Translate

niedziela, 12 kwietnia 2026

RANO ZDECYDOWANIE NIE JESTEM MOTYLEM

„Motyle latają rano? Ja na razie tylko powoli pełzam w stronę ekspresu.”

  Tak, to najszczersza prawda. Umówmy się: motylem rano nie jestem. No, chyba że mowa o molu odzieżowym, który utknął w ciasnym golfie.

    Mój poranny stan to faza „Kokon Totalny”:
Włosy: artystyczny nieład? Raczej gniazdo bocianie po przejściu huraganu.
Głos: skrzypiąca brama do zamczyska albo żaba z chrypką na wiosnę.


    Oczy: małe, nieufne, zdecydowanie krecie, mrużące się do każdego fotonu światła.
    Pierwsze słowa, jakie wydobywam z moich wysuszonych ust, brzmią jak zaklęcie z horroru:
„Kochanie… krople do oczu… ratuj… nic nie widzę!

„Krople do oczu, czarna kawa i...
powoli rozłożę skrzydła.”

      A potem pojawia się ONA. Moja pierwsza kawa. Czarny eliksir życia.



   I nagle coś drgnęło w tym moim kokonie. Pancerzyk pęka, skrzydełka powoli (bardzo powoli!) zaczynają się prostować.
   Jeszcze nie jestem Paziem Królowej w pełnym blasku. Na razie czuję się jak Cytrynek rano po deszczu – mała, żółta, trochę pomięta i mocno nieironiczna wersja owada, ale już lżejsza! Już gotowa, by nie obijać się o framugi drzwi.


   Jednak z każdą kolejną kroplą kawy, moja metamorfoza przyspiesza. Cel? Pełen majestat Pazia Królowej przed południem.


       A wieczorem? 
O, wieczorem to już zupełnie inna bajka... wtedy rozpościeram skrzydła tak szeroko, że strach przechodzić obok!

Niestety to tylko MARZENIE,
Wieczorami babcia powinna zakładać
szlafroczek,
kapcie i ziółka wypić, np. melisę
a nie włóczyć się po imprezkach
i kawki o takiej porze popijać


      Panowie, mają poranki inne, jak np. ten upiór z Kabaretu Starszych Panów 
( Wykonuje Wiesław Gołas)

Obejrzyj na You Tube "Upiorny twist"

Rankami zrywam się śliczny
Liryczny i apetyczny
To musnę coś jak jaskółka
To usnę w słońcu jak pszczółka
Aż chmurki zbudzi mnie cień
Bym brzęczał cały dzień

Lecz gdy spłynie mrok wieczorny
Typem staję się upiornym
Twarz mi blednie włos mi rzednie
Psują mi się zęby przednie

A niech tylko wiatr zaśwista
W piekielnego wpadam twista
Widząc mnie w piekielnym twiście
Zwariowali byli byście

Lew by się ze strachu słaniał
Jestem nie do wytrzymania
Bo prócz wymienionych cech
Skręca mnie upiorny śmiech
Cha cha cha Cha cha cha

A rano znów jestem śliczny
Liryczny i apetyczny
To musnę coś jak jaskółka
To usnę w słońcu jak pszczółka

Aż chmurki zbudzi mnie cień
Bym brzęczał cały dzień
Lecz gdy spłynie mrok wieczorny
Typem staję się upiornym

Twarz mi blednie włos mi rzednie
Psują mi się zęby przednie
Przez upiorność tę niestety
Zniechęcają się kobiety

Dniem kochają mnie po wierzchu
A rzucają mnie o zmierzchu
Iluż klęsk ja doznam zanim
Nie napotkam takiej pani

Co prócz wymienionych cech
Wytrzymałaby taki śmiech
Cha cha cha Cha cha cha


A Wy jak zaczynacie poranki?
Wyskakujecie z pościeli jak radosne koniki polne, czy też – tak jak ja – musicie najpierw stoczyć walkę z własnym kokonem, żeby żaba w końcu zamieniła się w kogoś, kto przypomina człowieka?

<><><><><>

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:🧼 
Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.

A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog (prowadzony pod pseudonimem Rita) dotąd pisany w tajemnicy, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję
link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz