Translate

wtorek, 16 czerwca 2026

PARAGONY GROZY I BANANY Z PASZPORTEM, CZYLI ZAKUPOWE ABSURDALIA

 


 
   Witajcie, drodzy współtowarzysze konsumpcyjnej niedoli! Dzisiaj porozmawiamy o czymś, co robimy niemal codziennie, a co zamiast relaksu dostarcza nam regularnego skoku adrenaliny. Tak, mowa o zakupach spożywczych.

   Kiedyś zakupy były proste: szło się po chleb, mleko i masło (jeśli akurat rzucili). Dzisiaj wejście do dyskontu przypomina wyprawę do dżungli Amazońskiej, gdzie na każdym kroku czyha na nas pułapka marketingowa albo zagadka logistyczna. Oto moje ulubione absurdy, z którymi mierzę się w sklepach:

1. Banany z wyższym wykształceniem

    Czy zauważyliście, co stało się z owocami? Kiedyś banan był po prostu żółty i podłużny. Dzisiaj przy stoisku przeżywam egzystencjalny kryzys. Do wyboru mam: banany zwykłe, banany bio, banany premium, banany single (samotne sztuki na wagę) oraz banany układane ręcznie przez certyfikowanych zbieraczy. Co więcej, każdy ma inną cenę! Stoję tam z tą wagą, patrzę na te owoce i boję się, że jak wybiorę zły kod, to przy kasie wezwą ochronę za próbę przemytu towaru luksusowego.

2. Wojna na metry, czyli paragony grozy 

     Kupuję trzy rzeczy: jogurt, wodę i paczkę gum do żucia. Płacę, a z kasy zaczyna wyjeżdżać biała wstęga. Drukuje się, drukuje, mija minuta, kasjerka zwija papier w rulon wielkości dywanu i podaje mi go z uśmiechem.Co tam jest? Lista zakupów zajmuje 5 centymetrów. Reszta to kupony: „Zniżka na karmę dla alpak (jeśli kupisz 40 kilogramów)”, „Kupon na darmową foliówkę ważny tylko w najbliższy wtorek między 4:15 a 4:20 rano” oraz kod QR do aplikacji, który po zeskanowaniu daje mi 3 grosze rabatu na zakup trzeciej opony do traktora.

3. Kasowe wyścigi formuły 1

     Kasy samoobsługowe to temat na osobną książkę („Proszę umieścić artykuł w strefie pakowania... Artykuł nieznany... Potrzebne zatwierdzenie” – i tak w kółko). Ale prawdziwy sport ekstremalny to kasa tradycyjna. Kasjerzy w dyskontach pracują z prędkością światła. Oni nie skanują produktów – oni nimi strzelają. Ja, Teresa, stoję na końcu tej taśmy z jedną materiałową torbą i próbuję w locie łapać uciekające pomidory, zanim rozbiją się o słoik z majonezem. Czuję na sobie wzrok pięciu osób z kolejki, który mówi wyraźnie: „Ruszaj się, babo, blokujesz ruch!”. Wychodzę ze sklepu spocona, jakbym właśnie przebiegła maraton.

   Wniosek na dziś?
Zakupy spożywcze to dzisiaj test na inteligencję, refleks i odporność psychiczną. Ale i tak pójdziemy tam jutro, bo przecież zapomnieliśmy kupić tej jednej, najważniejszej rzeczy, po którą w ogóle wyszliśmy z domu.

Jeśli chcecie się dowiedzieć co przeżyłam kilka lat temu z moim wnuczkiem w sklepie , to zajrzyjcie tutaj i bez wnuczka, ale też ciekawie tutaj


A jakie są Wasze ulubione zakupowe absurdy? Też walczycie z kasami samoobsługowymi? Piszcie w komentarzach!

<><><><><><><>
Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Widzę, Czuję, Wiem i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

3 komentarze:

  1. Uśmiechnęłam się na tę wyliczankę, bo moje obserwacje są podobne, w dodatku jeszcze okulary trzeba nosić, bo na ekranie gęsto upakowane ikonki, ceny na półkach niekoniecznie właściwe, czytnik kodów na końcu sali lub brak. Towaru narozkładali tyle, że przejść trudno, koszyki brudne, ale bałagan robią klienci niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego zakupy robi najczęściej mąż z lista sporządzoną przeze mnie w domu, ale i tak przemyci coś spoza listy. Twierdzi, ze zrobi to sprawniej , bo ja zwykle gotowa jestem przeprowadzać remanent w sklepie. Produktów spoza listy jest wówczas dużo więcej.

      Usuń
    2. Mój tez woli robić duże zakupy sam, bo moje korekty go denerwują, a potem dziwi się, że tak dużo zapłacił...

      Usuń