Translate

niedziela, 2 sierpnia 2026

HIPNOZA Z KIWI W TLE, CZYLI CUDOWNE UZDROWIENIE PRZY LODÓWCE

   
Mówi się, że psy mają doskonały słuch. Reagują na szelest otwieranego papierka z drugiego końca domu. Moja Toffi poszła jednak o krok dalej – ona opanowała do perfekcji sztukę kontrolowanej hipnozy i udawania, że... po prostu zeszła z tego świata.
  Siedzę na kanapie, biorę telefon i postanawiam zrobić jej kilka ujęć. Toffi leży bezwładnie obok poduszki w kształcie kiwi. Oczy otwarte, wzrok utkwiony w nicość. Aparat głośno odlicza sekundy: trzy, dwie, jedna... błysk, dźwięk migawki! Nic. Zero reakcji. Ani jedno drgnienie powieki, ani jeden ruch ogona. Robię drugie zdjęcie, potem trzecie – piesek wygląda, jakby odpłynął w głęboki, międzygalaktyczny niebyt. Zaczynam się poważnie zastanawiać, czy ta poranna walka z grawitacją kanapy ostatecznie jej nie przerosła.



  Pełna obaw postanawiam wstać i pójść do kuchni. No cóż, czas zrobić sobie herbatę, a przy okazji... otworzyć lodówkę.
 I w tym momencie następuje cud! Klasyczny, domowy, kulinarny cud uzdrowienia.
  Dźwięk odklejającej się gumowej uszczelki lodówki zadziałał lepiej niż najlepsze psie lekarstwo. Nie zdążyłam nawet wyciągnąć ręki po masło, a tuż obok moich nóg stała już całkowicie rześka, pełna życia i energii Toffi. Głowa zadarta wysoko do góry, uszy postawione, w oczach błysk absolutnego skupienia. Po kosmicznej hipnozie nie było już śladu. Pojawił się za to niemy komunikat: „Mamo, melduję się na posterunku! Słyszałam, że otwierasz skarbiec. A nuż... a nuż coś tam dla mnie niesiesz?”.
  Oto cała Toffi. Dla aparatu fotograficznego – głucha i nieprzytomna. Dla plasterka szynki lub kawałka żółtego sera – zawsze pierwsza, zawsze zwarta i gotowa do akcji!  
     Myślę, że my, ludzie, też czasem zapadamy w taką życiową hipnozę. Udajemy, że nie słyszymy pewnych rzeczy, odcinamy się od świata, gdy obowiązki zaczynają nas lekko przytłaczać. Ale każdy z nas ma w życiu taką swoją „lodówkę” – coś, co w ułamku sekundy stawia nas na nogi i wyrywa z największego marazmu. Dla jednych to zapach porannej kawy, dla innych telefon od bliskiej osoby, a dla Toffi... cóż, Toffi po prostu wie, co w życiu dobre i smaczne!
  A Wasze zwierzaki? Też potrafią tak bezbłędnie udawać greka, żeby za chwilę stać się pierwszymi sępami w domowej kuchni? Czekam na Wasze wesołe historie w komentarzach!

~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteście tutaj ze mną...
Niech ten radosny, psi akcent przyniesie Wam dziś
mnóstwo uśmiechu i energii do działania!

Z ciepłymi pozdrowieniami i lodówkowym światłem, Teresa

<><><><><><><>
Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj