Translate

piątek, 12 czerwca 2026

MIT, KTORY PRZETRWAŁ 2000 LAT. WOLTER OBALIL GO JEDNYM ŁYKIEM


Portret młodego Woltera - Szkoła Francuska XVII

   Przez ponad 2000 lat ludzie wierzyli, że bycza krew zabija. 

  Co byś zrobił, gdyby wszyscy uczeni od starożytności powtarzali, że jakaś substancja jest śmiertelnie niebezpieczna? Większość ludzi zapewne uwierzyłaby autorytetom. Wolter zrobił coś zupełnie innego – napił się jej.

  Tak, jeden z najwybitniejszych myślicieli XVIII wieku świadomie wypił świeżą krew byka, aby przekonać się, czy rzeczywiście jest tak zabójcza, jak twierdzili starożytni Grecy i Rzymianie.

    To jedna z najbardziej niezwykłych historii w dziejach nauki i sceptycznego myślenia.
Śmiertelna trucizna czy wielkie nieporozumienie?

  Przez stulecia krew byka cieszyła się wyjątkowo ponurą reputacją. Grecki lekarz Nikander już w II wieku p.n.e. opisywał ją jako środek prowadzący do straszliwej śmierci. Według niego po jej wypiciu człowiek miał upaść na ziemię, dostać konwulsji i udusić się wskutek krzepnięcia krwi w gardle.

 Podobne opinie powtarzali kolejni autorzy starożytni. Arystoteles uważał nawet, że krew byka krzepnie szybciej niż krew innych zwierząt. Dziś wiemy, że nie było to prawdą.

  Mit okazał się jednak niezwykle trwały. Na tyle trwały, że przez wieki pojawiał się w opowieściach o słynnych samobójstwach. Według legend właśnie w ten sposób życie miał zakończyć król Midas. Podobny los przypisywano również ateńskiemu wodzowi Temistoklesowi.

Temistokles był jedną z postaci historycznych,
które rzekomo popełniły samobójstwo, pijąc krew byka
by Henry Camille Danger. 

   Wolter postanowił sprawdzić fakty

  Wolter nie należał do ludzi, którzy bezkrytycznie przyjmowali cudze twierdzenia. Filozof słynął z tego, że kwestionował wszystko – od religijnych dogmatów po naukowe przesądy.

  W swoim „Słowniku filozoficznym” wspominał, że historie o śmiercionośnej krwi byka fascynowały go już od dzieciństwa. W końcu postanowił sam przeprowadzić eksperyment.

  Kazał upuścić krew jednemu ze swoich byków i ją wypił.


  Rezultat był daleki od oczekiwań starożytnych autorów.

  Nie dostał drgawek. Nie zaczął się dusić. Nie umarł.

 Jak z charakterystycznym dla siebie humorem zauważył, krew byka nie wyrządziła mu większej szkody niż kaszanka spożywana przez Europejczyków od pokoleń.
Dlaczego starożytni byli przekonani, że krew zabija?

 To pytanie od lat fascynuje historyków.

 Współcześni badacze zwracają uwagę, że świeża krew zwierzęca była spożywana przez wiele kultur na świecie. Masajowie we wschodniej Afryce do dziś wykorzystują krew bydła jako element tradycyjnej diety. Również w Europie przez wieki jedzono potrawy przygotowywane na bazie krwi zwierzęcej.

  Trudno więc uwierzyć, by sama krew byka była śmiertelną trucizną.
  Tajemnica może kryć się w Persji

 Jedną z najbardziej intrygujących teorii przedstawił amerykański badacz Kenneth Kitchell.

  Jego zdaniem określenie „krew byka” mogło pierwotnie nie oznaczać krwi zwierzęcia. W starożytności wiele roślin posiadało metaforyczne nazwy. Możliwe więc, że pod tą nazwą kryła się silnie trująca roślina używana na terenach dawnej Persji.

  Późniejsi autorzy mogli błędnie zinterpretować tę nazwę dosłownie, a pomyłka zaczęła żyć własnym życiem przez kolejne stulecia.

   Według tej hipotezy śmiercionośna „krew byka” mogła być w rzeczywistości trucizną roślinną o czerwonym kolorze i gorzkim smaku.

   A może winny był arsen?

   Istnieje jeszcze jedna możliwość.

  Niektórzy historycy wskazują na realgar – czerwony minerał zawierający arsen. W starożytności był powszechnie znany i wykorzystywany zarówno jako pigment, jak i trucizna.

Realgar – toksyczny minerał o barwie krwi
– mógł być pierwotną „krwią byka”

   Jego krwistoczerwona barwa sprawia, że określenie „krew byka” mogło być jedynie poetyckim przydomkiem.

   Jeżeli tak było, późniejsi autorzy mogli błędnie uznać, że chodzi o prawdziwą krew zwierzęcia.
Lekcja aktualna także dziś

   Historia Woltera pokazuje coś niezwykle ważnego. Nawet informacje powtarzane przez setki lat mogą okazać się błędne.

   Przez ponad dwa tysiące lat uczeni przepisywali od siebie opowieści o śmiercionośnej krwi byka. Niewielu zadało sobie trud sprawdzenia, czy rzeczywiście są prawdziwe.

 Wolter zrobił to w najprostszy możliwy sposób – przeprowadzając eksperyment na sobie.

  Nie oznacza to oczywiście, że każdy mit należy obalać równie ryzykownymi metodami. Historia francuskiego filozofa przypomina jednak, że sceptycyzm, ciekawość i gotowość do weryfikowania źródeł są fundamentami nauki.

  I być może właśnie dlatego ta niezwykła opowieść pozostaje aktualna nawet po ponad 250 latach.

<><><><><><><>
Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Widzę , czuję, wiem i poszukuję   - najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz