Translate

sobota, 25 kwietnia 2020

MŁODY RZĄDZI


(fot. Katarzyna Milewska)

Nie chcemy pozwolić, aby rdza opanowała nas, licząc na ospałość wiosenną oraz różnego rodzaju hashtagi  typu  #pozostań w domu. Ja osobiście chętnie ćwiczę z jakąś grupką z tv, kiedy towarzyszy temu rytmiczna muzyka i humor. Poza tym... spacerki lub delikatny spacer po działce czy  krótki, ale zrywny berek z wnuczkiem. 
Ten ostatni bohater domu nie ma żadnych szans do nakłonienia mnie do innej wspólnej aktywności rekreacyjnej. Długo on tego nie żałuje, ale  za to dostaje mi się od niego w niewybredny sposób. 
Od razu głośno, tj. na słyszalność kilku okolicznych działek i trzech okalających uliczek prowokując mnie wydziera się, że babcia, to chyba już staruszka, bo nie ma siły biegać.
 - Dziadziuś, a ile to babcia ma lat? 
 Tu nadzwyczaj usłużnie dziadzia informuje małolata, choć uważam zupełnie niepotrzebnie, bo on ma bardzo dobrą pamięć, po czym ten wnusio, z niekłamaną radością i swadą, ogłasza ze śmiechem  wszem i wobec, 
- A moja babcia ma ....72 lata!!!!!! 
Hallo!!! Czy wszyscy słyszą????

I nie ważne czy 2 lata w tę stronę czy 5  w tamtą, tu już nie chodzi o dokładność ani mnie, ani dziadkowi, ani chyba jemu, bo jak się ma dziesiąt lat, to i tak bardzo dużo w porównaniu z jego wiekiem.

Ja już z tarasu migiem (szybko) i migowo (językiem dla głuchoniemych) wskazuję, jakbym chciała "czule wyszeptać":
- Zamilcz! - kładąc palec na ustach, już nie wspominając o Rodo. 
O to jest woda na młyn dla niego. 
Teraz jeszcze donośniej, bo może przypadkiem ktoś nie dosłyszał, swoje obwieszczenie jeszcze bardziej nagłaśnia. Babcia migiem pokazuje stukanie się w czoło - wiem, to nie wychowawcze, bo sama już nie raz się doświadczyłam, że nie należy dzieciakowi pokazać, co cię irytuje, bo wykorzysta pędrak przy najbliższej okazji.

Z tatą można pobawić się zupełnie inaczej. 
Można z łatwością 190 cm chłopa o słusznej wadze namówić na jazdę dziecięcym gokartem. Oczywiście kilka okrążeń (bez obijania kolan) da się zrobić i nawet wygramolić na koniec z tego pojazdu, ale za to ile naprawiania gokarta ma później dziadek? 
Opony nie wytrzymują takiego ciężaru, ośki zresztą też. Nie zapytali dziadka,  czy ten projekt bezpieczny? 
No nie... 
A czy dziadek, niby taki rozważny, czasem  nie da się wkręcić przez wnuka?
Może opowiem to rymem:

Babciu dzisiaj na huśtawce
Będą z dziadkiem różne harce
Zaproszę go do zabawy
Bo dziś jest taki niemrawy

Lubię skakać wprost z huśtawki
Z wyskokiem na łono z trawki
Ale także wykopyrtnąć
Razem z dziadkiem kozła fiknąć

Babcia woła dajże spokój
Kości złamiesz mężu ty mój
Nie dla ciebie taka gratka
Wnuczku nie podpuszczaj dziadka.



Oj nie trzeba długo czekać
Wnuczek nie chce wcale zwlekać
Huśtawka pod niebem prawie
I obaj leżą na trawie



Babcia szybko fotki cyka
Dziadek tak szybko nie znika
Na kolanach się gramoli
Chyba jednak coś go boli


Plecy całe w suchej trawie
Wytarzał się na murawie
Kto  ze śmiechu się zanosi
Ten kto dziadka tam zaprosił

Z borowiny bierz kompresy
I zakładaj ciepłe dresy
Słuchaj dziadku babci czasem
Bo dostaniesz baty pasem

To przenośnia znasz mnie przecie
To z humorem tak się plecie
Szybko ciebie wyleczymy
I przygodę zakończymy


Z tego można wysnuć mylnie wniosek, że ja to już wcale, ale to bezwarunkowo w swoim wieku nie wsadzam swoich 4 liter na huśtawkę. Przecież nie muszę wszystkim w rodzinie udowadniać, że ... jeszcze mieszczę się w "siodełku" huśtawki. 


Podobno zmieścić się i umościć tam swoje siedzenie to nie największa sztuka, ale bez szwanku wydostać się z tego... to już bywa różnie. Ja, co prawda, takiego przypadku nie miałam, ale inna pani, to i owszem.


tutaj inne rozrywki rekreacyjne w naszej rodzinie.
Nie wiem, czy czasem nie namalowałam wizerunku malca, który króluje w rodzinie i poprawia sobie koronę na głowie. 

Rzecz ma się zgoła inaczej. Wychowywany jest ...normalnie. Wie, że jeśli coś zbroi, chccący czy przypadkowo i narobi szkody, powinien ja naprawić, . Dziadek uczy go od małego majsterkowania. Naprawiał już dwa , a może trzy lata temu zamek u furtki.

Najpierw obserwuje dziadka, uczy się, a dalej już sam  bierze sprawy w swoje ręce.



Kilka dni temu naprawiał przy pomocy dziadka schody, po których zjeżdzał różnymi pojazdami z tarasu.





Z babskich spraw też coś umie, np, piec ciasto, robić zupy , kawę w expresie, szyć ręcznie i  maszynowo i wiele innych czynności.

Koszenie trawy opanował...kilka lat temu :)



Teraz opanowuje jedną z bardzo ważnych funkcji w rodzinie - starszego brata, a naszą rolą jest to, aby nie poczuł się rodzinnym Big Brotherem.


Jeśli chcesz poćwiczyć, a przy okazji zrzucić kilka kilogramów, których do tej pory wrzuciłaś na siebie, siedząc w domu to polecam:

 "Gimnastyka na kanapie..." tutaj









Gdyby ten wpis wywołał chęć dalszego czytania, to proponuję stary mój post na temat huśtania 
pt. "Huśtaj mnie, huśtaj, psiajucho" tutaj

15 komentarzy:

  1. Na szczęście są jeszcze huśtawki bez tego "koszyczka" albo na łańcuchach. :) Można siadać bezpiecznie.
    Mam dużo gimnastyki w domu, mała siłownia w pokoju. Od siedzenia w domu grozi mi co najwyżej przetrenowanie. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, Tobie nigdy nie dorównałabym, nawet, gdybym miała tylko 17tkę.
      Pozdrawiam serdecznie, trzymaj tak dalej do 70 tki i ... ponad :)

      Usuń
    2. I wyobraź sobie do tego, że zapatruję się w babcie. Znam wirtualnie takie babcie, którym bym ja nie dorównała, ale będę się starać. :)

      Usuń
  2. Ćwiczę sobie chińską gimastykę czi kung. Poza tym spacer z Pociechą. A wnuka masz bardzo zdolnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodzi teraz jakby byli "bystrzejsi", albo mam takie złudzenie :)))

      Usuń
  3. Twój wnuk to mistrz w wielu dziedzinach, a mąż wzór cierpliwości! Bardzo miło się czytało!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Dziadek faktycznie wykykazuje sie ogromną cierpliwością do wnuków, do mnie już mniej :)))
      Miłego wieczoru :)

      Usuń
  4. Taki wnuk to skarb!
    Huśtawek nigdy nie lubiłam, a teraz to masakra, nawet jak woda w wannie się kołysze, to w głowie mi się kręci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja źle znoszę karuzele i huśtawki równoważne. Żołądek odmawia mi posłuszeństwo.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Twój wnuczek na duzo szczęscia mając przy swoim boku, takich wspanialych dziadków. Na pewno nigdy się chłopiec nie nudzi.
    Oj, po zimnie przytyło mi się, ale do ćwiczeń trudno mi się zmobilizować.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Nino , wzajemnie :)
      Nudzić się przy wnuczkach raczej nie da, nawet, gdyby człowiek tego pragnął:)))
      Kochana Ninko, a ogródeczek nie zabiera zbędnych kalorii? Chyba, że masz wieloletnie nasadzenia, jak ja. Wtedy pracy za dużo nie wymaga.

      Usuń
  6. Świetne rodzinne zabawy ogrodowe, a i praktyczne nauki od małego dziecko pobiera, Żona będzie miała kiedyś z niego pociechę..A twoje rymowane opisy bardzo mnie ubawiły :)
    Ja już wysszłam w plener. Znów pozwalam sobie na może nie codzienne, ale częste treningi Nordic Walking. Uprawiam ten sport aktywnie od 6 lat, i szczerze mówiąć, ich brak odczuwałam szczególnie dotkliwie. Dziś z Mr Art-em ( pieszczotliwie o Mężu) zrobiliśmy 7 km z kijami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, w swojej skromności, może tego nie widać, ale zasługuję tylko na małe literki :)))
      Kijki do Nordic Walking mamy z mężem, ale w końcu on tylko chodzi, a praktycznie stosuje "chód sportowy" , oczywiście bez kijków.
      Mały na tym etapie twierdzi, że się nigdy nie ożeni i nie wyprowadzi z domu, hihi... jeszce mu się zmieni...

      Usuń
  8. Wspaniale wychowujecie wnuka, skoro tyle potrafi zrobić.
    Dla mnie to niesamowite. Dziadek jest wspaniały i babcia oczywiście też :)

    OdpowiedzUsuń