Translate

czwartek, 31 grudnia 2020

ILE RAZY MOŻNA ZACZYNAĆ OD NOWA?

 Odpowiedź brzmi... bez końca.

Upadasz ... i podnosisz się, jeśli chcesz dalej żyć. Jeśli wysiłek ten jest dla Ciebie zbyt duży, aby wstać z kolan... nie wzbraniaj się, jeśli ktoś chce Ci pomóc. Może nadejdzie dzięki temu czas, źe będziesz na tyle silny , by sam się podnosić, kiedy nadejdzie gorszy moment w Twoim życiu, bo każdy takie ma, ale nie każdy sobie z nim radzi, a jeszcze częściej nie przyznaje się do tego.

Nie chcę Cię pouczać w końcu roku, ani żadnego innego dnia. To tylko takie sobie rady, z których jednak niektórzy korzystają, co widzę w komentarzach na tym blogu.

Uznałam, że warto przypomnieć w tym miejscu mój stary wpis z 2018 roku, aktualny i dzisiaj.

I znów, jak w poprzednim wpisie, nie odsyłam do linku, ale zamieszczam od razu go w całej okazałości wraz z komentarzami z czasu, kiedy się ukazał.

sobota, 29 grudnia 2018

I JESZCZE RAZ ZACZNIJ OD NOWA

Kończy się stary rok i nie ważne jaki ma numer.
Zawsze mam chęć rozliczenia się z nim.
Zmyć stare brudy, jak ta Baba Jaga na zdjęciu.


(Czyżby ta Baba Jaga morsem była? Ale figurka, no ...no... no )

Ale czy nie lepiej zacząć od nowa, zostawić wszystko  za sobą ( bez krzywdy dla innego człowieka)?
Nic mądrzejszego nie wymyślę, niż to, co   przeczytałam w Portalu ODEON
Przytaczam artykuł w całości, bo tego jest wart.


Ostatnie dni starego roku dobiegają końca. Gdy w tramwaju widzę informację, ile ich jeszcze pozostało, znów nie mogę pojąć, kiedy to minęło. W którym momencie dorastania przemijanie przyspiesza tak bardzo, że już nigdy nie zdołamy go zatrzymać? Nie jest dla mnie zresztą zbyt jasne, czy to powód do płaczu, czy do radości.

W tych ostatnich dniach najbardziej nurtuje mnie, czy bardziej uzasadnione jest rozczarowanie, że tak wiele się nie udało, czy raczej nieśmiało tlący się płomień nadziei na nowe. Rozdarcie pomiędzy rozczarowaniem a nadzieją i towarzyszące mu napięcie jest zresztą tak bardzo charakterystycznym rysem końca starego i początku nowego.

Wyobrażenie, że w nowym roku wszystko będzie lepiej, ma w sobie coś z magicznej iluzji - choć w gruncie rzeczy wszyscy wiemy, że to nieprawda, z przyjemnością się jej oddajemy. Pragniemy raz jeszcze mieć czystą kartę, raz jeszcze zacząć wszystko od nowa. Gdyby tak można było w szczelnej puszcze zamknąć wszystkie błędy, rozczarowania, zawody i utraty… Gdybyśmy tylko mogli pierwszego stycznia obudzić się nowymi ludźmi bez bagażu historii… Gdyby tylko…. to wtedy na pewno bylibyśmy szczęśliwi.

Kiedyś pewnie zadrwiłabym z myśli, że jutro będzie lepiej. W końcu jeśli nie zaczniemy dziś, to żadnego jutra nie będzie. Teraz jednak myślę, że nadzieja na lepsze jutro to coś, co trzyma nas przy życiu. Gdy jesteśmy pogrążeni w prawie ostatecznej rozpaczy, zawsze jeszcze możemy się dźwignąć i uwierzyć, że zmiana jest możliwa. Nikt nigdy nie wyrwie nam z serca nadziei na nowe. Dzięki Bogu bez cienia zwątpienia możemy mówić, że w końcu i tak wszystko będzie dobrze.

Zawsze więc warto raz jeszcze zacząć wszystko od nowa. Nie jest ważne, ile razy nam się nie udało, ilu decyzji wciąż nie podjęliśmy, jakie pobojowiska zrobiliśmy naszym nieudolnym próbowaniem. Naprawdę każdego dnia możemy z ufnością rozpocząć kolejną próbę. Zaczynanie wszystkiego od nowa nie jest domeną wartko toczących się scenariuszy amerykańskich filmów, a przywilej ten nie dostaje się tylko wybranym szczęśliwcom, którzy po wygranej w totka mogą uciec na drugi koniec świata i zapomnieć o poprzednim życiu.

Prawda jest taka, że przy odrobinie wysiłku i ożywieniu zakurzonej już nieco nadziei, którą nosisz w sercu, Ty również możesz raz jeszcze zacząć wszystko od nowa.

Pozostaje tylko jedno kluczowe pytanie: jak zrobić to mądrze?

NIE POSTANAWIAJ, PRAGNIJ

Czego pragniesz? Jakie są Twoja najskrytsze dążenia? Tęsknoty, z których niespełnieniem nie potrafiłbyś się pogodzić? Czasem lepiej jest odpowiedzieć sobie na te pytania, zamiast po raz kolejny postanawiać te same rzeczy, które i tak nigdy nam nie wychodzą.

Motorem dla wszelkich celów nie jest cel w sam sobie, ani nawet wyobrażenie sukcesu, który odniesiemy. To, co najbardziej nas motywuje, to głęboko ukryta w sercu pierwotna intencja. Dobrze, że chcesz mniej pracować, ale po co? Może po to, by mieć czas na randki i w końcu poznać przyszłego męża/żonę? Fajnie, że chcesz w końcu zadbać o swoje ciało, ale po co? Jeśli zrozumiesz, że na dnie tego wszystkiego jest głęboko skrywane marzenie o uwolnieniu swojej kobiecości, będzie Ci łatwiej odmówić sobie kolejnego ciastka czy pójść na basen.

Zobacz, co się stanie, gdy przeniesiesz akcent z postanowienia na pragnienia. Czujesz ulgę?

NIE BĄDŹ PERFEKCJONISTĄ

Po złym dniu zasnąć z nadzieją na dobry kolejny dzień - to dobre i kojące doświadczenie każdego człowieka. Czasem jednak przekształca się ono w perfekcjonistyczne odrzucanie własnego życia - głęboko niezadowoleni z tego, jacy jesteśmy, chcielibyśmy któregoś dnia obudzić się całkowicie inni. Nie umiemy znieść własnych słabości, chcielibyśmy być idealni, wszystkie zadania doprowadzać do końca, doskonale rozliczać się z każdego zaplanowanego punktu. Dla perfekcjonisty nowy rok to doskonała okazja, by snuć niczym niezakłócone wizje świetlanej przyszłości wolnej od słabości i porażek.

Tymczasem zdecydowanie mądrzej jest zgadzać się na nieuniknione słabości. Więcej nawet - celowo je praktykować, sprawdzać, co się wydarzy, gdy coś zrobię nie tak. Co będę czuł? Jak zachowają się inni? Zrobić z siebie głupka kilka razy, przejęzyczyć się, nie wywiązać ze zobowiązania - czy te doświadczenia mnie zrujnują, tak jak sobie wyobrażam? A może okaże się, że nic się nie stało? Może odzyskałem dawno utraconą wolność od lęku przed oceną?

ODPUŚĆ SOBIE

Uwięzione w ciele napięcia, w sercu permanentny lęk, a w głowie wirujące zmartwienia - wszystko to stanowi przejaw kontroli rzeczywistości. Być może byt mocno uwierzyliśmy w to, że żeby żyć musimy nad wszystkim panować. Zaufać Bogu, pozwolić potoczyć się sytuacji, wziąć głęboki oddech i bardziej przyglądać się temu, co się stanie, niż ciągle aktywnie na wszystko wpływać - to potrafią tylko nieliczni. Większość z nas zupełnie zatraca się w byciu panem własnego losu - wpadamy w iluzję samowystarczalności, która prędzej czy później zwróci się przeciwko nam.

Odpuść - prosto powiedzieć, dużo trudniej zrobić. Ale to właśnie zdolność do odpuszczania przyniesie nam głębszą i mocniej zakorzenioną satysfakcję z własnego życia. Odkryjemy, że nie wszystko trzeba naprawiać, nie na wszystko poświęcać aż tyle energii. Zobaczymy, że świat i tak się toczy, Bóg i tak robi swoje, a my więcej korzystamy, gdy stajemy się pustym naczyniem, przez które swobodnie przepływa łaska.

PRZYJMIJ RZECZYWISTOŚĆ

Życie nie toczy się tak, jak powinno, ale jest takie, jakie jest. Sposób, w jaki sobie z tym radzisz, stanowi całą różnicę - te słowa Virginii Satir są wspaniałą lekcją pokory. Pokory, czyli zdolności do widzenia rzeczy takimi, jakie naprawdę są, bez maskowania, nakładania pudru, zafałszowania. Ucieczka od rzeczywistości to pokusa, której poddajemy się każdego dnia, by choć trochę ulżyć sobie w nieznośnym egzystencjalnym bólu.

Nasza grzeszna natura skłonna do uników często będzie nas próbowała łudzić kolorowymi obrazkami nie-rzeczywistości, ale musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by nie poddać się tej iluzji. Umiejętność znoszenia rzeczywistości taką, jaka faktycznie jest, trzeba uparcie i wytrwale kształtować, bo to właśnie ona sprawi, że przestaniemy przeżywać naszą codzienność jako ciężar, którego trzeba się pozbyć.

DOTKNIJ RAN

Zasada na dojrzałe życie jest zawsze ta sama - nie uciekać od bólu. Należy z chirurgiczną precyzją badać serce, czy nie zalega w nim jakieś nierozwiązane cierpienie, a w razie odnalezienia go trzeba mu poświęcić tyle uwagi, ile potrzebuje, by w końcu mogło się z nas uwolnić. Każdy choćby najmniejszy fragment niezauważonego bólu będzie jak tkanki w ciele twardniał i przekształcał się w złogi, których usunięcie z roku na rok będzie się stawać coraz trudniejsze.

Prawda jest taka, że większość z nas intuicyjnie czuje, za co powinien się zabrać, by zmienić swoje życie. Od czego uciekasz? Z czym się nie mierzysz? Jakiej konfrontacji unikasz? Twoje życie za rok będzie tylko sumą chaotycznych ruchów Twojej nieświadomości i zwykłych przypadków, jeśli już teraz nie zabierzesz się za to, co w Twoim sercu woła o Twoje zaangażowanie.***


Tekst ukazał się pierwotnie na blogu Żyj po Bożemu.

Maria Krzemień - psycholog chrześcijański i trener. W praktyce i codzienności jest po prostu wierzącym psychologiem, bo jakiś czas temu postanowiła połączyć nie tylko swoje życie, ale też pracę na dobre z Panem Bogiem. Prowadzi warsztaty psychologiczne w oparciu o Słowo Boże. Jej teksty można przeczytać na blogu Żyj po Bożemu




Niektórzy nowy dzień, a więc i mam nadzieję, Nowy Rok, zaczynają od ... Bacha.
Zbigniew Wodecki - ZACZNIJ OD BACHA - YouTube


Wszystkim Gościom odwiedzającym mój blog życzę:

  1. Wspaniały artykuł. Dzięki za udostępnienie. Tobie też: szczęśliwego Nowego Roku! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie. Oby ten rok nadchodzący przyniósł nam same radości :-)
      A może rady z tego artykułu pomogą nam łatwiej przeżyć następny rok naszego życia.

      Usuń
  2. Szczęśliwego Nowego Roku! Super zdrówka i spełnienia wszystkich marzeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie! Oj, w tym wieku to zdrówko najbardziej cenne. Jeśli dopisze, to i marzenia się spełnią :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  3. Wszelkiej pomyślności w Nowym Roku!
    Ten ostatni pkt dla mnie najtrudniejszy...
    Moc pozdrowionek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem listy wysyłano w butelkach rzucanych na wodę i ufano, że ktoś je kiedyś otrzyma, ,,, a może i odpisze. Basiu, Kochana. ja po 2 latach wróciłam do tego posta, bo nie mam zwyczaju zaglądać na pocztę, przepraszam. Przez te dwa lata i tak kontaktowalłyśmy się przy okazji innych wpisów i wiem, że mi dobrze życzysz, ale też mam nadzieję, że odczuwasz moją bliskość. Towarzyszę Ci modlitwą w Twoich trudnych chwilach, jestem z Tobą, nawet, jeśli o nich nie piszę, i czasem nie znam szczególów.
      Oby ten Rok , nowy Rok był łaskawszy. Sciskam Cię i przytulam do serca, Basiu :)

środa, 30 grudnia 2020

INFO O DAWNYCH BALACH PODANE NA ZIELONEJ TACY

 Dawniej o tej porze glancowano parkiety. Przecież zbliża się Sylwester i z tej okazji ...bale. 

Jakie tam bale... , nawet trudno mówić o domówkach. 

(autor: Laurent)

Mówić może nie, ale czy ich zabraknie? 

Śmiem wątpić. 

Trudno też posądzić mnie o działalność wywrotową, ale z racji swojego wieku, znam dobrze życie. 


Podobno życie trwa tyle, co taniec, przynajmniej tak śpiewa Maryla Rodowicz:

Niech żyje bal - Maryla Rodowicz - YouTube


Tekst: Agnieszka Osiecka
Muzyka: Seweryn Krajewski

Życie kochanie trwa tyle co taniec
Fandango, bolero, be-bop
Manna, hosanna, różaniec i szaniec
I jazda, i basta, i stop
Bal to najdłuższy na jaki nas proszą
Nie grają na bis, chociaż żal
Zanim więc serca upadłość ogłoszą
Na bal, marsz na bal
Szalejcie aorty, ja idę na korty
Roboto ty w rękach się pal
Miasta nieczule mijajcie jak porty
Bo życie, bo życie to bal
Bufet jak bufet jest zaopatrzony
Zależy, czy tu, czy gdzieś tam
Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony
I pij zdrowie dam!
Niech żyje bal!
Bo to życie to bal jest nad bale!
Niech żyje bal!
Drugi raz nie zaproszą nas wcale!
Orkiestra gra!
Jeszcze tańczą i drzwi są otwarte!
Dzień warty dnia!
A to życie zachodu jest warte!
Chłopo-robotnik i boa grzechotnik
Z niebytu wynurza sie fal
Widzi swą mamę i tatę, i żonkę
I rusza, wyrusza na bal
Sucha kostucha - ta Miss Wykidajło
Wyłączy nam prąd w środku dnia
Pchajmy więc taczki obłędu, jak Byron
Bo raz mamy bal!
Niech żyje bal!
Bo to życie to bal jest nad bale!
Niech żyje bal!
Drugi raz nie zaproszą nas wcale!
Orkiestra gra!
Jeszcze tańczą i drzwi są otwarte!
Dzień warty dnia!
A to życie zachodu jest warte!
Niech żyje bal!
Bo to życie to bal jest nad bale!
Niech żyje bal!
Drugi raz nie zaproszą nas wcale!
Orkiestra gra!
Jeszcze tańczą i drzwi są otwarte!
Dzień warty dnia!
A to życie zachodu jest warte!
Niech żyje bal!
Bo to życie to bal jest nad bale!
Niech żyje bal!
Drugi raz nie zaproszą nas wcale!

Parkietów raczej nikt dzisiaj nie glancuje, ale gdyby chciał coś na ten temat wiedzieć, to dlaczego nie... służę odpowiednim swoim tekstem z 2019 roku i to nie będę odsyłać przez wklejanie linków, ale...podam, jak na zielonej tacy (nawet z komentarzami), a pod nimi życzenia dla Was, Kochani :)

PARKIET ŚLISKI NA GLANC

W tym roku w sezonie grzewczym zdjęłam dywan z podłogi. Jest podgrzewana, to po co dywan miałby kumulować  całe ciepło?
Miałam trochę duszę nad ramieniu, obawiając się, czy czasem goście ( domownicy  też), nóg nie połamią, bo podłoga z płyt o wysokim stopniu glazury czyhała na ewentualne ofiary.



Żeby nie było, jak w poniżej zaprezentowanym wierszu, bo każda płytka w podłodze (w wierszu:"klepka w parkiecie") ma taki błysk, że można w mym domu "polecieć na pysk" :)))


Pinterest

Tańców żadnych nie przewiduję, więc mam nadzieję, nie przysporzę ortopedom pacjentów.

Ponieważ zbliża się sylwester , a po nim karnawał, przygotowałam jako przestrogę dla balujących na salonach, wierszyk Ludwika Jerzego Kerna o śliskiej podłodze w sali balowej.

giphy.com


Przyda się może instruktaż, jak podnieść łatwo i bezpiecznie partnerkę w tańcu, aby z nią razem nie upaść, a także ... aby lumbago nie uziemiło partnera.



"Mój pierwszy bal" w wykonaniu Ewy Bem


15 komentarzy:

  1. Dawniej pastowalo się podłogi, froterowalo na błysk, zwłaszcza na święta.
    Mnie tańcowanie już nie grozi, bo zdrowie i stawy nie te.
    Pozdrawiam cieplutko w deszczowy, pochmurny dzień 💚🍵😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozdrowienia. U mnie też pogoda nie świąteczna :)
      Ale może i umnie i u Ciebie, zaświeci wkrótce słoneczko?
      Ja też o tańcach, szczególnie szybkich mogę tylko opowiadać. Już nie ta kondycja.

      Usuń
  2. Potwierdzam słowa Morgany o pastowaniu i froterowaniu podłóg. W dzieciństwie wspaniale się na nich ślizgało, eh to były czasy.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet ten szczególny zapach pasty był związany z szczególnymi dniami , kiedy dom przygotowywało się odświętniej.
      Serdeczności, Nino :)))

      Usuń
  3. U nas od zawsze dominują dywany. Jakoś nie wyobrażamy sobie życia bez nich. :) To też wszystko z powodu piesków, które się ślizgają na gładkiej powierzchni.
    Masz niemniej rację, skoro jest ogrzewanie podłogowe, to szkoda trzymać na nim dywan czy chodnik :)
    Miłych dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dni deszczowe, niech będą chociaż miłe dzięki ludziom.
      żczę więc wzajemnie miłych kontaktów:)
      Jeśli chodzi o podłogę, to latem będę musiała przynajmniej na części podłogi rozłożyć mały dywanik, bo promienie słoneczne odbijają się i oślepiają mnie. A wzrok mam niestety pod szczególną ochroną.

      Usuń
  4. Jeśli ładna podłoga, to po co zakrywać dywanem, szczególnie, że ogrzewana. Tańczyć lubię, ale jakoś nie za bardzo w parze, to i mniejsza groźba wywrotki :-) Nawet można to różnie zinterpretować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli para nie jest zgrana to wywróci się, bez względu na podłoże :))
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Lubiłem mistrza Kerna. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę sie, jak dziecko, kiedy odnajdę w sieci coś Kerna, czego wcześniej nie znałam. Ta poezja wyzwala uśmiech. Miłego początku roku!

      Usuń
  6. ja tak nietypowo zapytam jak wygląda całość podłogi? :D bardzo podoba mi się taki wysoki połysk, jaki to materiał? nie mogę nigdzie znaleźć też przypodłogowych listw mdf, które też byłyby takie błyszczące, a matowych nie chcę, bo będą się odcinać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podłoga lśni cała, Jedyny mankament - promienie słoneczne odbijające się od niej mogą oślepić. Muszę okna zasłaniać latem lub kładę w newralgiczne miejsce dywanik :)
      Podłoga jest podgrzewana. Płyty i listwy kupowaliśmy w 2005 roku w Leroy Merlin ( nie stanowiły kompletu - dobierałam sama) Całość w kolorze wywołującym ciepło. Ponieważ zakup był dość dawno, to nie jestem pewna, że teraz takie będą. Ważne jest, aby miały wysoki stopień ścieralności.

      Usuń
    2. Przepraszam, nie 2005r. ale 2015 :)

      Usuń
  7. Świetnie napisane. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie :)
      Witam na moim blogu :)

Krzysztof Krawczyk - Ostatni raz zatańczysz ze mną 



Jerzy Połomski - Cała sala śpiewa z nami