Wystarczy chwila letniego słońca i ażurowe rondo kapelusza, by nasza skóra pokryła się misternym, świetlistym wzorem. Cień układa się na ciele miękko, przypominając koronkowy tatuaż, który bezwstydnie i pięknie maluje promienie dnia. To czysta magia ulotności. Wiemy przecież, że wystarczy jeden krok w głąb chłodnego pokoju lub nadejście wieczoru, by ten skomplikowany wzór zniknął bez śladu. Skóra znów stanie się czysta, nietknięta, jakby nic się nie wydarzyło.
W życiu jednak nie jest tak łatwo.
Człowiek idzie przez lata, zbierając zupełnie inne ślady. Niewidzialne dla oczu, ale głęboko wyryte w duszy i wypalone na ciele. Nosimy w sobie blizny po słowach, które padły w złym momencie, znamiona po stratach, których nie da się odwrócić, i głębokie bruzdy wyżłobione przez tęsknotę. To ślady trwałe, niezmywalne, odporne na zmianę pogody czy nadejście nocy.
Kiedy te wewnętrzne cienie zaczynają zbyt mocno doskwierać, pojawia się w nas ciche, rozpaczliwe życzenie. Chcielibyśmy, aby zachowały się dokładnie tak, jak ten słoneczny ornament z kapelusza. Żeby zaszło słońce, przyszedł zmierzch i zabrał ze sobą cały ból, cały ciężar wspomnień, zostawiając nas wolnymi.
Niestety, ludzkie doświadczenie ma inną naturę niż światłocień. Nasze rany nie znikają wraz z zachodem słońca. Trwają w nas, współgrają z każdym uderzeniem serca i gasną dopiero wtedy, gdy gaśnie samo życie. Ale może właśnie w tym tkwi ich bolesne sacrum? Te niezmywalne ślady, choć potrafią palić, są mapą naszych uczuć. Dowodem na to, że żyliśmy naprawdę, że kochaliśmy mocno.
I właśnie w tym miejscu rodzi się nadzieja. Choć te najgłębsze ślady zostają z nami na zawsze, to z czasem zmienia się ich charakter. Czas, niczym czuły konserwator starych obrazów, potrafi złagodzić ich ostre kontury. Rany zamieniają się w ciche wspomnienia, a palący ból ustępuje miejsca mądrości. Nasza dusza, bogatsza o te wszystkie cienie, uczy się żyć na nowo – zyskuje nową głębię i piękno, którego nie ma nikt, kto nie przeszedł przez mrok. Bo po każdej, nawet najdłuższej nocy, słońce w końcu wschodzi ponownie, przynosząc światło, które nie rani, ale otula nas ciepłem.
~~~~~~~~~~~~~~~~
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
