Przeszklona winda sunęła w górę gładko, a rozświetlony milionami świateł Paryż powoli kurczył się pod stopami Anny i Ivo. Anna z zachwytu niemal przykleiła nos do szyby, podziwiając wstęgę Sekwany, która z tej perspektywy wyglądała jak błyszczący, czarny wąż usiany złotem.
- Ivo, spójrz na to... - szepnęła oczarowana, mocniej splatając swoje palce z jego dłonią. - Tam w dole płynie nasz stateczek „Le Coquelicot”. To niesamowite, że jeszcze godzinę temu słuchaliśmy tam muzyki, a teraz jesteśmy prawie w chmurach.
- To jest właśnie magia tego miasta, kochanie - uśmiechnął się Ivo, całując ją delikatnie w skroń. - A najlepsze dopiero przed nami.
Gdy drzwi windy otworzyły się na samym szczycie, uderzył ich elegancki gwar ekskluzywnej kawiarni. Kelner w nieskazitelnym garniturze natychmiast poprowadził ich do strategicznie ulokowanego stolika tuż przy wielkiej, panoramicznej szybie.
Anna aż wstrzymała oddech. Ale to nie widok zapierającej dech w piersiach panoramy Paryża przykuł jej uwagę w pierwszej kolejności. Przy sąsiednim, stoliku, na skórzanych fotelach, siedziała czwórka niezwykle eleganckich panów. Wyglądali jak prawdziwi paryscy dżentelmeni z minionej epoki, a ich czarne kapelusze z czerwonymi makami pyszniły się dumnie w blasku kawiarnianych świec. Przy nogach niewidomego Ivesa cichutko leżał jego wierny pies-przewodnik, grzecznie podziwiając świat przez szklaną barierę.
- Ojej, Ivo, spójrz! To oni! Nasza kapela z makiem! - zawołała cicho, ale z ogromną radością Anna.
Pierre, który właśnie unosił do ust kieliszek szampana, dostrzegł ich i natychmiast wstał, zdejmując szarmancko kapelusz.
- Ach, madame! Monsieur! Cóż za niespodziewane i cudowne spotkanie! - zawołał z promiennym uśmiechem. - Widzę, że po rejsie na wodzie postanowiliście zdobyć szczyty. Proszę, koniecznie dołączcie do nas! Świętujemy właśnie nasz pierwszy, oficjalny wieczór na pokładzie po latach rozłąki. Taki wieczór wymaga najlepszego bąbelkowego trunku i najlepszego towarzystwa.
Ivo i Anna z wielką radością przesiedli się do połączonego stołu. Kelner natychmiast dolał szampana do nowych kieliszków.
- Panowie, wasza muzyka na dole skradła nasze serca - powiedział Ivo, wznosząc kieliszek. - Ale widok was tutaj, na samym dachu Paryża, w tych kultowych kapeluszach, to jest po prostu piękny filmowy kadr.
Stary kontrabasista Marc poprawił okulary i spojrzał przez szybę na maleńkie autka pełznące w dole.
- Wiecie państwo... - zaczął cicho Marc, a w jego głosie brzmiała głęboka nostalgia. - My przez kilkadziesiąt lat graliśmy na samym dole. W ciemnych, zadymionych piwnicach Montmartre’u, na rogach brukowanych ulic, w cieniu kamienic. Paryż oglądaliśmy z perspektywy przechodnia, czasem z perspektywy rynsztoka. A dzisiaj... dzięki Pierre’owi i jego pływającej kawiarni, jesteśmy tutaj. Pierwszy raz patrzę na to miasto z góry i wiecie co? Ono z każdej wysokości brzmi tak samo pięknie. Brzmi miłością.
Gerard pogłaskał dłonią stojący obok fotela akordeon, który zabrał ze sobą „na wszelki wypadek”.
- Nasz zmarły solista Pierre, ten z płyt gramofonowych, zawsze mówił, że dobra muzyka musi latać wysoko – dodał z uśmiechem Gerard. – No to go posłuchaliśmy. Jesteśmy bliżej nieba.
Ives, niewidomy saksofonista, uśmiechnął się szeroko pod swoimi ciemnymi okularami i czule poklepał swojego czworonoga.
- Ja co prawda nie widzę tych milionów świateł, o których tak pięknie opowiadacie - powiedział Ives miękko. - Ale słyszę szum tego miasta. Słyszę brzęk naszych kieliszków, wasze młode, zakochane serca i wiem, że Paryż z góry pachnie wolnością. Mój pies też to czuje, prawda, stary druhu?
Pies cicho mruknął w odpowiedzi, jakby potwierdzał słowa swojego pana. Anna poczuła, jak wzruszenie ściska jej gardło. Spojrzała na Ivo, który mocno trzymał jej dłoń pod stołem. Bąbelki szampana musowały w kieliszkach, za oknem co godzinę zaczynała migotać tysiącem świateł Wieża Eiffla, a polscy turyści i starzy paryscy muzycy siedzieli razem w chmurach, połączeni niewidzialną nicią, która nie znała granic ani wieku.
(c.d. nastąpi)
<><><><><><><><><><><<><<><><<><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
