Translate

wtorek, 2 czerwca 2026

MOJA BUCHALTERIA


Idąc tropem Mariana Hemara czy Edith Piaf, można kiedyś pokusić się o rozliczenie własnego życia.

Ale zanim człowiek zacznie taki bilans sporządzać, wypadałoby — trochę jak przed spowiedzią — zrobić rachunek sumienia.

Co zmarnowałam?
Co miało szansę się udać?
Co przegapiłam?
A co jednak można zapisać po stronie zysków?

 Tylko tutaj na blogu mam taka szansę ewentualne plusy wymienić. W spowiedzi już nie. To zostawiamy Bogu, jeśli wcześniej nie zadbaliśmy o odebranie sobie nagrody za zasługi na tym ziemskim padole Do tego wszystkiego należy dodać odwagę. Co warto upubliczniać, a co zachować na wieczne zapomnienie. Myślę, że , jak rzadko który bloger - w tych 1498 postach - przemyciłam tyle informacji o swoich sukcesach i porażkach, że czuję się teraz jak... przenicowana. 

A poza tym — czy naprawdę ważne jest dziś, że czegoś nie dokonałam, bo:

   - nie umiałam,

   - nie chciałam,

   - nie dano mi szansy,

   - albo w porę ostrzegł mnie Anioł Stróż.

     (No dobrze… niektórzy nazwaliby to intuicją.


Za Edith Piaff

(...) Nie, nic, a nic,
Nie, nie żałuję już nic,
Ani dobra, co dano mi,
Ani krzywd, to obojętne już mi.

Nie, nic a nic,
Nie, nie żałuję już nic,
Opłacona, wymieciona, zapomniana,
Nie obchodzi mnie to.

Wspomnień mych nie żal mi,
Już nie rozpalają mych dni,
Me radości i smutki,
Już nie potrzebuję ich.

Zapomniane miłości,
Zapomniane melodie,
Zapomniane na zawsze,
To jest warte zero.

Nie, nic a nic,
Nie, nie żałuję już nic,
Ani dobra, co dano mi,
Ani krzywd, to obojętne już mi. (...)

Bo można i tak... detalicznie, i z humorem, jak Marian Hemar

Buchalteria

Odpisać na straty:
Przyjaciół zobojętniałych,
Niedoszłe kochanki, 
Noce przegrane w karty, 
Przespane poranki, 
Wieczory zmarnowane 
Na kawiarniane żarty, 
Nie napisane wiersze, 
Zaprzepaszczone tematy. 


Odpisać na straty: 
Wiosenny Lwów, Zakopane 
W śniegach niebieskich i białych, 
Sosny Juraty, 
Światy, którymi się włóczę 
Nostalgią zapamiętałą, 
Języki, których 
Już się nie nauczę, 
Urojone tragedie, 
Nieprawdziwe dramaty, 
Czas, z którego zostało 
Tak mało już, tak mało,
A koniec taki bliski

Zapisać na zyski - cóż mogę? 
Szczęścia krótkie przebłyski, 
Trochę muzyki, 
Smutki wierne, wierszyki, 
Książki moje - na drogę 
Spakowane walizki.
Zaczynam się lękać, 
Że zamknę życie 
Na b. znacznym Deficycie. 

A na zakończenie — niech już zaśpiewa Edith Piaf. Bo niektórych bilansów nie da się podsumować lepiej.