Translate

sobota, 10 października 2026

"SAKIEWKA" - TERESA CZAJKOWSKA - Rozdziały 1- 2




             ( Jeśli wytrzymacie do 20 rozdziału - 
będzie c.d., bo jest ich aż 40 😉 )

Rozdział 1: DOM PEŁEN KOBIET

Renata pochodziła z wielodzietnej rodziny. W tamtych czasach mówiło się potocznie, że w takim domu „co rok to prorok”. Ona sama przyszła na świat jako piąta z kolei, ale na niej nie skończyło się radosne grono rodzeństwa A po niej na świecie pojawiły się jeszcze dwie dziewczynki. Niestety, z tej licznej grupy nikt nie stworzyłby drużyny piłkarskiej, boć to były „same dziewuchy”, jak mawiało się wtedy na prowincji.
   Los bywał jednak przewrotny i niezwykle szorstki. Tuż po narodzinach siódmej córki, matka owdowiała. Została sama. Rodzinny mająteczek, choć wcale niemały, nie gwarantował spokojnego bytu - jak bowiem przeżyć bez chłopa, kiedy do wykarmienia było aż tyle wiecznie głodnych, młodych gąbek? Między najmłodszą a najstarszą z sióstr było zaledwie dziesięć lat różnicy.
   Nic dziwnego, że amantów do wejścia w taką „gotową, pełną” rodzinę nie brakowało. Matka wciąż była urodziwą, niezwykle pracowitą kobietą z ładnym posagiem. Dziś, po latach, trudno już wyrokować, co w kalkulacjach nowych zalotników przeważało bardziej: urok wdowy czy jej zasoby... Nieważne. Fakt był taki, że dorastające dziewczynki musiały nagle zaakceptować w domu ojczyma. Musiały - ale czy mogły i przede wszystkim, czy chciały? Większość z nich odziedziczyła wyjątkową urodę po matce, a i zmarły ojciec należał przed laty do tych przystojnych. Starsze siostry szybko wyczuły wiszące w powietrzu napięcie. Kiedy tylko się usamodzielniły, natychmiast wyciągały z rodzinnego gniazda dorastające, młodsze dziewczęta, byle tylko nie narażać ich na pozostawanie pod wątpliwą, niepokojącą opieką nowego pana domu.
   Dzięki temu Renata, tuż po ukończeniu szkoły podstawowej, opuściła rodzinne strony, zamieszkała ze starszą siostrą Ireną w pobliskim miasteczku, gdzie poznawała krawiectwa. Od zawsze pociągały ją piękne stroje, szlachetne materiały i elegancja. Marzyła o umiejętności szycia wyjątkowych modeli według własnego, autorskiego projektu. Kto wie... może w przyszłości uda jej się ubierać obce, dystyngowane kobiety?
   Irena, u której znalazła bezpieczny dach nad głową, powtarzała jej z podziwem, że jest niezwykle zdolna i powinna kształcić się dalej. Renata jednak, pełna pokory i bezgranicznej wdzięczności za schronienie, uciszała te ambitne plany:
   - Kiedyś spróbuję, Irenko. Całe życie przecież jeszcze przede mną.

Rozdział 2: MUNDLOS I JEJ TAJEMNICA

W okolicy mieszkała ich ciotka, która niezwykle chętnie gościła u siebie obie siostry. Starsza kobieta nie mogła się nadziwić, że młoda Renata nigdy nie przyjeżdża w odwiedziny z pustymi rękami. Za każdym razem przywoziła ze sobą misternie uszyte, miniaturowe stroje dla lalki należącej do małej córki ciotki.
   Pasja Renaty karmiła się drobiazgami. Któregoś razu, myszkując po lokalnym pchlim targu, dziewczyna wypatrzyła starą, porcelanową lalkę. Od razu uznała, że będzie ona jej idealną, osobistą modelką do prezentacji krawieckich wzorów. W jej głowie kiełkowało już śmiałe marzenie: może kiedyś otworzy własny salon mody, a w wielkim oknie wystawowym ta właśnie porcelanowa lala będzie dumnie prezentować jej autorskie kolekcje? Od tamtego dnia pchle targi stały się jej ulubionym miejscem poszukiwań.
   Pewnego popołudnia, spacerując między straganami wraz z Ireną, Renata natrafiła na prawdziwą okazję - starą maszynę do szycia. Urządzenie nie wyglądało na „zaopiekowane”. Stało zakurzone, opuszczone, z pedałem napędowym mocno nadżartym przez rdzę i zerwanym klinem przy ciężkim kole zamachowym. Samej główki maszyny nie dało się nawet obejrzeć, ponieważ była szczelnie schowana w drewnianej szafce, zamkniętej na głuchy kluczyk, którego sprzedawca oczywiście nie posiadał. Dla Renaty nie stanowiło to jednak żadnej przeszkody. W jej oczach błysnęła żelazna determinacja. Cena była śmieszna, niemal za cenę złomu. Okazja. Zakup w ciemno, ale warty ryzyka.
   Mąż Ireny, Franciszek, zorganizował konny wóz i z pomocą sąsiadów ciężki mebel został przywieziony do domu. Uśmiechnął się na widok przejęcia dziewczyny i obiecał, że w wolnej chwili odrestauruje maszynę tak, że będzie lśnić jak nowa z fabryki.



   Po wniesieniu zdobyczy do pokoju, w domu nic już nie było ważne. Renata chciała natychmiast uruchomić maszynę, a przynajmniej chociaż na nią spojrzeć. Irena nie zamierzała czekać na wolny czas męża - babskimi sposobami, za pomocą wsuwek i nożyków, próbowała sforsować zardzewiały zamek szafki, ale drewno stawiało opór. Widząc te zmagania, Franciszek odłożył swoje zajęcia, przyniósł narzędzia i zaczął kombinować przy ryglu. Po trzech godzinach żmudnej pracy w ciszy pokoju rozległ się głośny trzask. Sezamie, otwórz się!
   Mężczyzna uznał swoją misję za skończoną i szybko wrócił do swoich gospodarskich obowiązków. Irena poszła w jego ślady, a Renata została sam na sam ze swoim skarbem, napawając się widokiem.
   Ku swojemu ogromnemu zaskoczeniu odkryła, że schowana pod blatem główka maszyny wcale nie była zniszczona. Na czarnym korpusie widniał piękny, złocony, dumny napis: Mundlos. Wszystkie mechanizmy lśniły dawnym blaskiem, a w bocznej szufladce spoczywały zapasowe czółenka, idealnie ułożone nici oraz zestaw grubych igieł. Jednak to nie marka ani błyszczący metal odebrały dziewczynie dech w piersiach. Pod spodem, w najciemniejszym kącie drewnianej obudowy, zauważyła coś jeszcze. Początkowo pomyślała, że to zwykły skrawek starego materiału, jakaś zapomniana resztka po dawnym szyciu. Zaczęła ostrożnie wyciągać znalezisko... i nagle oniemiała.
   W jej dłoniach spoczęła misternie wykonana torebka. Mała, szmaragdowa sakiewka z oryginalnym harmonijkowym zaciskowym zamkiem.. Znalazła sobie doprawdy niesamowite miejsce na zabawę w chowanego przed całym światem. Renata z drżącym sercem odpięła zamek, zajrzała do środka, a na samym jej dnie ujrzała coś, co sprawiło, że jej serce zabiło szaleńczym rytmem.



A MOŻE BY TAK POZNAĆ NOWOŚCI WYDAWNICZE ?

Wczoraj po upływie  2 godzin od przedstawienia do publikacji swojego II tomu książki p.t. "Wspólna Sakiewka" - Amazon KDP znów mnie zaskoczył. Przyjęłam gratulacje z radością.


Kochani, może tak zacząć od publikacji  na moim blogu w odcinkach następnej opublikowanej mojej książki?

 Znów nie będzie to  publikacja całości, jak przy "Sercu Elwiry" ( chyba, że całość na Wasze życzenie), ale może tym razem zainteresują Was losy Renaty? 

"Sakiewka"  i "Wspólna Sakiewka" to dwutomowa powieść o kobiecie, która przez lata szyła dla innych ich piękne stroje i piękne życie, sama pozostając gdzieś za kulisami.

 Renata, to kobieta doświadczona wojną, wyrzeczeniami i trudną miłością, próbująca odnaleźć miejsce w powojennym świecie. Jest to książka o miłości, która miała ocaleć wszystko. O cenie poświęcenia. I o chwili, w której trzeba wreszcie zapytać: ile można dawać, zanim pozostanie się z pustymi rękami?   Z czasem jej życie wypełnią ludzie, dla których dom oznacza więcej, niż wspólny adres. 

Jest to opowieść o miłości, rodzinnych więziach, pamięci i nadziei. O tym, że prawdziwe bogactwo nie mieści się w sakiewce.