Translate

wtorek, 24 kwietnia 2018

NADMIAR SZKODZI


Wczoraj odkryłam, że zawieruszyłam gdzieś swoje okulary. Wprawdzie nie mam aż tak słabej ostrości, około 1,5 dioptrii ale ze względu na jaskrę, noszę przyciemnione. Dzięki Bogu jest słonecznie, więc mam jeszcze 2 pary przeciwsłonecznych zerówek. Słabostką moją są dodatki biżuteryjne wyższej  klasy, więc jedne ze spolaryzowanych okularów upatrzyłam sobie w sklepie jubilerskim w Mikołajkach kilka lat temu.


 Oczywiście w komplecie była torebka kopertówka i pierścionek. Ograniczyłam się jednak do okularów i to tylko ze względu na koszt.





 Pan jubiler zapewnił mnie, że można w nich wymienić szkła na optyczne. Niestety, okazało się, że żaden optyk nie chce się podjąć, aby nie zniszczyć kamieni. Miały być 1,5 a są zerówki.

 I to w nich musiałam wczoraj paradować nawet w pomieszczeniach i to nawet nietypowych, jak kościół. Zapewne co niektórzy pomyśleli sobie, że głupia, pusta baba przyszła sobie poszpanować do świętego przybytku. Przecież nie wszyscy mnie  tu znają , więc skąd mają mieć wiedzę na temat moich schorzeń okulistycznych. Przeżyłam to i dzisiaj od rana zwiedziłam wszystkie odwiedzane przeze mnie w sobotę sklepy, łącznie z restauracją (sobotni obiad dla męża i wnuczka spożyliśmy na mieście). Niestety, nigdzie moich okularów nie było. Po drodze z żalu skonsumowałam 3 rogaliki drożdżowe ( więcej w sklepie nie było) i czekoladki miętowe. A przecież miałam zbić trójglicerydy.  A co tam! Stres dopiero podnosi  trójglicerydy! Trzeba się jakoś ratować. Dość mam świątecznej diety! Ostatecznie do łaski wrócą fotochromy.

Na szczęście pamiętam, jak byłam ubrana w sobotę, jaką miałam torebkę, ale o, Najświętsza Sklerozo , nie przyszło mi do głowy, że nie w tych okularach się wybrałam. To tylko zaoszczędzić mogłoby mi łażenia po mieście, jak ta głupia zapominalska baba. 

 Jeszcze raz przeszukałam wszystkie szafki, nawet zaglądałam do lodówki. Zamrażarki już nie sprawdzałam. Taka głupota chyba mnie jeszcze nie dopadła. 

Ale jeszcze się sama sobie dziwię, że nie podejrzewałam o schowanie ich przez mojego wnuczka. On tymczasem spokojnie rozrabiał w przedszkolu. Przecież bezpodstawne oskarżanie kogokolwiek to grzech, prawda? 

Oczywiście przejrzałam dwie torebki, bo czasem przed wyjściem zmieniam decyzję, którą wziąć. Kto by tam szukał po wszystkich torbach!  Mam ich ... niezliczoną ilość, tak , jak butów i innych części garderoby. Typowa baba!

Wciąż jednak zanosiłam błagania do św. Antoniego. A on zapewne pomyślał sobie " Głupia kobieto, po co ci tyle tego? Masz za swoje! Wystarczyłaby ci jedna torebka w kolorze naturalnej skóry oraz okulary te, które zawieruszyłaś, a ja akurat, przypadkiem, wiem gdzie. I szukaj sobie za karę, może cię to czegoś nauczy. A mądrzysz się na tym swoim blogu, że i tak przyjdziesz do mnie boso".

W końcu zlitował się nade mną, szepnął do ucha: "A zajrzyj, puchu marny, do czerwonej torebki z "krokodylowej" skórki..."