Wszystko zaczęło się od zapachu starego hotelowego pokoju i gwaru studenckich korytarzy. Barbara i Nina poznały się na egzaminach wstępnych – w miejscu, gdzie setki młodych ludzi próbowało schwytać za ogon swoje marzenia o przyszłości. Choć zdawały na różne kierunki, ich ścieżki przecięły się na tym samym, tętniącym życiem wydziale. Pochodziły z pobliskich, sąsiadujących ze sobą miast i szybko uznały, że wspólne wynajęcie skromnego pokoju na te kilka stresujących dni będzie nie tylko tańsze, ale i znośniejsze dla młodych, zagubionych serc.
Te kilka nocy spędzonych na szeptach, gdy za oknem dogasały latarnie, skróciło dystans lat. W małym pokoju, przy blasku pojedynczej lampki, dziewczęta opowiedziały sobie więcej, niż mówi się starym, wieloletnim znajomym. Barbara czuła, że zyskuje bratnią duszę. Była wtedy wolna – chłopak, do którego wcześniej wzdychała czystą, platoniczną miłością, okazał się niewart nawet jednego jej spojrzenia. Miała czystą kartę i serce gotowe na to, co przyniesie los.
Gdy egzaminy dobiegły końca, Nina z entuzjazmem zaprosiła Barbarę do swojego rodzinnego miasta. Dzień był słoneczny, a powietrze pachniało latem. Barbara wysiadła z autobusu, spodziewając się, że na przystanku zobaczy Ninę w towarzystwie jej chłopaka, Mariusza. Jednak u boku przyjaciółki stał ktoś inny. Wysoki, postawny, o magnetycznym spojrzeniu, które natychmiast przykuwało uwagę.
- Barbaro, poznaj Macieja - powiedziała z uśmiechem Nina. - Spotkałam go po drodze. To mój sąsiad z ulicy, kolega z dzieciństwa. Dopiero co, dosłownie tydzień temu, zrzucił wojskowy mundur i wrócił do domu.
Maciej był dokładnie tym typem mężczyzny, który od zawsze budził zainteresowanie Barbary. Miał w sobie męską surowość żołnierza zmieszaną z jakimś nieuchwytnym, głębokim smutkiem, który czaił się na dnie jego oczu. Podczas tego pierwszego, krótkiego spotkania w kawiarni oboje byli powściągliwi. Rozmowa rwała się jak nitka, niewiele o sobie zdradzili, ale iskra została skrzesana.
Gdy Barbara wróciła do swojego domu, telefon zadzwonił niemal natychmiast. To była Nina.
– Basia, Maciej oszalał na Twoim punkcie – trajkotała do słuchawki przyjaciółka. – Wypytywał o wszystko. Chciał przede wszystkim wiedzieć, czy Twoje serce jest wolne. Od razu mu powiedziałam: „Drogi mój, jesteś dorosły, nie będę wam swatką ani pośredniczką, dzwoń do niej sam”.
Barbara, owijając wokół palca kabel od telefonu, uśmiechnęła się do własnego odbicia w szybie. Poczuła przyjemne ciepło.
– Nino... – zaczęła cicho, lekko przygryzając wargę. – Ale wolałabym wiedzieć o nim coś więcej, zanim zatelefonuje. Kim on tak naprawdę jest?
Nina na chwilę zamilkła po drugiej stronie linii. Ta cisza była gęsta, zapowiadająca, że historia Macieja niesie ze sobą cienie, o których Barbara nie miała jeszcze pojęcia. Nina chciała być wobec nowej przyjaciółki absolutnie uczciwa. Bo Maciej, choć wolny, wracał z wojska jako człowiek z duszą poranioną przez kobietę, która była całym jego dotychczasowym światem...
<><><><><><><><><><><<><<><><<><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz