Translate

sobota, 16 maja 2026

IVES I NIESPODZIEWANY POWRÓT PIERRE`A





  Gdy ostatnie nuty „Petite Fleur” wybrzmiały w ogródku, zapadła głęboka, pełna wzruszenia cisza. Gerard otarł dyskretnie oko.
– Wiesz co, Ives? – powiedział cicho. – Może i straciłeś wzrok… ale za to zyskałeś coś o wiele ważniejszego. Grasz tak, jakbyś widział więcej niż my wszyscy razem.

    Ives uśmiechnął się, delikatnie głaszcząc swojego psa.– Bo gram sercem, chłopaki. A ono na szczęście wciąż widzi doskonale.

  Wtedy zza rogu stolika rozległ się głos, którego nie spodziewali się tej nocy:

  – Hej chłopaki… jak się macie? Ja też zobaczyłem was sercem.

   Obejrzeli się zaskoczeni. Gerard i Marc aż poderwali głowy. Tylko Mathieu uśmiechnął się lekko – on wiedział.

   Z cienia wyszedł Pierre – właściciel kawiarni.– Już miałem wcześniej wyjść – powiedział lekko zachrypniętym głosem – ale ta muzyka… te wspomnienia… Nie chciałem, żebyście widzieli rozklejonego dziada.

  Przez chwilę panowała cisza. W końcu Gerard parsknął śmiechem.

  – No proszę, nasz kelner z dawnych lat! 
A myśmy myśleli, że tylko my tu sentymenty rozkładamy.

  Pierre usiadł przy stoliku i spojrzał na nich po kolei.– Pamiętacie, jak dawno temu podawałem wam kawę i wino, kiedy graliście w tym małym barze? Byłem wtedy chudym chłopakiem, który marzył, żeby kiedyś mieć własne miejsce. I mam je. Ale… – zawiesił głos – ostatnio kupiłem coś jeszcze.
   
  Spojrzał na nich z błyskiem w oku.– Stary, piękny statek rzeczny zacumowany przy Sekwanie. Chcę go przerobić na pływającą kawiarnię. Barek, stoliki, widoki na Notre-Dame i… muzyka. Prawdziwa, żywa muzyka.

  Chłopaki zamilkli.
– No i jak, stare wygi? – kontynuował Pierre. – Nie chcielibyście znów grać razem? Tym razem nie „do filiżanki kawy”, tylko dla turystów i paryżan, którzy chcą posłuchać prawdziwego grania. Na Sekwanie, pod gwiazdami.

  Mathieu pierwszy się uśmiechnął.
– A co z twoją kawiarnią na lądzie?

– Mam dobrego menedżera, który mnie zastąpi. A wy… – spojrzał na Ivesa – macie psa, który na pewno polubi rejsy. Będzie miał więcej miejsca niż na ulicy.

  Ives pogłaskał psa i cicho się roześmiał.
– No proszę… nawet mój kundel dostaje angaż.

  Gerard spojrzał na przyjaciół, potem na Pierre’a i powiedział z szerokim uśmiechem:

- Wiesz co, szefie? Chyba właśnie znaleźliśmy powód, żeby znów założyć kapelusze z czerwonym makiem.

 Pierre uniósł kieliszek.

  – Za nas. Za starych paryskich urwisów, którzy nie chcą jeszcze schodzić ze sceny.

  – Za muzykę – dodał cicho Ives.

   – I za Sekwanę – dokończył Marc.

  Wtedy Mathieu uśmiechnął się zagadkowo i powiedział:
– A wiesz, Pierre… my tu gadamy o powrocie na pokład, a ty wciąż udajesz, że jesteś tylko kelnerem i właścicielem. Myślisz, że nie pamiętamy, jak kiedyś podśpiewywałeś razem z nami w barze?

  Pierre zaśmiał się cicho, ale w jego oczach pojawił się ten sam błysk, co dawniej.
– No cóż… trochę pogrywam na gitarze , no i .... może od czasu do czasu zaśpiewam jedną, dwie piosenki. Ktoś musi w końcu zastąpić naszego Pierre’a z gramofonu. Chociaż… – zawiesił głos – jego głosu nikt nigdy nie zastąpi. Mogę co najwyżej spróbować mu akompaniować.

  Gerard poklepał go po ramieniu.
– To nie będzie zastępowanie, bracie. To będzie kontynuowanie. On śpiewa z płyty, a ty zaśpiewasz na żywo. Do tego gitara... Razem będzie nas słychać na całej Sekwanie.

  Ives pogłaskał psa i dodał z uśmiechem:
– No to mamy komplet. Akordeon, kontrabas, saksofon, gitarę… i w końcu ktoś, kto ma odwagę stanąć przed mikrofonem.

   Czterech starych przyjaciół spojrzało po sobie. W ich oczach nie było już tylko nostalgii. Była radość. Była nadzieja. I była muzyka, która – choć zmieniona przez czas – wciąż chciała płynąć.

  A gdzieś tam, wysoko nad Sekwaną, może uśmiechał się ten pierwszy Pierre z gramofonu.

  Bo jego głos nigdy naprawdę nie ucichł.

W ogródku kawiarni, pod paryskim niebem, czterech starych przyjaciół znów poczuło, że historia ich zespołu wcale się nie skończyła.

  Właśnie zaczynała nowy rozdział.

Joe Dassin - Les Champs-Elysées (Clip officiel)


~~~~~~~~~~~~~~~~

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
 WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję - blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki