Wszystko zaczęło się od niewinnego przeglądania Pinteresta. Trafiłam na rysunek przedstawiający Alberta Einsteina. Geniusz, fizyk, twórca teorii względności... ale coś mi nie pasowało. Przyjrzałam się bliżej dłoniom profesora i aż przetarłam oczy ze zdumienia. Genialny matematyk miał na rysunku... tylko po cztery palce u każdej ręki!
Jako czujna blogerka postanowiłam natychmiast naprawić tę anatomiczną anomalię. Wezwałam na pomoc sztuczną inteligencję i poprosiłam o „uzupełnienie” braków. AI posłusznie dorysowała po jednym palcu.
Pomyślałam sobie wtedy: no tak, Einstein ze swoim legendarnym poczuciem humoru na pewno wybrnąłby z tej wpadki. Pewnie poprawiłby okulary i z błyskiem w oku powiedział, że te dwa palce po prostu zostawił w przeszłości...
Gdy tylko o tym pomyślałam, w moim domu wybuchła prawdziwa afera czasoprzestrzenna. Do akcji ratowania linii czasu (a raczej: do własnych, podejrzanych interesów) wkroczyli dwaj czworonożni agenci: Milord i moja maltańczyk Toffi.
Ruszyli w kosmiczną podróż. Jeden w przyszłość, drugi w przeszłość.
I wiecie co?
Zagadka znikających palców z oryginalnego rysunku właśnie się wyjaśniła!
Agent Milord uznał, że zguba poleciała naprzód w czasie. Przespacerował się przez wieki i odkrył, że w wyniku globalnego ocieplenia klimat w XXII wieku nagrzał się tak potwornie, że te dwa brakujące palce Einsteina... idealnie się uwędziły na słońcu niczym pyszne kabanosy. Zapach był tak nieziemski, że Milord nie wytrzymał i schrupał je jako kosmiczną przekąskę. Wrócił do mnie, oblizując się niewinnie i zameldował: „Szefowo, w przyszłości nie ma żadnych palców. Przeszukałem cały wiek XXII, przysięgam!”.
W tym samym czasie Agentka Toffi poleciała w drugą stronę - prosto do lat 20. XX wieku, do gabinetu samego profesora. I to tam wyszła na jaw cała prawda! Gdy Toffi wylądowała w przeszłości, zastała Einsteina jedzącego tradycyjnego, niedzielnego schabowego. Toffi, jako profesjonalna asystentka kuchenna, natychmiast uruchomiła swój urok osobisty. Zaczęła tak nachalnie żebrać o mięso, że zamyślony fizyk zaczął machać rękami, próbując wytłumaczyć jej kwantowe zagięcie przestrzeni. Toffi kłapnęła ząbkami tak niefortunnie i łapczywie, że zamiast schabowego... podwędziła Einsteinowi po jednym palcu z każdej dłoni i uciekła z nimi z powrotem do XXI wieku!
I tak oto, dzięki moim psom, linia czasu została bezpowrotnie zagięta. Einstein na starym rysunku miał 4 palce, bo Toffi ukradła mu je w przeszłości razem ze schabowym, a Milord zjadł to, co z nich zostało w przyszłości. Dopiero moja interwencja i rozkaz wydany AI uratowały dłonie genialnego fizyka.
Morał z tego krótki, i niektórym znany: czas i grawitacja to jedno, ale psia miłość do schabowego potrafi zagiąć każdą przestrzeń! 😉
<><><><><><><>⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj
WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję -najnowszy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz