Idąc tropem Mariana Hemara czy Edith Piaf, można kiedyś pokusić się o rozliczenie własnego życia.
Ale zanim człowiek zacznie taki bilans sporządzać, wypadałoby — trochę jak przed spowiedzią — zrobić rachunek sumienia.
Co zmarnowałam?
Co miało szansę się udać?
Co przegapiłam?
A co jednak można zapisać po stronie zysków?
Tylko tutaj na blogu mam taka szansę ewentualne plusy wymienić. W spowiedzi już nie. To zostawiamy Bogu, jeśli wcześniej nie zadbaliśmy o odebranie sobie nagrody za zasługi na tym ziemskim padole
Do tego wszystkiego należy dodać odwagę. Co warto upubliczniać, a co zachować na wieczne zapomnienie. Myślę, że , jak rzadko który bloger - w tych 1498 postach - przemyciłam tyle informacji o swoich sukcesach i porażkach, że czuję się teraz jak... przenicowana.
A poza tym — czy naprawdę ważne jest dziś, że czegoś nie dokonałam, bo:
- nie umiałam,
- nie chciałam,
- nie dano mi szansy,
- albo w porę ostrzegł mnie Anioł Stróż.
(No dobrze… niektórzy nazwaliby to intuicją.
Za Edith Piaff
(...) Nie, nic, a nic,
Nie, nie żałuję już nic,
Ani dobra, co dano mi,
Ani krzywd, to obojętne już mi.
Nie, nic a nic,
Nie, nie żałuję już nic,
Opłacona, wymieciona, zapomniana,
Nie obchodzi mnie to.
Wspomnień mych nie żal mi,
Już nie rozpalają mych dni,
Me radości i smutki,
Już nie potrzebuję ich.
Zapomniane miłości,
Zapomniane melodie,
Zapomniane na zawsze,
To jest warte zero.
Nie, nic a nic,
Nie, nie żałuję już nic,
Ani dobra, co dano mi,
Ani krzywd, to obojętne już mi. (...)
Bo można i tak... detalicznie, i z humorem, jak Marian Hemar
Buchalteria
Odpisać na straty:
Przyjaciół zobojętniałych,
Niedoszłe kochanki,
Noce przegrane w karty,
Przespane poranki,
Wieczory zmarnowane
Na kawiarniane żarty,
Nie napisane wiersze,
Zaprzepaszczone tematy.
Odpisać na straty:
Wiosenny Lwów, Zakopane
W śniegach niebieskich i białych,
Sosny Juraty,
Światy, którymi się włóczę
Nostalgią zapamiętałą,
Języki, których
Już się nie nauczę,
Urojone tragedie,
Nieprawdziwe dramaty,
Czas, z którego zostało
Tak mało już, tak mało,
A koniec taki bliski
Zapisać na zyski - cóż mogę?
Szczęścia krótkie przebłyski,
Trochę muzyki,
Smutki wierne, wierszyki,
Książki moje - na drogę
Spakowane walizki.
Zaczynam się lękać,
Że zamknę życie
Na b. znacznym Deficycie.
A na zakończenie — niech już zaśpiewa Edith Piaf. Bo niektórych bilansów nie da się podsumować lepiej.