Gdy tylko Wiktor wszedł do domu Andrzeja, od progu uderzył go zapach świeżo parzonej kawy i radosny gwar. Ivo właśnie krzątał się po kuchni, nucąc pod nosem jakąś wesołą melodię.
– O, witaj Wiktorze! – zawołał Andrzej, wychodząc z salonu z szerokim uśmiechem. – Właśnie komenderuję moim synem. Szykuje zapasy na dzisiejszy wieczór.
– Dzień dobry, panie Wiktorze! – Ivo wyjrzał zza lodówki, trzymając w rękach butelkę dobrze schłodzonego, białego wina. – Melduję, że strategiczne przygotowania do brydża trwają. Wino się chłodzi, a dla Anny udało mi się zdobyć najpiękniejszy bukiet świeżych, ogrodowych kwiatów, jaki tylko był w kwiaciarni. Mam nadzieję, że wieczór spędzimy w doskonałych humorach!
Wiktor rozpromienił się, patrząc na energię młodego człowieka. Cały poranny stres i dawne wspomnienia o stanie wojennym nagle wyparowały, ustępując miejsca czystej, sąsiedzkiej serdeczności.
– No, mój drogi, z tym winem i kwiatami to już wygrałeś ten wieczór! – zaśmiał się Wiktor, klepiąc Ivo po ramieniu. – Ale przy stoliku brydżowym taryfy ulgowej nie będzie. Co prawda moja Ania twierdzi, że jej nie nauczyłem grać, ale znając jej bystry umysł, szybko przejrzy nasze męskie strategie i jeszcze we dwoje ograją nas do suchej nitki.
– I o to chodzi! – zatarł ręce Andrzej. – Nie ma nic lepszego niż dobra zabawa w miłym towarzystwie. Dawno nie mieliśmy tu takiego młodzieńczego rabanu. Dzieciaki wyfrunęły w świat, a my z Wiktorem tylko o tych rybach i starej polityce... Czas na trochę prawdziwego życia!
Parę godzin później słońce zaczęło powoli chować się za linią drzew, a upał wreszcie nieco odpuścił, ustępując miejsca przyjemnej, wieczornej bryzie. Na werandzie Wiktora wszystko było już gotowe. Stolik nakryty jasnym obrusem, czyste kieliszki błyszczały w świetle lampionów, a wierny Maks leżał na trawniku, jakby on również czekał na rozpoczęcie tego wyjątkowego spotkania.
Kiedy zza płotu wyłonili się Andrzej z Ivo, niosąc obiecane podarunki, Anna wyszła im naprzeciw. Miała na sobie lekką, letnią sukienkę, a jej oczy błyszczały radością. Ivo na jej widok na chwilę stracił rezon, ale szybko odzyskał rezon i z szarmanckim ukłonem wręczył jej bukiet.
– Dla najpiękniejszego skowronka w tej okolicy – powiedział z uśmiechem.
c.d. nastąpi
<><><><><><><><><><><<><<><><<><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz