Dzisiaj mam takie małe opowiadanko na temat Taxi.
Nie często korzystam z takiej usługi, bo nie ma to, jak "osobisty szofer", ale wyobraźcie sobie, że to ja przeżywam tę poniższą sytuację.
"Kliknęłam „Zamów”. Aplikacja obiecała Pana Andrzeja za 4 minuty. Idealnie. Zdążę nałożyć szminkę i sprawdzić w lustrze, czy te nowe kolczyki nie krzyczą „wybieram się na odpust”.
Andrzej na mapie pędził ku mnie jak rycerz na białym koniu (w hybrydzie). Nagle jednak, tuż przed skrętem w moją ulicę, doznał objawienia. Skręcił w lewo. Potem w prawo. Według GPS-u wjechał prosto w środek placu zabaw i zaczął kręcić się wokół piaskownicy. Czy on tam trenuje drifting, czy próbuje zhakować Matrixa?
Wyszłam przed blok, bo „Kierowca jest na miejscu”. Pomyłka: nie był. Stałam tam tylko ja i mój misternie wyprostowany fryz, który w kontakcie z rześkim, wiosennym powietrzem zaczął puszyć się szybciej niż plotki w biurze. Zaczynam przypominać pudla, który właśnie przeżył spotkanie z gniazdkiem elektrycznym.
Dzwonię.
– Halo, Panie Andrzeju, gdzie Pan jest? Widzę Pana na mapie wewnątrz osiedlowego warzywniaka.
– Pani kochana, tu remont jest! Google mówi, że tu jest autostrada, a tu są ziemniaki! – krzyczy Andrzej a ja słyszę w tle dźwięk cofania i kłótnię z jakimś gołębiem.
Nagle podjeżdża czarna limuzyna. Szyba idzie w dół. Już chcę wsiadać, już robię ten elegancki ruch nogą, gdy nagle słyszę: „Mamuśka, wsiadaj, jedziemy na zakupy!”. To tylko sąsiad z trzeciego piętra. Moja duma właśnie wykonała widowiskowy skok do studzienki kanalizacyjnej.
W końcu jest. Biała Toyota, pachnąca choinką o zapachu „Nowy Samochód”, która pachnie wszystkim, tylko nie nowym samochodem. Wsiadam, starając się nie zahaczyć torebką o klamkę, a Pan Andrzej z uśmiechem mówi:
– Ależ dziś piękna wiosna, co nie? Nie szkoda tak czasu w aucie marnować?
„Panie Andrzeju, ja już dzisiaj na tej krawężnikowej medytacji spędziłam całą wiosnę. Proszę po prostu jechać”.
To teraz wiecie, dlaczego moim kierowcą, szoferem jest mąż, a taxi omijam, jeśli nasze auto jest na miejscu ( no i "osobisty szofer" ma dobry humor)
Vanessa Paradis - Joe Le Taxi
