![]() |
| art by Henry Stacy Marks - "Komisja Śledcza" |
Młodszy wnuczek stwierdził, że babcia dzisiaj przypomina express do kawy.
Skąd takie przekonanie?
Otóż po schyleniu głowy widać obraz cieknących strużek z głowy ( wybaczcie, nie będę operować szczegółami). To chyba nie katar sienny. Mam papużki od kilku dni. Ich klatka znajduje się na wyciągnięcie ręki. Minimalny
puszek fruwa mi przed nosem, bo właśnie
tu mam stanowisko "blogowania", które powiększyło się w tym roku o "literackie".
W czasie tego rozważania o pochodzeniu tego płynu w głowie, wnusio zaczął
kichać, zresztą robi to od kilku dni, zużywając przy tym tony chusteczek do nosa. Zaświtało mi, że to może on
zaraził mnie jakimś wirusem.
– Babciu, ale z expressu, po przeczyszczeniu
przewodów, kiedy już ta woda wyleci, to dalej powinna pojawić się kawa, prawda?
- Wnusiu, ty mój szkrabie, z expresu - tak, dziadkowi, bo , jak wiesz, on pije czarną, a w moim przypadku - mleko, a następnie kawa. A ty nie licz na więcej... Kakao ani czekolady dzisiaj nie będzie. Babcia niedysponowana. Uważaj, aby tobie, przy okazji, po wypłynięciu tej białej gorącej
wody z z Twojego expressowego nosa, czasem móżdżek nie wypłynął, bo czasem widzę skutki jakichś u ciebie przecieków, chociaż dzisiaj nieźle główkujesz.
- Ale ja, babciu, sobie z katarem
daje radę. Na razie kicham i biorę inhalacje. Dzisiaj po południu idziemy z dziadkiem na tężnie. Możemy cię, ostatecznie, zabrać ze sobą.
- Dziękuję, za dobre serce, ale nie
skorzystam ze względu na przeciwskazania. Zapomniałeś, że masz babcię na baterię? Poza tym - duszę się w parze. Nie znoszę wilgoci.
Nie … on nie mógł mnie zarazić… taki
kochany szkrab…
Należałoby zwołać rodzinną komisję śledczą, ale chyba daruję to sobie i rodzinie.
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałoby oficjalne, państwowe
przesłuchanie, gdyby z sali obrad wyrzucić wszystkich polityków, a w fotelach
poselskich posadzić... papugi? Jeśli myślicie, że komisje śledcze, pełne
emocji, spięć i ważnych min, to domena wyłącznie świata ludzi, to wybitny
brytyjski malarz Henry Stacy Marks wyprowadzi Was z błędu w ułamku sekundy!
Spójrzcie na jego słynne dzieło z 1891 roku zatytułowane „Komisja śledcza” (A
Select Committee).
Marks był absolutnym pasjonatem ptaków i częściej można go było spotkać z
notesem w londyńskim zoo niż na salonach. W tym genialnym, satyrycznym obrazie
postanowił sparodiować sztywne, pełne zadęcia posiedzenia brytyjskiego
parlamentu. I trzeba przyznać – obsada wyszła mu po mistrzowsku!
Po lewej stronie, na najwyższym stanowisku, zasiada Przewodniczący Komisji – potężna, ciemnoniebieska Ara hiacyntowa. Spójrzcie na ten surowy wzrok i groźnie uniesioną łapę. To on dyktuje warunki, zadaje niewygodne pytania i z lodowatą miną czeka na wyjaśnienia.
Naprzeciw niego, na długiej żerdzi,
usadowiła się ława przysięgłych, czyli dostojne, białe kakadu. Wyglądają jak
klasyczni, zasiedziali urzędnicy – mają przymknięte oczy, mądre, ale potwornie
znudzone miny, jakby tych samych tłumaczeń słuchali już po raz setny i marzyli
wyłącznie o zakończeniu debaty.
A na dole?
Tam rozgrywa się prawdziwy, ludzki (a raczej ptasi) dramat! Mała, różowa kakadu po lewej stronie tak bardzo boi się oskarżeń, że aż schowała głowę w ramiona, udając, że jej tam w ogóle nie ma.
Obok niej czarna kakadu żałobna marszczy brwi w głębokim, ponurym skupieniu, gorączkowo obmyślając linię obrony.
Najlepsza jest jednak niebiesko-żółta ara po prawej –
słucha zarzutów z szeroko otwartym dziobem, kompletnie zszokowana nagłym
obrotem spraw!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz