"Jeszcze wczoraj marzyłam o niebieskich migdałach i zachwycałam się eterycznym kwieciem migdałowca... ale umówmy się: od samego patrzenia na krzewy ogród się nie wypieli. Postanowiłam więc zejść na ziemię (dosłownie!). Jednak zanim dotknęłam pierwszej grządki, zrozumiałam, że moja relacja z naturą wymaga... specjalnego stroju i jeszcze większego dystansu.”
Wiosna nie puka. Wiosna wali w moje okna jak natrętny komornik, domagając się natychmiastowej spłaty długu w postaci posadzenia bratków. A ja? No cóż, ja mam plan. Mam wizję. Mam nawet konewkę. Problem polega na tym, że mam też dwie lewe ręce i głębokie przekonanie, że w ogrodzie najważniejszy jest... anturaż.
Akt I: Garderoba strategiczna
Zaczynam od stroju. Wiadomo – prawdziwa ogrodniczka powinna mieć ogrodniczki. Ja ich nie mam, ale mam za to czerwony turban. Pomyślcie sami: po co komu podkładki pod kolana, skoro nie zamierzam klękać przed żadnym chwastem? Moje kolana są zbyt dumne na spotkanie z czarnoziemem. Zamiast roboczego drelichu – złote rękawy i czerwone rękawiczki. Te ostatnie są kluczowe: maskują fakt, że obie moje ręce są lewe i absolutnie nieodróżnialne od siebie w kwestii braku talentu do pielenia.
Akt II: Ciężar gatunkowy
Staję przed moją konewką. Jest piękna, blaszana, srebrzysta – wygląda jak trofeum zdobyte w bitwie o ostatnią sadzonkę pelargonii. I tu pojawia się problem natury fizycznej: ona jest ciężka nawet na pusto! Kto wymyślił metal w erze lekkiego plastiku? Gdybym nalała do niej wody, musiałabym zatrudnić dźwig, a mój kręgosłup już po samym patrzeniu na nią domaga się melisy i masażu. Więc konewka stoi. Zdobi. Ja też stoję. I też zdobię.
Akt III: Konfrontacja z naturą
Patrzę na ziemię na grządkach i w doniczkach. Ona patrzy na mnie. Wyraźnie czuję jej oczekiwania, ale umówmy się: ja i prace ziemne to romans bez przyszłości. Ja jestem od wyższych celów – od marzeń o niebieskich migdałach i migdałowcach. Jeśli roślina chce przeżyć w moim towarzystwie, musi wykazać się dużą samodzielnością i nie liczyć na to, że w tych czerwonych rękawiczkach będę jej szukać korzeni.
Mój wniosek na ten sezon?
Zamiast kopać, będę kontemplować. Zamiast sadzić – będę pozować. Bo w ogrodnictwie, tak jak w życiu, najważniejsze to dobrze wyglądać, gdy wszystko inne więdnie ze śmiechu na widok Twojej „lewej” ręki do kwiatów.
<><><><><>
⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:
🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.
🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno.
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.
link tutaj
