Translate

piątek, 15 stycznia 2021

ZA SŁABY MOTOREK BIOLOGICZNY



Od trzech dni wszelkie górki z ośnieżonymi stokami są oblegane przez dzieci i ich opiekunów. Mój blogerowy bohater , 7-letni już za kilka dni, wnuczek też wyciągnął z dziadkiem drewniane sanki ze skonstruowanym 4 lata temu oparciem fotelikowym. Nie... oparcie trzema zdecydowanie zdemontować. 

I... wyruszyli do miejscowego parku.


 Nie byli tam pierwsi.




Śnieg puszysty, brakowało mu lepkości, ale sorry , taką mamy zimę i dzięki Bogu, że w ogóle zawitała.

A więc, jaki to sprzęt zimowy na tej górce zaprezentowano?

Różny, a przede wszystkim tradycyjny. Nie brakowało jednak i takiego, jaki używany jest w zawodach typu "zjeżdzamy na wszystkim, na czym się da (i nie da)".

Ale tu też czasownik "da" miał duże wzięcie, szczególnie u mojego wnuka. 

On od maleńkości, mimo, że miał swoje zabawki, np. na plaży, podchodził do innej rodzinki z dziećmi i pytał: "Ci mogę?" To nie było "sępienie", ale kulturalne zachowanie malucha. Zawsze udostępniali mu rodzice , ich dzieci miały w tym względzie czasem przeciwne poglądy.

 Na tej górce śnieżnej też podchodził do dzieci, pytając, czy pozwolą mu zjechać na ich "wypasionych" sankach z kierownicą. I na ogół pozwalali. Jedna rodzinka swoją odmowę uzasadniała Kubie, że ich sanki są bardzo cenne, bo mają długą tradycję. Zjeżdżał na nich dziadek, tata, a teraz cieszą się nimi dzieci. Niestety, Kuba do ich rodziny nie należy.

Ojciec z córką na sankach, Volendam Holandia. Ok. 1900.

Dziadek w czasie zabawy zrobił kilka zdjęć wnukowi , nawet nie zauważył, kiedy po  leżącym na boku w poprzek górki Kubie. który przewrócił się na sankach, przejechały inne z pasażerkami. 

O tym przypadku Kuba opowiedział po powrocie, kiedy pytałam o przygody.

Babciu, a o których, bo tam wciąż się coś dzieje? 

Widzę, że jesteś cały i zdrowy, to najważniejsze.

Babciu... a wiesz, że po mnie przejechały takie dwie duże i grube dziewczyny na sankach? Ja nie zdążyłem się jeszcze pozbierać, kiedy wyrzuciło mnie na jakimś wzniesieniu, a one na mnie najechały... jedna płoza po pupie, a druga po plecach. Nie mówiłem dziadkowi, bo pobolało mnie z 8 minut i zaraz zapomniałem.

Zdrętwiałam. Nie pozwolił oględzin dokonać. Zobaczymy w kąpieli. Siniaki mogą pokazać się następnego dnia.

Jestem  honorową babcią, więc postanowiłam, że nie będę zważać na żadne wcześniej sugerowane prezenty w postaci zabawkowych pojazdów samochodowych i "przyspieszę" urodziny wnukowi, sprawiając mu niespodziankę już tego samego dnia. Zamówiłam internetowo sanki bobslejowe z kierownicą i ruchomymi płozami oraz   hamulcem. Przecież śnieg może stopnieć za chwilę i nici z radości . 

Gdy wybrał się następnym razem na sanki (a chodzili 2 razy dziennie), przyjechał kurier , więc córka wzięła pudełko (niemałych rozmiarów) i wybrała się razem z drugim wnusiem śpiącym w wózku do parku, gdzie dziadek i wnuczek zażywali zimowych sportów (z naciskiem na "wnuczek").

Radości nie było końca ... tego możnaby się spodziewać, ale wszystko poszło nie tak. 

Michał przebudził sie od wrzasku dzieciaków na górce. Po rozpakowaniu prezentu, okazało się, że ... jest w częściach!

Rozochocony wnuczek, chciał od razu zjeżdżać, ale nawet dziadek, mimo że próbował na miejscu ... na śniegu... z tych części złożyć bobsleje nie dał rady bez wkrętaków. To była chyba pierwsza  "plama" dziadka. Kuba rozgoryczony i wyrzucający, że dziadek jest "chyba najgorszym dziadkiem na świecie, bo nie chce mu złożyć bobslejów", a przecież dotąd nie było takiej rzeczy, aby czegoś nie potrafił... chyba porykiwał w drodze powrotnej.

Bardzo zdziwiłam się, że w niedługim czasie po wyjściu córki na górkę, zobaczyłam w drzwiach mieszkania najpierw usmarkanego starszego wnuka, wyrzucajacego swoje żale . Musiał chyba wyprzedzić dziadka  i mamę z wózkiem, aby jak najszybciej poskarżyć się babci. 

Babciu!!.

Dlaczego w internecie nie piszą, że to będzie w częściach i gdzie jest instrukcja i dlaczego dziadek zwinął to wszystko i musieliśmy wracać do domu???!!!

Nie doczekałam się na wstępie podziękowań za prezent.

Kiedy burza już minęła i ślizgawka pod nosem wyschła, tata Kuby znalazł w pudełku ukrytą instrukcję i zakamuflowaną jakąś śrubę. Szkopuł w tym, że nie mógł więcej czasu poświęcic synowi i sankom, bo kończyła sie jego krótka przerwa w wykładach zdalnych, studenci czekali na zalogowanie się, więc pobiegł do "swojej sali wykładowej" i zasiadł znów przed komputerem.

A dziadek?

Czekał widocznie na przeprosiny. Nie było innego wyjścia. Czas na dąsy obu "panów" minął i zgodnie razem, dziadek z wnukiem dokończyli dzieła.

Teraz dopiero nastąpiła prawdziwa radość z prezentu, ponowne dzięki, ale i niecierpliwość, aby, jak najszybciej na górkę wrócić. Nie dziwiło mnie wcale, że tego dnia nie wybrzydzał przy obiedzie, byleby szybciej wyjść.

Ramona Silver - Sled Song (Official Video)



Powrót był wcale nie dłuższy, niż poprzednio.

Dziadek twierdzi, że górka już rozjeżdżona i więcej ziemi i błota niż śniegu. Bobsleje, czyli jego podwozie mogą się zniszczyć... musieliśmy wracać. Podobno jutro z samego rana pójdziemy, bo dosypie śniegu, będzie mrozek, a i dzieciaków rano mniej. Szkoda, że dzisiaj się nie udało...



Marzenia babci nie zrealizowały się. Wiele radości "urodzinowych" z tych bobslejowych sanek nie było, jak dotąd.

A dlaczego w tych wyprawach na górkę nie ma babci?

A  dlatego, że babcia  porusza się w czasie pandemii  przeważnie tylko w obrębie działki, czyli wokół domu. 

Wczoraj podziwiałam swoją rajską jabłonkę. 




Spacery odśnieżonymi chodniczkami oraz na otwartym tarasie, niestety nie wzmacniają na tyle mojego "biologicznego motorka", abym miała siłę wciągać sanki, nawet bez wnuczka pod śnieżną górkę (nawet gdyby pandemii nie było. 










 A o motorek należy dbać. 

Nie pamiętam, czy oglądałam  za młodu 22 odcinek Misia Uszatka,  bo może, gdybym wzięła sobie nauki tego pluszowego niedźwiadka do serca, to mój stan zdrowia byłby o wiele lepszy.

Czy pamiętacie te bajeczki z głosem Mieczysława Czechowicza, które umilały nam wieczory przed laty, ale też uczyły dzieci swoimi morałami?

 Zapraszam ... przypomnijcie sobie 😀

Miś Uszatek. Przygody Misia Uszatka -22- Motorek - YouTube


22 komentarze:

  1. Wow, takie sanki, to sama chętnie bym wypróbowała!
    U nas pierwsza euforia saneczkowa minęła, śniegu dopadało, ale górki puste, jedynie w parku widzieliśmy dziadków z wnukami...
    Czyżby sanki przegrały z atrakcjami Internetu?
    Widzieliśmy dziadków na spacerze z wnukami, ale dzieciaki w rękach telefony miały...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed chwilą padła informacja w tv, że sanek w sklepach już nie uświadczysz przez kilka następnych dni. Niewielkie zapasy, jakie były wyczerpały się z pierwszym opadem płatka śniegu. Następne mogą uzupełnić za około 2 tygodnie. Ja też próbowałam kupić, np w Decatlonie... bez szans, nawet w ich sklepie internetowym na moich oczach ostatnie 4 sztuki poszły, jak świeże bułeczki i nie zdążyłam. Dopiero w mniej znanym sklepie internetowym udało sie ostatnim rzutem na taśmę.

      Usuń
  2. Chciałaś dobrą niespodziankę zrobić a tu skopali sprawę i przysłali w częściach sanki, a dzieci to cierpliwe nie są. Zimy z prawdziwego zdarzenia naprawdę dawno nie było i vo niektóre dzieci pewnie dopiero teraz mają pierwszą zimę ze śniegiem w swoim życiu. A kto nie lubi jeździć na sankach? ;) Jak widać to też jest niebezpieczne, mam nadzieję że naprawdę nie bolało tak bardzo, jak Kuba mówił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całe szczęście, źe ta ,,kraksa saneczkowa,, tylko tak łagodny miała skutek. Pozostał jedybie siniak na biodrze.

      Usuń
  3. Ja tam preferuję drewniane sanki bez oparcia - takie na jakich jeździłam kiedyś ja, potem na podobnych moje dzieci i moje wnuki. A poza tym to zjeźdżanie na "beleczym" też jest super!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teź wolałabym pozostać przy tradycyjnych drewnianych, ale dzieci coraz częściej poszukują nowości technologicznych, karmione gadźetami w codziennych zabawkach i współczesnymi bajkami. Nie zapominamy przecieź teź o zabawach ,,dziadków,, i np. Kuba chodz z dziadkiem, a nawet biega, na ...szczudłach. Potrafi na nich wybrać się na spacer nawet ulicą bez źadnej źenady (dziadek... juz nie). Ja w dzieciństwie, w drodze ze szkoły zjeźdźalam z górki na tornistrze.
      Pozdrawiam, miłego dnia ☺⛄❄

      Usuń
  4. Tereniu Twój wpis przeniósł mnie w czasy dzieciństwa. Wychowywałam się w Bieszczadach, więc warunki do zabaw ba śniegu były boskie. Mieliśmy do dyspozycji sanki ale mało kto z nich korzystał. Genialne do zjazd okazały się denatki od traktora, czy worki po nawozach wypchane sianem. Nic nie zastąpi wrażeń po takim zjeździe, na takim sprzęcie z odpowiedniej dużej górki, na którą z dobre kilka minut trzeba było wchodzić. Dla młodych ludzi, śnieg i zabawy na nim są jedną z najfajniejszych atrakcji w życiu. A zrobienie "aniołka" wręcz wisienką na tym torcie zabaw już chyba dla każdego nawet w moim już wieku. Piękne Twoje zdjęcia z zimowego ogrodu i z zabaw wnuczka na śniegu. Cieplutko pozdrawiam i super dnia z zimą w tle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję , życząc również lekko ośnieżonej zimy, ale niezbyt uciążliwej :)
      Wspomnienia z dzieciństwa warto spisywać, chociaż właśnie one i tak zostają najdłużej w pamięci (szczególnie przy "Alzheimerze"), czego , tj, tej choroby, nikomu nie życzę :)

      Usuń
  5. Oj, słownik mi się zbuntował i błędy się wkradły :)))) zabawne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam zainstalowanego słownika w swoim edytorze i jest zabawnie. Czasem czytelnik domyśla się, co autor miał na myśli :)

      Usuń
  6. Zima dla dzieci ze śniegiem i mrozem to raj na ziemi. Zjazdy z górek na sankach to super zabawa. Twoj wnusio na pewno jest szczęsliwy mając takie"wypasione" sanki. Pięknie wyglada,Tereniu Twój ogród zimową porą.
    Pozdrawiam serdecznie


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy się, chodzi 2 x dziennie na górke, a kiedy na jednej z nich mniej śniegu , to jest wożony przez dziadka do sąsiedniej miejscowości na inne osiedle z górką śniegowa. Ogród w odsłonie zimowej sfotografowałam i uwieczniłam w rodzinnych archiwach, bo nie wiadomo, jak ta następna zima będzie wyglądać. A może jej w ogóle nie będzie? Klimat się zmienia...
      Serdeczności, Nino :)

      Usuń
  7. Bajkę "Miś Uszatek" uwielbiałam 🧸🧡😃
    Zimowo, zatem dla dzieci raj⛸🛷🎿
    Cieplutko pozdrawiam, bo za oknem jest u mnie -13 stopni, brr🤗💖

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Morgano :)
      U mnie wciąz -16 rano, ale wnukk, tak, jak i mróz, nie odpuszcza i 2x dziennie zalicza górki. Zmienia tylko sanki w zależności od pokrywy zjeżdżalni, bo na oblodzonej bobslej niebezpieczny. Z tym Uszatkiem trafiłam, bo nie wątpiłam, że był bardzo lubiany :)
      Pozdrawiam spod cieplutkiego kominka, który od rana bucha miłym ciepłem :)
      Za parę godzin i ja wychylę nos poza dom, na ogród :)

      Usuń
  8. Cudna zima w tym roku, więć dzieciaki mają okazję sie nacieszyć zdrowymi zabawami na świezym powietrzu. To frajda nieziemska. Na mojej wsi tez widzę dzieciaki z sankami, a nawet wczoraj, jedni moi dorośli, zrobili sobie snowboardowe zjazdy z lokalnej górki. Bo gdy stoki zamknięte, trzeba korzystać ze "stoczku" własnego :) :) I cieszyć się, że jest :)
    P.S. Piękne wypasione saneczki wnukowi sprezentowaliście, a...dąsy miną szybciutko. Oby tylko śnieg poleżał dłużej, bo zapowiadają ocieplenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w tych dniach poszukujemy śniegu, bo ta cienka pokrywa najpierw zaczęła topnieć, po czy szybko zlodowaciała i nie nadaje sie na te moje bobslejowe saneczki. W okolicach są trochę lepiej zabezpieczone górki, ale też raczej na tradycyjne sanki. Dąsy juz minęły i dziadkowi, a wnukowi też.
      Babciu... Ciebie też te zimowe przyjemności zabaw z nowym członkiem rodziny juz wkrótce ( za 3-4 lata) czekaja, tylko czy jeszcze wtedy będzie zima za te kilka lat?

      Usuń
  9. Taką przygodę z niezłożonymi saneczkami będzie się później bardziej wspominać niż samo zjeżdżanie :). Wspaniale, że tyle śniegu napadało, bo już się wszystkie dzieci bały, że zimy w tym roku to nie będzie. Z tego co wcześniej było nawet mini bałwana ciężko było ulepić. Ale teraz to nawet ja wybrałam się do parku by posklejać śnieżne kule. Dzieci niestety nie mam ale nie przeszkadza mi to korzystać z uroków zimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapowiadają, że jeszcze na przełomie m-ca stycznia i lutego będzie mroźno, więc okazji do sklejania śnieżnych kulek jeszcze może być trochę :)

      Usuń
  10. Wnuczek dostał wspaniały śniegowy pojazd. Podziwiam dziadka, że dwa razy dziennie wybiera się z wnuczkiem na górkę. Wspaniały dziadek.
    Piękne są zdjęcia Twojego ogrodu.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Dziadek to piechur i kolarz, więc czeka tylko na okazję, aby wyrwać się w plener.
      Serdeczności :)

      Usuń
  11. Przyśnieżyło i przymroziło. Niestety, już odwilż. Dwa czy trzy lata temu udało mi się zebrać trochę śniegu na działce, by ulepić bałwanka. Później miałem kłopot z wnusią, bo chciała go zabrać do domu. Jakoś ją przekonałem, że nie można, ale nie bez trudu. Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Nasz wnusio często wparowuje z kawałkiem lodu w postaci sopelka i ładuje go do zamrażarki. Z bałwankiem byłoby gorzej :) Pozdrawiam z okazji jutrzejszego święta, Dziadku:)
      Serdeczności :)

      Usuń