Szpilki wylądowały w kącie korytarza, a tiulowa, balowa spódnica rozłożyła się kaskadą na chłodnych, białych schodach. Dom, który jeszcze kilka godzin temu tętnił śmiechem, gwarem i pospiesznym stukotem obcasów, teraz powoli zanurza się w głębokiej, niemal uroczystej ciszy. Święto się skończyło. Obrączki zostały założone, życzenia złożone, a młodzi odjechali w stronę swojego nowego życia.
Siedząc tak na stopniu, z głową pełną wspomnień, każda matka zadaje sobie to samo pytanie: co teraz?
Przez tyle lat dom był jak głośny, pełen energii ulowy mikrokosmos. Każdy dzień kręcił się wokół nich – ich obiadów, egzaminów, pierwszych miłości i złamanych serc. A dzisiaj, w tym jednym momencie, ten wielki rozdział zamknął się z cichym kliknięciem zamka w drzwiach. Wyfrunęli. Zostali dorośli, samodzielni, piękni. Zbudowali własne gniazdo.
To przedziwne uczucie – jednocześnie czuć bezbrzeżną dumę i ten kłujący, cichy żal w boku. Coś bezpowrotnie się skończyło, ale też coś zupełnie nowego się zaczyna. Dla nich to początek wielkiej przygody, podróży we dwoje. A dla tych, którzy pozostali na straży domowego ogniska? To czas na odnalezienie własnego głosu w tej nowej, nieznanej ciszy.
Spódnica wciąż pachnie perfumami i weselnym tortem, ale jutro rano trzeba będzie ułożyć codzienność na nowo. I choć schody wydają się teraz trochę bardziej puste, to serce pozostaje pełne nadziei, że powroty – choć rzadsze – będą najpiękniejszymi świętami.
<><><><><><><><><><><<><<><><<><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz