Translate

niedziela, 6 września 2026

SERCE ELWIRY. TERESA CZAJKOWSKA. c.d. ROZDZIAŁY 48-49



Oficjalna okładka powieści "SERCE ELWIRY" by Teresa Czajkowska


Rozdział 48: Karetka w drodze do sanatorium


Wnętrze karetki pachniało sterylnością, płynem do dezynfekcji i rozgrzaną od zimowego słońca tapicerką. Droga do sanatorium na szczęście nie była długa, ale dla starszej kobiety na wózku każda minuta w podróży stanowiła wyzwanie.
   Ola siedziała na składanym krzesełku tuż obok pani Leokadii, mocno trzymając ją za pomarszczoną, chłodną dłoń.
    - Wszystko w porządku, pani Leokadio? - spytała cicho, poprawiając kocyk. - Zaraz będziemy na miejscu. Ordynator już na panią czeka.
    Starsza pani skinęła słabo głową, z lękiem wpatrując się w migające za oknem korony drzew.
   Z przodu, przez odsunięte okienko, wyjrzała twarz Konrada.- Pani Leokadio, proszę się nie bać - powiedział spokojnie, zerkając w lusterko wsteczne.
  - Jadę ostrożnie. Żadnych rajdów. Ola by mi głowy nie darowała.
    Ola fuknęła cicho, ale kąciki jej ust drgnęły w uśmiechu.
   - Grzecznie przypomniałam tylko, że pacjentka ma chore serce. Nie każdy kierowca to rozumie.
   Konrad uśmiechnął się lekko, nie odrywając wzroku od drogi.
  - Rozumiem. Dlatego jadę tak, jakby za mną jechał sam minister zdrowia. - Zerknął na nią w lusterku, tym razem dłużej.
   - A pani Leokadia ma najlepszą obstawę. Ola nie odpuszcza. To się szanuje.
  Starsza pani uśmiechnęła się blado, mocniej ściskając palce dziewczyny.
   - Ola to złote dziecko… - mruknęła cichutko.
 Karetka zwolniła, skręcając w lekko zaśnieżoną aleję prowadzącą do sanatorium.- Jesteśmy na miejscu - oznajmił Konrad rzeczowo. Zaciągnął hamulec ręczny i przeszedł na tył, by pomóc z rampą.
   - Teraz ja idę załatwić formalności u ordynatora, a wy weźcie głęboki oddech. Ola, jak panią ulokujemy, to podpiszemy papiery i możesz odszukać przyjaciółkę.
  Gdy ich dłonie przypadkowo spotkały się przy blokadzie wózka, Konrad na moment zatrzymał na niej wzrok.
  - Dobra robota, Ola - powiedział cicho, już bez uśmiechu. - Bez ciebie ta pani zostałaby sama. Szacun.

Rozdział 49: Do zobaczenia na szlaku

   Gdy formalności z pacjentką na wózku zostały dopełnione, Konrad i Ola weszli do gabinetu ordynatora, by podbić kartę drogową.
  Na widok mężczyzny za biurkiem Konrad uniósł brwi i uśmiechnął się szeroko.
    – Doktor Nikodem? – powiedział z zaskoczeniem Konrad. – Nie wiedziałem, że to pan jest ordynatorem w Lipowie.
   – Świat jest mały, Konradzie – odparł Nikodem, wstając i witając się z nim serdecznie. Skinął też głową Oli, którą kojarzył już z sanatoryjnych korytarzy.
   Gdy papiery były już podpisane, Ola skorzystała z okazji.- Panie ordynatorze… przy okazji, skoro już tu jesteśmy. Nie wie pan, czy na terenie uzdrowiska jest jeszcze Elwira Nowak? Miałam się z nią spotkać, ale nie odbiera telefonu.
 Na dźwięk imienia Nikodem wyraźnie się ożywił. Profesjonalny dystans pękł w jednej chwili. Wyprostował się, a w oczach pojawił się błysk, którego nie dało się ukryć.
   - Elwira? - powtórzył Nikodem, zanim zdążył się opanować. Odchrząknął szybko.
   Konrad, stojący z boku, natychmiast wyłapał tę reakcję. Gdy Ola na moment odwróciła się, by schować dokumenty do torebki, ratownik rzucił Nikodemowi łobuzerskie spojrzenie.
   - Tak, widziałem ją jakieś piętnaście minut temu w bibliotece. Szukała materiałów o historii Lipowa – odpowiedział Nikodem.
   - A ja zauważyłem, że ładnie ci się oczy rozjaśniły, kiedy Ola o nią zapytała - dorzucił Konrad.
   - Wyjdź - odparł Nikodem.
   - Już wychodzę. Do zobaczenia na szlaku! - rzucił Konrad z miną niewiniątka.
   - No i co? - zagadnął Olę, gdy wyszli z gabinetu. -Wyglądało, jakby ten ordynator znał tę twoją koleżankę.
   Ola wzruszyła ramionami.
  - Zna. Elwira jest po przeszczepie serca. To wymagająca pacjentka. Pewnie sprawdza, czy dobrze dobrał rehabilitację.
   Konrad skinął głową.
   - No właśnie tak pomyślałem. Facet jest odpowiedzialny. Jak ma taką pacjentkę, to nic dziwnego, że jej pilnuje.


Rozdział 50: Poszukiwania w sanatoryjnej bibliotece


Drzwi gabinetu ordynatora zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem. Konrad odetchnął i schował podbite dokumenty do kieszeni polaru.
  - No, no, Ola… - trącił ją lekko ramieniem, gdy ruszyli szerokim korytarzem. - Twój pan ordynator to twardy gość, ale na dźwięk imienia Elwiry prawie stracił rezon. Mówię ci, tam są jakieś poważne prądy.
   Ola zaśmiała się cicho, choć w duchu musiała przyznać mu rację.
   - Przestań, Konrad. Elwira to studentka historii sztuki, a on po prostu bardzo przejął się jej przypadkiem, kiedy układał dla niej plan zabiegów. Dobra, chodźmy do tej biblioteki, zanim Elwira zaszyje się w tych swoich starych księgach na dobre.
   Skierowali się do lewego skrzydła sanatorium, gdzie mieściła się czytelnia. Było to niezwykle klimatyczne miejsce - wysokie, dębowe regały uginały się pod ciężarem woluminów, a przez wielkie okna wpadało miękkie, popołudniowe słońce. Panowała tu kojąca cisza, przerywana jedynie szelestem przewracanych stron.
  Ola natychmiast dostrzegła znajomą sylwetkę. Elwira siedziała przy bocznym stoliku, niemal całkowicie schowana za stosem grubych ksiąg o architekturze dawnego Lipowa. Ołówek w jej dłoni bezwiednie bębnił o blat.- Elwira! - Ola podeszła bliżej, mówiąc ściszonym głosem. - Przecież mówiłyśmy, że złapiemy się po południu. Telefon masz wyciszony?
   - Kto dzwonił?
   - Nie dzwonił - odpowiedziała Ola. - Spotkaliśmy ordynatora.
   Elwira momentalnie zesztywniała…
   - Spotkaliście doktora Nikodema? - spytała…, starając się, by jej głos brzmiał naturalnie, ale lekka chrypka ją zdradziła.
   - Dokładnie jego - Konrad zawiesił głos, przyglądając się jej z rozbawieniem.
   - Ciekawy ten twój ordynator.
   - Dlaczego?
  - Nic... tylko jakoś inaczej spojrzał, kiedy Ola zapytała o ciebie. U nas w pogotowiu takie spojrzenie nazywa się "pacjent priorytetowy". Dlatego nie dziwię się, że pan doktor  dokładnie orientuje się w twojej lokalizacji.
   Elwira spojrzała na Olę z lekkim wyrzutem, ale w jej oczach błysnęły radosne, ciepłe iskierki, których nie potrafiła ukryć.

<><><><><><><><>

 Zakup powieści "Serce Elwiry" Teresy Czajkowskiej
 poprzez sklep internetowy amazon.pl. 
W wyszukiwarce sklepu należy wpisać ASIN 8398300701


~~~~~~~~~~~~~~~~

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Widzę, Czuję, Wiem i poszukuję - blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki