou Gulasz” i szereg dań dla psów, od „German Shepard Pie” do „ Collie potrącony przez wózek".

Jak już spędziło się cały dzień w łóżku, to nie wiem, czy noc będzie spokojniejsza i wcale nie chcę straszyć czarnym kotem...
A skądże...
Chcę tylko pochwalić się animacją przyjaciela Michele Giammaria, który akurat teraz ją stworzył ( bez skojarzeń trzynastki)

Animacja by Michele Giammaria


Żeby Cię wylano z pracy  akurat 13-go, musisz sobie zasłużyć



Dobrej nocy 😀

Katarzyna Sobczyk - Trzynastego


Trzynastego - nawet w grudniu jest wiosna
Trzynastego - każda droga jest prosta
Trzynastego - nie liczy się strat
Trzynastego - od morza do Tatr
Trzynastego - kapelusze z głów poważnych zrywa wiatr
Trzynastego - wszystko zdarzyć się może
Trzynastego - świat w różowym kolorze
Trzynastego - nie smucą mnie łzy
Trzynastego - piękniejsze mam sny
Trzynastego - a ty właśnie trzynastego jesteś zły
Wiem, że gniewasz się na mnie
Bo powodów masz tysiąc
Ale jedno ci powiem
Jedno mogę ci przysiąc
Trzynastego - wiosna twoje ma imię
Trzynastego - twoje myśli są przy mnie
Trzynastego - nie widzę twych wad
Trzynastego - piękniejszy jest świat
Trzynastego - i dlatego właśnie dzisiaj śpiewam tak
Trzynastego - wiosna twoje ma imię
Trzynastego - twoje myśli są przy mnie
Trzynastego - nie widzę twych wad
Trzynastego - piękniejszy jest świat
Trzynastego - i dlatego właśnie dzisiaj śpiewam tak
Trzynastego - od morza do Tatr
Trzynastego - piękniejszy jest świat
Trzynastego - zaśpiewam Ci tak
Trzynastego!

Źródło: Musixmatch

1.Autorzy utworu:
Tekst: Janusz Kondratowicz
Muzyka: Ryszard Poznakowski

2. Atlas Obscura (Gastro Obscura)
"Najbardziej niezwykłe menu z bibliotek na całym świecie"
Anne Ewbank , 2016