Translate

wtorek, 6 kwietnia 2021

ZAPLĄTANI W DZIKIE WINO

 Lubię dzikie wino. Nie... nie napój domowego wyrobu, jak ongiś, winko z chabru z dziecięcych lat.

Mam na myśli pnącze (bluszcz), okalające elewacje starych budynków skrywających niekiedy tajemnicze dzieje rodzinne, ale też pnące się po budynkach użyteczności publicznej, nie mniej intrygujące.

National Museum in Wrocław,
Poland by Anna Kowalów


National Museum in Wrocław,
Poland by Anna Kowalów

Jest to roślina symbolizująca wytrwałość. Przecież pnie się w górę niekiedy po zupełnie gładkich ścianach.


 Nie łudźmy się, ma ona swoje sposoby, maleńkie ekspansywne korzonki, jak rzepy wpijające się w mikroszczeliny powierzchni, którą  zdobywa.

Co prawda, w piosence Starego Dobrego Małżeństwa  powój jest bardzo łagodnie potraktowany, a nawet ... podziwiany. 




Ogród z bluszczem fot. Summa-Pixabay




Jestem sprowadzona na ziemię przez męża. Taka roślinność niszczy architekturę, wprowadzając wilgoć w budynki drewniane, a w murowanych - niszczy elewacje. 

Co mi pozostaje?

Podziwiać go mogę w naturze poza moją posiadłością lub w malarstwie oraz na fotografiach.


by Alfons Mucha


Arras wawelski z monogramem Zygmunta Augusta (XVI wiek).
(postać satyra ma na głowie wieniec z bluszczu)

Mam też przykład tematu wiodącego w piosence oraz wierszu klasycznym.

Tu jest  winne dzikie wino. Tak poplątało świat, że przegapiono niejednokrotnie coś, co jest ważniejsze od "wiedzy, znaczenia i sławy", jak twierdzi Adam Asnyk, czyli miłość.

Powój
Adam Asnyk

Nie­jed­na we­so­ła pio­sen­ka,
W wio­sen­ne wie­czo­ry lub ran­ki,
Wy­bie­gła z tego okien­ka,
Stroj­ne­go w bia­łe fi­ran­ki.

I śmie­chu srebr­ne­go ka­ska­da,
Ach, nie raz! z owe­go są­sia­da
Spły­nę­ła z okna są­sia­da
Po wiot­kich splo­tach po­wo­ju.

Na­ten­cza­s ja by­łem stu­den­tem,
I bo­ski zaj­mo­wał mnie Pla­to,
I nad nie­jed­nym frag­men­tem
Ślę­cza­łem zimę i lato.

My­śla­łem, pra­cu­jąc tak pil­nie
I pi­sząc uczo­ne roz­pra­wy,
Że się do­ro­bię nie­myl­nie
Wie­dzy, zna­cze­nia i sła­wy.

Zły są­siad, zły są­siad był ze mnie!
Sie­dzia­łem jak wię­zień za kra­tą,
I klą­łem w du­chu ta­jem­nie
Są­siad­kę, piosn­ki i lato.

I nig­dym nie pa­trzył w okien­ko,
Choć nie­raz w nie­dzie­lę lub świę­to
Mi­gnę­ła bia­łą su­kien­ką
W po­wo­ju kwia­ty upię­tą.

Na próż­no we­so­ła fi­glar­ka
Rzu­ca­ła do okna mi kwiat­ki:
Bra­łem do ręki lu­tar­ka,
Strze­gąc się psot­nej są­siad­ki.

Dziś zno­wu po tru­dach i zno­ju,
Po wie­lu mi­nio­nych już kla­tach,
Miesz­kam w tym sa­mym poko­ju,
I my­ślę cza­sem o kwia­tach.

Nie my­ślę już wię­cej o sła­wie
W tej bied­nej iz­deb­ce pod da­chem,
Lecz pa­trzę w okno cie­ka­wie,
Po­jąc się wio­sny za­pa­chem.

Da­rem­nie wy­glą­dam, da­rem­nie!
Dziś nic mi spo­ko­ju nie skłó­ci;
Ja jed­nak wzdy­cham ta­jem­nie,
Ci­sza mnie gnie­wa i smu­ci.

Ach, te­raz już pu­ste okien­ko!
I nie ma w nim bia­łych fi­ra­nek:
Nikt mnie nie wabi pio­sen­ką
W ma­jo­wy wie­czór lub ra­nek.

I śmie­chu nie sły­chać srebr­ne­go,
I wszyst­ko już leży w ru­inie,
Ja wzdy­cham, sam nie wiem cze­go,
My­śląc o psot­nej dziew­czy­nie.

Za­gi­nął ślad mo­jej są­siad­ki,
I tyl­ko zwie­szo­ny ka­pry­śnie
Po­wój przy­no­si mi kwiat­ki,
Do okna gw­ał­tem się ci­śnie.

I mo­tyl przy­le­ci cza­sa­mi
Pić sło­dycz z ja­sne­go kie­li­cha;
A ja się pa­trzę ze łza­mi,
"Gdzie ona?" py­tam go z ci­cha.

Wspo­mnie­nie prze­szło­ści pierś tło­czy
Aż wresz­cie ża­la­mi wy­bu­cha;
A mo­tyl pa­trzy m w oczy,
Na kwia­tach sie­dzi i słu­cha.

I szem­rze, miód pi­jąc z kie­li­cha:
"Wszak mo­głeś i ko­chać i ma­rzyć?
Kto na­pój szczę­ścia od­py­cha,

Ten nie ma pra­wa się skar­żyć! "

..................

W dzikie wino zaplątani - Zakopower


Tekst: Marek Grechuta
Muzyka: Jan Kanty Pawluśkiewicz

W przydomowym ogrodzie 
Życie prawie nad stan 
Mogłabyś być moja, pani. 
Lecz cóż radzić na to mam 
Nakrył ogród dziki łan 
A myśmy tacy zaplątani. 

Bo w ogrodzie rośnie pnącze 
W dzikim winie świat się plącze, 
Bo w ogrodzie dzikie wino 
Kto je tutaj siał dziewczyno? 
Bo w ogrodzie rośnie pnącze 
W dzikim winie świat się plącze, 
Bo w ogrodzie dzikie wino 
Kto je tutaj siał. 

Powiedz kto mógł zasiać to 
Dzikie wino 
Może to zrobiłaś ty 
Hej dziewczyno 
Po co tu zasiałaś to 
Dzikie wino. 
Po co je tu dałaś. 
Gdy ona mówi do mnie, 
Że karocą jechać chce 
I mówi do mnie tak jak do ściany, 
Nie oto wcale chodzi że 
Karocy nie ma nie 
Ja jestem tylko cały zaplątany. 

Bo w mym domu rośnie pnącze 
Okno z drzwiami mi się plącze, 
Bo w mym domu dzikie wino 
Kto je tutaj siał dziewczyno 
Bo w mym domu rośnie pnącze 
Okno z drzwiami mi się plącze, 
Bo w mym domu dzikie wino 
Kto je tutaj siał 
Powiedz kto mógł zasiać to 
Dzikie wino 
Może to zrobiłaś ty 
Hej dziewczyno 
Po co tu zasiałaś to 
Dzikie wino. 
Po co je tu dałaś. 
W zaciętości wpadam w gąszcz 
I buszując w pnączu, 
Zrywam wszystko z drzwi i ze ściany. 
Ona nagle mówi, że wina pragnie wina chce Ja jestem w pustym domu zaplątany . 
Gdzie to wino dzikie pnącze 
Czemu już nas nie oplącze. 
Mógł bym z tobą w winie ginąć 
I osłonę winną zwinąć 
Powiedz kto zasieje nam 
Dzikie wino 
Możesz zrobisz dla mnie to 
Hej dziewczyno 
Powiedz kto zasieje nam 
Dzikie wino 
Kto je tutaj da.

..........................

Marek Grechuta - "Dzikie wino zielone"


słowa: Konstanty Ildefons Gałczyński
muzyka: Marek Grechuta

Nad oknem, na murze, a liście takie duże 
- zielone, zielone dzikie wino zielone. 
O każdej godzinie wiatr szumi w dzikim winie 
- zielone, zielone, dzikie wino zielone. Uroda, przyroda za nic byś jej nie oddał 
- zielone, zielone, dzikie wino zielone. 
Za siedmiu morzami napełni oczy łzami 
- zielone, zielone, dzikie wino zielone. 

I we śnie przypłynie dom cały w dzikim winie 
- zielone, zielone, dzikie wino zielone. 
I niebo, i księżyc, i wino się rozsrebrzy 
- zielone, zielone, dzikie wino zielone. Zaszepce na szybie, myślisz, że słuchasz skrzypiec 
- zielone, zielone, dzikie wino zielone. 

Za siedmiu morzami napełni oczy łzami - zielone, zielone, dzikie wino zielone. 
I we śnie przypłynie dom cały w dzikim winie 
- zielone, zielone, dzikie wino zielone. 
I niebo, i księżyc, i wino się rozsrebrzy - zielone, zielone, dzikie wino zielone. Zaszepce na szybie, myślisz, że słuchasz skrzypiec - zielone, zielone, dzikie wino zielone. 
Bo serce jak nuta. 
I powiesz: tak, to tutaj 
- zielone, zielone dzikie wino zielone

by Johan Messely

by Johan Messely

Osobnym tematem jest problem człowieka "bluszczem" określonego, który może kogoś tak toksycznie oplątać, że wysysa z niego życie. Spotkaliście na swojej drodze kogoś podobnego? 

byVittorio Matteo Corcos


by Frederik Hendrik Kaemmerer