Translate

środa, 4 marca 2026

" MOKRA WŁOSZKA" NA KONFERENCJI O CHAOSIE ( I DLACZEGO UWAŻAM, ŻE KŁĘBEK NITKI MA RACJĘ)

 

Dzisiaj powitała mnie na FB rozczochrana nastolatka we fryzurze "afro" czy "mokra Włoszka", nie wiem, oceńcie sami.


Od razu przypomniał mi się pewien moment z mojego "życiorysu" :
Siedzę. Wokół mnie szanowne grono, powaga, garnitury, garsonki ( ja zrzuciłam z ramion swój oficjalny żakiet), a z mównicy płyną słowa o „strategicznych aspektach synergii w zarządzaniu”. Temat ważny. Bardzo. Prawie tak ważny, jak to, czy w nadchodzącym sezonie powróci do trendów we fryzjerstwie moda na „mokrą Włoszkę”.
Czekaj, co?
Otrząsam się. 

Jak ja się tu z moimi myślami znalazłam? Jak odbiegłam od zaangażowania w temat wykładu.  Przed chwilą analizowałam, czy żel do włosów, który kupiłam, nie zrobi mi na głowie efektu „mokrej kury” zamiast zmysłowej „Włoszki” (dzięki za opinię, TikTok!). 

Ogłosili przerwę..



  Nic mi nie przychodzi do głowy, nawet po powrocie na salę.  Próbuję wrócić na ziemię, ale mój umysł ma inne plany. Jeszcze prelegent nie wrócił, więc główkuję...

   
Przewijam film. Krok po kroku.
  Klatka ostatnia: Wizyta u fryzjera. Wizja idealnie ułożonych, lśniących włosów w stylu wet look.
  Klatka wcześniejsza: Przeglądanie zdjęć na Instagramie „dry hairdo vs wet hair”.
   Klatka jeszcze wcześniejsza: Zauważenie, że moje włosy są suche jak wiór po zimie.
Klatka zerowa (punkt 0): Aha! Już wiem!
  Wszystko zaczęło się jakieś 20 minut temu, dokładnie w momencie, gdy prelegent mówił o „definicji chaosu”. Spojrzałam w lewą stronę  i zerknęłam na sąsiadkę - kobietę w idealnym, czarnym golfie.  Na  golf spływały  długie, jasne, wijące sie pukle blond włosów. Wijące się niczym Ariadna w labiryncie.
  Mój mózg, zamiast analizować synergię, zaczął operację intelektualną: „O rany, jakie zadbane. Ciekawe, czy fryzjerka używa prostownicy, czy robi to profesjonalną karbownicą? A może to stylizacja 'na mokro'? A ja? Czy ja dałabym radę zrobić to w domu, gdybym miała dłuższe włosy ( i mniej lat) ? Przecież w młodości przed wyjazdem na 25 - dniową wycieczkę po Europie autokarem i z namiotami, zrobiłam sobie fryzurę afro. Sprawdziła się w warunkach "sportowych" . Wystarczyły palce ( bez grzebienia, a i włosy się szybko nie przetłuszczały."


  
Zamiast po nitce do kłębka, poszłam po włosie do... „mokrej Włoszki”.
Wracam do rzeczywistości. 
Prelegent wciąż mówi o chaosie. Uśmiecham się pod nosem, bo przecież właśnie zaserwowałam sobie idealny przykład kreatywnego chaosu w głowie. 

   Zaczynam słuchać. Koncentracja wraca.
...ale, ale. Czy ona przed chwilą poprawiła włosy?  O nie, znowu lecę inną nitką do kłębka... "Ciekawe, czy jeśli nałożę tonik na mokre włosy..."
Ratunku.

za FAKTEM przytoczę fragment artykułu dla młodszych czytelniczek, wyjaśniający :

Mokra włoszka — co to za fryzura?

"Mokra Włoszka" w latach 80. i 90. była prawdziwym przebojem. Nosiły ją gwiazdy i zwykłe dziewczyny. Najmodniejsza była na lekko skręconych, półdługich włosach, a efekt ten osiągano dzięki trwałej. Niestety ówczesne metody ondulacji bardzo niszczyły włosy, co przyczyniło się do złej sławy "mokrej Włoszki", która zaczęła uchodzić za synonim złego smaku i obciachu.


Jednak świat się zmienia, a modowe trendy lubią wracać. Obecnie "mokra Włoszka" znów pojawia się na głowach modelek i celebrytek, więc było tylko kwestią czasu, gdy zacznie być naśladowana. Dobra wiadomość jest taka, że współczesna odmiana tej fryzury — zarówno ta wykonywana metodą ondulacji w salonie, jak i ta, którą możemy zrobić samodzielnie w domu — jest dużo bezpieczniejsza dla włosów. Nie trzeba się obawiać, że sobie zaszkodzimy. Co więcej, nowoczesna "mokra Włoszka" może być wykonana także na włosach prostych i krótkich, które będą sprawiały wrażenie naturalnego nieładu i swobody.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz