Ożywiony świat dziecięcej wyobraźni
Przeglądając stare, archiwalne czasopisma, natknęłam się na to przejmujące zdjęcie. Patrzę na tę małą dziewczynkę i niemal słyszę jej głośny, pełen rozpaczy szloch. Jej ukochany pluszowy przyjaciel został bezwzględnie przygnieciony przez potężne koło samochodu.
My, dorośli, z wysokości naszych życiowych doświadczeń, rachunków do zapłacenia i codziennej logistyki, mamy tendencję do racjonalizowania takich sytuacji. „Przecież to tylko zabawka”, „Nic mu się nie stało, wypierze się”, „To nie żyje, nie czuje bólu” – ile razy słyszeliśmy takie zdania rzucane w stronę płaczących maluchów?
Zapominamy jednak o jednym, kluczowym mechanizmie psychologicznym, który rządzi umysłem kilkulatka. To animizm dziecięcy – naturalny etap rozwoju, w którym dziecko przypisuje cechy żywych istot, uczucia i świadomość przedmiotom nieożywionym. Dla tej dziewczynki ten miś nie powstał w fabryce z waty i skrawka materiału. On żyje. On ma duszę. On jest jej najwierniejszym powiernikiem sekretów, obrońcą przed nocnymi potworami i pełnoprawnym członkiem jej małego świata. W tej konkretnej sekundzie ona nie widzi zaklinowanego pluszu – ona widzi cierpienie swojego najlepszego przyjaciela.
Koło, które miażdży bezpieczny świat
Jak w takiej sytuacji powinni zareagować rodzice? Najgorsze, co można zrobić, to zbagatelizować ten ból. Powiedzenie dziecku, że „to tylko nieżywy przedmiot”, jest dla niego komunikatem: „Twoje emocje są głupie, a to, co czujesz, nie ma znaczenia”. Dziecko nie zrozumie chłodnej, biologicznej definicji życia. Ono czuje strach, stratę i bezradność wobec wielkiego, groźnego koła.
Mądrzy rodzice wchodzą w ten świat iluzji razem z dzieckiem, stając się jego obrońcami. Zamiast wykładu o tym, że zabawka nie ma układu nerwowego, psychologia podpowiada zupełnie inną drogę – drogę empatii i walidacji uczuć:
Nazwij i przyjmij te emocje: „Widzę, jak bardzo się boisz o swojego misia”, „To straszne, że utknął pod tym wielkim kołem”.
Ruszaj na ratunek (akcja logistyczna!): Rodzic musi stać się bohaterem. Trzeba uklęknąć na ziemi, wspólnie z maluchem delikatnie wysunąć zabawkę i natychmiast sprawdzić jej „stan zdrowia”.
Zorganizuj pluszowy szpital: Otrzepanie z kurzu, symboliczne przytulenie, może mały plasterek naklejony na naderwane ucho – dla dziecka to sygnał, że jego przyjaciel został uratowany, a niebezpieczeństwo minęło.
Życiowy kompas na przyszłość
Dlaczego to takie ważne? Ponieważ na takich małych, „pluszowych” tragediach buduje się fundament pod przyszłą wrażliwość dorosłego człowieka. Dziewczynka, której pozwolono opłakać misia spod koła samochodu i której pomagano go ratować, uczy się empatii. Uczy się, że słabszym i bezbronnym należy pomagać.
Kiedy dorosną, te dzieci nie będą obojętne na krzywdę innych. Nie przejdą obok porzuconego psa, nie zignorują płaczącego człowieka. Paradoksalnie, to właśnie ta „nieżywa, bo nigdy nieżyjąca zabawka” staje się dla dziecka pierwszą, najważniejszą lekcją humanizmu, miłości i odpowiedzialności za drugą istotę.
Dbajmy więc o te dziecięce złudzenia i wielkie dramaty. Bo to z nich, z tych małych łez wylanych nad przygniecionym pluszem, rodzą się później wielkie, piękne i wrażliwe serca.
Współczesny świat pędzi na skróty, często zostawiając dzieci sam na sam z zimnymi ekranami telefonów. Ja mam to ogromne szczęście, że w mojej rodzinie bije zupełnie inne, pedagogiczne serce. Moja córka, z zawodu pedagog (wczesnorozwojowy), uczy nas wszystkich – męża i nas, dziadków – jak mądrze kochać i rozumieć świat ich adoptowanych synków. Bo niektóre dzieci, doświadczone przez los, potrzebują miłości do kwadratu i uwagi, która nie zbywa ich lęków krótkim „nic się nie stało”. I to jest najpiękniejsza lekcja dojrzałości, jaką codziennie odrabiamy.
<><><><><><><><><><><<><<><><<><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
