Urodziłam się z jedwabiem na głowie. Pewno nie było go w pierwszych dniach zbyt dużo.
Jedwab zawsze był w cenie, ale dziwne, bo ja ani w młodości, a tym bardziej w dzieciństwie nie doceniałam tych moich jedwabistych włosków.
Wydawało mi się, że prześwitują mi przez nie uszy.
To "bogactwo" odziedziczyłam po mojej mamie. Pamiętam, że zawsze dbała o siebie i fryzurę. Nosiła ją misternie ułożoną, stąd nie zauważałam, żeby rodzaj włosa był dla niej problemem. Jednak zazdrościłam swojej starszej siostrze jej kruczych grubych warkoczy. Mogła się nimi cieszyć, dzięki genom po tacie.
Dlatego marzyłam o "normalnych" włosach, abym mogła wyczarowywać z nich dowolne fryzury.
Drugą cechą mojej budowy jest długą szyja. Też sprawiała mi ona pewne przykrości, kiedy w złości dziewczynka z mojej klasy nazwala mnie "gęsią szyją". Żeby chociaż... łabędzią.....
![]() |
| art by Ginette Beaulieu |
Ja tę szyję i włosy przekazałam starszej córce. W liceum dyrektor na maturze, zwrócił sie do mojej córki w obecności profesorów - "Nasza Nefretete" - ale to było przyjazne i przyjemne.
W okresie mojej aktywności zawodowej spotkałam się niespodziewanie z koleżanką z pracy u fryzjera.
W sposób poetycki przedstawię sytuację z salonu:
Jedwabny triumf,
czyli wiersz o pani Halince
Siedzi Halinka pod wielką suszarką,
Co huczy w salonie jak stary traktor.
Suszy swe loki, gęste i ciemne,
Myśląc, że rzuca spojrzenia przyjemne.
Wtem widzi Tereskę z głową zmoczoną,
Fryzurą chwilowo w dół przytuloną.
I z wielką szczerością (choć bez polotu)
Woła: „O rany, gładka jak kotek!
Coś mało tych włosów masz na swej głowie,
Niechaj fryzjerka coś nam opowie!”
Mistrzyni nożyczek na to nie czeka,
Broni Tereski, nie zwleka, nie zwleka!
„Pani Halinko! – rzecze z powagą –
Te włosy są skarbem i wielką rozwagą!
To jedwab czysty, co rzadko się rodzi,
Pięknie się układa, gęstością uwodzi.
Tylko fachowca wprawne to oko,
Dostrzeże tę klasę i głębię wysoką!”
Umilkła suszarka, zwiędły Halinki miny,
Bo jedwab po mamie nie szuka tu winy!
A fryzjerka zakończyła:
"Nie gęstość włosów się liczy, nie burza na przedzie,
Lecz królewski gatunek, co w parze z klasą jedzie!"
W związku z tymi moimi cechami anatomicznymi nic dziwnego, że marzyłam o fryzurze z kokiem prawie na karku.
| art by Ginette Beaulieu |
Taki majestatyczny, misternie pleciony wysoki kok z dużymi kolczykami-kołami to kwintesencja elegancji, która wręcz została stworzona dla kobiet o łabędziej, długiej szyi. Przy delikatniejszych włosach fryzjerzy potrafią dziś zdziałać cuda za pomocą specjalnych wypełniaczy (takich ukrytych gąbeczek/wypełnień), dzięki którym nawet najbardziej jedwabne pasma zyskują taką spektakularną objętość i stabilność.
Z moich delikatnych włosów niedoskonałą fryzurkę z upięciem włosów na karku nosiłam już w późniejszym czasie.
To pamiątkowa grafika z 2000 roku
![]() |
Moje stare zdjęcie profilowe z FB
<><><><><><><>⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj
Widzę, Czuję, Wiem i poszukuję -najnowszy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj.jpg)

