Translate

niedziela, 5 kwietnia 2020

DOBRY SMAK MARNIEJE, OBYCZAJ SIĘ KARLI



Dzisiaj mąż dzierżył władzę nad telewizorem. Latał po tych kanałach, jak najęty, a mnie było wszystko jedno. Ostatecznie mam drugi w sypialni i zawsze mogłabym znaleźc sobie coś innego do ogladania niż przypadkowy przegląd menu wskazany przez męża. 
- O... zaczekaj, zaczekaj! - wołam.
- Artur Andrus i Jacek Fedorowicz na TVN 24. Przytrzymaj ich trochę! 
Artur Andrus dziwi sie, dlaczego ludzie zrobili tyle zapasów papieru toaletowego, bo raczej nie słychać, żeby choroba, obecnie  trapiąca naród, powodowała takie objawy powodujące większe zużycie papieru.
Co satyryka tego rozbawiło jeszcze? 
Telefon osoby nie pozbawionej humoru, z zapytaniem: Czy te zapasy spożywcze,  co je narobiliśmy, to możemy już zacząć jeść, czy jeszcze na coś czekamy?

Pan Fedorowicz nakłania, żeby w czasie pozostawania w domu popracować nad sobą i wmówić sobie dobry nastrój i cierpliwość to  przetrwamy to wszystko,  ale bądźmy z tymi, którzy przetrwają ...bardziej.

I to jest to... a nie martwić się, gdzie nas pochowają, jak "umarniemy" (tak mówi mój wnuczek) bo nie mamy wykupionego i wybudowanego domku na cmentarzu. 
Ja też nie mam i co z tego? 
Niektórzy się martwią, że jak padnie na kogoś kreska, a nie ma sie swojego lub rodzinnego grobu  to  wówczas, może jak we Włoszech,  wywiozą na inny cmentarz, czyli na dowolny, gdzie jest na to miejsce. A w mojej miejscowości jest tylko jeden  czynny i drugi stary protestancki. Gdyby, nie daj, Boże... to czeka mnie wycieczka po powiecie poznańskim. Nie miałam czasu za życia na wycieczki po okolicach, to mogę mieć za swoje.
Ależ rodzinka naszukałaby się po całym powiecie poznańskim właściwego grobu. To taki "toporowski humor".

Od razu przypomniał mi się odpowiedni na ten moment felieton Pana Artura "Kebabem go", czyli zgodnie z zaleceniem Pana Jacka Fedorowicza udaję, że mam dobry humor i mam pragnienie, abyście i Wy go mieli, tak na początek tygodnia, bo później będzie już poważnie. Wszak jutro już rozpoczyna się Wielki Tydzień. Obiecuję, to ostatni humorystyczny mój wpis przed Wielkanocą.
A więc czytanka na dobranoc z Pana Artura

 Wyjątek z "Kebabem go"

"(...) Niemiecki sąd odrzucił pozew pracownicy baru szybkiej obsługi, domagajacej się odszkodowania od klienta, który rzucił w nią na wpół zjedzonym kebabem. Klient o coś się pokłócił z panią ekspedientką i tak właśnie wyraził swoje niezadowolenie. Sędzia uznał, że oskarżony rzucając kebabem, "nie pogwałcił ludzkiej godności ani honoru(...)



To tak dla wyjaśnienia zwrotu "kebabem go", użytym w dalszej części cytowanego felietonu Artura Andrusa.
"(...) Sądy powinny(...) określać zakres czasowy dozwolonego wyrażania emocji. Bo na razie nasze orzecznictwo pozwala chyba na zbyt wiele. Własnie dostałem od znajomych zdjęcie pewnego nagrobka, który znajduje się (albo znajdował, bo fotografię zrobiono parę lat temu) na cmentarzu w Złotowie. Na kamieniu wyryty jest napis:

Tu spoczywa mój mąż,
Który dręczył mnie wciąż,
Leżąc w tym grobie,
Ulżył mnie i sobie.

Z opisu dołaczonego do zdjęcia wynika, że podobno rodzina męża zaskarżyła żonę - autorkę tej sentencji - jednak sąd uznał, że nie ma mowy o szarganiu czyjegoś dobrego imienia, ponieważ na nagrobku nie ma żadnych danych personalnych osoby pod nim leżącej. Nie wiem też, w jakich okolicznościach zakończyło się ziemskie życie bohatera tej powieści, ale nie zdziwiłbym się, gdyby rodzina zmarłego umieściła po drugiej stronie kamienia sentencję:

Rzuciła kebabem.
Ty tu sobie,Janku,
Spokojniutko leż,
Dręczyłeś ty żonę,
Żona ciebie też.

I to chyba jedyna rozsądna reakcja na atak: Kebabem na kebab, wierszem na wiersz. Fakt, że tutaj dyskusja nie musi się zakończyć, bo może przecież pojawić się odpowiedź:



Ja go szanowałam,
On mnie miał w pogardzie, 
Owszem, też dręczyłam, 
Ale on mnie bardziej.


Myślę, że ostatnim elementem tej walki na nagrobki byłoby pojawienie się tabliczki z napisem:

Tylko ludzie mali,
Tylko dzikie ludy
Piorą na cmentarzach
Swe domowe brudy!
Dobry smak marnirje,
Obyczaj się karli!
Prosimy o spokój!
Pozostali zmarli
(....)

Źródło:Artur Andrus - "BLOG osławiony miedzy niewiastami"

SZELA "PANI PANA ZABIŁA" 1992 - YouTube

PALMOWA NIEDZIELA


Wikipedia/Ikona Ukraińska

Palmowa niedziela

Konstanty Ćwierk

O, nigdy jeszcze słońcem wyzłocona,
co wczesną wiosną wzeszło na błękity,
że ludzkość, patrząc w niebo rozmodlona,
czuje w swych sercach nieziemskie zachwyty,
nie byłaś strojna w wielkie dziejów słowa
jak ty, najbliższa niedzielo palmowa.
 
Wiosna się budzi... W narodów świątynie
poprzez szeroko otwarte wierzeje
Wolność, dostojna Pani wchodzi ninie...
A nim dzień drugi słońcem rozednieje,
polskie się dusze w szczęściu rozanielą
twoim zwycięstwem, palmowa niedzielo.
 
Hosanna! - Krzykniem. Zwycięstwo jest z nami!
Nim dzienny będzie słońca bieg skończony,
z pieśnią na ustach, a w ręku z palmami
Zwalimy słupy graniczne, kordony.
W historii będzie twych godzin wymowa
mieć złote zgłoski, niedzielo palmowa.
 

Konstanty Ćwierk, ps. „Szerszeń” – polski pisarz i poeta, autor kilkuset wierszy, opowiadań, nowel, słuchowisk radiowych i scenariuszy filmowych. Przez całe życie związany z Sosnowcem – piewca i miłośnik Zagłębia Dąbrowskiego, regionalista, badacz tradycji literackich Zagłębia.Wikipedia

Konstanty Cwierk
Data i miejsce urodzenia: 21 listopada 1895, Sosnowiec
Data i miejsce śmierci: 20 sierpnia 1944,  Mauthausen-Gusen

Pinterest