Jak stworzyć tekst - Andrzej Waligórski
By tekst stworzyć, niepotrzebne jest natchnienie et cetera
I zbyteczna jest znajomość światłych ksiąg i pięknych sztuk,
Byle paczka ekstramocnych, takich mocnych jak cholera,
Byle brzydki wierny kundel, który zasnął u twych nóg.
By tekst stworzyć, niepotrzebne kaloryczne odżywianie
Ani biurko, które świeżą politurą w mroku lśni,
Byle paczka ekstramocnych, rakotwórczych niesłychanie,
I ten pies, co poszczekuje, bo mu właśnie coś się śni.
Żona może być kłótliwa, może drzeć się wniebogłosy,
A na dworze deszcz być może i najniższy z niżów niż,
Lecz gdy masz starego kundla i swe stare papierosy,
Weź ołówek ogryziony, jakiś papier, siądź i pisz.
Radio wyje u sąsiada, wicher wyje za oknami,
Chandra wyszła w smutne miasto, tak jak wilk wychodzi w step,
Wciągnij w płuca ekstramocnych dym szarpiący jak dynamit,
Pogładź ręką zażółconą wsparty o twe stopy łeb...
By tekst stworzyć, trzeba kochać, cierpieć oraz obserwować,
Więc psa kochaj, choćby za to, że jest wierny tak jak pies,
Cierp z powodu ekstramocnych, z których zwykle boli głowa,
I obserwuj to, co piszesz. Bo to właśnie zwie się "tekst".
Andrzej Waligórski twierdził, że do napisania dobrego tekstu wystarczy paczka ekstramocnych i stary, brzydki kundel u nóg.
Ja próbowałam. Nie wyszło.
Po pierwsze – nie palę.
Po drugie – nie mam kundla, tylko białą maltankę Toffi, która wygląda jak mała, puszysta chmurka i ma w sobie tyle „kundlowatości”, co ja talentu do biegania maratonu.
Więc zrobiłam research i stworzyłam własną wersję
JAK STWORZYĆ TEKST WEDLUG TERESY
By tekst stworzyć, niepotrzebne jest „natchnienie et cetera”,
„ani paczka ekstramocnych, ani stary, śmierdzący kundel”,
Byle kawa macchiato w dwóch filiżankach stała teraz,
Gdy na stopach śpi Toffi, z którą tworzę ten zgrany kumpel.
Moja mała maltanka budzi się, gdy piszę coś ważnego,
Żeby łebek natychmiast na klawiaturze mi położyć.
By tekst stworzyć, niepotrzebne wcale „kaloryczne odżywianie”,
Gdy z eklerem (lub trzema!) kreatywność mogę mnożyć.
Żadnych papierosów, żadnego dymu w moim domu nie ma,
Tylko cukier puder na klawiaturze cicho lśni,
A gdy radio wnuczka wyje i deszcz chłoszcze z nieba,
Ja w pracy natchniona o trzeciej po południu piszę radosne dni.
Z kawiarnianym wąsem, z psem, co laptop traktuje jak poduszkę,
Siedzę cicho i piszę, chociaż wicher za oknem dmie.
Waligórski miał rację tylko w połowie – szepnę wam na uszko,
Bo do stworzenia tekstu wielkich rzeczy nie trzeba, o nie!
Trzeba kochać te słowa, czarną kawę i małe stworzenie,
Co przed chwilą na „delete” położyło mi swoją łapkę.
I to, drodzy Państwo, tajemnicy całej jest zwieńczenie,
Gdy z Toffi na kolanach piszę kolejną blogową gratkę.
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz