Ostatnio, pod wpływem niezwykłej grafiki Adama Martinakisa, która trafiła do mojego portu Oko na Obraz, zatonęłam w głębokich rozmyślaniach.
![]() |
| Adam Martinakis - "Przesunięta LI |
Artysta przypomniał nam znaną prawdę, że do tanga, miłości i sztuki zawsze potrzeba dwojga. Zostawiło mnie to jednak z pytaniem, które od lat krąży nad ludzkością niczym natrętny szpak nad czereśnią: co jest lepsze? Samotność z wyboru, ze swoją niczym nieograniczoną wolnością, czy życie we dwoje – pełne kompromisów, ale i ciepła?
Usiądźcie wygodnie z kubkiem kawy. Porozmawiajmy o tym bez krawata, ale z tą subtelną nutą nostalgii, która tak pięknie pasuje do czerwcowych wieczorów.
Świątynia własnego „Ja”, czyli urok samotności
Samotność z wyboru bywa dzisiaj towarem luksusowym. To ten moment, kiedy nikt nie przestawia Twoich książek na półce, nikt nie marudzi, że herbata jest za słodka, a pilot od telewizora należy wyłącznie do Ciebie. To stan, w którym stajesz się absolutną władczynią własnego czasu i przestrzeni.
Taka samotność nie musi być bolesna. Bywa świadomym wyborem człowieka, który potrzebuje ciszy, by usłyszeć własne myśli. To bezpieczna przystań, w której chronimy się przed hałasem pędzącego świata. Własny warsztat, w którym negocjacje z leniwą weną odbywają się na naszych własnych warunkach.
Sama dla siebie jesteś wtedy całym światem. Ale... czy ten świat nie bywa czasem zbyt cichy?
Sztuka negocjacji, czyli wyzwanie we dwoje
Z drugiej strony mamy życie we dwoje. To już nie jest cicha przystań – to dynamiczny ocean, na którym nieustannie trzeba uczyć się sterowania wspólnym okrętem. Życie z drugim człowiekiem to sztuka nieustannego kompromisu. To dzielenie się przestrzenią, nastrojami, a czasem i ostatnim kawałkiem ulubionego ciasta od babci.
We dwoje bywa trudno. Ludzkie charaktery rzadko pasują do siebie jak idealne puzzle – częściej przypominają dwa ostre kamienie, które ocierając się o siebie, ranią się, zanim woda czasu zeszlifuje ich krawędzie na gładko. Ale to właśnie w tym tarciu rodzi się najpiękniejsza wartość: poczucie, że nie idziesz przez te wszystkie życiowe burze sama.
Życie we dwoje to świadomość, że Twoje radości mają w kim odbić się echem, a Twoje smutki mają na czyim swetrze zapłakać. Bo do tanga Trzeba dwojga...
BO DO TANGA TRZEBA DWOJGA - BUDKA SUFLERA - YouTube
Co wybiera serce?
Prawda jest taka, że nie ma jednej, właściwej odpowiedzi. Jak na cyfrowej grafice Martinakisa – wszyscy jesteśmy ulepieni z dwoistości. Nawet żyjąc w najszczęśliwszym związku, każdy z nas potrzebuje czasem swojej wewnętrznej, niedostępnej dla nikogo samotności. I odwrotnie – nawet najbardziej zatwardziały samotnik w głębi duszy pragnie, by ktoś choć raz zapytał go: „Jak minął Twój dzień?”.
Najważniejsze to nie pozwolić, by samotność zamieniła się w opuszczenie, a życie we dwoje – w niewolę. Niezależnie od tego, czy wybierasz ciszę własnego pokoju, czy gwar wspólnego stołu, dbaj o to, by Twoje serce zawsze miało bezpieczny port, do którego może zawinąć.
<><><><><><><><><><><<><<><><<><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

-%20%20D%C3%A9cal%C3%A9%20niecodzienny.jpg)