Wczorajsze popołudnie przyniosło nam coś, czego zupełnie się nie spodziewaliśmy. Burza nadeszła nagle, bez ostrzeżenia, uderzając potężnymi grzmotami prosto w nasz spokój. Nie zdążyliśmy nawet odpowiednio przygotować Toffi, a dla takiego małego stworzenia nagły huk z nieba to prawdziwy koniec świata.
Nasza puszysta chmurka drżała tak niemiłosiernie, że w pewnym momencie ugięły się pode mną nogi. Przytulałam ją mocno, słuchając, jak jej maleńkie serduszko bije jak oszalałe – bałam się, że po prostu pęknie z tego przerażenia.
Choć burza minęła, emocje w małym ciałku wciąż trzymają. Dzisiaj Toffi wciąż jest niespokojna i zestresowana. Reaguje nerwowo nawet na dźwięk nisko przelatujących samolotów, który do tej pory zupełnie nie robił na niej wrażenia.
Strach ma wielkie oczy i potrafi zakorzenić się głęboko, ale wierzę, że nasza miłość, spokój i duża porcja przytulasów szybko wygonią te burzowe chmury z jej małej główki.
Dbajcie o swoje czworonogi podczas letnich burz – one w tych momentach potrzebują nas najbardziej.
<><><><><><><>⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj
WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję -najnowszy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj
Oj tak, nasza sunia kiedyś chowała się w łazience, bo tam chociaż okien i błyskawic nie było...
OdpowiedzUsuńWydawałoby się, że Toffi do tego rodzaju dźwięków jest przyzwyczajona. Słyszy i widzi samoloty zbliżające się do lotniska lub startujące, wystrzały na pobliskiej strzelnicy i wiwatujących fajerwerkami weselników w tamtejszej restauracji. Dlatego zabieramy Toffi ze sobą podczas wyjazdów jedno lub kilku dniowych, aby nie zostawała bez nas w nocy sama. Byłby to stres podwójny (opuszczenia i hałasu). Może zostać pod opieką pozostałych domowników, ale to już nie to, co przytuli Pan czy Pani . Pozdrawiam serdecznie, Jotko.
Usuń