Ewolucja podglądacza, czyli od płotu do Moulin Rouge
Przeglądałam dzisiaj stare, czarno-białe fotografie i natknęłam się na kadr, który natychmiast poprawił mi humor. Grupa dzieciaków stoi na drewnianym płocie, usiłując podejrzeć, co dzieje się po drugiej stronie. Standard. Ale moją uwagę przykuł dół tego kadru. Stoi tam mały, może sześcioletni dżentelmen z aparatem przy oku, który zamiast patrzeć za płot, bezczelnie dokumentuje... wdzięki swojej koleżanki, której starszy brat dla żartu podwija sukienkę.
– „Kochanie, chodź no tutaj!” – zawołałam męża. – „Zobacz. Od małego podglądacza do zawodowego paparazzi! Najpierw dla hecy uwieczniał koleżanki z podwórka, a parę dekad później pewnie robił to samo w Paryżu, tyle że za potężne pieniądze i w garderobach Moulin Rouge!”
Pokazałam mu drugą grafikę – piękną, malarską scenę z francuskiego kabaretu. Dwie tancerki w tiulach, piórach i czarnych pończochach, poprawiające kostiumy przed lustrem. Klimat zgoła inny, ale esencja... cóż, uwieczniona profesjonalnym okiem tego samego (w mojej wyobraźni) chłopca, który po prostu zamienił drewniany płot na kulisy teatru.
![]() |
| art by Konstantin Razumow |
Mąż spojrzał na ekrany, podrapał się po głowie i mruknął:
– „Teresko, ten mały na pierwszym zdjęciu to przynajmniej miał stabilną pozycję, bo stał na ziemi. A ten w kabarecie to musiał uważać, żeby go te panie obcasem nie poczęstowały za tak bliskie kadry.”
– „Mój drogi, to się nazywa ewolucja zawodowa!” – zaśmiałam się. – „Najpierw niewinne żarty, a potem napastowanie dorosłych dziewczyn obiektywem dla twardej waluty. Zresztą, spójrz na te tancerki – one doskonale wiedzą, że ktoś je podgląda. To czysty biznes!”
– „No nie wiem...” – westchnął mąż poprawiając swoją wczorajszą, nieskazitelnie czystą koszulkę sportową. – „Ja tam wolę naszą logistykę plażową. Na promenadzie nadmorskiej przynajmniej nikt mnie nie oskarży o bycie paparazzi, najwyżej dostanę stek obelg po łacinie za pilnowanie Toffi.”
I tak oto, od niewinnego podglądania sąsiadów przez szparę w deskach, doszliśmy z mężem do wielkiej teorii o narodzinach zawodu kronikarza kobiecych wdzięków. Jedno jest pewne – refleks trzeba mieć od małego!
<><><><><><><><><><><<><<><><<><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz