Translate

piątek, 6 grudnia 2019

MIKOŁAJKOWE ZAKUPY BABCI


John Philip Falter (1910 – 1982) Over Flowing Tub

Wybrałam się wczoraj  do jednego ze  sklepów wielkopowierzchniowych (nazwy nie wymienię, nie będę robić żadnemu hipermarketowi  reklamy). Przecież Mikołajki dzisiaj, więc coś wnukowi wypadałoby podarować w imieniu tego dobrotliwego Świętego. Nie będę go przecież z niebios fatygować, bo z jego konia to już nawet kosteczek nie stało. A i zmarznąć by mógł po drodze odrobinkę, bo szczodrze się swoim płaszczem z biedakiem podzielił, a dziś w nocy trochę przymroziło.

Miałam zamiar kupić klocki lego.



Tylko klocki lego.
Nawet włożyłam sobie już je do koszyka. 
Ale przytulanki tak miłosiernie do mnie łypały tymi swoimi ślepkami, że nie mogłam się zdecydować. Najpierw chwyciłam bielusieńką o długiej szyi alpakę, ale i małpka filuternie wpraszała się do mojego kosza. I żeby nie to, że w ostatniej chwili doczytałam się, że jej atrybutem jest puszczanie...bąków, to by mnie zwiodła. Nie nie pozwolę, aby malpa  w zawody z moim wnukiem pod naszym dachem atmosferę psuła. I tak by z nim przegrała. Znam jego łatwość w tej fizjologii. Ale ja już małpce teraz nie daję szansy. W wyborze przytulanki wygrała  alpaka.  Można byłoby już do kas zmierzać, gdyby droga nie prowadziła obok stoiska z ciuchami dla kobiet. Wybrałam po dwie sztuki asortymentu, bo przecież przymierzalnia dopiero w domu i ewentualny zwrot odrzuconego egzemplarza towaru. Nie  mogę zrozumieć, dlaczego nie ma tu przymierzalni? Liczą na to, że leniuchy nie dokonają zwrotów?
Jeszcze artykuły spożywcze i zgrzana ( choć i tak moja kurtka i czapka z szalem jeździły obok mnie w koszyku)... podążyłam do kasy.
Rachunek - 550 zł. 
Zatrwożyłam się!
I co?
Zablokowałam kartę.
Myślałam, że to ze złości na sumę rachunku. 
Nie...
Przez pomyłkę zamieniliśmy z mężem swoje karty płatnicze, a ja uparcie wbijałam swój kod.

Zamiast z furią wszystko przeładować z moich toreb zakupowych do jednego ogólnego kosza sklepowego, to ze wstydu, że zatrzymałam kolejkę,  zobowiązałam się poroznosić te nieszczęsne zakupy na "swoje miejsca".
 Już nie zgrzana, ale zgotowana, bo przecież ich nie segregowałam w torbie wg sektorów, z których je pobierałam, jeżdziłam tym wózkiem "tam i nazad", aż chyba  małpa na swoim stoisku zaczęła... popuszczać bąki, nie ja...zapewniam. Pewno się na mnie zemściła, ża odrzucenie.
Końcówkę tych niedoszłych zakupów i tak wyładowałam w jakiś wolnostojący koszyk.
Wiem, że obsługa jest zapracowana, więc zanadto jej nie dociążyłam.

Postanowiłam, że jutro z rana kupię wnukowi jakiś samochód, ale już w innym sklepie. 
Przemyślałam przy okazji, że:
- przytulanek wnuk ma tyle, że nie nadążamy prać, a i tak zwierza się tylko wybranemu misiowi,
- wszystkie te ciuszki, które zamierzałam zakupić i tak powielałyby podobne, zalegające szafę,
- artykuły spożywcze nie stanowiły produktów potrzebnych właśnie na ten dzień, śmierć głodowa nam nie groziła.

To był potrzebny kubeł zimnej wody na moją rozgorączkowaną zakupami głowę.
Przez to "zaoszczędziłam" kupę szmalu!
A na Mikołajki kupiłam dziś rano mały samochodzik, z kolekcji, którą uwielbia wnuczek. A co... jestem szczodra :)))



Nie przyznałam mu się, co ewentualnie mógłby od babci dostać, gdyby jej przypadek nie wylał zimnej wody na starą a głupią głowę.

Może i dobrze, że tego statku nie kupiłam, bo mogłoby się stać tak, jak na tej ilustracji .






A jak wyglądały emocje tej rodzinki, gdyby przyjrzeć się każdej osobie oddzielnie?







Czy to czasem nie babcia kupiła ten stateczek wnukowi?
Ale mi jest jej żal...
Nie mniej, niż malucha... 



 Najlepsze prezenty ukryte są w sercach...

Coraz bliżej śwęta - Natalia Kukulska



Santa Claus is Coming To Town - Frank Sinatra HQ Christmas





Lepiej uważaj, lepiej nie płacz
Lepiej nie denerwuj się, 
powiem ci dlaczego,

Święty Mikołaj przybywa do miasta
On robi listę sprawdza ją dwa razy,
Dowie się kto był niegrzeczny i grzeczny
Święty Mikołaj przybywa do miasta.

Widzi cię kiedy śpisz
On wie, kiedy nie śpisz,
Wie, czy byłeś zły czy dobry,
Więc bądź dobry na miłość boską!

Lepiej uważaj, lepiej nie płacz
Lepiej nie denerwuj się, powiem ci dlaczego
Święty Mikołaj przybywa do miasta,
On robi listę sprawdza ją dwa razy,
Dowie się kto był niegrzeczny i grzeczny
Święty Mikołaj przybywa do miasta.

Chłopcy i dziewczęta są w krainie zabawek
Będą mieli jubileusz
Zbudują krainę zabawek
Dookoła choinki

Lepiej uważaj, lepiej nie płacz
Lepiej nie denerwuj się, Powiem ci dlaczego
Święty Mikołaj przybywa do miasta,
On robi listę sprawdza ją dwa razy,
Dowie się kto był niegrzeczny i grzeczny
Święty Mikołaj przybywa do miasta.


CZY ZABIELI SIĘ JESZCZE TEN ŻAGIEL?

Winslow Homer - Dad Coming - Domena Publiczna

Odbieranie sztuki przez użytkownika, nieważne czy uznanych dzieł literatury, muzyki , malarstwa itp, czy tych niższego lotu,  będzie uwarunkowane subiektywnie. Subiektywizm w czystej postaci może być tylko w sytuacji, kiedy ktoś nie podchodzi do oceny takiego dzieła zawodowo, bo jest krytykiem sztuki lub wyedukowanym specjalistą w danej dziedzinie, pozwalającej na spojrzenie obiektywne.
Moja edukacja w zakresie malarstwa jest raczej powierzchowna, na pewno nie akademicka, co zdaje się, pozwala mi spojrzeć na sztukę w tej dziedzinie bardziej subiektywnie.

Chciałabym przedstawić ocenę wybranych dzieł Winslowa Homera (1836-1910) jednego z najwybitniejszych malarzy amerykańskich.
Wybrałam te o tematyce marynistycznej. 
Malarz obserwował trudny styl życia mieszkańców angielskiego wybrzeża, dokąd w ostatniej fazie swojego życia przeniósł sie z Ameryki. 
Obserwował ciężką pracę osamotnionych, stęsknionych, ale zapracowanych kobiet, ciągle oczekujących na swych mężczyzn  przebywających w tym czasie  na połowach ryb.
Taka sytuacja nie dotyczy wyłacznie tamtych mieszkańców klifu angielskiego. 
My tu w Polsce też mamy żony marynarzy, które utożsamiają się z sytuacja treści piosenki , Którą tak pięknie wyśpiewała Alicja Majewska 
(słowa: Wojciech Młynarski, muzyka  Włodzimierz Korcz)

"Jeszcze się tam żagiel bieli"


Wyszły kobiety na morski piach, stanęły nad wielką wodą,

stare, młode, całe we łzach...

I z wiatrem leciały od lądu, bezradne i mokre od łez,

spojrzenia aż po horyzontu jasny kres...

Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców, którzy odpłynęli,
nadzieja wciąż w serc kapeli na werbelku cicho gra...

Wrosły kobiety w nadmorski brzeg,
w czekaniu swym i cierpieniu, jak kamienie, tnąc fali bieg.
I z wiatrem leciało od lądu milczenie ich oczu i rąk,
daleko, aż po horyzontu jasny krąg...
Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców, którzy odpłynęli,
nadzieja wciąż w serc kapeli na werbelku cicho gra,
bo męska rzecz być daleko, a kobieca - wiernie czekać,
aż zrodzi się pod powieką inna łza, radości łza.

Męska rzecz - dognać w biegu i uśmierzyć grzywy fal...
Nasza rzecz - stać na brzegu, stać i wierzyć i patrzeć w dal...

Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców, którzy odpłynęli,
nadzieja wciąż w serc kapeli na werbelku cicho gra,
bo męska rzecz być daleko, a kobieca - wiernie czekać,
aż zrodzi się pod powieką inna łza, radości łza.
Bo męska rzecz być daleko, a kobieca - wiernie czekać,
aż zrodzi się pod powieką inna łza, radości łza.


Tak nastrojeni bardzo subiektywnie odbierzemy, mam taką nadzieję, poniżej zamieszczone obrazy ilustrujące to nieustanne oczekiwanie kobiet i lęk o życie ojców, braci, mężów czy synów.

Homer Winslow - Where are the Boats aka On the Cliffs

Winslow Homer - The Fisher Girl-1894 (trivium art history)


Winslow Homer - Young woman on rocks standing 



          Winslow Homer - Watching the Breakers (1891)


Details about Homer Winslow - The Lookout Print

                                      Winslow Homer - The Gale

Poszukując informacji w sieci na temat Winslowa Homera, natknęłam się przy okazji na opinię pewnej wykształconej w dziedzinie sztuki Amerykanki, która na omawianym w tym poście artyście nie zostawiła suchej nitki.
No cóż feministka.
Dała opis "obiektywnie" swych subiektywnych wrażeń jako  wizualny odbiorca dwóch jego obrazów.

Pierwszy to:
"Lina życia" - Winslowa Homera, 1884, olej na płótnie, 29 x 45 cali.


Drugi:

Winslow Homer „Undertow" ( Cofająca się fala morska), 1886, olej na płótnie, 30 x 48


W obudwu obrazach ja osobiście widzę empatię twórcy wyrażoną w przedstawionych obrazach. Przedstawia kruchość ludzkiego życia, nie tylko w walce z żywiołem. W żadnym z tych obrazów, nie zauważam jakiegoś uwłaczenia godności kobiecej. Fakt,  iż czasy, w jakich żył artysta, to jeszcze nie czas na pokazywanie wdzięków kobiety, ale kto tu analizowałby taki kontekst?

 Mokra tkanina otula ciało kobiet, eksponując jej kształty?
Czy to jedyna możliwość w tych czasach, aby "przemycić" seksizm w sztuce?
Do tej pory raczej wylewający się biust z dekoltów nikomu nie przeszkadzał, ale teraz namalowanie nóg z prześwidującymi pod mokrą tkaniną udami już wystarcza, aby autora obrazu  postawić pod pręgierzem osądu feministek?

Jakoś dziwnym trafem feministka nie skrytykowała tego obrazu Winslowa Homera.

Eagle Head, Manchester, Massachusetts, 1870, Winslow Homer 


Bardziej feministkę zabolało, że w tych dwóch pierwszych obrazach kobiety przedstawione są jako bezwładne, omdlewajace  ciała, podczas gdy mężczyźni to niemalże kulturyści.

A jak przedstawić omdlałą kobietę?




Ratownik  "kulturysta" to beeee!




Może ciekawiej byłoby, gdyby chucherko samodzielnie  bohatersko ruszyło do ratowania kobiet?
Moja feministka oburzona jest tym, że Homer wyznaczył z góry miejsce dla kobiet:

 morze bezkresne dla silnego i władczego mężczyzny, a kobieta ewentualnie łowi przy nadbrzeżu rybki, podczas jego nieobecności i przede wszystkim wiernie na niego czeka.

Feminizm i wierność?

 W tym czasie kobiety walczyły o prawa wyborcze, więc nawe w sztuce, wg feministki, nie powinno sprowadzać je do bezwładnego  omdlewającego ciała. To ukryty polityczny szowinizm malarza - tak twierdzi feministka w 21 w.
A więc oczekiwanie z utęsknieniem na biały żagiel, nawet symbolicznie, to nie honor dla feministek.

Nie sądzę, że ta pani zna piosenkę " Jeszcze się tam żagiel bieli". 
Ale by się twórcom i wykonawczyni tego utworu dostało od feministki!