Kiedy myślimy o Adamie Mickiewiczu, widzimy pomnikowego wieszcza, który z natchnioną miną pisze o miłości i ojczyźnie. Mało kto jednak wie, że prywatnie życie z geniuszem przypominało drogę przez mękę. Jego żona, Celina z Szymanowskich, zamiast romantycznych uniesień, zderzyła się z paryską biedą, gromadką dzieci i... wyjątkowo trudnym charakterem męża. Ich trwające dwadzieścia lat małżeństwo obrosło anegdotami, które idealnie pokazują, że życie z „gwiazdą rocka” dziewiętnastego wieku wcale nie było usłane różami.
Wszystko zaczęło się od... plotki i niefortunnego żartu. Przyjaciel poety, Stanisław Morawski, opowiedział Adamowi o ciężkim losie osieroconej Celiny, córki znanej pianistki. Mickiewicz, będący akurat w głębokiej depresji, rzucił lekkomyślnie, że „gdyby ją spotkał, to nawet mógłby się ożenić”. Morawski potraktował to śmiertelnie poważnie i przekazał nowinę dziewczynie. Niedługo potem niespełna dwudziestoletnia Celina spakowała walizki, przyjechała do Paryża i po prostu zapukała do drzwi Adama, oznajmiając, że przybyła wziąć ślub. Zszokowany wieszcz nie miał wyjścia – słowo się rzekło.
Szybko jednak okazało się, że wychowana w luksusowych salonach Celina nie ma pojęcia o prowadzeniu domu. Kompletnie nie potrafiła gotować ani oszczędzać, co przy wiecznym braku pieniędzy Mickiewicza prowadziło do domowych wojen. Celina miała jednak swój dumny charakterek i potrafiła postawić na swoim. Ponieważ Adam uwielbiał tradycyjne, polskie potrawy, Celina – na przekór francuskim zwyczajom – ostentacyjnie serwowała mu wyłącznie ciężką, polską kuchnię, oświadczając, że „francuszczyzny w tym domu tolerować nie będzie”.
Z czasem ich relacje stały się tak napięte, że małżonkowie próbowali rywalizować o dominację na oczach gości, co dziś nazwalibyśmy jawnym toksykiem. Gdy w salonie Mickiewiczów zjawiali się emigranci, by chłonąć mądrości wieszcza, Celina potrafiła bezceremonialnie przerwać wywód męża ostrym: „Idź precz!”. Innym razem, chcąc publicznie utrzeć nosa dumnemu poecie, potrafiła w towarzystwie bezwstydnie podsunąć mu pod nos nogę i rozkazującym tonem rzucić: „Zdejmij mi trzewiczki”.
( Jak myślicie, czy AI ,zgodnie z moimi wskazówkami, dobrze odzwierciedliła dumę Adama i ironie gości?. O Celinie już nie wspomnę...)
Prawdziwy kryzys przyszedł jednak, gdy w ich domu zamieszkała młoda śpiewaczka Ksawera Deybel. Adam nie tylko nawiązał z nią romans, ale pod wpływem mistycznej sekty Andrzeja Towiańskiego przekonał Celinę, że... Ksawera jest ich „duchową siostrą” i musi z nimi mieszkać. Tak oto Celina żyła pod jednym dachem z mężem i jego kochanką, która rodziła kolejne dzieci. Choć brzmi to jak scenariusz współczesnego reality show, dla Celiny była to proza życia, która doprowadziła ją na skraj załamania nerwowego.
Jaki z tego wszystkiego płynie morał dla nas, współczesnych?
Przede wszystkim taki, że z pomnikami ze spiżu zdecydowanie lepiej nie brać ślubu. Wielki talent, poetycki geniusz i natchnienie rzadko kiedy idą w parze z talentem do bycia dobrym, wspierającym partnerem w codziennym życiu. Romantyczne wiersze pięknie czyta się przy świecach, ale gdy przychodzi do płacenia rachunków, dzielenia obowiązków i znoszenia trudów prozy życia, „wieszczowanie” staje się nie do zniesienia. Celina Mickiewiczowa zapłaciła ogromną cenę za miano żony narodowego bohatera, przypominając nam, że za kulisami każdej wielkiej legendy często kryje się po prostu bardzo trudna, ludzka codzienność.
~~~~~~~~~~~~~~~~
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz