ZJAWY NEFRETETE NA POLSKICH ŁĄKACH, CZYLI O TYM, JAK CHĘTNIE DAJEMY SIĘ NABRAĆ
Dzisiaj na warsztat bierzemy temat stary jak świat – złudzenia. I to nie te wielkie, życiowe, w których czasem tkwimy latami na własne życzenie, ale te małe, codzienne psikusy, jakie płata nam nasz własny mózg. Bo umówmy się: człowiek to takie ciekawe stworzenie, które zobaczy trzy białe punkty na horyzoncie i od razu dopisze do nich całą, barwną ewangelię.
Zaczęło się całkiem niewinnie, tuż po powrocie z imprezy jubileuszowej, na której byliśmy z mężem gośćmi.
Droga ekspresowa i ptasia chmara
Wracaliśmy trasą, którą znam na tyle dobrze, że mogłabym ją opisać z zamkniętymi oczami. Zmęczenie po hucznym świętowaniu dawało o sobie znać, więc patrzyłam przez okno samochodu zupełnie bezwiednie, zapadając w lekki marazm. Żeby nie było niedomówień – byłam absolutnie trzeźwa! Po prostu monotonny krajobraz zaczął mnie powoli kołysać do snu.
Nagle mąż wyrwał mnie z tego letargu energicznym okrzykiem:
– Popatrz, popatrz tam pod lasem! Stado żurawi!
Wytężyłam wzrok. Rzeczywiście, po zielonym polu rozsiane były szare, a właściwie białe punkty. Natura w czystej postaci! Jednak im dłużej się wpatrywałam, tym bardziej logistyczna część mojego umysłu zaczynała protestować.
– Myślę, że to raczej bociany… – mruknęłam sceptycznie. – Przecież żurawie są ciemniejsze. No i dlaczego te ptaki stoją tak idealnie nieruchomo? Żeby aż taka chmara w jednym miejscu? Niespotykane!
– A może i bociany… – zawahał się mąż, ale po chwili oboje doznaliśmy nagłego oświecenia na widok kolejnych obiektów bliżej drogi. – Wiesz co? To chyba… kopki siana ponakrywane białymi chustami!
Tajemnica rzekomego ptactwa wyjaśniła się błyskawicznie. Właściciele okolicznych łąk zostali po prostu zaskoczeni nagłą burzą i próbowali ratować zbiory przed ulewą. A ulało nam wtedy w nocy niesamowicie! Od 11 lat, odkąd tu mieszkamy, nasz domowy deszczomierz nie zarejestrował takiego opadu. Nic dziwnego, że rolnicy rzucili na pole wszystko, co mieli pod ręką. Ale żeby z folii i siana zrobić w naszych oczach stado egzotycznych ptaków? Ależ złudzenie…
Jak z dyrektora zrobić ornitologa
Prawdziwa wisienka na torcie pojawiła się jednak dopiero po powrocie do domu. Zadzwoniła córka, by upewnić się, czy szczęśliwie dotarliśmy na miejsce. Rozbawiona całą sytuacją, opowiedziałam jej o naszym „stadzie żurawi” i rolniczej logistyce.
W słuchawce zapadła sekunda ciszy, po czym córka wybuchnęła śmiechem:
– Mamusiu, to teraz usiądź wygodnie, bo coś mi się przypomniało. Pamiętasz moje czasy maturalne? Mój ówczesny dyrektor przedstawił mnie komuś słowami: „Oto nasza Nefretete”.
– Pamiętam, bardzo eleganckie porównanie do egipskiej królowej – odpowiedziałam.
– No właśnie! Ale moja koleżanka Magda, która z historią była raczej na bakier, zapytała mnie potem na osobności, co ten dyrektor właściwie miał na myśli. Byłam młoda, złośliwa i rzuciłam jej z pełną powagą, że Nefretete to po prostu rzadki gatunek żurawi z wyjątkowo długimi szyjami.
Aż zapowietrzyłam się ze śmiechu, domyślając się puenty. Córka dokończyła z rozbawieniem:
– Więc słuchaj, mamo… To, co widzieliście dzisiaj na polu, to nie były zwykłe kopki siana. To były zjawy Nefretete! Najlepsze jest to, że Magda do dzisiaj, kiedy jedzie przez wiejskie obszary, z wielkim przejęciem wypatruje błąkających się po polskich łąkach dostojnych ptaków Nefretete!
I tak to właśnie z nami jest. Magda od lat szuka egipskich żurawi w rowach, mój mąż widzi ptasią mafię w kawałkach białej folii, a my wszyscy bardzo często budujemy wielkie teorie na fundamencie zwykłego omamu.
Często w życiu bywa dokładnie tak samo jak na tej ekspresówce. Widzimy to, co chcemy zobaczyć. Ubieramy zwykłe, szare kopki siana w pióra zachwytu, a potem rzeczywistość – niczym ta nocna burza – zmywa z nich iluzję i zostawia nas z nagą prawdą. Może to i dobrze? Świat bez tych małych, zabawnych złudzeń byłby potwornie nudny i przewidywalny. Ważne tylko, żeby w porę zorientować się, kiedy patrzymy na prawdziwego ptaka, a kiedy na folię przed deszczem.
A Magdzie życzę z całego serca: niech te Nefretete w końcu jej się na jakiejś łące objawią!
<><><><><><><><><><><<><<><><<><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz