Rozdział 17: Pierwsze kroki detektywa
Wieczorne wiadomości w telewizji już dawno się skończyły, ale w małym mieszkaniu Heleny wciąż panowała głucha cisza. Kobieta siedziała nieruchomo w fotelu, wpatrując się w czarny ekran telewizora. Jej dłonie, zaciśnięte na wełnianym kocu, drżały.
Przed oczami wciąż miała twarz tej młodej dziewczyny z reportażu o transplantacji. Elwira. Studentka z Warszawy. Kamera pokazała ją zaledwie przez kilkanaście sekund, ale dla Heleny to wystarczyło. Te oczy… to było to samo światło, które nosiła w sobie jej zmarła Natalia. Coś w piersi Heleny krzyczało, że ta dziewczyna żyje tylko dlatego, że Natalia odeszła. Ale jak to sprawdzić? Reportaż nie podał żadnych szczegółów, chroniąc prywatność pacjentki.
Helena wiedziała, że oficjalną drogą nie dowie się niczego. Prawo było bezwzględne, tajemnica lekarska stanowiła mur nie do przebicia. Istniał jednak jeden człowiek, który mógł wiedzieć więcej.
Doktor Janusz, ordynator małego szpitala powiatowego
niedaleko Lipowa. To on tamtej koszmarnej nocy, gdy Natalia uległa wypadkowi,
osobiście rozmawiał z Heleną o pobraniu narządów. Był bliskim znajomym rodziny,
człowiekiem o ogromnym sercu, który sam głęboko przeżył śmierć młodej
dziewczyny.
Następnego dnia rano Helena bez zapowiedzi pojawiła się w szpitalu. Gdy weszła do gabinetu ordynatora, doktor Janusz odłożył dokumenty. Na jego twarzy odmalowało się współczucie, ale też natychmiastowy niepokój.
– Heleno… – zaczął cicho, wstając zza biurka. – Dobrze cię widzieć. Jak się czujesz?
– Widziałam reportaż w telewizji, Janusz – powiedziała
bez wstępów, a jej głos, choć cichy, był twardy jak skała. – Dziewczyna ma na
imię Elwira. Studiuje w Warszawie. Powiedz mi tylko jedno: czy to ona ma serce
Natalii? Data operacji, o której wspomniano w programie, zgadza się co do
minuty.
– Wiesz, że nie mogę ci nic powiedzieć. Prawo zabrania… – zaczął formalnym tonem, ale Helena podeszła bliżej.
–
Powiedz mi tylko, Janusz… czy serce Natalii uratowało młodą kobietę?
Doktor
długo patrzył na Helenę.
–
Mogę powiedzieć ci jedynie, że narządy Natalii zostały przeszczepione. I że jej
śmierć nie poszła na marne. Nic więcej.
–
Warszawa?
–
Heleno… nie pytaj mnie o to.
Opuścił
wzrok. Nie odpowiedział, lecz właśnie ten gest Helena uznała za
odpowiedź.
Lekarz nacisnął klamkę i wyszedł, zostawiając Helenę
samą w gabinecie.
„Nowakówna
wróciła z Warszawy. Podobno dostała nowe serce.”
Więcej
nie potrzebowała. Wszystkie kropki połączyły się w jedną całość. Elwira z
reportażu, ta sama noc, Warszawa, Lipowo, córka Piotra i Marii. Nadal nie ma
prawnego potwierdzenia — ma jednak wystarczająco silne przekonanie, by pojechać
pod ich dom.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz