Translate

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

OD PĄKA DO OWOCU: MOJE DZIESIĘĆ LAT Z RAJSKĄ JABŁONIĄ

„Dzisiaj, po dziesięciu latach, moja rajska jabłoń znów budzi się do życia.
Te różowe pąki to dla mnie obietnica, że każdy trud znajduje
swój radosny finał w rozkwicie”.

Patrzę na dzisiejsze zdjęcia – ten różowy wybuch radości na tle zieleni  – i wracam pamięcią do tych chwil, gdy moje drzewko uginało się pod ciężarem purpurowych owoców.


Czasem wystarczy stanąć pod gałęzią obfitości,
by poczuć, że życie jest darem.
Moje oczy, choć wymagają troski,
wciąż potrafią wyłowić to najważniejsze piękno
– to, które rośnie tuż obok mnie."
    Na tym starym zdjęciu widzicie nas obie w pełni sił. Ja w swojej ulubionej czerwieni, ona w swojej owocowej biżuterii.

   To niesamowite, jak natura nas uczy cierpliwości. Dziś te kwiaty, które tak cieszą moje oczy, niosą w sobie obietnicę tych małych jabłuszek, które znów pojawią się jesienią. To drzewko to dla mnie symbol wierności – niezależnie od tego, co dzieje się w moim życiu, jakie „przeglądy techniczne” przechodzę, ono co roku wraca z tym samym darem piękna.


Czerwień to kolor życia – na gałęziach i w sercu!❤️


Dzielę się z Wami tymi  obrazami: dzisiejszą nadzieją ukrytą w pąkach i wspomnieniem słodkiej obfitości. Bo każda pora roku ma swoje miejsce, a każda zmarszczka na korze i na mojej twarzy to zapisana historia wspólnego trwania.









<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj
        

JAK DREPTAK STRACIŁ ZĄB, A ZYSKAŁ ŻYCIOWĄ MĄDROŚĆ

    Przyznajcie się szczerze:
 Ile razy po stracie pracy mówiliście sobie z podniesionym czołem:
„Nie, ja nie będę brał byle czego. Poczekam na coś godnego.”

Żródło: Przeróbka z Pinterest

   A potem mija pierwszy miesiąc… drugi… trzeci…
a Ty nadal siedzisz i czekasz na ten wielki uśmiech losu, z godnością i coraz lżejszym portfelem. Żadnych „zastępczych” rozwiązań. Żadnych kompromisów. Pełna blokada na wszystko, co nie jest „tym jedynym”.

   Tylko, że życie rzadko pyta nas o zdanie.
Czasem po prostu wrzuca Cię na ring i wystawia przeciwko Tobie takiego Rene Panterę.

   I wtedy biedny Dreptak, który drzemał w każdym z nas, budzi się z pełnym impetem.

   Oto jak wygląda taki sparing w praktyce – mistrzowski, zabawny i boleśnie prawdziwy wiersz Tadeusza Waligórskiego: Sparring

Sparring

Raz jeden bokser Rene Pantera,
Co przeciwników jak pluskwy deptał,
Wynajął sobie sparring-partnera,
A tym partnerem był jeden Dreptak.

Właśnie ich widać w trakcie sparringu:
A w kącie się trzęsie Dreptak-nieszczęśnik,
A przed nim stoi dynamit ringu,
Rene Pantera, wśród zwałów mięśni.

Dreptak oczkami od niezabudek
Błękitniejszymi patrzy błagalnie,
A ten Pantera bęc go w podbródek,
Albo go w ucho co chwilę walnie,

Ewentualnie w dołek dosoli,
Lebo-li w nerki atak przypuści,
Albo go prostym przytentegoli
I Dreptakowi krew z nosa puści!

Oj, nieprzyjemnie tak dać się pobić,
Bo to i boli, i jak niezdrowo,
Ale tym niemniej trzeba zarobić
Na Dreptaczęta i Dreptakową.

Więc biedny Dreptak z bólu aż piszczy,
Lecz nie narzeka ani nie sarka,
Tylko mu oko wciąż mocniej błyszczy.
Jedno. Z drugiego została szparka.

Aż kiedy bokser zęba mu wybił,
Zastosowawszy bombę oddolną,
To Dreptak pisnął: - Ty frędzlu rybi!
I kopnął gościa tam gdzie nie wolno.


Obraz wygenerowany wg zlecenia T.Cz.
przez pdf simpli

Straszna zaczęła się tragedyja,
Ogólny Korsuń i Beresteczko,
Bo bokser krzyczał: - O mamma mija!
A potem rzężąc, biegał w kółeczko.

Chwilami kicał, chwilami padał,
Właził na słupy, jak jakieś kicie,
Albo znienacka na ringu siadał,
Lecz wnet się zrywał z obłędnym wyciem...

A Dreptak sobie pił oranżadę,
W duszy roztrząsał zaś myśl upartą:
- Czy warto było tracić posadę?
Bracie Dreptaku! Jej bohu, warto!!!

No właśnie…
Czasem warto przyjąć „byle co”, żeby nie skończyć z wybitą szczęką i pustym kontem.
A Wy jak radzicie sobie z takim czekaniem na „tę jedną, właściwą” pracę?
Dajcie znać w komentarzu! 😄

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj