Translate

środa, 12 sierpnia 2026

GDZIE JEST NASZ DOM? REFLEKSJA O ŚWIECY I SZUKANIU STAŁEGO MIEJSCA W ŻYCIU

Czy stałość oznacza, że musimy zapuścić korzenie w jednym, niezmiennym punkcie? Liczba moich stałych adresów zamieszkania to okrągła dziesiątka plus dwa czasowe.


Często wydaje nam się, że odnalezienie swojego miejsca na ziemi to cel ostateczny – moment, w którym wszystko zastyga w idealnej harmonii. Ostatnio jednak, patrząc na jeden z najważniejszych przedmiotów w moim domu, zrozumiałam, że prawdziwe schronienie buduje się zupełnie inaczej.



Mowa o potężnej, pięknej świecy, którą lata temu otrzymaliśmy od przyjaciół z okazji rocznicy ślubu. To nie jest zwykła dekoracja. To fizyczny symbol naszego ogniska rodzinnego, świadek minionego czasu, rozmów i ciepła.

Zauważyłam jednak, że ta świeca ma swój własny, rytmiczny taniec z przestrzenią. Latem, gdy kominek milczy, stoi dumnie tuż obok niego. Zdobi salon, wtapia się w jasne, letnie słońce i nie grozi jej stopienie. Jednak gdy nadchodzi zima, a w kominku rozbłyskuje prawdziwy żar, świeca musi ustąpić. Przenoszę ją wtedy w bezpieczne, bardziej oddalone miejsce. Gdyby została przy ogniu, jej własne tworzywo mogłoby ulec zniszczeniu.



   Ta coroczna wędrówka uświadomiła mi coś ważnego w kontekście nas samych i naszych poszukiwań „stałego miejsca”:

   Stałość to nie bezruch, ale elastyczność.
Świeca symbolizuje dom i relacje, ale żeby przetrwać, musi reagować na zmieniające się warunki (ogień w kominku, pory roku). W życiu jest podobnie. Nasze stałe miejsce to nie sztywny punkt na mapie, ale zdolność do adaptacji bez utraty własnej tożsamości.

   Ochrona własnego wnętrza. 
Czasami, aby zachować swoje wewnętrzne ciepło i nie „stopić się” pod wpływem zewnętrznych emocji, stresu czy intensywnych zmian (metaforycznego żaru z kominka), musimy na chwilę zmienić perspektywę lub przesunąć się o krok w tył. To nie jest ucieczka – to mądrość przetrwania.

   Poczucie bezpieczeństwa nosimy w sobie. 
Niezależnie od tego, czy świeca stoi po lewej, czy po prawej stronie salonu, nadal niesie ze sobą tę samą intencję i pamięć o rocznicy ślubu. Nasze stałe miejsce w życiu to stan ducha, relacje z bliskimi i spokój, który mamy w sercu – niezależnie od tego, dokąd akurat rzuci nas los.

   Szukając swojego miejsca, nie bójmy się więc drobnych przesunięć. Czasem zmiana kąta, z którego patrzymy na świat, jest najlepszym sposobem na to, by nasz wewnętrzny płomień nigdy nie zgasł.

~~~~~~~~~~~~~~~~

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
 Widzę, Czuję, Wiem i poszukuję - blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki 



2 komentarze:

  1. Myślałam, że to ja często się przeprowadzałam, ale ty bijesz rekordy. Ważne, żeby mieć taką świecę która jest oparciem dla stałego miejsca na ziemi..
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Celu. Te przeprowadzki liczylam od momentu urodzenia, wiec trochę przysporzyli ich moi kochani rodzice.. Dobrej nocy Celu :) U mnie 23,10 :)

      Usuń