Translate

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

JAK DREPTAK STRACIŁ ZĄB, A ZYSKAŁ ŻYCIOWĄ MĄDROŚĆ

    Przyznajcie się szczerze:
 Ile razy po stracie pracy mówiliście sobie z podniesionym czołem:
„Nie, ja nie będę brał byle czego. Poczekam na coś godnego.”

Żródło: Przeróbka z Pinterest

   A potem mija pierwszy miesiąc… drugi… trzeci…
a Ty nadal siedzisz i czekasz na ten wielki uśmiech losu, z godnością i coraz lżejszym portfelem. Żadnych „zastępczych” rozwiązań. Żadnych kompromisów. Pełna blokada na wszystko, co nie jest „tym jedynym”.

   Tylko, że życie rzadko pyta nas o zdanie.
Czasem po prostu wrzuca Cię na ring i wystawia przeciwko Tobie takiego Rene Panterę.

   I wtedy biedny Dreptak, który drzemał w każdym z nas, budzi się z pełnym impetem.

   Oto jak wygląda taki sparing w praktyce – mistrzowski, zabawny i boleśnie prawdziwy wiersz Tadeusza Waligórskiego: Sparring

Sparring

Raz jeden bokser Rene Pantera,
Co przeciwników jak pluskwy deptał,
Wynajął sobie sparring-partnera,
A tym partnerem był jeden Dreptak.

Właśnie ich widać w trakcie sparringu:
A w kącie się trzęsie Dreptak-nieszczęśnik,
A przed nim stoi dynamit ringu,
Rene Pantera, wśród zwałów mięśni.

Dreptak oczkami od niezabudek
Błękitniejszymi patrzy błagalnie,
A ten Pantera bęc go w podbródek,
Albo go w ucho co chwilę walnie,

Ewentualnie w dołek dosoli,
Lebo-li w nerki atak przypuści,
Albo go prostym przytentegoli
I Dreptakowi krew z nosa puści!

Oj, nieprzyjemnie tak dać się pobić,
Bo to i boli, i jak niezdrowo,
Ale tym niemniej trzeba zarobić
Na Dreptaczęta i Dreptakową.

Więc biedny Dreptak z bólu aż piszczy,
Lecz nie narzeka ani nie sarka,
Tylko mu oko wciąż mocniej błyszczy.
Jedno. Z drugiego została szparka.

Aż kiedy bokser zęba mu wybił,
Zastosowawszy bombę oddolną,
To Dreptak pisnął: - Ty frędzlu rybi!
I kopnął gościa tam gdzie nie wolno.


Obraz wygenerowany wg zlecenia T.Cz.
przez pdf simpli

Straszna zaczęła się tragedyja,
Ogólny Korsuń i Beresteczko,
Bo bokser krzyczał: - O mamma mija!
A potem rzężąc, biegał w kółeczko.

Chwilami kicał, chwilami padał,
Właził na słupy, jak jakieś kicie,
Albo znienacka na ringu siadał,
Lecz wnet się zrywał z obłędnym wyciem...

A Dreptak sobie pił oranżadę,
W duszy roztrząsał zaś myśl upartą:
- Czy warto było tracić posadę?
Bracie Dreptaku! Jej bohu, warto!!!

No właśnie…
Czasem warto przyjąć „byle co”, żeby nie skończyć z wybitą szczęką i pustym kontem.
A Wy jak radzicie sobie z takim czekaniem na „tę jedną, właściwą” pracę?
Dajcie znać w komentarzu! 😄

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj
                      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz