Translate

sobota, 4 kwietnia 2026

TOFFI KONTRA TEN-KTÓRY-NIGDY-NIE-ŚPI



   Słuchajcie, ja rozumiem, że natura ma swoje prawa. Rozumiem, że pąki pękają, a trawa rośnie. Ale to, co wyprawia ten typ zza płotu – nazwijmy go umownie Panem Piejącym – przechodzi wszelkie psie pojęcie!

   Wyobraźcie sobie: śpię sobie smacznie, śni mi się właśnie wielka góra smaczków i ten moment, gdy groomer mówi „już koniec” (bo trochę zarosłam i mam u niego wizytę zamówioną). Jest cicho i błogo. Nagle sen z błogiego zamienia się w koszmarny, aż wszystkie włosy dęba mi stanęły (każdy w inną stronę)

Wy też miewacie koszmary senne?
Coś mi się wydaje, że to jednak nie sen...

– KUKURYKUUUUUUU! - słyszę już na jawie.
No, rany boskie! 
Czy on nie ma zegarka? 
Przecież zegary przesunięte, godzina skradziona, wszyscy niewyspani, Pan chodząc  na palcach (aby Pani nie obudzić), kręci się już przy lodówce, a ten kurak drze dziób, jakby go ze skóry obdzierali.

 Wybiegam na taras, stawiam moje „fasolki” w gotowości bojowej i szczekam:
– Weź się ucisz, pierzasty kolego, bo jak nie, to ci wszystkie pióra z ...kupra powyrywam! Tu jest strefa ciszy i platynowego blondu. 




  A on co? 
Spojrzał na mnie  przez ogrodzenie, poprawił ten swój czerwony grzebień i zapiał jeszcze głośniej. Zero kultury osobistej.

  Spojrzałam z nadzieją na czereśnię, na której górują dla odstraszania szpaków metalowe ozdoby ogrodowe z Lidla - bocian i paw. 

Wtedy, gdy owocuje drzewko, to ja rozumiem,
trochę roboty mają te blaszaki,
szczególnie świtem

Liczyłam, że Bocian chociaż kłapnie dziobem (nawet jeśli ma go zespawanego na stałe), żeby go nastraszyć. Ale nie. Bocian udaje, że kontempluje chmury, a Paw tak się zapatrzył w swoje metalowe pióra, że udaje, iż nie zna nikogo z tej okolicy. Elita, doprawdy...

– Te, Metalowy! – syknęłam w stronę drzewa. – Zrób coś! Przecież ty jesteś od pilnowania porządku, a nie od wyglądania jak eksponat w muzeum!

  Bocian ani drgnął. Za to Kogut zaczął się ze mnie jawnie śmiać, grzebiąc pazurem w ziemi.

  Wróciłam do domu z fochem. 

  Pani, przebudzona ze snu, trochę rozczochrana, jak ja w czasie snu (w piżamce w motylki) - zapytała:


– Co się stało, Toffi? Znowu Pan Piejący cię zdenerwował?
– Mnie? Skądże! Po prostu sprawdzam szczelność okien dźwiękoszczelnych – mruknęłam pod nosem, zwijając się w kłębek na kanapie.

  Wniosek jest jeden:
Metalowi przyjaciele z dyskontu są świetni do zdjęć, ale w starciu z żywym inwentarzem mają charyzmę tabliczki „nie deptać trawnika”. Paw, od kiedy urzędował na dole, przyzwyczaił się do pozowania, ale te czasy bezrobocia minęły bezpowrotnie. Teraz jest zwykłym strachem na (wróble) szpaki i stąd ta obraza.


  Tym razem  poproszę groomera o fryzurę „na wilka”. Może wtedy ten sąsiedzki tenor poczuje do mnie respekt i pozwoli mi dospać chociaż do szóstej, a i przydałoby się chociaż raz zaspać i obudzić się dopiero  o 7-ej.


Ciekawe, czy ten kogut zna przysłowie - "Marzył (indyk) kogut o niedzieli, a w sobotę....(...)"


by Sergiej Rimaszewski

   No wybaczcie, aż takim sadystą to ja nie jestem. Przecież modelami byli Białorusini - i kogut, i jego właściciel, a przecież artysta nie przyjeżdżałby  specjalnie do Wielkopolski.  Poza tym - oni nie są podobni, ani do mojego sąsiada, ani do Piejącego Pana.

Panu Piejącemu życzę jak najlepiej, mimo jego skrzeczących porannych hejnałów, i niech dożyje tej Niedzieli - Niedzieli Zmartwychwstania. Bo kogucik nie może chyba liczyć na "zmartwychwstanie"?
<><><><><><>
Kochani Czytelnicy! Zanim zasiądziecie do świątecznych śniadań (oby bez budzika w postaci koguta!), życzę Wam przede wszystkim radości, która potrafi rozczochrać myśli i serca tak słodko, jak robi to Toffi. Niech ten czas będzie pełen smaczków – tych kulinarnych i tych życiowych. Niech marzenia, nawet te 'o sobocie', spełniają się Wam w każdą niedzielę. Wesołego Alleluja bez zbędnego krawata!
~~~~~~~~~~~~
⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy.

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia.

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz