![]() |
| by Norman Rockwell |
Za to wnuczek jest takim szałaputem, że chętnie by babcię przewiózł,
![]() |
| by Norman Rockwell |
jednak ...ryzyko jakieś tu zachodzi.
A jak daleko mogłabym zaryzykować w swoim wieku?
Czy muszę się długo nad tym zastanawiać?
Myślę, że na drzewo już wskrabać się nie powinnam.
![]() |
| by Norman Rockwell |
To wcale nie znaczy, że już w tym wieku nie wypada. Nie chcę po prostu narażać własnego zdrowia, jak i spokoju mojej rodzinki. A jeszcze sąsiedzi zawezwaliby straż pożarną, bo babcia (a nie kot), siedzi na drzewie i w żaden sposób z niego zejść nie potrafi. A może boi się, aby swoich kosteczek nie połamać przy ewentualnym upadku.
Bezpiecznie pospacerować wśród drzew, zatrzymać się pod jakimś okazem, np. moją ulubioną rajską jabłonką i wystawić twarz do słońca, jeśli zabezpieczona akurat jakimś filtrem przeciwsłonecznym. A o tym już właśnie nie pamiętam.
Nie jestem przecież żadną sportsmenką, co najwyżej jakieś przysiady...
Teraz bardzo cenię sobie spokój i ciszę.
A propost ciszy.
Będąc ostatnio w Centrum Ogrodniczym, zatrzymałam się przy okazałym akwarium. Zdziwiło mnie bardzo, dlaczego było ustawione w ciągu komunikacyjnym.
Może te rybki były wystawione na sprzedaż?
Czy nikt z obsługi sklepu nie pomyślał, jaką gehennę te małe stworzenia przechodzą, słysząc hałas przejeżdżających wózków, gwar przechodzących obok akwarium klientów z wózkami oraz pracowników centrum, ciągle coś przewożących transporterami?
Nagrałam to, filmując akwarium. Proszę wyobrazić sobie taki hałas od rana do godz. 20 -ej. Rybki przecież też odczuwają stres.
Głośność proponuję ustawić na max, bo jeśli z takim natężeniem ten hałas odbierają rybki?
( najgorszy jest ten metaliczny, prawie nieustanny chrzęst dużych wózków na zakupy słyszany na początku filmu).
Głośność proponuję ustawić na max, bo jeśli z takim natężeniem ten hałas odbierają rybki?
( najgorszy jest ten metaliczny, prawie nieustanny chrzęst dużych wózków na zakupy słyszany na początku filmu).









Dziś nikt się nie martwi o takie zwierzęta jak ryby. Pewnie dlatego, że one nie pokazują niezadowolenia czy stresu. Po prostu padają.
OdpowiedzUsuńZycie związane jest z nieustającą walką o jego zachowanie. Ale co z istotami słabszymi, które w tej walce nie chcą uczestniczyć lub nie mają predyspozycji naturalnych do walki?
UsuńW akwariach? Wymienia się je na nowe. W naturze zaś, po prostu żyją póki ich... człowiek nie wyłowi.
UsuńDość wyczerpujące informacje znalazłam w artykule opisującym stany depresji i stresu ryb w hodowlach przemysłowych z podaniem wyników badań naukowych nad rybami.
Usuńhttps://www.otwarteklatki.pl/ryby-w-hodowli-przemyslowej/
Wystarczy znaleźć się w wodzie, np. w wannie, tak aby uszy były zanurzone. Nawet pstryknięcie palcami jest bardziej słyszalne. A rybki? No coż. Głosu nie mają i nie poskarżą się. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńDzień dobry, Henryku :)
UsuńNa filmie widać, że są zszokowane, nie zatrzymują się nigdzie na chwilę, kłębią się w tej ciasnej klatce :(((
Biedne rybki...
OdpowiedzUsuńA Ty w czerwieni promieniejesz :)
Dzięki, Basiu :)
UsuńCzerwień dodaje energii i nie tylko wizualnie :)