![]() |
| Ivan Pili - "Miłość od pierwszego dotyku |
Translate
niedziela, 3 maja 2026
MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO DOTYKU
PRZYJAŹŃ, KTORA PRZETRWA WSZYSTKO... NAWET EGZEKUTORA
![]() |
| art by Leonardo Lilian |
Dzień dobry Wam wszystkim 💗
<><><><><><>
Targowałeś dziś coś?
Owszem... Włosy z głowy sobie targowałem. Złamanego klienta nie było.
A myślisz ja? Kulawego grosza nie utargowałem.
Idż prowadź interes. Kto dziś może sobie kupić garnitur albo tak palto?
Dawniejsze eleganty chodzą jak nędznicy w piórowany but. . Po dniu takiego łapserdaka psy patrzą jak po prostu przez lornetkę, żyroskop. Wszystko widać na durch.
U mnie był klijent, co miał taki wyświcowany surdut że z rana używał go jako lusterko do golenia.
A no widzisz, jednak był u ciebie klijent.
Klijent - smijent. Chciał, żeby go przenicować stary żakiet na nowy.
Przyjąłeś robotę ?
Idź ty, odejdź. Ten żakiet już raz był nicowany. To co? Zrobi gościa kieszenie na plecach?
Tak.. tak...
A zobacz u Icka... On specjalnie robi w nowych spodniach. No tak i w tych nowych spodniach jest katastrofa. On jest już trzy ćwierci do śmierci plajty.
Plajty? A ja mam mu niego salto!
To mortale masz. Do śmierci grosza nie zobaczysz!
(Szczekanie psa)
Pójdź stąd ! A pójdziesz!! Won, ty pies! Won, won! On jest wściekły!
Oj, na co ma być wściekły, co kto złego zrobił?
Wiesz co? Właściwie nie potrzebowałem się go bać. Ty wisz, że pies co szczeka, nie gryzie?
Ja to wiem, ale czy pies tyż wie?
A propos pies? Ty wisz, u mojej siostry trzymają psa w domu. Miły, sympatyczny, spokojny piesek. Murszczyk . Mówię ci - wprost na psa urok!
A czujny?
Jak mu na noc nie dadzą porcji morfiny, to on oka nie zmruży do rana.
Co ty nie powisz? I przywiązany?
Skąd! Lata, gdzie chce. Tylko siostra zawoła "Murszczyk, idziesz tu czy nie !" - on już idzie albo nie.
Czyli rozumie?
Tak, on nawet nazwiska rozumie. Na przykład jak do siostry przychodzi niejaki Kat, to ten pies zaraz sie rzuca na niego z powodu wie, że kat po polsku znaczy kot.
A szczęście, że do siostry nie przychodzi pan Murek albo pan Płot - rozumisz... co! Ha ha ha ha!
Ha ha ha ha !
I wyobrażasz sobie tyn poczciwy murszczyk pogryzł wczoraj szwagra...
Co ty mówisz, z powodu coś?
Szwagier wrócił z kąpieli. Pies go nie rozpoznał.
Tak? Nawet psa nie można ufać.
Przesada, weź na przykład nas, co znamy się od stu lat. Jesteśmy przyjacioły.
Rzeczywiście , jesteśmy prawdziwi przyjacioły. Nie kłócimy sie , nie zazdrościmy. Ja ci na pewno życzę to, co ty mnie. Możesz mi nawet lepiej życzyć.
Łoj, czekaj czekaj. Patrzże, klijent idzie!
( "Przyjaciele" przekrzykują się jeden przez drugiego, ciągnąc klienta za rękaw, każdy w swoją stronę)
- Szanowny pan pozwoli...
- Proszę bardzo, co pan uważa?
- U mnie najnowszych fasonów od England!
(...)
- U mnie taniej!
- On pana oszuka!
- Niech pan nie słucha tego zbrodniarza!
Niech pan nie słucha tego oszusta !
- Proszę panie hrabio, panie prezesie...
- Nie słuchaj pan tego zbrodniarza!
- Milcz, odbierasz mi klienta!!!
- To mój klijent !!!
Panowie... Proszę mnie nie szarpać. Ja jestem egzekutorem.
Egzekutor?????!!!!!
- To do ciebie
- Do ciebie
Ja do panów obydwu
(Jednocześnie zdziwieni)
Obydwu?????? Łojeeeeeeej!!!!!!
<><><><><><><>
A jednak… kiedy tylko słyszą słowo „egzekutor”, momentalnie się jednoczą. Strach przed wspólnym wrogiem nagle sprawia, że znów są „prawdziwymi przyjaciółmi”.
I tu jest właśnie cała prawda o przyjaźni.Prawdziwa przyjaźń rzadko jest sielanką. Często wygląda właśnie tak – trochę chaotycznie, trochę egoistycznie, czasem nawet z zazdrością czy drobnymi kłótniami. Raz narzekamy razem na świat, raz konkurujemy o uwagę, pieniądze, sukces. Ale w kluczowych momentach – kiedy pojawia się prawdziwy problem, choroba, kryzys, „egzekutor” – nagle przestajemy się szarpać. Stajemy ramię w ramię.
<><><><><><>


