Translate

wtorek, 24 marca 2026

OPERACJA "IGŁA



Jak biała chmurka Toffi została bohaterką (we własnych oczach)

Myślałam, że to będzie zwykła wizyta u weterynarza. Toffi myślała, że to koniec świata. 
Kto miał rację? 
Zapraszam na relację z pola bitwy, gdzie główną bronią była igła, a jedynym lekarstwem – słoik ciasteczek! 🐾💉"

Dziś w kalendarzu widniała data, której każdy pies woli nie znać: doroczne szczepienie. Toffi, moja mała maltańczykowa dama, ma wbudowany radar na „podejrzane zachowania właściciela”. Gdy tylko zobaczyła, że biorę do ręki jej książeczkę zdrowia zamiast smyczy na spacer, natychmiast zamieniła się w posążek z porcelany. Wzięła to za zdradę o poranku.

W samochodzie Toffi nie siedziała. Ona cierpiała. Z tylnego siedzenia posyłała mi przez lusterko spojrzenia godne aktorki z niemego kina. „Serio? Po tych wszystkich wspólnie zjedzonych kanapkach? Wywozisz mnie TAM?”. Każdy zakręt kwitowała głębokim westchnieniem, które miało mi uświadomić, że łamię jej malutkie, białe serduszko.

Wchodzimy. W poczekalni tłum: wielki labrador udający, że jest dywanem, i kot w transporterze, który syczał z częstotliwością zepsutego ekspresu do kawy. Toffi, ważąca tyle co paczka cukru, uznała, że to idealny moment na pokaz dominacji na tej arenie gladiatorów.

Zaczęła od „krnąbrnego fuknięcia” w stronę labradora, po czym błyskawicznie – widząc, że pies jest jednak większy od jej głowy – ewakuowała się na moje kolana. Stamtąd, z bezpiecznej wysokości, obserwowała resztę pacjentów z miną: „Ja tu tylko kontroluję sytuację, proszę mi nie przeszkadzać”.

Gdy nadeszła nasza kolej, Toffi wmaszerowała do gabinetu z godnością królowej idącej na szafot. pani doktor, przygotowując igłę, próbowała nawiązać kontakt: „Ojej, jaka śliczna chmurka!”. Chmurka w tym czasie planowała, jak uniknąć kontaktu z podłożem, stosując technikę „psiej ośmiornicy” i przyklejając się do mojego swetra.

Samo szczepienie? Sekunda. Toffi nawet nie pisnęła, ale za to spojrzała na panią doktor z takim wyrzutem, jakby właśnie zniszczyła jej całe dzieciństwo. Jednak gdy tylko na stole pojawił się magiczny słoik z ciastkami, trauma wyparowała szybciej niż zapach spirytusu. Nagle pani doktor  stała się jej najlepszą przyjaciółką, a ona – najgrzeczniejszym psem na świecie.


Nie mam fotek do tego reportażu z kliniki, bo byłam sama nie mniej zestresowana, niż sam pacjent.

Wyszłyśmy z kliniki z dumnie podniesionym ogonem (i nową porcją przeciwciał). Toffi znów jest panią świata, pod warunkiem, że świat ten oferuje dużo głaskania i zero igieł. Przynajmniej przez najbliższy rok!

 Zdradzę teraz treść naszej rozmowy w aucie w drodze powrotnej :

Ja: Toffi, kochanie, nie patrz tak na mnie. Przecież to było tylko małe ukłucie. Jesteś dzielną dziewczynką!

Toffi: siedzi na przednim fotelu, wpatrzona w szybę z odwróconą głową  w bok, wpatrzona w szybę ( z fochem godnym Oscara)

Ja: Powiedziała, że masz najbielsze futerko w całej dzielnicy!: No weź, ogonek chociaż raz merdnij. 

Toffi: (powolny obrót głowy, spojrzenie spod grzywki): „Pochlebstwa? Serio? Ta kobieta  naruszyła moją nietykalność osobistą zimnym metalem, a ty stałaś obok i... uśmiechałaś się do niej!”

Ja: Trzymałam cię za łapkę! I dostałaś przecież pyszne ciasteczko w nagrodę.

Toffi: „Jedno ciasteczko? Za taką traumę? Moja godność jest warta przynajmniej połowę twojej szynki z kolacji. I to bez chleba”.

Ja: Dobrze, dostaniesz wieczorem coś ekstra. Tylko przestań wzdychać jak bohaterka tragedii greckiej.

Tofif: (kładzie pyszczek na łapkach i wydaje z siebie przeciągłe „pffff”): „Zastanowię się. Ale nie zdziw się, jak jutro rano 'przypadkiem'  pogryzę twojego lewego kapcia. Tego z pomponem”.

Ja: Toffi...

Toffi: (nagle ożywia się na dźwięk kierunkowskazu): „Zaraz, czy my skręcamy do parku? Jeśli tak, to możemy negocjować warunki zawieszenia broni”.



...................

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład: 🧼

Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!).

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.