Translate

poniedziałek, 29 czerwca 2026

BOMBOWIEC W LODÓWCE, CZYLI PODNIEBNE WALKI POD KLIMATYZATOREM


    W te iście piekielne dni wszystkim jest ciężko... okazuje się, że nawet i muchom.

  Mój domowy klimatyzator chodzi w dzień na okrągło, próbując ratować mnie przed afrykańskim skwarem. Niestety, w tym samym czasie ja na okrągło muszę walczyć z... moimi kochanymi wnukami. Chłopcy znaleźli sobie bowiem genialny skrót na ogród, prowadzący prosto przez mój salon i werandę. Wszystko byłoby w porządku, gdyby niefortunny szczegół – permanentnie nie domykają drzwi! Wystarczy lekki przeciąg albo szturchnięcie nosem przez czworonoga i nieszczęście gotowe. W ułamku sekundy mam w salonie nieproszonego gościa. I to nie byle jakiego – muchę gabarytów rasowego bombowca!

    Nie da się jej nie zauważyć ani tym bardziej nie usłyszeć. W tym momencie do akcji wkracza Toffi. Czując się współodpowiedzialna za domowe bezpieczeństwo, zaczyna gonić intruza po całym salonie, wodząc wzrokiem i uszami za dźwiękiem tego szarżującego pojazdu lotniczego. Ja, rzecz jasna, nie chcąc być gorsza, również włączam się do bitwy. Podniebna walka gotowa! Zawsze jednak ta cwana bestia znajdzie jakąś kryjówkę w zakamarkach mebli i cichnie... do momentu, aż poczuje w powietrzu coś mięsnego.

   I tak oto, prawdopodobnie podczas kolejnego otwierania lodówki przez wnusia – w celu uszczknięcia z zapasów małego kabanoska – muszysko wstrętne wślizgnęło się do środka. Oczywiście nikt tego nie zauważył. I tym sposobem, w ten najbardziej upalny dzień roku, mucha miała zapewnione luksusowe chłodzenie aż do samej kolacji.

   Kiedy wieczorem otworzyłam lodówkę, z wnętrza zamiast chłodu dobiegł mnie cichy, dziwny głosik.


 Drżał i jąkał się z zimna, jakby musze zęby wpadły w trans:

   – A to wy... wy... wy... podwieczor... czor... czorków nie jadacie, czy co?! – wycharczała lokatorka, trzęsąc skrzydełkami. – Przecież ja swoje maluchy całkowicie zamroziłam! Jak z in vitro będą!

   – A to ty w błogosławionym stanie jesteś? – zapytałam zaskoczona, mrużąc oczy ze zdumienia.

    – A kiedy ja nie jestem?! – fuknęła oburzona. – Widziałaś, jak rano ukatrupiłaś moją koleżankę? Masz pojęcie, jak dużą rodzinę mogłaby przez ciebie mieć?

   – No dobra, dobra... – westchnęłam. – Ale chyba głodna w tej lodówce nie jesteś?

   – Nie bądź złośliwa! – bzyknęła z wyrzutem. – Wszystko w tych Password-pudełeczkach poukrywane i pozamykane! Tylko ślinkę mogłam przełykać!

   – No dobrze, już dobrze. Wyniosę cię na słoneczko, to się szybko rozgrzejesz – zlitowałam się nad zmarzluchem. – A tak się akurat składa, że przed bramą stoją pojemniki na śmieci. Dziś wywózka. Jak się pośpieszysz, będziesz miała tam królewską wyżerkę! I wybacz, ale ponownie cię do siebie nie zapraszam. Następnym razem zamiast do lodówki możesz wpaść do zamrażarki obok cappuccino i tiramisu, a wtedy już na pewno tak miło byśmy sobie nie pogadały!

MORAŁ:

Gdy wnuczęta domem rządzą,
Skróty sobie robiąc wszędzie,
Zamiast uczyć się porządku,
Mucha gościem w szafie będzie!

Więc pilnujcie dobrze drzwi,
To nie żarty ani psoty.
Bo gdy wnuczek drzwi uchyli,
Gość zamieszka... bez roboty! 

Więc pilnujże, dziecko, drzwi,
By podniebnych walk unikać,
Bo kabanos smaczny jest,
Lecz lodówkę masz zamykać!

 Wiem... wiem... muchy jeszcze nie mówią ale za to słyszą. "Czasami muchy słyszą nawet lepiej niż ludzie, ale nie przetwarzają dźwięków w taki sam sposób jak my." - wyjaśnia dr Erica McAlister, starszy kustosz ds. muchówek w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie 
"Czy muchy mają uszy? 
Czy zastanawiałeś się kiedyś, czy muchy słyszą? 
Uszy much nie wyglądają jak nasze. W rzeczywistości wiele z nich wygląda jak miotełki do kurzu, ponieważ są czułkami wystającymi z ich głów. Ale potrafią odbierać dźwięki, a niektóre nawet słyszą lepiej niż ludzie. Na przykład Ormia to maleńka, urocza mucha pasożytująca na świerszczach, która dokładnie wie, skąd dochodzi dźwięk. 
Ale jak słyszy mucha wielkości paznokcia? 
Gatunek ten ma dodatkowy zestaw uszu, które znajdują się na ramionach i są połączone strukturą działającą jak huśtawka, dzięki czemu niewielkie różnice ciśnień są szybko przetwarzane i interpretowane. Pozwala to muszce precyzyjnie określić położenie żywiciela. 
Naukowcy czerpią inspirację z tej muchy, aby opracować lepsze i dokładniejsze aparaty słuchowe, a także małe głośniki.


Moi Drodzy!

Na blogu "Wierszyki sercem pisane i historie z przymrużeniem oka" tutaj rozpoczynam cykl historyjki z muchą w roli drugoplanowej pt: "MUCHA-MUSZYŃSKA". Serdecznie zapraszam., bo tam będzie od jutra co pewien czas publikowany. Ten niniejszy odcinek i następny już tam się znajduje. Zapraszam serdecznie.

<><><><><><><><><><><<><<><><<><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj

2 komentarze:

  1. Muchy pchają się do domu, upierdliwe są bardzo i brudzą bardzo...podobnie jak gołębie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 🪰 Szanowna Pani Jotko!
      Proszę nie wrzucać nas wszystkich do jednego słoika.
      W każdej rodzinie trafiają się czarne... a właściwie bzyczące owce.
      Z muchowym pozdrowieniem –
      Pani Muszyńska 😊

      Usuń