Translate

wtorek, 30 czerwca 2026

ŚWIATEŁKO W TUNELU WSPOMNIEŃ. CZ.I

 

   Anna wsiadła do pociągu, mocniej dociskając do siebie Maksa. Mój czworonożny towarzysz, jak to on, kompletnie nie przejmował się upałem ani podróżą – interesowało go wyłącznie nowe otoczenie. Cel tej podróży był jasny: odwiedziny u taty.

art by Nadia Tsakova - Kobieta w bieli


   W przedziale Maks błyskawicznie skradł serce młodego mężczyzny siedzącego naprzeciwko. Między psem a nieznajomym od razu narodziła się nić porozumienia, co Annie ogromnie ułatwiło nawiązanie rozmowy. Szybko okazało się, że oboje zmierzają do tej samej, małej miejscowości. Do miasteczka, z którego Anna pochodziła.

 „Jak to możliwe, że zupełnie się nie pamiętamy?” – pomyślała, przyglądając się jego rysom. Z drugiej strony, Anna bardzo wcześnie opuściła rodzinny dom. Zaraz po szkole średniej poszła do pracy. Nie dostała się na wymarzoną uczelnię, więc na rok „zawiesiła się” w pracowni graficznej, by utrzymać pion. Po roku ponowiła próbę. Znowu klapa. Dopiero za trzecim razem, dzięki uporowi, otworzyły się przed nią drzwi ASP.

   Współpasażer przedstawił się jako Ivo. Teraz Anna była już pewna – wcześniej się nie spotkali. Tak oryginalne imię na pewno zapadłoby jej w pamięć.

   Nagle pociąg gwałtownie zwolnił i zatrzymał się „w szczerym polu”. Choć może niezupełnie szczerym, bo wokół gęstniał stary, tajemniczy las. Zaintrygowana Anna wyszła na korytarz. Oparła się o ramę okna, wychyliła głowę i spojrzała w przestrzeń...

art by Nadia Tsakova - Kobieta w bieli


   Serce zabiło jej mocniej. Na zewnątrz, wzdłuż nasypu, szła samotna sylwetka.

   „Nie... to nie może być on. A jeśli tak?”

  W jej głowie eksplodowało głośne, natrętne wspomnienie, zagłuszając racjonalne myśli. Jeśli pociąg zaraz ruszy, już nigdy się nie przekona. Zanim zdążyła pomyśleć o konsekwencjach, zadziałał czysty impuls. Nacisnęła klamkę ciężkich drzwi wagonu i wyskoczyła prosto na tłuczeń kolejowy.

art by Nadia Tsakova - Kobieta w bieli


    Dopiero gdy poczuła pod stopami ostre kamienie, dotarło do niej, jak absurdalna to sytuacja. Miała na sobie elegancką, białą sukienkę i wysokie szpilki, które teraz drastycznie utrudniały każdy krok. Chwiejąc się na boki i machając trzymaną w ręku kolorową apaszką, zaczęła iść przed siebie. „Oby tylko pociąg nie ruszył...” – kołatało jej w modlitwie.

    Ale pociąg ruszył.

  Głośny, metaliczny świst i huk przyspieszających obok niej wagonów zadziałał jak kubeł zimnej wody. Otrzeźwienie przyszło natychmiast, a wraz z nim paraliżujący strach.

  – Maks... – szepnęła z przerażeniem, patrząc na znikający w oddali czerwony ogon pociągu. – Co ja zrobiłam... Maks!

  Tymczasem Maks, absolutnie nieświadomy faktu, że jego pani właśnie została na torach w szczerym lesie, siedział spokojnie w przedziale i z pełnym zaufaniem spoglądał prosto w oczy Ivo...

Ciąg dalszy nastąpi...

<><><><><><><><><><><<><<><><<><>


Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj


JAK MOŻNA NISKO UPAŚĆ?

    Nie wiem , o czym to ma świadczyć, ale od dłuższego czasu z większą przerwą, a jednak kontynuując ... zaczęłam rozmawiać ze zwierzętami, jak św. Franciszek. Ale przecież, ja ani Franciszkiem nie jestem, ani tym bardziej święta.


   I to z "wysokiego c" zaczęłam. A z takiej pozycji, kiedy już osiągnięto szczyt, tylko spaść można. Wiem coś o tym, bo w chórze uczelnianym w pieśni Karola Szymanowskiego "Słowik"
odważyłam się nagle ( bez uprzedzenia) zaśpiewać partię słowika spadającego z niebios wprost do morza.

"Zdaje mi się nieraz, że Bóg się pomylił,
miast serca zamknął w piersiach mych słowika.
Co milczy we dnie, a gdy noc nastanie
miłosną w gwiezdne niebo bije pieśnią"

(autor tekstu: Zofia Szymanowska) 1898-1946)


  Nie wiem, czy się zbłaźniłam, czy tylko zaskoczyłam koleżanki i kolegów, a przede wszystkim samego profesora. Wcześniej na próbach tę część "załatwialiśmy akompaniamentem" instrumentalnym. 

   Miałam szeroką skalę głosu - ale przecież nie był to jednak koloraturowy sopran - więc pomyślałam sobie... a , co tam... raz kozie śmierć... I dałam z siebie wszystko , aż ptaszyna chlupnęła w wodę. 

   Czy żałuję? 
Nie. Nabrałam dzięki temu większej pewności siebie. Ale przez takie nieprzemyślane ruchy, bez jeszcze nie wyćwiczonych technik oszczędzania strun głosowych, teraz już nawet głosu na niesfornego wnuka nie jestem w stanie podnieść.

 Zresztą do obecnych kłopotów ze strunami głosowymi przyczyniło się roczne prowadzenie lekcji muzycznych i choru w szkole  podstawowej. A wtedy jeszcze preferowałam jako "środek dydaktyczny" swoje własne struny głosowe, a nie  struny skrzypiec. 

    Ale "nie o to, nie o to - nie o to.," jakby to powiedział aktor z Kabaretu Mumio, w skeczu o kawie, kawusi i Pani Serwusowej. ( Charakterystyczny fragment opiera się na słynnym, nieco zblazowanym i przeciągłym zachwycie nad smakiem kawy okraszonym słowami: "kawa, kawusia... no, no, no... przepychota") tutaj

Ad rem

A może to moje wysokie "C"  to był wywiad ze słoniem z Poznańskiego ZOO?




   Zatem z tej wysokości spadłam ... na psy, konkretnie na moją puszystą zadziorną Toffi.

    Myślicie, że niżej już nie można? 

   A ja tak leżąc na tym padole rozmawiałam i rozmawiam nadal z naszą Toffi. tutaj akurat za daleko od innych ludzi nie odbiegam, bo nie jestem z tą przypadłością odosobniona, tyle, że, jako blogerka, prowadzę obustronną wymianę zdań. Mało tego ona wciąga mnie czasem w swoje zatargi  z pawiem, bocianem, a nawet z kogutem zza płota. Ja o moich kontaktach ze szpakami już nie wspomnę.

   Teraz mi jeszcze będziecie wypominać, że jednak niżej upaść można?
Macie na myśli Panią Muszyńską?
No cóż... jednak znaleźlibyście na potwierdzenie tego dowód na blogu tutaj

<><><><><><><><><><><<><<><><<><>


Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj