Translate

sobota, 23 maja 2020

PODAROWAĆ CZAS

Zbliża się Dzień Dziecka. W moim domu jest taki maleńki człowiek, który ten dzień będzie obchodzil po raz pierwszy w życiu. Zapewnienie miłości dostał już , nim do tego domu został wniesiony. Mój "gladiator", "jeżyk", potrzebuje większego wsparcia tutaj
Postanowiłam więc, że oprócz miłości podaruję mu swój czas,  nie tylko z okazji i w dniu umówionym jako jego święto. Czas mojej nieobecności w blogerze prawdopodobnie będzie trwał przez kilka miesięcy  (jeśli tak długo wytrzymam) .
Przy okazji również Kuba skorzysta z tego, że babcia "uwolni sie od komputera i pobawi się z nim dłużej"



Kochani, dziękuję za wszystkie ewentualne komentarze do tego wpisu, proszę, nie oczekujcie tym razem odpowiedzi. Będę za Wami przez ten czas tęsknić.


wtorek, 19 maja 2020

SZEWSKA PASJA

(Źródło: Pixabay.com)

Złoszczę się i wcale się tego nie wstydzę. Przecież to naturalne.
Chyba jednak nie tędy droga. 
Gdyby wszystkie moje emocje były jawne, to nie wiem, czy moje środowisko, w jakim teraz funkcjonuję, czyli rodzina pracująca zdalnie byłaby z tego zadowolona. Muszę zatem zarządzać swoim nadmiarem energii świadomiej, ale nie mogę  jej, patrząc z drugiej strony, kumulować, bo nic w przyrodzie nie ginie. Gdzieś i tak znalazłaby ujście. Z pomocą przychodzi mi muzyka. Wstaję od stołu i zaczynam w jej takt  pląsać. Muszę za wszelką cenę rozluźnić napięte mięśnie. 
Skąd tak się spięły? 
To wszystko stres przez tego koronawirusa. 
Spięty umysł ma wpływ na spięcie ciała. Jest też sytuacja odwrotna. Rozluźnione ciało spowoduje rozluźnienie umysłu, a ten uruchomi optymistyczne myślenie.


Na poziomie emocjonalnym człowiek, który nie odreagowuje, jest jak naczynie, które z każdą sytuacją stresową wypełnia się coraz bardziej i bardziej, aż dojdzie do sytuacji, która będzie tą jedną kroplą mogącą przelać całą czarę goryczy. Wtedy dochodzi do wybuchu emocjonalnego, reakcji zupełnie nieadekwatnej do danej sytuacji. Jest to bowiem reakcja na wszystkie sytuacje, które się w nas skumulowały, a których nie mieliśmy okazji odreagować. Takie zachowanie może w konsekwencji pogorszyć relacje (...) z bliskimi osobami.



Ja na szczęście mam swoją muzykę, członków rodziny z poczuciem humoru, a przede wszystkim wnuków, z których ten starszy czasem rozśmieszy do łez, a kiedy indziej wspólnie z dziadkiem  ... niestety... doprowadzą do szewskiej pasji.
 Przed chwilą współczujący wnuk chciał babcię z reumatyzmu wyleczyć, twierdząc, że ma ziołolek z naszego ogrodu. 
- Babciu ufasz mi?  Ślepo ufasz?
 To zamknij oczy, a wystaw dłonie.
I czym zostałam poczęstowana?
Podobno ma mi pomóc....pokrzywa...
Co za wyraz miłosierdzia... 
Nie wiem, czy dziadek ma w tym udział, bo razem brykają po ogrodzie. Gdybym naprawdę była w stanie szewskiej pasji, wówczas dopadłabym chłopaków i sprałabym im gołe pupy wiązanką pokrzywową.
A że jestem "niezwykle spokojnym człowiekiem" (co, jak wiecie, nie jest tak zupełnie zgodne z tym, jak zaczęłam ten wpis), to ... puszczę im tym razem płazem.
Związek frazeologiczny "szewska pasja" w tym przypadku użyty ponad miarę, jak u Wiesława Michnikowskiego.


Czyli już ustalone, że nie jestem jakąś furiatką. Użyłam tego określenia trochę na wyrost, przecież nie jest ze mną tak, jak z Marsem, który w amoku dopadł Kupidyna


Ogarnięty gniewem wojownik bije pejczem leżącego na ziemi nagiego chłopca z zasłoniętymi oczyma. Rozwścieczonego boga stara się powstrzymać matka dzieciaka. Rozrzucone strzały, uciekające gołębie potęgują grozę. Obraz interpretowany jest jako alegoria pogardy dla namiętności. Mars karze Kupidyna za swoją zmysłową relację z piękną boginią, która odciąga go od obowiązków właściwych bogu wojny.

Bartolomeo Manfredi - Mars pokonuje Kupidyna
Źródło: Edusens,pl
Benigno Bossi - Venus karze Kupidyna
Źródło: Edusens.pl

Venus karze Kupidyna - autor nieznany
Źródło: Pinterest


Pasja jest wyrazem wieloznacznym, używanym do określenia kilku skrajnie odmiennych uczuć o ogromnym natężeniu.



Wyraz został zapożyczony z łaciny. Zapisano go po raz pierwszy w polskim tekście w XVI wieku. Wówczas używany był wyłącznie w religijnym kontekście. Nazywał cierpienie i mękę Chrystusa. Z czasem jego znaczenie zostało rozszerzone i pasją zaczęto nazywać nabożeństwa wielkopostne poświęcone rozpamiętywaniu męki Pańskiej oraz dzieła sztuki związane z kultem, np. mały krzyżyk nazwano pasyjką, utwór muzyczny poświęcony cierpieniu Chrystusa pasją.

Od początku XVIII wieku wyraz zaczął być używany także w znaczeniu bardzo dużego zaangażowania w robienie czegoś, co się bardzo lubi robić. Językoznawcy dopatrują się tu wpływów francuskich. I tak zaczęto mówić o pasji naukowej, pasji do flirtowania, zabawy z pasją. Lubiano grywać w karty pasjami i z pasją zajmować się przyjemnościami.

W XIX wieku wyrazem pasja określano także silny niepohamowany gniew, wściekłość, furię. Wówczas pojawiły się w języku polskim takie związki frazeologiczne jak wpadać w pasję i doprowadzić kogoś do pasji.

Szewska pasja to wyrażenie, które odwoływało się do społecznego doświadczenia użytkowników języka. Otóż szewcy mający częsty kontakt z klejami i chemikaliami, niestroniący dodatkowo od alkoholu, narażeni byli na skutki działania mieszanki tych substancji. Uchodzili za osoby, które nie potrafią zapanować nad negatywnymi emocjami i dopuszczają się aktów przemocy wobec bliskich.



Do takiej pasji został doprowadzony bohater filmu, którego gra Louis de Funès

Louis de Funès: Oscar (1967) - Boutonneux  - YouTube




Źródło:
 Prawo.pl
Edusens.pl

poniedziałek, 18 maja 2020

WIĆ SIĘ, JAK PISKORZ

- Babciu, ale mam strzały!
Mowa o strzałach do zabawkowego łuku. Ale czy on taki zabawkowy, to nie powiedziałabym, bo szkodę na zdrowiu można nim też wyrządziić, jakby się bardzo postarał. Mój wnuk bardzo się chyba nie starał, bo jest dość zręczny i nieraz samo tak jakoś wychodzi. 
Może jednak wrócę do wczorajszego dnia.
Kuba wpadł, jak oparzony z zewnątrz do domu z żalem
- Mamuuuuś, a dziadziuś złamał mi strzałę!
Nie zatrzymywałam go, przeleciał, jak strzała w całej swojej okazałości obok mnie, pędząc do góry na skargę.

Okazało się, że kilka razy celował w dziadka, mimo ostrzeżenia, że jak trafi w niego, to w konsekwencji dziadek nie udokuruje jego łepetyny laurowym wieńcem... ale unieszkodliwi strzałę. 
Widocznie chciał się przekonać, co za sposób unieszkodliwienia dziadek ma na myśli, więc zaryzykował ... i z premedytacją trafił.
 W konsekwencji strzała poszła w drebiezgi.
Nie....takiego zakończenia to się wnusio nie spodziewał. Wszakże to nie były zawody, bo dziadek nie miał łuku, ale umowa dżentelmeńska była? 
Wieczorem , przyniesiony "na barana" przez tatę, miał przeprosić dziadka, ale skruchy od razu nie było.
- Kuba w jakim celu mnie dusisz na karku?  Co masz do powiedzenia dziadkowi?
- Ja? Nic... to tatuś mnie zmuszasz, abym dziadziusia przeprosił?
- A nie masz , za co?
.....
- Dziadziuś, ja cię jednak z miłością, serdecznością przepraszam, że strzeliłem w ciebie. Już nie będę, zresztą, sam wiesz, że to niemożliwe, nie mam już strzały. Nawet gdybym miał, to drugi raz mi się nie musi udać.
- Kuba ale się motasz. Prosta sprawa, jak strzała... będziesz próbować strzelać do człowieka?
- Nie, nie będę , obiecuję.
To było wczoraj, a dzisiaj...
Dzisiaj chyba dziadkowi żal się zrobiło wnuka, więc nim młody pojawił się na bajkach już został powiadomiony, że ma nową z regulowaną wysokością stopkę do rowera (przy poprzedniej rower nie był wystarczająco stabilny).
Radość Kuby była jeszcze większa, kiedy dowiedział się, że razem z dziadkiem pojadą na rowerach w wierzbową uliczkę w łąki, wytną sobie kilka wierzbowych gałązek i wystrugają z nich kilka strzał z prawdziwego zdarzenia.
Wycieczka się udała, spotkali 2 sarenki po jednej stronie drogi, a po drugiej leżała mlodziutka, chyba dopiero urodzona sarenka, bo jeszcze nie umiała podnieść się pewnie na nogi. Kuba był obok niej na wyciągnięcie ręki. Nie posiadal się z radości.
Po przyjeździe do domu sam strugał jedną ze strzał kozikiem dziadka. Jest cieńsza i dalej "niesie", niż ta złamana. Pozostałe dopracował dziadek.

Przy obiedzie rozmowa toczyła się wokół dzisiejszych przeżyć. 
Nawiązałam do aktualnego hobby sportowego wnuka:
- Kuba , teraz z ciebie taki mały Tell.
- Nie słyszałem o Telu. Kto to taki?
- Też strzelał z łuku. Potrafił jabłko na głowie...
...i tu zimne i srogie spojrzenie całej rodziny i wymachiwanie rąk w moim kierunku ...
Wszyscy widzą, jak wiję się jak piskorz, aby odwrócic uwagę od Tella.
Rozumiem... zmieniamy temat... kontynuuję:
...co ja to mówiłam... aha... potrafił jabłko na głowie nosić i wcale mu nie spadało na ziemię. Taki był z niego ekwilibrysta. W ogóle był zdolny facet.
Wszyscy widzą, jak wiję się jak piskorz, aby odwrócić uwagę od Tella. Sama nawarzyłam piwa, to i go wypiję.
O Adamie i Ewie nie będę chyba mu opowiadać, aby odwrócić uwagę od Wilhelma Tella.
 - Ale inny pan, nazywał się Newton, bardziej "znany jest z jabłka". To on bardzo dawno temu, siedział sobie  pod jabłonią, kiedy niespodziewanie jabłko spadło mu  na głowę i w ten sposób odkrył bardzo ważne prawo . 


(źródło: Wikikids)


- Jakie babciu? - ...że dwa przedmioty, które mają swoją masę, jakby ci tu powiedzieć... czyli  mają jakiś cieżar...  przyciągają się wzajemnie. Ziemia przyciągnęła jabłko. Zresztą jabłko samo dążyło swoją zdolnością przyciągania do ziemi.


A po co ja ci to wszystko tłumaczę? Za mały jeszcze jesteś na taką naukę. 

 Sama nawarzyłam piwa, to i sama go piję.


Czy on dziadka w głowę trafił? Czy po zasięgnięciu wiedzy o Wilhelmie próbowałby... czy jest to możliwe, strzelać w jabłko... ale kto odważyłby się mu statystować?
Ja... na pewno nie! Musieliby mnie do fotela przywiązać.



- Kuba, a w co ty dziadka trafiłeś?
- Babciu zmieńmy temat... Jak ja używam słowo, jakieś, np. dupa, to od razu zmieniasz temat, a ty sama zaczynasz...
Ale babciu, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...
Gdyby dziadziuś mi tamtej jedynej strzały nie złamał, to bym nie miał teraz ich kilka  "cienkich i lepiej strzelających".
- Kuba, nie każde zło wychodzi na dobre. Można najwyżej wyciągnąć z niego naukę, jak postępować nie wolno.
Zły wniosek Kuby, oj zły. Dziadek chyba pospieszył się z tymi nowymi strzałami. Przecież to wygląda, jak ten wieniec laurowy za strzał, ale w co?
Muszę dociec, gdzie on dziadka trafił. Wszyscy nabrali wody w usta.
I już wiem, Kuba tajemnicy długo utrzymać nie umie....bo nie sądzę, że nie chciał dziadka wprowadzić w zażenowanie (już cała rodzinka, i tata i  mama, już wiedzieli), gdzie trafił, tylko babcia jest z całej rodziny nieświadoma. Śladu jednak na głowie dziadka nie widać.
Wreszcie zostałam sama z Kubą. Zaczynam drążyć.
- Babciu, to jednak mogę użyć tego słowa bezkarnie?
- Bezkarnie...? Kuba jest takie powiedzenie :"Mądrej głowie dość po słowie...". Domyślam się. Bałam się, że w głowę ucelowałeś. 
- Najwyżej, babciu, dziadek będzie miał trudności z jazdą na rowerze. Ojej, a on przecież już dzisiaj ze mną jeździł! To go musiało boleć!

A tyle mogłabym mu na temat zabaw z łukiem powiedzieć, jako przestrogę, np, o tym, jak kilkuletni chłopiec, kolega jego mamy, ucelował strzałą w kość policzkową obok jej lewego oka, a potem się dziwił, że poszła na skargę do jego mamy, a już taki ładny kolor, z zielonego na żółty się zmienia, ten ślad od celowania. 
Nie przeszkodziło to wcale, aby mama Kuby, jako mała dziewczynka, dalej bawiła się z kolegą, jak ślad się zagoił.
Wspominałam już o tym w jakimś starym wpisie, bo o strzałach z łuku też już na tym blogu było. 
Konia z rzędem temu , kto wie, w którym wpisie :)
Na 100% to nie pamiętam, czy Kubie już  tej przygody kiedyś nie opowiadałam.
Dochodzę do wniosku, że bloger, który gubi się we własnych 580 wpisach, powinien tę pisaninę zakończyć.

sobota, 16 maja 2020

MAORYSKI TATUAŻ


(Wódz maoryski z twarzą
 przyozdobioną tatuażem moko)

Dzisiaj będę pełnić rolę fryzjerki. Skrócę fryzurkę jednemu z dorosłych mężczyzn z mojej rodzinki. Młodszy już był w tym tygodniu ostrzyżony, jak mała owieczka z pewna różnicą. Trochę się rzucał, bo babcia...
- gdzieś za włosek pociągnęła, to nic, że jedna strona tylko obcięta, on już serdecznie, z miłością... ale dziękuje. 
Cwaniaczek, kiedy chce coś wydębić od dziadka, zaraz przybiera ostatnio minkę odpowiednią i prosi, z figlarnym spojrzeniem, używając tej nowej dla siebie i nas formy:
Dziadziuś, proszę cię z miłością, serdecznościa i wiernością o.....
Nie wiem, czemu dodaje dla wzmocnienia wyrazu tę wierność...?
Może dlatego, że dziadek od razu nie reaguje, więc przyda się jeszcze jakieś określenie dodać.
W każdym razie ta owieczka udobruchana dała się jakoś ostrzyc nożyczkami "ponad palcem". Czuł już tylko przyłożoną dłoń do głowy i ponad nią, nie dotykając łepetynki, mogłam operować bez oporów.
Całe szczęście , że nie każą mi w rodzinie pełnić innych ról. Nie nadaję się np. do .... tatuowania ciała. Bywają przecież upiększania przez permanentny tatuaż.
Już nie wspomnę tego tatuażu ogólnie rozumianego.
I tak dochodzę do sedna sprawy , bo o tym będzie w tym wpisie.



Tatuaż był z pewnością znany z zamierzchłej starożytności, bowiem w Biblii w Księdze Kapłańskiej 19,28 znajduje się zakaz tatuowania ciała. O tatuażach wśród starożytnych plemion Brytanii pisał Pomponiusz Mela, podając, że tatuowali sobie skórę kolorem niebieskim.Trakowie tatuowali dzieci z szanowanych rodzin, natomiast u Getów tatuowano niewolników. U Rzymian tatuaże nanoszono skazańcom na twarz lub inną część ciała.


Średniowieczny autor muzułmański, Ahmad ibn Fadlan opisał tatuaże wikińskie. Przez kolejne wieki w Europie i Ameryce tatuaż uważany był za tabu dozwolone jedynie w subkulturze więziennej oraz światku przestępczym. Zwyczaje te znalazły poparcie w odniesieniu do wschodnich tradycji, w których tatuaż świadczył o klasyfikacji w hierarchii mafii (zobacz  Yakuza, Triada).

Obecnie tatuaż coraz rzadziej postrzegany jest jako tabu  czy oznaka powiązań przestępczych, choć wiele młodzieżowych gangów nadal stosuje tę formę potwierdzenia lojalności. Niektóre społeczności religijne (np. Świadkowie Jehowy wystrzegają się tatuowania ciała. (Wikipedia)



Wspomnieć chcę o pewnym tatuażu "moko kauae"
Pierwotnym znaczeniem tatuażu były obrzędy rytualne. W wielu kulturach mogli sobie pozwolić nań jedynie nieliczni – najczęściej plemienni wojowie . Tego typu ozdoby wojowników były szczególnie rozpowszechnione w kulturach polinezyjskich , gdzie do wykonania tatuażu uprawniało dopiero zabicie wroga i zdobycie jego (wytatuowanej) głowy. Samo słowo „tatuaż” wywodzi się właśnie od samoańskiego  tatau, zapisanego przez XVIII w. podróżników. Najbardziej znane są maoryskie  tatuaże twarzy, zwane moko.

Moko (maorys. tā moko) – tradycyjny maoryski tatuaż ciała i twarzy. Jeden z elementów tożsamości i dziedzictwa narodowego autochtonicznej ludności Nowej Zelandii.




Moko na rycinie z 1908 r.

Wikipedia



Tatuowanie twarzy jest powszechne wśród wszystkich mieszkańców Polinezji . Na Nowej Zelandii zwyczaj moko był wyrazem statusu społecznego, m.in. ze względu na koszt jego wykonania był dostępny tylko dla wodzów plemiennych i znamienitych wojowników. Co do zasady prawo do moko posiadali tylko mężczyźni, aczkolwiek kobiety czasem miały tatuowane okolice ust i brody (tych tatuaży nie nazywano moko). Po zakończeniu „wojny muszkietów” , które doprowadziły do wyniszczenia części klanów oraz do ogólnego upadku kultury Maorysów, stopniowo odchodzono od moko aż do zupełnego zaniechania jego stosowania pod koniec XIX w. (Wikipedia)
Jednak  pewna prezenterka wiadomości "1-News" nowozelandzkiej telewizji Oriini Kaipara, która w ubiegłym roku została ogłoszona najlepszym reporterem spraw maoryskich, spędziła 9 m-cy wśród swoich rodaków, planując swój tatuaż na ustach i brodzie.

Oirini Kaipara

Czemu postanowiła wykonać sobie "taki makijaż"?
Jej debiut telewizyjny, nagrody nie mogą, wg niej, zatuszować tego, skąd pochodzi. Chce pokazać, że jest jedną z Maorysów. Aby bardziej, a nawet dogłębniej to odczuć, postanowiła ten tatuaż wykonać. Musiała, wg, ich obyczajów uzyskać zgodę mąża. Nie jest to przecież makijaż zmywalny.  Aby zająć stanowisko w sprawie tych tatuaży, sama postanowiła ten proces przejść,  nawiązując jednocześnie  do tradycji.
Oriini pochodzi z Zachodniej Auckland, wychowała się w dzieciństwie w tradycji te reo i Maorysów, uczęszczając do szkół językowych Maorysów aż do późnej młodości. Jako jedna z najbardziej znanych reporterek Maorysów z Aotearoa, jedną z misji Oriini przyjęła teraz normalizację jej języka i kultury za pomocą moko kauae, które wykonała  w styczniu 2019 roku w Australii, bo tam znalazła renomowanego tatuażystę , rodowitego (w 100%) Maorysa.

„Rozbudziło we mnie pragnienie zdobycia moko kauae. Wcześniej byłam przeciwna zdobywaniu jednego dla siebie. O piekle nie było mowy”, śmieje się. „To był szok dla mojego środowiska, kiedy się dowiedzieli - i nie wierzyli, że przez to przejdę!” 


Tylko jedna osoba w jej rodzinie miała moko, ciotka po stronie taty, co sprawiło, że Oriini zastanawiła się, czy ją wykonać. 

„Bałam się, co by to oznaczało, gdybym je dostała” - wyznaje. „Pomyślałam:„ Dlaczego na to zasługuję i dlaczego powinnam  mieć ten tatuaż, a może zrezygnować? ” 

Ale jej rodzina kazała jej iść naprzód. Dodaje: „Dla mnie moko to znak wielkiego honoru i znak prestiżu, a wraz z tym ogromna odpowiedzialność. Daje wyraz mojemu zaangażowaniu w moją whakapapę, iwi, marae i język”.

W dniu, w którym wykonała tatuaż, Oriini zabrała ze sobą swoją najstarszą córkę. 
Wyjaśnia: „Początkowo prosiłam o tradycyjne dłuto, ale tatuażystka stwierdziła, że ​​będzie bolało znacznie dłużej i zajmie znacznie więcej czasu, więc tatuaż wykonano  pistoletem. Byłam bardzo zadowolona, że mnie  przekonała do tej metody!” 
Szczególną część okazji stanowiło spotkanie z Te Aomihią przy tatuowaniu. „Była naprawdę poruszona i dumna z udziału w całym procesie, wiedząc, że wszyscy jesteśmy częścią większego obrazu”. 
Pięćdziesiąt członków rodziny i przyjaciół Oriini, których znała od dzieciństwa, czekało na Marae, śpiewając i grając na gitarze oraz dzieląc się jedzeniem. 

Oiriini Kaipara

„Było wiele łez, ale nie płynęły z bólu”, wspomina. „To było bardziej duchowe połączenie i zaszczyt, ponieważ w moim pokoleniu jestem pierwszą osobą, która je zdobyła”. 

Od czasu debiutu głównego nurtu 28 listopada 2019 r. Oriini jeszcze kilka razy zaprezentowała południowe wiadomości i ma nadzieję, że potencjalnie doprowadzi to do bardziej trwałego przeżycia. 



Oiriini Kaipara

„Było wielu życzliwych i pozytywnych wibracji”, dzieli się. „Posiadanie moko nie zmienia tego, kim jestem i oznacza o wiele więcej niż tatuaż na mojej twarzy. Pomaga mi na " zakotwiczenie", związek z korzeniami,  przypomina mi, kim jestem.

Poniżej zdjęcie retro ze studia tatuażu sprzed laty



A tu już czasy współczesne


Dawniej kobiety były bardziej wytrzymałe na bół, prawda?

Edyta Bartosiewicz- Tatuaż


Tatuaż
Edyta Bartosiewicz

Nie zawsze mozesz miec co chcesz
Choc gonisz tak ze brak ci tchu
Gdy wszystko nagle traci sens
Wciaz moze byc dobrze, dobrze, dobrze
Ja to znam
Wciaz moze byc dobrze, dobrze
Gdy nie boisz sie, nie
Poplyniesz dalej z kazdym dniem
Gdzies, gdzie nic nie bedzie juz dziwic cie
I z ka¿da chwila twoje dni coraz mniej realne sa
Nie dziwisz sie
Tatuaz zdobi twoja piers
I w twojej glowie pelno tatuazy
Gdy w jednej chwili zmieniasz sie
I jest ci tak dobrze, dobrze, dobrze
I ja to znam
Jest ci tak dobrze, dobrze
Gdy nie boisz sie, nie
Poplyniesz dalej z kazdym dniem
Gdzies, gdzie nic nie bedzie juz dziwic cie
I z ka¿da chwila twoje…

Źródło:https://www.nowtolove.co.nz/lifestyle

piątek, 15 maja 2020

KWIAT ZEUSA

Madonna z goździkiem by Leonardo da Vinci
Źródło: Wikipedia
Można paradoksalnie przyjąć, że Madonna wręcza Jezusowi kwiat Zeusa.  Tak, jakby stary symbol wierzeń został zerwany na korzyść i chwałę chrześcijaństwa. Przepraszam, to tylko moje osobiste przemyślenia. Nie sądzę, aby były zbieżne z zamierzeniami Leonarda da Vinci, kiedy komponował elementy tego obrazu, choć przypuszczam, że znał jego nazwę łacińską:
 - Dianthus, czyli "kwiat Zeusa" od greckiego dios+bóg. Zeus i anthos +kwiat.
 Przez to kwiat ten nabiera cech "boskich". Uprawiano już go od czasów starożytnych.  
Może, gdyby, nie ośmieszony przez Bareję, jako symbol PRL, bez którego żadne Święto Kobiet nie byłoby uczczone należycie. Wprawdzie występował on w parze z rajstopami, ale i one były wówczas miłym i oczekiwanym prezentem w dobie braku ich na rynku.
Nie wiem, czy pamiętacie takie powiedzenie:
Klapa, rączka, gożdzik... Dla niektórych panów zachowanie właściwej kolejności było wyzwaniem.




Obecnie panowie długo zastanawiają się w kwiaciarni, nim przystaną na propozycje ekspedientki, aby zakupić swojej ukochanej wiązankę z goździków. Nadal kojarzy im się ten kwiat z biedą PRL-u, a przecież wszystko zależy, jak tę wiązankę się skomponuje.












Wszystkie fotografie z goździkami pochodzą z PINTEREST-u


Moje goździki na skarpie tarasowej jeszcze w tym roku nie zakwitły, ale nie omieszkam zaktualizować tego posta własnymi ich fotografiami, kiedy będzie ich pora kwitnienia.

Anna Achmatowa

...I nawet nikt nie wyszedł
Z latarnią mi naprzeciw.
I weszłam w domu ciszę,
Gdy blady księżyc świecił.
Pod zielonym kloszem,
Z uśmiechem wymuszonym
Rzekł mi: "Kopciuszku, proszę,
Czemu masz głos zmieniony?"

W kominie gaśnie płomień,
Świerszcz ćwierka smętne trele.
Ktoś na pamiątkę po mnie
Wziął biały pantofelek.

I trzy goździki podał,
W bok odwracając oczy.
O, miłe mi dowody,
Gdzież schowam was tej nocy?

A sercu trudno wierzyć:
Nie minie czasu wiele -
On wszystkim zacznie mierzyć
Mój biały pantofelek.

1913 r.
tłum. Wanda Grodzieńska

Za to   goździki w klapach butonierek pełniły podobną rolę jak kamelia u elegantów.
 Czy kojarzycie   z "Kaberetu Starszych Panów" niezwykle dystyngowanych mężczyzn?
"Panowie w cylindrach, getrach, z goździkiem w butonierce – przyjmowani z sympatią przez dawną widownię telewizyjną, ale słuchani z zachwytem również i dzisiaj... tak pisała o nich Natalia Świtała.

Ten kabaret nigdy nie był uszczypliwy i dosadny, nie kąsał i nie krytykował, nie wytykał i nie szydził, nie piętnował i z niczym nie walczył. Starsi Panowie wprowadzali do prozy codziennego życia odrobinę lirycznej poezji, szczyptę niedzisiejszego spojrzenia na świat, anachronicznej filozofii, dawno zapomnianej elegancji i uśmiechu."


I kto by pomyślał, że jeden z nich w wieku szkolnym wylał wodę z rybkami z całego akwarium na głowę nauczyciela, za co został z tej szkoły wydalony?
Ciekawa jestem, na którego stawiacie?
Zdradzę, że to był... pan Jerzy.


Jeśli czytacie to porą wieczorną, to wypada się pożegnać.
Dobranoc, już nam zapasik -  Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski.



czwartek, 14 maja 2020

BARDZIEJ LUBIANE I TROCHĘ MNIEJ

(Pixabay.com)

Dzisiaj jestem niefotogeniczna. To już ta koza lepiej pozuje. To nie jest przeszkodą, aby mały fotograf nie obrał mnie za modelkę i szlifował swoje umiejętności operatorskie.  Zachodzi mnie niespodziewanie z różnych stron i "cyka". 


żródło: Mądra ochrona

Dostał wczoraj od taty aparat fotograficzny, który stał się bezużyteczny. Podobno z komórki łatwiej, szybciej i wygodnie, a zdjęcia też okazują się nienajgorszej jakości. Ja zresztą też wolę komórką.
W trakcie skradania się w wiadomym celu, Kuba zerknął na ekran laptopa i od razu chęć filmowania go opadła na korzyść internetu

- Babciu, co to za koza, chyba jakaś nadzwyczajna, bo tak się  zaczytałaś?





- Kubuś, i tak nie przeczytasz, nie wysilaj się, bo to angielski.

- Koza, to koza, polska czy angielska, jaka w tym różnica?

- Ta akurat nawet nie angielska, ale afrykańska. Ona tam zastępuje pieniądz.

- Babciu, bajki jakieś opowiadasz. Dlaczego o niej piszą? Skąd ona tak dokładnie jest?
- Z Zimbabwe
- Takiego słowa to nawet po polsku nie umiałbym napisać.
- Jeszcze napiszesz nawet trudniejsze słowa, ale trochę trzeba się pouczyć.
- A gdzie leży ten Zim...Zimbabe... czy jakoś tak...?
- Zimbabwe to kraj w Afryce, tam dzieci mają ogromną chęć do nauki, ale rodzice na wsiach są ubodzy, nie mają pieniędzy, aby naukę opłacić.
- Przecież koza daje mleko, a nie pieniądze, babciu. Tyle to ja wiem bez nauki.
- Kuba, nie bądź taki w gorącej wodzie kąpany. Jeszcze nie skończyłam, a ty już wnioski wyciągasz.
- Z takiej gorącej kąpieli wyskoczyłbym szybciej, niż  ta małpka, o której mi tata kiedyś czytał.
- To, co, mam dalej ci o tej kozie opowiadać, czy nie?
- A co tu jeszcze do opowiadania o zwykłej kozie.
- Posłuchaj jednak. Rodzice tych dzieci płacą za naukę kozą, tj. oddają tę kożę jako zapłatę za naukę.
- A jak nie mają kozy?
- Na wsiach raczej mają, hodują kozy w większej ilości, bo to jest często ich żywicielka. Skąd inaczej mieliby mleko?
- To dlaczego my nie mamy kozy?
- Nie rozumiem, o co ci chodzi, Kuba. 
- Babciu, bo tata rozmawiał z ciocią,  jakich mają srudentów w swoich grupach, bo on w swojej ma też z Afryki, z Maroka. To oni nie muszą płacić kozami?
- Ci, którzy studiują w Polsce akurat nie są biedni i mają pieniądze. Nie liczyłabym , Kuba, na to, że kiedyś tata, mama albo ciocia  przyprowadzą beczącą wypłatę na sznurku do domu.
- Szkooooda... nie musielibyśmy już kosić trawnika.
- Akurat w tym roku, koza , jako kosiarka nie sprawdziłaby się. Ma być bardzo suche lato, więc lepiej nie kosić trawy.
- Babciu, a jakie zwierzątka lubisz najmniej? 
- Nie lubię gadów, płazów... żadnych robaków.
- A gdybym ci płacił za naukę czytania i pisania takimi zwierzątkami, to jeszcze chciałabyś mnie uczyć?
- Kuba, ja bezinteresownie cię  uczę ... z miłości, za darmo, jak to mówią "za friko" i nie musisz kombinować , bo i tak ci nie odpuszczę. Nie zrezygnuję z nauki czytania i pisania mojego wnuka. Robisz przecież ogromne postępy, szkodaby było przez te płazy czy jakieś gady rezygnować z wiedzy.


Ten materiał niżej cytowany pochodzi z BBC NEWS z roku 1917.
Nie wiem, jakie środki płatnicze aktualnie  obowiązują   w Zimbabwe, ale wówczas, kiedy ten materiał był publikowany i tak wywoływał różne reakcje od oburzenia, pogardy  do humoru włącznie.


Minister edukacji kraju (Zimbabwe) Lazarus Dokora powiedział prorządowej gazecie Sunday Mail, że szkoły będą musiały wykazać się elastycznością, jeśli chodzi o wymóg czesnego od rodziców, i że powinni akceptować nie tylko zwierzęta gospodarskie, ale także usługi i umiejętności. „Jeśli w społeczności znajduje się budowniczy, musi on mieć możliwość pracy jako forma opłacania czesnego” - cytowano w gazecie.



Niektóre szkoły akceptują już zwierzęta jako płatności, informuje Sunday Mail.


Urzędnik ministerstwa wyjaśnił uwagi doktora Dokory: „Rodzice zainteresowanych dzieci mogą opłacać naukę  zwierzętami gospodarskimi. Dotyczy to głównie obszarów wiejskich, ale rodzice w miastach i miasteczkach mogą płacić w inny sposób, na przykład wykonując pewną pracę dla szkoły. „

Wynika to z posunięcia w zeszłym tygodniu, w którym Zimbabwe zezwoliło ludziom na wykorzystywanie zwierząt gospodarskich, takich jak kozy, krowy i owce, do zaciągania pożyczek bankowych. Zgodnie z przepisami wprowadzonymi w tym tygodniu w parlamencie pożyczkobiorcy będą mogli rejestrować aktywa ruchome, w tym pojazdy silnikowe i maszyny, jako zabezpieczenie, podał raport BBC World Business Report.

Według portalu informacyjnego Bulawayo24, pogarszający się kryzys gotówkowy w Zimbabwe oznacza, że ​​ludzie często spędzają godziny w kolejkach w bankach, aby wypłacić gotówkę. Rząd twierdzi, że niedobór wynika z faktu, że ludzie zabierają twardą walutę z kraju, ale krytycy twierdzą, że jest to spowodowane brakiem inwestycji i rosnącym bezrobociem, mówi Bulawayo24.

Media społecznościowe spotkały się z pomysłem kozła za opłatą z mieszaniną pogardy i humoru. Powieściopisarz Zimbabwe Tsitsi Dangarembga napisał na Twitterze: „Gdyby powiedziano nam w 1970 r.„ Walczymy o wprowadzenie bydła i kóz jako waluty. Pomóżcie i umrzyjcie za to ”, co byśmy powiedzieli?”;  
Inny użytkownik Twittera - uznając fakt, że nie wszystkie zwierzęta hodowlane rodzą się równe - zapytał: „Czy mogę dostać pracę jako oceniający kozę?”

Zdaje się, że praktykował od dzieciństwa i na tej robocie się zna.


wtorek, 12 maja 2020

NIE NĘKAĆ HOMO SAPIENS


Dziś się wkurzyłam. Ledwie zasiadłam do laptopa po spełnieniu wszystkich rodzinnych zobowiązań,  które sama zresztą   dobrowolnie zaproponowałam, a już szkrab zastukał ze strony tarasu w drzwi. Podniosłam zwolna moje spracowane członki i już chwytałam za klamkę, kiedy ten urwis czmyhnął , pędząc do drzwi frontowych z drugiej strony domu. Myślałam , że musi zrealizować "1" lub "2". 
Nie, skądże.
- Chciałem tylko, babciu, abyś wyprostowała się znad laptopa, to był taki żart, hi hi hi...
Nie byłam mu dłużna, nocnika ze sobą już nie nosi, pieluchy tym bardziej. Przyjdzie kryska na Matyska..
Nie powiem, że był zadowolony, kiedy wróżba moja się sprawdziła, nawet udał, że jest zdziwiony, że babcia nie słyszała pukania . 
Stwierdziłam, że babci nękać nie wolno i przymierzam się do  wydania edyktu cesarskiego - specjalnego prawa rodzinnego na tę okoliczność.
- Babciu, prawo musi być mądre, a na taki mój głupi żart zaraz jakiś zakaz?
- Skąd wiesz, czy nie ubiorę go w mądre słowa? Ważne, abyś przyjął je do stosowania, bo za nieprzestrzeganie  go będzie przysługiwać kara.
- Kara? Jaka kara? A moi rodzice nie stosują kar.
- Cesarzową wprawdzie nie jestem, więc nie obawiaj się, Kuba, nie będzie to ostre prawo, ale wymyślę jakieś sposoby  naprawienia złych uczynków. Niczego, co przekracza twoje możliwości nie zastosuję.
- Ale ja  jeszcze nie potrafię wszystkiego czytać. Tego twojego prawa, babciu,  też nie przeczytam. Skąd będę wiedział, co tam będzie napisane?
- Najwyższy czas, abyś szlifował czytanie, przecież nie będę ci prawa pismem  obrazkowym przedstawiać.
- To może dzisiaj poćwiczymy pisanie i czytanie, babciu?
- Wiesz, zrezygnuję chyba dzisiaj z wydania tego edyktu, skoro jesteś taki chętny do nauki. Zmazałeś już dzisiaj swoją winę. Przecież w końcu to był żarcik. I z twojej i mojej strony.
- Huraaaa!!!
- Ale nauki nie odpuszczę!

Słyszałam kiedyś o dziwnym prawie w stanie Waszyngton, który wydał zakaz nękania Bigfoota, (Sasquatcha) lub innych nieodkrytych podgatunków pod karą  grzywną i / lub więzienia.


Wielka Stopa (ang Bigfoot, Big Foot lub w języku Indian Sasquatch /ˈsæskwætʃ/ ) – mityczne zwierzę, które według niepotwierdzonych (kilkudziesięciu tysięcy) relacji żyje w Górach Skalistych i w sąsiednich regionach (USA i Kanady). Niektóre relacje wskazują na obecność stworzenia w rejonie Wielkich Jezior i w południowych stanach USA, a nawet na Wschodnim Wybrzeżu USA (m.in. w Pensylwanii). Nazwa pochodzi od ogromnych śladów łap (stóp?), które były najczęstszym znakiem jego obecności.

Żadne wiarygodne dowody nie potwierdziły jak dotąd istnienia „Wielkiej Stopy” (nie znaleziono kości czy ciała, a fragmenty domniemanego futra okazały się sierścią znanych zwierząt lub niemożliwe do identyfikacji). Są tylko dowody pośrednie i niepewne: naoczni świadkowie, niedojedzone resztki pokarmu, przypisywane tej istocie odchody itp.(Wikipedia)

O mnie, że jestem mitycznym zwierzęciem powiedzieć raczej nie można. Zostawiam ślady swojego istnienia bardziej okazałe niż Wielka Stopa, wobec czego prawo mojej ochrony, a raczej zakaz nękania należy się, jak...

A gdyby to  prawo byłoby głupie, jak twierdzi wnuczek, to w każdym razie nie jedyne takie. Znalazłam przed chwilą przykładowych około 50 niejasnych zabawnych i "głupich" praw wybranych z różnych stanów USA. 






Uniwersytet Olivet Nazarene ostatnio sklasyfikował najgłupsze prawa w każdym stanie. Między innymi znalazło tam się takie  beznadziejne  z Alabamy.  Według uniwersytetu, noszenie fałszywych wąsów w Alabamie w celu wywoływania śmiechu w kościele jest nielegalne (to znaczy, że noszenie fałszywych wąsów jest w porządku, o ile nie chcesz rozśmieszyć kogoś?). Wydaje się to być dość dużą luką. 
Teraz, jak zauważa odpowiednio nazwana lawyers.com, policja w rzeczywistości nie dochodzi  do egzekwowania ani uznawania legalności wąsów, ani intencji użytkownika.  
Jak zauważył Kelly Kazek z Al.com, prawie niemożliwe jest udowodnienie pochodzenia tak szalonych przepisów, ale przynajmniej wywołują  one uśmiech.
Alabama nie jest jedynym stanem o głupich prawach. USA nie jest też  jedynym krajem z głupimi prawami związanymi z uczęszczaniem do kościoła, np.: 


- W Rehoboth w stanie Delaware nielegalne jest szeptanie w kościele. 
- Nie należy jeść orzeszków ziemnych podczas nabożeństw w Bostonie. 
- I podobno zabijanie muchy domowej w promieniu 160 stóp od kościoła w Ohio jest niezgodne z prawem, chyba że masz licencję. 

 Czy to  nie sprawia, że od razu czujemy się lepiej?


Badanie przeprowadził Uniwersytet Olivet Nazarene i przedstawił 50 "głupich praw".






crazy-laws-map1-26







Część tych praw ustalono ze 100 lat temu i nikt nie usunął ich do tej pory. Zostają "martwe", ale cieszą :)

"Każdy stan w Stanach Zjednoczonych stanowi unikalną reprezentację jego populacji. Jednym ze sposobów dostrzeżenia każdej wyjątkowości stanów jest przyjrzenie się ich prawom. Poniżej znajdziesz szalone prawa, które każdy stan ma w swoich archiwach .

Alabama - Noszenie fałszywych wąsów, które powodują śmiech w kościele, jest nielegalne



Alaska - Budzenie śpiącego niedźwiedzia w celu zrobienia zdjęcia jest nielegalne

Arizona - Osłom nie wolno spać w wannach

Arkansas - „Arkansas” - to nielegalna nieprawidłowa nazwa 

Dakota Północna - Zakaz kładzenia się i zasypianie w butach 

California - Nielegalne jest zjedzenie żaby, która zginęła w zawodach „Skoki Żab” 

Colorado - Jazda pod koniem jest nielegalna 

Connecticut - Picle nie mogą być prawnie uważane za picle, o ile się nie odbiją 

Delaware - Filmy z oceną R nie będą pokazywane w kinach samochodowych 

Floryda – Za przywiązanego słonia na parkingu, opłata taka sama , jak za parkowanie pojazdu 

Georgia - Trzymanie lodów w tylnej kieszeni w niedziele jest nielegalne 

Hawaje – Nie wolno wkładać monet do uszu 

Idaho - Dawanie ukochanej pudełka czekoladek o wadze ponad 50 funtów jest nielegalne 

Illinois - Picie przez górnika jest nielegalne, o ile nie bierze on udziału w programie kulinarnym 

Indiana – Zakaz noszenia wąsów przez ludzi, mających tendencję do całowania innych ludzi 

Iova - Jeden  pianista musi, zgodnie z prawem, występować  za darmo
( w jednym z artykułów było użyte słowo "tree" zamiast "free" i rysunek uzbrojonego pianisty  na drzewie)

Kansas - Słabo sformułowane prawo stanowi, że jeśli dwa pociągi spotykają się na tym samym torze, żaden nie jedzie, dopóki drugi nie minie. 

Karolina Północna – Zakaz używania słoni do orki na polach bawełny 

Karolina Południowa - Nielegalne jest spanie w fabryce serów 

Kentucky - Nie wolno farbować jednego kaczątka wystawionego na sprzedaż na niebiesko chyba, że w sprzedaży jest co najmniej sześć sztuk 

Luizjana - Za wysłanie zamówienia pizzy do czyjegoś domu bez jego wiedzy grozi 500 $ grzywny 

Maine - Utrzymywanie ozdób choinkowych po 14 stycznia jest nielegalne 

Maryland - Naruszeniem prawa jest przebywanie w publicznym parku z koszulą bez rękawów - 10 $ grzywny 

Massachusetts - Posiadanie wybuchowej piłki golfowej jest nielegalne 

Michigan - Nielegalne jest ścinanie włosów przez kobiety bez zgody męża 

Minnesota - Osoba nie może przekroczyć linii Stanu z kaczką na głowie 

Mississippi - Za używanie wulgarnego języka w miejscach publicznych przysługuje kara grzywny do 100 $ 

Missouri - Prowadzenie pojazdu z nieprzymocowanym niedźwiedziem jest nielegalne 

Montana - Prowadzenie owiec po torze kolejowym prowadzącym do uszkodzenia pociągu podlega grzywnie do 50 000 $ i poddaniu się... 

Nevada - Prowadzenie wielbłąda po autostradzie jest nielegalne 

New Jersey – Jest niezgodne z prawem, aby mężczyzna robił na drutach podczas sezonu połowowego 

Nowy Meksyk - Urzędnicy państwowi nakazali wycięcie z Romeo i Julii 400 słów o treści erotycznej 

Nebraska - Nielegalne jest zezwolenie córce udzielone przez matkę na prowadzenie auta bez prawa jazdy 

Nevada - Prowadzenie wielbłąda po autostradzie jest nielegalne 

Nowy Hampshire - od 1973 roku nielegalne jest zabieranie lub zbieranie wodorostów w nocy 

Nowy Jork - Noszenie kapci nie obowiązuje po 10 p.m. 

Ohio - Nielegalne jest picie ryby 

Oklahoma - Walka z niedźwiedziem jest nielegalna 

Oregon - Nielegalne jest polowanie na cmentarzu 

Pensylwania - nielegalne jest mówienie wróżce, by wykopała skarb 

Rhode Island - Ugryzienie czyjejś kończyny spowoduje 1-20 lat więzienia 

Tennessee - Dzielenie się hasłem Netflix jest nielegalne 

Teksas - Sprzedawanie oka jest nielegalne 

Utah - Nielegalne jest NIEpicie mleka 

Vermont - Kobiety muszą uzyskać pisemne pozwolenie od swoich mężów na noszenie zębów (protezy)

Waszyngton - Nękanie Bigfoota, Sasquatcha lub innych nieodkrytych podgatunków jest przestępstwem karanym grzywną i / lub więzienie 

Wirginia Zachodnia - Gwizdanie pod wodą jest zabronione 

Wisconsin - Nielegalne jest podawanie zamienników masła w więzieniu 

Wyoming - Nie wolno fotografować królików od stycznia do kwietnia bez oficjalnego zezwolenia "


Źródło: online.olived edu