Patrzę na ten obrazek ślicznej rodziny Cavalierów i w głębi duszy doskonale rozumiem tę psią mamę. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jej melancholijne, zaszklone spojrzenie wcale nie wynika z egzystencjalnego smutku. Drogi Czytelniku, ta matka po prostu... na chwilę usiadła i próbuje ogarnąć logistykę domową, która właśnie wymknęła jej się spod kontroli!
Schroniła się na eleganckim, skórzanym fotelu retro – wysoko, poza zasięgiem małych ząbków i wiecznie głodnych pyszczków. Chciała tylko w spokoju wypić swoją poranną (pewnie już zimną!) kawę. Ale logistyka krawędziowa w tym domu też najwyżej zawiodła.
Dwa małe, niesforne szczeniaki siedzą na dywanie i wpatrują się w nią z miną: „Mamo, my tylko na sekundę podeszliśmy za blisko krawędzi i miska z chrupkami sama się wywróciła… No przysięgamy!”.
A psia mama patrzy na nich z góry z dokładnie takim samym stoickim spokojem i lekkim niedowierzaniem, z jakim ja dzisiaj rano wkroczyłam do mojej kuchni. W jej mądrych oczach maluje się jedno, uniwersalne dla wszystkich matek i żon pytanie retoryczne:
– „I kto to teraz będzie sprzątał? Ja czy wasz ojciec?”
U szczeniaków refleksu mojego męża co prawda nie widać – kubka w locie nie złapały, a ich puszyste, biało-brązowe „koszulki” po tej akcji pewnie będą wymagały natychmiastowego prania. Ale urok osobisty, jakim hipnotyzują swoją mamę z dołu, gwarantuje im pełne ułaskawienie. Bo jak tu się gniewać na takie dwie żywe przytulanki?
<><><><><><><><><><><<><<><><<><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
