![]() |
| Rubajjat Omara Chajjama oprawiony przez Sangorski & Sutcliffe 1909-11 Księgarnia Sotheran |
To historia o tym, jak średniowieczny perski matematyk stał się jednym z najsłynniejszych pisarzy w anglojęzycznym świecie. I jak jego najsłynniejsze dzieło trafiło na dno oceanu,
Około 800 lat przed zatonięciem Titanica w Isfahanie w Iranie budowano zupełnie nowe obserwatorium. Ówczesny sułtan nakazał budowę tego nowego obserwatorium, ponieważ kalendarz, którego używał, zaczął się chwiać, co utrudniało mu terminowe pobieranie podatków. Tak więc śmierć i podatki są stałymi elementami histori
Sułtan chciał, aby ten nowy kalendarz stworzyła konkretna osoba – genialny matematyk o imieniu Omar Chajjam. Omar Chajjam urodził się w mieście Niszapur, które obecnie znajduje się w północno-wschodniej części Iranu, blisko granicy z Turkmenistanem.
A Chajjam zyskał sławę, rozwiązując te niezwykle skomplikowane problemy matematyczne. Pisał więc o algebrze i geometrii euklidesowej, a coś o równaniach sześciennych, jak sądzę, jest jego głównym zainteresowaniem.
Ale wracając do kalendarza. Praca Chajjama nad kalendarzem była zarówno bardzo skomplikowana, jak i bardzo precyzyjna. Musiał korzystać ze wszystkich najnowocześniejszych instrumentów, narzędzi i technologii tamtych czasów, takich jak astrolabia. Ale jednocześnie była też dość prosta i powtarzalna.
Mierzył ruch gwiazd na nocnym niebie, noc po nocy, aż dokładnie wiedział, ile czasu zajmuje rok. I właśnie to robił Omar Chajjam. Każdej nocy mierzył niebo. Sporządził kalendarz i wręczył go sułtanowi.
Ten kalendarz jest nadal używany w Iranie. Nazywa się kalendarzem Dżalali. Dzięki niemu Omar Chajjam zyskał ogromną sławę i szacunek. Stał się stałym bywalcem dworu sułtana i publikował prace o matematyce, astronomii i filozofii.
Ale potem, co ciekawe, zniknął z kart historii. Przez 16 lat przed śmiercią praktycznie nie ma o nim żadnej wzmianki i wydaje się, że nikt tak naprawdę nie wiedział, co robił. Wiemy tylko, że kiedy nadszedł czas jego śmierci, wrócił do miejsca urodzenia i zmarł około 1131 roku w mieście Niszapur.
Ale po śmierci Omara Chajjama zaczęło się dziać coś bardzo interesującego. Inni zaczęli pisać o karierze Omara Chajjama i nie mówili o matematyce, astronomii, ani nawet filozofii, lecz o jego poezji. W ciągu następnych kilkuset lat manuskrypty, które powstały w perskim i indyjskim świecie literackim, zawierały wiersze przypisywane Omarowi Chajjamowi – setki wierszy przypisywanych jemu.
Wszystkie te wiersze miały mniej więcej tę samą formę. Były krótkie, liczyły zaledwie cztery wersy. Miały układ rymów AABA, a ta forma nazywa się ruba'i, a liczba mnoga to rubaiyat. Rubaiyat Chajjama są krótkie i słodkie, a może powiedzielibyście słodko-gorzkie.
Oto przykład, wybaczcie mi interpretację: „Księga wierszy pod gałęzią, dzban wina, bochenek chleba i ty obok mnie, śpiewający na pustyni. O, pustynio, jesteśmy teraz w raju”. Wiele z tych wierszy opowiada o celebrowaniu życia, cieszeniu się nim i cieszeniu się prostszymi rzeczami w życiu: dzbanem wina, bochenkiem chleba.
Jest taki motyw, że życie jest krótkie, wiesz, śmierć przychodzi po każdego z nas, że życie to powtarzający się cykl cierpienia, ale mimo to powinniśmy się nim cieszyć.
Powinienem zaznaczyć, że obecnie toczy się zażarta debata wśród naukowców na temat tego, czy Chajjam rzeczywiście napisał wszystkie te wiersze, czy też po prostu jemu je przypisano. Istnieje nawet teoria, która głosi, że Omar Chajjam, astronom, i Omar Chajjam, poeta, to dwie zupełnie różne osoby.
Ale inni badacze przedstawiają bardzo przekonujące i przekonujące argumenty, że te wiersze rzeczywiście są autorstwa Omara Chajjama, przynajmniej wiele z nich. A jeśli się nad tym zastanowić, kto inny znałby lepiej cykl życia niż człowiek, który przez lata pilnie obserwował zachody i wschody słońca każdego dnia, tworząc kalendarz?
Do XIX wieku Chajjam był znany w całym świecie perskojęzycznym jako raczej mało znaczący poeta. Z pewnością cieszył się renomą astronoma, a raczej matematyka, ale poezja była dla niego raczej fajnym zajęciem dodatkowym, czymś w rodzaju zajęć pozalekcyjnych.Ale pewnego razu, w roku 1852, w Anglii żył młody uczony o nazwisku Edward Carroll, który przechadzając się między regałami biblioteki w Oksfordzie, po prostu je przeglądał, natknął się na pięknie zdobiony rękopis z XVI wieku. Był to zbiór Rubajjatów Omara Chajjama .
Otóż Carroll, ten uczony, znał kogoś, komu ten rękopis bardzo, bardzo się spodobał. Zrobił więc jego kopię i podarował ją jednemu ze swoich dobrych przyjaciół, Edwardowi Fitzgeraldowi. I tak, podobno wszyscy w wiktoriańskiej Anglii mieli na imię Edward.
Fitzgerald był całkiem interesującym człowiekiem. Urodził się w bardzo bogatej rodzinie. Nigdy w życiu nie musiał mieć prawdziwej pracy, ale kochał literaturę i naukę języków.
Edward Carroll był w rzeczywistości jednym z jego nauczycieli języka i jednym z jego bliskich przyjaciół. Niektórzy historycy twierdzą, że Fitzgerald mógł być w nim zakochany, ale potem Carroll się wyprowadził i być może, aby poradzić sobie z tą wielką zmianą, Fitzgerald rzucił się w wir gigantycznego projektu, jakim było przetłumaczenie Rubajjatów na angielski.
I tak właśnie zrobił. Zajęło mu to około trzech lat. A kiedy skończył, z własnych pieniędzy sfinansował wydrukowanie książki i jej sprzedaż w księgarni w Londynie. Książka nie odniosła sukcesu z dnia na dzień, w żadnym razie. Księgarz po prostu ją wydał, próbował nakłonić ludzi do kupna, ale nikt jej nie kupił.
Więc ciągle je przeceniał, 50% zniżki, 60% zniżki, rozumiesz, duża czerwona naklejka na wyprzedaży. A w końcu powiedział coś w stylu: „nieważne”, wystawił koszyk z książkami przed księgarnią i powiedział, że ludzie mogą je po prostu wziąć za darmo albo za grosz, czy coś w tym stylu.
I to rzeczywiście podziałało. Przechodził obok znany redaktor, zobaczył to i podniósł. Powiedział: „Och, wow, uwielbiam to”. Zaczął to puszczać w obieg. I przez kolejne dekady Rubajjat Omara Chajjama stał się sensacją w brytyjskim i amerykańskim świecie literackim.
I stało się prawdopodobnie najsłynniejszym dziełem poetyckim w ówczesnym świecie anglojęzycznym. Salony literackie zwane klubami Omara Chajjama zaczęły pojawiać się w Europie i Ameryce. Przyciągały one wielu naprawdę znanych pisarzy, takich jak J.M. Barrie, autor „ Piotrusia Pana” , i oczywiście Arthur Conan Doyle, twórca Sherlocka Holmesa .
Spotykali się, rozmawiali o poezji, jedli kolacje i urządzali inne salonowe imprezy. Były też kluby nocne nazwane imieniem Omara Chajjama. W ciągu następnych kilku dekad opublikowano wiele, wiele, wiele wydań Rubajjatów .
A prawdopodobnie najciekawszym i najbardziej niesławnym wydaniem było to, które powstało w 1912 roku, a którego autorami byli ci dwaj introligatorzy. Zlecono im stworzenie najbardziej luksusowej książki, jaką kiedykolwiek stworzono. Umieścili na niej tysiące klejnotów, wszystkie te bogate, bogate ilustracje.
Miał zostać przetransportowany z Anglii do Stanów Zjednoczonych na pokładzie Titanica . Niestety, zatonął na dnie Atlantyku. Zastanawiacie się więc pewnie, dlaczego poezja średniowiecznego perskiego matematyka odniosła tak wielki sukces w XIX wieku po drugiej stronie świata.
I jest wiele interesujących teorii na ten temat. Niektórzy twierdzą, że nacisk poematu na cieszenie się życiem i nie czekanie na życie pozagrobowe, by dobrze się bawić, stanowił kuszące wyzwanie dla wiktoriańskiego świata.
Było to swego rodzaju kuszące wyzwanie dla wiktoriańskiej moralności tamtych czasów i jego nacisku na to, że życie jest krótkie i że powinniśmy się nim cieszyć, póki możemy, stały się jeszcze ważniejsze w latach poprzedzających I wojnę światową i po niej, kiedy ludzie naprawdę czuli, że śmiertelność puka do ich drzwi.
Dziś Omar Chajjam jest czczony w Iranie jako geniusz, polihistor i wielki poeta. W jego rodzinnym mieście Naszebor znajduje się przepiękne mauzoleum i grobowiec poświęcony Chajjamowi. Z zewnątrz ma on bardzo interesującą, fraktalną konstrukcję z betonu.
Ale jeśli wejdziesz do środka i spojrzysz w górę, zobaczysz ciemnoniebieski sufit pokryty tekstem Rubajjatów w tej pięknej kaligrafii. Jest on w kolorze złocisto-niebieskim i przypomina trochę nocne niebo, co jest bardzo fajne i oczywiście bardzo pasuje do Omara Chajjama.
Rękopisy Rubajjatów można znaleźć w bibliotekach na całym świecie.
Jest ta, która zainspirowała Edwarda Fitzgeralda i znajduje się w bibliotece w Oksfordzie, Bibliotece Baldwina. Na Uniwersytecie Teksańskim w Austin znajduje się również ogromna kolekcja materiałów związanych z Omarem Chajjamem. Jednym z naprawdę fajnych artefaktów w ich kolekcji jest Rubajjat, który należał do żołnierza z czasów I wojny światowej. Podkreślił w nim wszystkie wersy w wierszu o śmierci.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz