Translate

poniedziałek, 20 lipca 2026

SKRZYNKA, PIASEK W OCZACH I SZKOLNA KLAMKA - MOJA HISTORIA Z PRZESZŁOŚCI




   Kiedy pisałam dla Was pierwszą część historii o dziewczynie z obrazu Pauli Rego, która skulona na kanapie walczyła z nocnymi dylematami, nie powiedziałam Wam jednego. Ja nie musiałam tej historii zbytnio zmyślać. Ja te emocje znam z własnego życia. Widok tej skulonej postaci obudził we mnie wspomnienia z czasów, gdy jako młoda dziewczyna, po ukończeniu Studium Muzycznego, odbywałam roczną praktykę jako nauczycielka w wiejskiej szkole.

   Mieszkałam wtedy z rodzicami w mieście, ponad 20 kilometrów dalej. W szkole dostałam skromny pokój na piętrze. Przedpokój i łazienkę dzieliłam z inną nauczycielką i jej dwójką małych dzieci. Na parterze natomiast mieszkał sam pan kierownik z żoną. Dojeżdżałam do domu, kiedy mogłam, ale wracać musiałam zawsze ostatnim autobusem o 20:00, żeby rano zdążyć na lekcje.

   Pewnego jesiennego, chłodnego wieczoru mój autobus się spóźnił. Koleżanka zza ściany, przekonana, że zostałam na noc u rodziców, zamknęła na głucho solidne drzwi do wspólnego przedpokoju. Kiedy zmęczona dotarłam na piętro, zastałam absolutny mur.

  Na korytarzu nie było żadnej wygodnej kanapy. Była tylko surowa, drewniana skrzynka i rzucone obok przez koleżankę stare, nietrzepane chodniki. Nie chcąc robić rabanu i stawiać na nogi kierownika na dole ani budzić dzieci, podjęłam decyzję: przetrwam. Ułożyłam się na tej twardej skrzynce, naciągnęłam na siebie szorstkie chodniki, a z każdym moim oddechem z materiału sypał się piasek, prosto w oczy.

   O zaśnieńciu nie było mowy. Chłód dawał się we znaki, a po jakimś czasie – zupełnie jak u dziewczyny z obrazu – mój pęcherz zaczął bezlitośnie nadawać sygnał alarmowy.

  Nie brałam pod uwagę pukania do koleżanki. Postanowiłam wymknąć się cichaczem na zewnątrz, do toalety na podwórku. Musiałam jednak rozegrać to dyplomatycznie, by w razie czego stworzyć pozory, że normalnie schodzę z góry. Podeszłam do drzwi, wyciągnęłam rękę i delikatnie, z duszą na ramieniu, nacisnęłam głośną, metalową klamkę.

   I to był mój ratunek! Ten jeden metaliczny dźwięk w ciszy nocy sprawił, że koleżanka natychmiast się obudziła. Gdy otworzyła drzwi i zobaczyła mnie na tej skrzynce, w kurzu i zaspaniu, natychmiast zalała się potokiem przeprosin: „Dla Boga, Teresa! Dlaczego mnie nie budziłaś?!”.

   Dziewczyna z obrazu Pauli Rego wciąż czeka na swoją decyzję przy klamce. Ja moją podjęłam lata temu na szkolnym korytarzu. I wiecie co? Czasem warto zaryzykować i chwycić za tę skrzypiącą klamkę buntu, bo za drzwiami zamiast kary, może czekać po prostu ciepłe łóżko i pomocna dłoń.



Aneks po latach, czyli jak skrzynka buduje przyjaźń:

  Gdy rano cała sprawa wyszła na jaw, zadziwiona była nie tylko moja współlokatorka. Żona kierownika szkoły, która mieszkała na dole, łapała się za głowę, słysząc o moich nocnych manewrach z klamką. „Teresa! Przecież mogłaś bez wahania zapukać do nas! Przecież byśmy Cię nie zostawili na tym korytarzu!” – powtarzała z niedowierzaniem.

   Moja przesadna skromność i strach przed zrobieniem rabanu o mało nie skończyły się przeziębieniem, ale to właśnie ta noc i moja korytarzowa dyplomacja sprawiły, że z żoną kierownika złapałyśmy niesamowity kontakt. Przełamałyśmy pierwsze lody w najbardziej nietypowy sposób z możliwych i tak narodziła się piękna, serdeczna przyjaźń, która trwała przez kolejne lata. Życie bywa przewrotne – czasem wystarczy jedna głośna klamka, by otworzyć drzwi do relacji na całe życie!

<><><><><><><><><><><<><<><><<><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj

3 komentarze:

  1. Skoro miałaś 20 km i ostatni autobus o 20.00, to nie wracałaś nocą, skąd aż taka skromność i spanie na korytarzu? Jak po takiej nocy prowadzić lekcje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka zamieszkująca wspólnie miała małe dzieci. Autobus miał duże opóźnienie, wiec miała prawo myśleć, że tego dnia nie przyjadę. W takich przypadkach, kiedy zostawałam na noc u rodziców, przyjeżdżałam rano , zabierając się z "Pocztą". Był tez przypadek, że "mutoskopem". Siedziałam z tyłu na motorze , głowa powyżej głowy motocyklisty. Myślałam, że do miejsca docelowego dojedzie mój korpus bez głowy. Wspomnienia wiejskiej nauczycielki byłyby długie i ciekawe.

      Usuń
    2. Takie wspomnienia są bezcenne, o ile łatwiej byłoby wówczas, gdyby istniały telefony komórkowe!

      Usuń