Kochani, wróciłam do mojego ukochanego Andrzeja Waligórskiego… i znowu się uśmiałam do łez.
Wiecie, my kobiety mamy taki specjalny, tajny arsenał.
Nie potrzebujemy do niego ani siły, ani pieniędzy.
Wystarczą nam zaledwie dwa-trzy słodkie słówka… i po sprawie.
Nagle ten wielki, stu-kilogramowy facet, metr osiemdziesiąt wzrostu, z nogą numer 44, który jeszcze wczoraj był „orłem stepowym” i „zabajkalskim kozakiem”, zamienia się w posłusznego „kotka”, „ciapka” i „pieska”, który smaży omleciki, zmywa naczynia i skacze przez laseczkę na komendę „hop!”.
Andrzej Waligórski opisał ten cudowny proces przemiany z chirurgiczną precyzją i diabelskim poczuciem humoru.
Do dziś czytam ten wiersz i kręci mi się w głowie ze śmiechu – bo trafił w punkt tak celnie, jakby podglądał nas przez dziurkę od klucza.
Oto jego legendarna „CZUJNOŚĆ”:
Czasem człowiek się zada z jakimś ładnym podlotkiem,
Lub przeciwnie - z kimś takim, co to lubił Balzaca,
Ale niech tylko która z tych pań nazwie mnie kotkiem,
To natychmiast kapelusz biorę z kołka i frak,
I uciekam z mieszkania, względnie też z garsoniery,
I na takie numery, nie pozwalam się brać!
Wzrost mam metr osiemdziesiąt, nogę czterdzieści cztery,
Ważę setkę bez mała, a tu kotek, psia mać!
Kiedyś znowu, gdym jedną panią sobie przygruchnął
(to jest tempus perfectum od gruchania, pan wie...)
Ona - w chwili czułości - wyszeptała: - Ciapuchno...
A ja łaps za garnitur, hyc do drzwi i adieu!
Bracia moi! Zwiewajcie gdy was tak ktoś zagaja,
Z najwspanialszych rozkoszy rezygnujcie wy w mig!
Wy nie wiecie, jak bardzo to rozkleja, rozbraja,
I jak w kotka faktycznie krasy zmienia się byk!
Dalej wszystko już idzie - by tak rzec - łańcuchowo,
Za czułymi nazwami straszna kryje się treść:
- Kotku, zrób no mi tamto, ciapek, podaj mi owo,
Piesku, usmaż omlecik, bo kiciunia chce jeść!
Smaży ciapek i tyra kotek, zmywa i biega,
Przez laseczkę bez mała skacze, słysząc: - No, hop!
I nieszczęsna, tragiczna zeń się robi lebiega
Chociaż jeszcze niedawno taki fajny był chłop...
Więc ostrzegam panowie - gaz do dechy i w krzaki,
Nie ujarzmią nas słówka, choćby słodkie jak drops,
Myśmy orły stepowe, zabajkalskie kozaki...
[drzwi]... rany... żona wróciła... a mnie spalił się klops...

No i co, panowie?
Nadal czujecie się jak orły stepowe?
Będziemy dalej słodko szeptać.
Bo to działa o wiele lepiej, niż jakakolwiek siła.Śmiejcie się głośno. A panowie - pamiętajcie – Waligórski Was ostrzegał.
Nadal czujecie się jak orły stepowe?
Czy już czujnie rozglądacie się za kapeluszem i drzwiami, gdy słyszycie czułe „kotku”? 
A my, dziewczyny… cóż.Będziemy dalej słodko szeptać.
Bo to działa o wiele lepiej, niż jakakolwiek siła.Śmiejcie się głośno. A panowie - pamiętajcie – Waligórski Was ostrzegał.
<><><><><><><>⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj
WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję -najnowszy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj