Translate

piątek, 3 lipca 2026

ŚWIATEŁKO W TUNELU WSPOMNIEŃ - CZ.IV - BRYDŻ, KWIATY I LETNI WIECZÓR

  Gdy tylko Wiktor wszedł do domu Andrzeja, od progu uderzył go zapach świeżo parzonej kawy i radosny gwar. Ivo właśnie krzątał się po kuchni, nucąc pod nosem jakąś wesołą melodię.

– O, witaj Wiktorze! – zawołał Andrzej, wychodząc z salonu z szerokim uśmiechem. – Właśnie komenderuję moim synem. Szykuje zapasy na dzisiejszy wieczór.

   – Dzień dobry, panie Wiktorze! – Ivo wyjrzał zza lodówki, trzymając w rękach butelkę dobrze schłodzonego, białego wina. – Melduję, że strategiczne przygotowania do brydża trwają. Wino się chłodzi, a dla Anny udało mi się zdobyć najpiękniejszy bukiet świeżych, ogrodowych kwiatów, jaki tylko był w kwiaciarni. Mam nadzieję, że wieczór spędzimy w doskonałych humorach!

   Wiktor rozpromienił się, patrząc na energię młodego człowieka. Cały poranny stres i dawne wspomnienia o stanie wojennym nagle wyparowały, ustępując miejsca czystej, sąsiedzkiej serdeczności.

    – No, mój drogi, z tym winem i kwiatami to już wygrałeś ten wieczór! – zaśmiał się Wiktor, klepiąc Ivo po ramieniu. – Ale przy stoliku brydżowym taryfy ulgowej nie będzie. Co prawda moja Ania twierdzi, że jej nie nauczyłem grać, ale znając jej bystry umysł, szybko przejrzy nasze męskie strategie i jeszcze we dwoje ograją nas do suchej nitki. 

   – I o to chodzi! – zatarł ręce Andrzej. – Nie ma nic lepszego niż dobra zabawa w miłym towarzystwie. Dawno nie mieliśmy tu takiego młodzieńczego rabanu. Dzieciaki wyfrunęły w świat, a my z Wiktorem tylko o tych rybach i starej polityce... Czas na trochę prawdziwego życia!

    Parę godzin później słońce zaczęło powoli chować się za linią drzew, a upał wreszcie nieco odpuścił, ustępując miejsca przyjemnej, wieczornej bryzie. Na werandzie Wiktora wszystko było już gotowe. Stolik nakryty jasnym obrusem, czyste kieliszki błyszczały w świetle lampionów, a wierny Maks    leżał na trawniku, jakby on również czekał na rozpoczęcie tego wyjątkowego spotkania. 


    Kiedy zza płotu wyłonili się Andrzej z Ivo, niosąc obiecane podarunki, Anna wyszła im naprzeciw. Miała na sobie lekką, letnią sukienkę, a jej oczy błyszczały radością. Ivo na jej widok na chwilę stracił rezon, ale szybko odzyskał rezon i z szarmanckim ukłonem wręczył jej bukiet. 

    – Dla najpiękniejszego skowronka w tej okolicy – powiedział z uśmiechem.

c.d. nastąpi

<><><><><><><><><><><<><<><><<><>


Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz