Translate

piątek, 11 września 2026

ŚLADY NA PARTERZE, SEKUNDY OD HISTORII


„...Pamiętajmy dzisiaj o tych, którzy nie zdążyli wyjść poza tamte mury. W Polsce mamy niezwykły monument – odsłonięty w Kielcach pomnik ”HOMO HOMINI” przedstawiający dwie pęknięte, zniszczone kolumny nienawiści. Kiedy patrzę na to dzieło, widzę w nim to samo pęknięcie, które tamtego września poczułam we własnym sercu, martwiąc się o córkę i opłakując tych, którzy nie mieli jej szczęścia.”


Pomnik Homo Homini w Kielcach poświęcony ofiarom 
ataku terrorystycznego na wieże World Trade Center

 

Dwie wieże, jedno wspomnienie i sekundy, które decydują o życiu

Dzisiaj przypada kolejna rocznica 11 września – dnia, który na zawsze zmienił współczesny świat i wrył się w pamięć każdego z nas czarną, bolesną kreską. Często słyszymy głosy: „A co nas to obchodzi? To było tak daleko, za oceanem, to nie nasza sprawa”.

Ale świat jest mały, a ludzkie losy przeplatają się w najmniej oczekiwanych momentach. Dla mnie ten dzień zawsze niesie ze sobą bardzo osobiste, przeszywające dreszczem refleksje.

W wakacje 1999 roku jedna z moich córek, będąc jeszcze studentką anglistyki, wojażowała z dwoma koleżankami ze studiów po Stanach Zjednoczonych. Jednego z tych słonecznych dni zwiedzały Nowy Jork. Los sprawił, że ich kroki skierowały się prosto pod potężne bliźniacze wieże World Trade Center. Wspólnie spacerowały po wielkim parterze tego kompleksu, chłonąc atmosferę Ameryki i ciesząc się studencką wolnością. Znalazły się tam we właściwym czasie – ich wakacje się skończyły, wróciły bezpiecznie do Polski, do domu.

Dwa lata później, w ten pamiętny wtorkowy wrzesień, świat nagle zamarł. Doskonale pamiętam tamtą chwilę. Byłam wtedy w Płocku. Jechaliśmy z mężem samochodem ulicą Kilińskiego, kiedy z głośników radia popłynął ten pierwszy, zatrważający komunikat. Trudno mi było w to uwierzyć, to brzmiało jak nierealny scenariusz filmowy.

Właśnie miałam uzupełnić wyposażenie na nasz zaplanowany, kilkudniowy złaz nad morzem. Ogarnięta niepokojem i myślą o córce, która przecież niedawno tam stała, zaczęłam gorączkowo dzwonić do organizatora oraz współuczestników wyjazdu, będąc przekonana, że w obliczu tak potwornej tragedii wszystko zostanie odwołane. Niestety – a może na szczęście – życie musiało toczyć się dalej. Pojechaliśmy, ale pobyt nad morzem w tamte dni stał się dla mnie jednym z najsmutniejszych urlopów w życiu. Szum fal nie przynosił ukojenia, a w głowie bez przerwy kołatały się obrazy z Nowego Jorku.

Kiedy patrzyłam na walące się wieże, przed oczami miałam ten parter, po którym niedawno chodziło moje własne dziecko. Dla polskich studentów wrzesień to wciąż czas wolny poza murami uczelni. Moja córka i jej przyjaciółki miały ogromne szczęście, że ich czas w Nowym Jorku przypadł na inny rok.

Inni młodzi ludzie, turyści, pracownicy i marzyciele tego szczęścia nie mieli. O tej czarnej, porannej godzinie znaleźli się wewnątrz wież, stając się częścią tragedii, która nigdy nie powinna się wydarzyć.

11 września to przypomnienie, jak niesamowicie kruche jest nasze życie. Czasem o wszystkim decyduje przypadek, sekunda, właściwy rok lub właściwa godzina. Pamiętajmy jutro o tych, którzy nie zdążyli wyjść poza tamte mury.

~~~~~~~~~~~~~~~~

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Widzę, Czuję, Wiem i poszukuję - blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki 


2 komentarze:

  1. Tak, czasami tylko pomniki zachowują pamięć o wydarzeniach, są tez filmy, wpisy na blogach itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej wstrząsające są relacje ludzi, którym udało się stamtąd uciec oraz wspomnienia rodzin ofiar.

      Usuń